Wolverine, tom 3 – Jason Aaron i inni

A niech go wszyscy diabli

Maciej Rybicki

Logan jaki jest, każdy widzi… a przynajmniej wielu tak sądzi. Koniec końców to postać tak popularna, że mimo ogromnego potencjału, jaki daje scenarzystom, trudno przychodzi im wymyślenie historii pokazującej Wolverine’a w nowy, zaskakujący sposób. A jednak trafiają się tacy, którym się to udaje. I to w wyjątkowo efektowny sposób – tak, jak Jasonowi Aaronowi. W trzecim tomie jego zebranych historii z Rosomakiem w roli głównej autor ten udowadnia, że nieprzypadkowo dorobił się tak obszernej antologii sygnowanej swym nazwiskiem. Po raz kolejny pokazuje bowiem, że „czuje” Wolverine’a jak mało kto – mimo iż stawia Logana w wyjątkowo nietypowych sytuacjach, udaje mu się nie tylko zachować, ale wręcz podkreślić jego wyjątkowy charakter.

Trzeci tom rosomaczej kolekcji pióra Aarona tworzą zasadniczo dwie części (i drobny epilog). Pierwszą z nich jest wspólna miniseria Wolverine’a i Spider-Mana, na drugą składa się kilka pierwszych zeszytów solowej serii Logana , którą powierzono Aaronowi w 2010r. Już od pierwszych stron widać, że pomysły Amerykanina raczej nie pójdą utartymi ścieżkami. Wspólne przygody Rosomaka i Pajęczaka zostały bowiem osadzone w konwencji postapokaliptycznej. Może się więc wydawać, że mamy do czynienia z jakąś historią alternatywną względem klasycznego uniwersum Marvela (czyli tzw. Ziemi-616). Jest to jednak prawda jedynie częściowa. Aaron umiejętnie i powoli odkrywa karty, zapraszając nas w podróż poprzez czas i przestrzeń. Ostatecznie wszystko zostaje zgrabnie zwinięte i skonkludowane. Można się co prawda czepiać, że wydarzenia tej serii musiałyby wywrzeć ogromny wpływ na obu herosów, ale kto by tam wiedział, co superbohaterom w głowach siedzi. Sporym pozytywem tej miniserii jest umiejętne budowanie relacji między Wolverine’em i Spider-Manem (w zasadzie między Loganem a Peterem Parkerem) – przy całym ogromie różnic, Aaronowi udaje się zbudować wiarygodną nić porozumienia łączącą protagonistów. Wszystko to okraszono niezłymi dialogami i monologami, co tylko wzmaga pozytywne wrażenie. Na plus można zapisać też nieoczywistych antagonistów (przez długi czas nie bardzo wiadomo, z czym w zasadzie bohaterowie się zmagają) i kilka zaskakujących zwrotów fabuły. Nieco więcej rezerwy odczuwam względem rysunków Adama Kuberta. Starszy z synów Joego Kuberta to artysta solidny, o charakterystycznym stylu i niemałej wyobraźni… tyle tylko, że nieco rozmija się z moim gustem (choć bez wątpienia znajdą się i tacy, których wizualna strona „Astonishing Spider-Man & Wolverine” zachwyci). Ostatecznie jest to jednak ciekawa pozycja: pomysłowa, pełna nawiązań i z pokręconą, nieoczywistą linią fabuły. Ot, kolejny efektowny kamyczek w rosomaczym ogródku Aarona.

Danie główne to rozbudowana, kilkuczęściowa opowieść, którą amerykański scenarzysta otworzył solową serię Wolverine’a z 2010 roku. Co prawda w spisie treści zbiorczego wydania jest ona rozbita na kilka elementów, wydaje się jednak zasadne traktowanie ich jako spójnej historii, stanowiącej część dłuższej opowieści, jaką Aaron podjął w swoim runie. Choć nie od dziś wiadomo, że twórca „Bękartów z Południa” czy „Skalpu” lubi fundować swoim bohaterom piekło, w przypadku Logana zrobił to w jak najbardziej dosłownym sensie. Zabieg to niezwykle ciekawy, bo nie dość, że rozbija akcję na kilka równoległych wątków: ten dziejący się w piekle, ten dziejący się na ziemi, a także bardzo interesujący wątek przybliżający nam tło samej historii. Dzięki temu wprowadza też kilka odrębnych perspektyw, z jakich możemy przyjrzeć się głównemu bohaterowi. A że pojawiają się  takie tematy jak grzech i pokuta, całość wypada nader ciekawie – nawet jeśli niemało tu akcji i „machania pazurami”. Bardzo dobre są także rysunki – David Acuna to klasa sama w sobie, ale i Renato Guedes staje na wysokości zadania. Duży wpływ na jakość warstwy wizualnej mieli  inkerzy, nadający całości specyficznego charakteru.

Muszę przyznać, że choć rozważałem odpuszczenie sobie Aaronowskiego „Wolverine’a”, jego trzeci tom skutecznie przekonał mnie, aby poczekać jednak na kolejne. Składa się na to kilka czynników. Przede wszystkim tym razem Aaronowi udało się nie tylko stworzyć scenariusze niebanalne, zaskakujące, ale i wyraźnie sugerujące, że to dopiero początek dłuższej opowieści. Pewne wątki zapoczątkowane już we wcześniejszych pracach Amerykanina pozostają bowiem wciąż otwarte. W żaden sposób nie wpływa to jednak na frajdę z lektury. Nie tylko oglądamy tu Logana z nieco zewnętrznej perspektywy, ale także dostajemy dwie naprawdę solidne opowieści. No nic, trzeba czytać i czekać na ciąg dalszy. SNIKT!


Tytuł: Wolverine
Tom: 3
Scenariusz: Jason Aaron
Rysunki: Adam Kubert, Renato Guedes, David Acuna, Jefte Palo i inni
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Tytuł oryginału: Wolverine by Jason Aaron: The Complete Collection, vol. 3 (Astonishing Spider-Man & Wolverine #1-6, Wolverine (2010) #1-9, #5.1, Wolverine: Road to Hell #1)
Seria: Klasyka Marvela
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: czerwiec 2018
Liczba stron: 456
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-2752-4