Jak najlepiej smakuje zemsta

Ocena: 
6.5
Average: 6.5 (2 votes)

Dzisiaj po raz dziewięćdziesiąty siódmy udało mi się wkurzyć strażników. Przysięgam – jeden z nich ryczał jak baba. Ale ubaw! Najlepsze, że nic nie mogą zrobić – dożywocie już mam, prawa człowieka mnie chronią… Żyć, nie umierać!

 

***

Do mojej celi przydzielili nowego. Starszy, łysawy, sztywny jak kołek. Ustawiłem go, bezceremonialnie wyrywając michę z żarciem.

– I tak nie zamierzałem tego jeść – powiedział tylko.

 

***

Zgasili światła. Słyszę, jak spokojnie oddycha na pryczy obok. Nie jest nawet taki zły. Stwierdził, że z każdym potrafi znaleźć wspólny język. Tylko albo rodzice go skrzywdzili, albo ktoś mu nadał bardzo debilną ksywę. „Hannibal”… Też mi coś!