Komunikat o błędzie

  • Nie udało się utworzyć pliku.
  • Nie udało się utworzyć pliku.

Księżyc prawdopodobieństwa - Nancy Kress

Oby wasze ogrody wiecznie kwitły

Anna Klimasara

Bardzo chciałabym się mylić, ale odnoszę wrażenie, że wielu czytelników dość nieufnie podchodzi do fantastyki pisanej przez kobiety. Jak niesłuszne to obawy, udowadnia nam wydawnictwo Almaz drugim numerem SF, sięgając w nim po utwór uznanej już autorki, której nazwisko gwarantuje co najmniej przyzwoity poziom. A mowa tu o „Księżycu prawdopodobieństwa” Nancy Kress, otwierającym trylogię „Prawdopodobieństwo”.

Okładka nie jest przypadkowa, gdyż Nancy Kress zabiera nas w kosmos, w sam środek wojny ludzi z tajemniczymi Fallerami – niezwykle bojowniczą rasą, w przypadku której szanse na porozumienie i rozejm są naprawdę nikłe. Historia przedstawiona w powieści rozpoczyna się w chwili, gdy ludzie wysyłają z pozoru niewinną ekspedycję badawczą na planetę zwaną Światem, zamieszkałą przez rasę będącą całkowitym przeciwieństwem Fallerów. Światanie nie wiedzą, co to wojna, dlatego bez większych przeszkód zgadzają się gościć ziemskich naukowców, którzy przybyli badać ich kulturę. Jednakże ludzie – jak to często bywa – mają swoje ukryte cele. Interesuje ich sztuczny księżyc Świata, w którym widzą tajną broń, mającą zwiększyć ich szanse na zwycięstwo w wojnie z Fallerami.

I tak powieść toczy się na dwóch planach. Misja wojskowa skupia się na tajemniczym obiekcie orbitalnym numer 7, a naukowcy goszczący na Świecie starają się rozwikłać fenomen dzielonej rzeczywistości mieszkańców planety. A jest co wyjaśniać, gdyż dzielona rzeczywistość to tajemnicza siła regulująca funkcjonowanie całego światańskiego społeczeństwa, wymuszająca szczerość wszystkich jego członków i karząca potwornym bólem głowy każdą próbę pogwałcenia przyjętych zasad. Na tym tle poznajemy losy Enli – Światanki uznanej za nierzeczywistą, która za wszelką cenę stara się odkupić swoje winy. Wiąże się to z bliższym poznaniem ludzi, których Enla z jednej strony nieco się obawia, ale z drugiej zdaje się być zafascynowana ich innością. Interesujący obraz Świata uzupełnia skomplikowany rytuał wymiany kwiatów, towarzyszący każdej interakcji społecznej. Sam pomysł nie jest oryginalny, ale został tak zgrabnie wkomponowany w światańskie społeczeństwo, że zdaje się być naturalną konsekwencją ich łagodnego usposobienia.

Muszę przyznać, że podoba mi się prezentowane przez Nancy Kress podejście do space opery. Emocji nie dostarczają czytelnikom spektakularne walki, wybuchy i strzelaniny, a napięcie budowane w dość kameralnej atmosferze domu gospodarza Ziemian, gdzie ludzie znajdują się tak naprawdę w potrzasku. Obie rasy starają się zachować pozory pełnej otwartości, jednakże nie potrafią do końca wyzbyć się nieufności. Światan napawa lękiem fakt, że nie są w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy ludzie są rzeczywiści czy nie (a trzeba w tym miejscu dodać, że pomimo całej swej łagodności, dla istot nierzeczywistych nie mają za grosz litości). Z kolei ludzie, zdając sobie sprawę z niepewności swojego statusu, żyją w poczuciu ciągłego zagrożenia, dodatkowo wzmaganego świadomością, jaki jest prawdziwy powód ich pobytu na Świecie. Naprawdę fascynujące jest obserwowanie, jak obie rasy na siebie oddziałują. Im większe jest zrozumienie między ich przedstawicielami, tym częściej czytelnicy będą dostrzegać ludzkie zachowania u Enli oraz światańskie podejście do życia u członków ziemskiej ekspedycji. Co również niezwykle ważne, Nancy Kress nie próbuje na siłę przyspieszać fabuły, dzięki czemu zyskuje ona tylko na, nomen omen, prawdopodobieństwie. Badania toczą się swoim rytmem, a wydarzenia na orbicie Świata – choć bardziej dynamiczne – na szczęście nie starają się dorównać amerykańskim filmom akcji. Ta niespieszność i powściągliwość w prowadzeniu narracji i konsekwentne dążenie do przemyślanego zakończenia w pełni przekładają się na przyjemność czerpaną z lektury.

„Księżyc prawdopodobieństwa” mogę polecić z czystym sumieniem wszystkim miłośnikom fantastyki, nawet pomimo faktu, iż jest to pierwszy tom trylogii, na której kontynuację przyjdzie nam poczekać zapewne co najmniej kilka miesięcy. Co prawda zakończenie zostawia nas z wieloma pytaniami, ale zasadnicza część fabuły zostaje domknięta, dzięki czemu autorka nie skazuje czytelników na trwanie w nieznośnym zawieszeniu. Nie znaczy to jednak, że nie będę z niecierpliwością oczekiwać kolejnych tomów. Intuicja podpowiada mi, że cykl „Prawdopodobieństwo” ma nam jeszcze wiele do zaoferowania i oby kwiaty naszej przyszłości nie zwiędły przed jego zakończeniem.

SF nr 2
Autor: Nancy Kress
Tytuł: Księżyc prawdopodobieństwa
Tytuł oryginału: Probability Moon
Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Wydawnictwo: Almaz
Liczba stron: 272
Data premiery: 12 kwietnia 2012 roku