Remont

Ocena: 
0
Brak głosów

Ekipa wyniosła już wszystkie stare meble, skuła płytki w łazience, zdarła wszędobylską boazerię, staromodne tapety i linoleum. Szefowa, blondynka w białym kasku, tłumaczyła do kamery, jakie będą pierwsze etapy metamorfozy.

– Mieszkanie naszych bohaterów, Ani i Huberta, było w fatalnym stanie. Choć w tej chwili tego nie widzicie, jego charakter zmieni się o sto osiemdziesiąt stopni. Na początku jednak musimy między innymi pozbyć się tej ściany. – Wskazała na szeroką przegrodę dzielącą mikroskopijną kuchnię i salon. – Chłopaki, do roboty!

Stolarz i Płytkarz ochoczo zabrali się do demolki. Biały pył uniósł się w powietrze wraz z pierwszym zamaszystym ciosem młota.

Siwe czupryny, podkreślone gipsowym makijażem zmarszczki – byli do tego przyzwyczajeni. Ale tym razem coś miało ich zaskoczyć.

Po kilku uderzeniach, w zbędnej według nowego projektu ściance działowej ziała dziura wielkości człowieka, a w niej...

–Co to jest?! Wyłącz kamerę! – Dowodząca ekipą spanikowała.

W ścianie zamurowano nietypowe znalezisko.

Zadzwonił telefon.

– Szefowo, dyrektor  programowy. Mówi żeby odwołać akcję. Mieszkanie nie należy do żadnej Ani i Huberta. Oni zresztą nie istnieją. Podali nam zmyślone dane. Lokal od lat jest niezamieszkany. Właściciel wyniósł się za granicę dekadę temu.

A jednak ktoś tu bywał. Ktoś, kto namówił ekipę na przeprowadzenie gruntownego remontu.

– Jak to możliwe, że nikt wcześniej tego nie sprawdził?! Nieważne. Musimy coś z tym zrobić.

Wszyscy członkowie zespołu wpatrywali się w schowek, w którym ukryto zwłoki kobiety.

– Niezasuszone. Pewnie podrzucone jakiś czas po śmierci, kiedy zaczęły się rozkładać – zwrócił uwagę jeden z członków ekipy.

Miał rację. Ześlizg już się rozpoczął, ale skóra nie odchodziła jeszcze płatami. Od ciała oderwały się tylko fragmenty okrywające dłonie i palce, odsłaniając gnijące z wolna mięśnie i kości białe jak gipsowa gładź.

Skręcony kark otaczały girlandy kwiatów, u stóp ułożono częściowo wypalone świece.

– Odprawiono tu jakiś rytuał – zauważył Stolarz. – Może to sprawka satanistów?

– Spójrzcie na jej zęby – poleciła Szefowa.

Ciemne włosy opadały na twarz denatki, przysłaniając puste, martwe oczy. Poniżej, rozchylone wargi eksponowały długie, wężowe kły.

– Wynośmy się stąd – zaproponował Operator kamery.

W pośpiechu zbierali najcenniejsze narzędzia z zamiarem szybkiego opuszczenia mieszkania i sprowadzenia na miejsce odpowiednich służb.

Nagle usłyszeli trzask nastawianych kości. Głowa zamordowanej kobiety wskoczyła na prawowite miejsce. Oczy denatki zalśniły czerwienią, a pozbawione krążenia, blade oblicze wykrzywił złowieszczy grymas. Z martwego gardła wydobył się gadzi syk.

Wampir sięgnął do krawędzi utworzonej przez ekipę remontową wyrwy. Z mozołem wydostał się z wnęki, jakby na nowo uczył się sterować ludzkim ciałem.

– Drewniany kołek i młotek, szybko! – zarządziła Szefowa, przypominając sobie to, czego o demonicznych krwiopijcach uczyły dziesiątki książek i filmów.

– Skąd ja ci wezmę drewniany kołek?

– Nie wiem, to ty jesteś stolarzem!

Gdyby telewizyjny Lektor komentował wydarzenia na bieżąco, mógłby powiedzieć tylko jedno:

– Macie przechlapane.