Peter J. Tomasi, Patrick Gleason, Doug Mahnke i inni w Subiektywnie

Przy okazji recenzji poprzednich tomów „Supermana” zdarzało mi się narzekać na fakt, że jak na tytuł zatytułowany „Superman” twórcy zbyt mocno skupiali się na postaci jego syna, Jona. Wydaje się jednak, że młody Kent stał się już na tyle stałą częścią krajobrazu, że trzeba powoli zaakceptować jego obecność i dużą rolę, jaką odgrywa w głównej serii przygód Człowieka ze Stali. Ten manewr daje zresztą kilka możliwości, zwłaszcza tych z zakresu dodatkowych motywacji głównego bohatera. Od początku cyklu scenarzyści zazwyczaj dostarczali nam produkt przynajmniej poprawny, więc przed lekturą „Czarnego świtu” można było mieć dość dobre przeczucia.

 

Na zakończenie tygodnia zapraszamy do Subiektywnie, gdzie Marek recenzuje czwarty tom Supermana, zatytułowany Czarny świt.