Zły świat

Ocena: 
0
Brak głosów

Wyszedł tuż po północy. Noc była gęsta. Lampy uliczne nerwowo mrugały, jakby chciały odgonić napierający zewsząd mrok. W dzień żywe, pełne koloru miasto – nocą umierało. Nikt nie lubił spacerować po zachodzie słońca drogą nr 6 w PalmCityofCrime. Nazwę tę wymyślono niejako na gorąco. Nie była ona pierwszym imieniem tego bożego zakątka, które diabeł zakrył płaszczem. Tutaj wszystko było pozbawione złudzeń.

To nie miejsce dla młodych – chcących spełniać marzenia. Nie dla dojrzałych, pełnych energii dorosłych – dbających o rodziny. Nie dla starych – pragnących spokojnej emerytury. PalmCityofCrime to miejsce dla prawdziwych twardzieli, ulicznych dziwek, przestępców, motocyklistów i kobiet z coltem przy pasku.

Co go przywiodło do tej smutnej, zimnej jaskini? Ona? Naprawdę mogłaby tu być? Ta drobna i delikatna istota? Anioł w skórze kobiety?

Miłość nie zna strachu, chyba że strach przed utratą miłości. Nie zdążył wypowiedzieć jej imienia, nie zdążył krzyknąć. Zachwiał się, zrobiło mu się słabo, upadł na kolana, zgiął się wpół. Poczuł jak przez palce sączy się ciepła i lepka substancja – krew.

Przed nastaniem zupełnej ciemności usłyszał stukot obcasów.

– Jack! Jack! Boże, nie wiedziałam! To ty, Jack!

W PalmCityofCrime nawet kochanek staje się śmiertelnym wrogiem. Przydrożne lampy nadal nerwowo mrugały, gdy Alice ostatni raz całowała usta Jacka – kochanka i przyjaciela.