Matt Fraction, Ed Brubaker, David Aja i inni w Subiektywnie

Od razu na wstępie chciałbym zaznaczyć dwie rzeczy. Po pierwsze będzie bardziej osobiście niż zazwyczaj. Po drugie przyznaję, że względem samej postaci Iron Fista mam dość mieszane odczucia. Z jednej strony Danny Rand to klasyczny komiksowy koncept z lat 70. – niezłe połączenie bohatera rodem z filmów kung-fu z typowym trykociarzem. I świetnie – sparowanie go z Lukiem Cagem i zbudowanie wokół tej postaci całej skomplikowanej mitologii czyni z niego jednego z fajniejszych bohaterów w ogromnym portfolio Domu Pomysłów. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że to taki typ bohatera, w przypadku którego istnieje spore ryzyko, iż scenariusze zaczną po jakimś czasie zjadać własny ogon. Po prostu, szufladka z której został wyjęty jest, co tu gadać, dość wąska. I nawet fakt bycia „bardzo-bardzo cool” może okazać się niewystarczający. Z czasem zacząłem się jednak do Danny’ego przekonywać, tak za sprawą klasycznego „Poszukiwania Coleen Wing”, jak i współczesnego „Nieśmiertelnego Iron Fista” tercetu Matt Fraction, Ed Brubaker i David Aja. Tyle że tu pojawia się kolejne „ale”… tym razem dotyczące już samego komiksu.

 

Dzisiaj w Subiektywnie niepodzielnie króluje Nieśmiertelny Iron Fist. Maciek recenzuje trzeci tom, czyli Historię Żelaznej Pięści.