Mój motyl

Autor: 
Ocena: 
0
Brak głosów

W świetle dnia jest niczym jedwabny motyl, pastele na opalonej słońcem skórze, rozjaśniane włosy, idealnie białe zęby. Twarze odwracają się za nią, gdy przechodzi, a ja wyobrażam sobie napięte mięśnie i pękające ścięgna, niemalże dające się usłyszeć.

Śledzę mojego motyla do jego ulubionego punktu na samym końcu plaży, gdzie woda jest przejrzysta, a kolorowe ławice ryb tworzą hipnotyzujący kalejdoskop. Niedbale rozkładam jej ręcznik plażowy, trzy i pół metra kwadratowego własnej powierzchni pokrytej wzorami w żywych kolorach. Rzuca ubrania w bezładzie na róg ręcznika. Śledzę każdy jej ruch, zgrabniejszy niż u czarnej pantery, a krągłości jej ciała dorównują samej Wenus.

Gdy się wyciąga, spieszę z olejkiem do opalania. Wcieram go delikatne, wręcz z nabożną czcią. Jej mięśnie rozluźniają się pod dotykiem moich dłoni, słyszę jak wzdycha głęboko i przez chwilę słyszę dźwięk jakby mruczenie zadowolonego kota. Mam nadzieję, że wkrótce zaśnie.

Siedzę na brzegu morza, mocząc stopy. Ryby podpływają śmiało i skubią moje palce. Często odwracam się w jej stronę, by sprawdzić, czy nadal tu jest.

Rozlega się głos, mroczny, głęboki. Ktoś o coś pyta. Mam ściśnięte gardło. Ponownie się odwracam i widzę ciemno opalonego obcego, który kuca tuż przy niej, trzymając swoją dłoń na jej dłoni. Jej uśmiech mówi mi wystarczająco wiele i odwracam wzrok. Zaciskam zęby i mnę w ustach przekleństwo.

Dochodzi do wymiany kolejnych dźwięków: jasny i wyraźny kontra mroczny i głęboki. Mężczyzna ma czarne, kręcone włosy połyskujące w tropikalnym słońcu, również na klacie. Jego zęby zbliżają się do bieli jej zębów.

Wstają razem. Zbiera ubrania i je zakłada. Kolorowy jedwab przylega do jej ciała, odkrywając więcej, niż zakrywa. Gdy odchodzą, jej ciało dotyka jego, regularnie, dłonie szukają siebie nawzajem.

Po kilku krokach waha się, odwraca się w moją stronę i na mnie patrzy. Jej oczy to lodowo błękitne szklane kulki, martwe i zimne, a spojrzenie mrozi mi krew żyłach. Na twarzy ma wymalowaną pogardę.

Ona tu wróci, jestem tego pewien. Łatwo ją rozproszyć, ale w tej chwili moje serce rozsadza już klatkę piersiową, a dusza krzyczy i krzyczy...

 

 

Przełożyła Małgorzata Gwara