Ant-Man. Druga szansa – Nick Spencer, Ramon Rosanas

Jako łotr i nie łotr

Maciej Rybicki

Historia postaci Ant-Mana w uniwersum Domu Pomysłów jest długa i skomplikowana. I choć Hank Pym – twórca kostiumu i pierwszy heros noszący to miano – był członkiem oryginalnego składu Avengers i jedną z najważniejszych osób w tej supergrupie, sama postać nigdy nie należała do flagowych bohaterów na pokładzie Marvela. Co więcej, na polskim rynku jej rozpoznawalność była jeszcze mniejsza. Premiera drugiego z filmów o Ant-Manie stanowi jednak świetną okazję, by przybliżyć go rodzimym czytelnikom. Wybór wydawcy padł jednak na jedną z nowszych serii poświęconych obecnemu właścicielowi stroju pozwalającego na zmianę swych gabarytów. Scott Lang, bo o nim mowa, to postać zasadniczo różna od Pyma – były skazaniec o złotym sercu, niepoukładany oportunista, który dobrymi chęciami i wygadaniem stara się nadrabiać niedostatki, walcząc jednocześnie o utrzymanie kontaktu ze swoją nastoletnią córką. Pytanie czy dzięki temu Ant-Man jawi się jako ciekawszy?

Tytuł wyraźnie skupia się na głównym bohaterze – to z jego perspektywy prowadzona jest narracja, to on stoi w centrum wydarzeń. Sama konstrukcja postaci, choć niezbyt wyszukana (ot, coś pomiędzy klasycznym Ant-Manem a archetypicznym „nawróconym łotrem” z domieszką „deadpoolowskiej” wylewności) to przekonuje. Spencer, który tego lata przejmie z rąk Dana Slotta pisanie „The Amazing Spider-Man”, poświęca nieco miejsca streszczeniu historii i motywacji Langa. I choć sporo tu ekspozycji, to trzeba przyznać, że buduje solidne podstawy pod motywacje bohatera i jego portret psychologiczny. Nakreślona zostaje historia tej postaci i jej najważniejsze więzi rodzinne. Lang, mimo pewnej dozy nieudacznictwa (a może dzięki niej?), budzi sporo sympatii –  dobrymi chęciami i poświęceniem dla rodziny, ale też, na bardziej przyziemnym poziomie, swoimi tekstami. Zarówno dialogi, jak i wewnętrzne monologi są lekkie, żywe i dobrze pasują do konceptu bohatera. Zresztą w ogóle humor pełni w „Drugiej szansie” niebagatelną rolę. Od prostych, czasem wręcz slapstickowych żartów przez mruganie okiem do czytelnika przyzwyczajonego do konwencji po pastisz klasycznych superbohaterskich klisz – to wszystko buduje specyficzny klimat. Myliłby się jednak ten, kto by sprowadził „Drugą szansę” tylko do komiksu humorystycznego. Spencer zostawia bowiem sporo miejsca na poważniejsze tematy – rolę ojca i obowiązki z tego faktu wynikające, społeczne wykluczenie bezrobotnych w średnim wieku i niezrozumienie, z jakim spotykają się także ze strony najbliższych itd. I to chyba właśnie dzięki tej znakomitej mieszance Scott Lang daje się tak łatwo polubić.

A sama warstwa fabularna? No cóż, mam wrażenie, że wydaje się tu bardziej istotna niż elementy, o których wspomniałem powyżej. Historia o desperackich próbach, które Scott Lang podejmuje, by móc być blisko swej córki, bawi całkiem nieźle. Jest tempo, dobry balans akcji i scen dialogowych, kilka twistów plus parę całkiem niezłych pomysłów (jak choćby ten z nietypowym mieszkaniem Langa w Miami). Historia płynie wartko, całość porządnie trzyma się kupy, jest lekko (może czasem też nieco refleksyjnie) i bez wątpienia przyjemnie. Ot, komiks w sam raz na jedno posiedzenie.

Oprawa graficzna jest po prostu w porządku. Ramon Rosanas to artysta raczej oszczędny w stosowanych środkach wyrazu. Jego kreska jest prosta, zaś same kadry zwykle skupiają się na jednym planie. Gdy dodamy do tego raczej oszczędne kolorowanie Jordana Boyda, dostaniemy album wyglądający dobrze, ale bez graficznej ekstrawagancji czy wizualnego rozbuchania czasem spotykanego w komiksach zza Wielkiej Wody.

Przyznam, że „Druga szansa” pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie miałem wielkich oczekiwań względem tego komiksu, spodziewając się raczej jakiegoś jednostrzała wydanego przy okazji premiery filmu. Egmont sięgnął jednak po sprawnie napisaną, lekką, ale i niegłupią historyjkę o tym, jak wiele ojciec jest w stanie zrobić dla swojego dziecka. Gdy do tego dodamy dającego się szybko polubić głównego bohatera, nieco humoru i przyzwoite rysunki, dostaniemy całkiem sympatyczny komiks, który spokojnie potrafi obronić się nawet w oderwaniu od filmu.

Tytuł: Ant-Man. Druga Szansa
Scenariusz: Nick Spencer
Rysunki: Ramon Rosanas
Tłumaczenie: Weronika Sztorc
Tytuł oryginału: Ant-Man. Second-Chance Man (Ant-Man #1-5)
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: lipiec 2018
Liczba stron: 120
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Format: 167 x 255
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-2661-9