Walka kobiet. 150 lat wolności, równości i siostrzeństwa – Marta Breen, Jenny Jordahl

Walka kobiet. 150 lat wolności, równości i siostrzeństwa

Jagoda Wochlik

Wielu ludziom na świecie i w Polsce wydaje się, że wszyscy są sobie równi, a rasizm i nietolerancja to wytwory wcześniejszych wieków. Tymczasem dziś, w drugiej dekadzie XXI wieku, gdy piszę te słowa, komputer podkreśla „siostrzeństwo” jako nieprawidłowe, źle napisane, nienależące do zbioru słów będących w użyciu w języku polskim. A przecież „siostrzeństwo” to takie piękne słowo, wyrażające poczucie że kobiety mogą być dla siebie siostrami, tak jak mężczyźni bywają braćmi. Tymczasem jedynym uznawanym przez nasz język słowem na określenie przynależności do jakiejś wspólnoty jest określenie „braterstwo”, które wywodzi się od brata, a więc od mężczyzny. W 2018 roku obchodzimy w Polsce setną rocznicę przyznania kobietom praw wyborczych. I choć niewątpliwie mamy co świętować, bo Polska stosunkowo wcześnie nadała je swoim obywatelkom, jak pokazuje patriarchalność języka, wciąż jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

Historię feminizmu przedstawiać można na różne sposoby. Autorki komiksu „Walka kobiet”, scenarzystka Marta Breen i rysowniczka Jenny Jordahl, zdecydowały się pokazać  ją głównie przez pryzmat postaci, które zasłużyły się dla rozwoju praw kobiet i feminizmu na świecie. Znajdziemy tu zatem opowieści o „Deklaracji Praw Kobiety i Obywatelki”, którą stworzyły Amerykanki, historie czołowych angielskich sufrażystek, czarnych kobiet głoszących pogląd, że dopóki są zależne od mężczyzn, nie są tak naprawdę wolne. Przeczytamy również o Róży Luksemburg czy działaczkach walczących o prawo kobiet do własnego ciała czy aborcji. Dowiemy się, na czym polegały trzy fale feminizmu. Prześledzimy zatem na przykładzie konkretnych kobiet, ich życiorysów, a niejednokrotnie i ceny, którą zmuszone były zapłacić za głoszone przez siebie poglądy, jak wyglądała walka o równouprawnienie płci.

Bardzo podoba mi się sposób, w jaki ten komiks został narysowany oraz forma, którą wybrała Jenny Jordahl. Z jednej strony styl jej rysunków nie jest może jakoś bardzo wyszukany, z drugiej jednak potrafiła pewne mechanizmy przedstawić w sposób prosty, zrozumiały, a jednocześnie bardzo obrazowy. Choćby wtedy, gdy autorki tłumaczą czytelnikom, iż były czasy, kiedy najpierw o losie kobiety decydował ojciec, a następnie mąż. W kadrze wygląda to tak, że jeden mężczyzna przepycha dziewczynkę zmieniającą się w kobietę w ręce drugiego. Kiedy wyjaśniały, że powinnością kobiety było przede wszystkim siedzieć w domu i zajmować się potomstwem, pokazały dokładnie ten sam kadr kilka razy, tyle że zmieniając kraj za pomocą ubiorów postaci i doboru słów. Bo przecież Francuz powie do swojej żony „Adieu”, a Rosjanin: „Das vidania”. Poza tym, mimo podejmowanego tematu, rysunki Jenny Jordahl są lekkie i dowcipne.

Pozycje takie jak „Walka kobiet” są nam potrzebne. Są potrzebne po to, by więcej osób dowiedziało się, że ósmy marca to nie komunistyczny relikt, a święto upamiętniające walkę o prawa kobiet. Są potrzebne, by ludzie w Polsce przestali kojarzyć feminizm z satanizmem, a zaczęli z tym, czym jest w rzeczywistości – walką o równe traktowanie.


Tytuł: Walka kobiet. 150 lat wolności, równości i siostrzeństwa
Tytuł oryginalny: Women in battle. Freedom. Equality. Sisterhood
Autor: Marta Breen, Jenny Jordahl
Tłumaczenie: Katarzyna Wiśniewska
Wydawca: Non Stop Comics
Data wydania: wrzesień 2018
Liczba stron: 128
ISBN 9788381106252