Thomas Olde Heuvelt w Subiektywnie

Konwencja, którą w jej najprzeróżniejszych odmianach władają konkretni autorzy o ugruntowanych nazwiskach, czasami wydaje na świat kogoś, o kim jeszcze przed chwilą mało kto słyszał. Z efektem porównywalnym do błyskawicy na błękitnym niebie. Horror od lat straszy Kingiem, Koontzem czy Mastertonem. Straszy Straubem, Castle’em czy Rice. Wspomina też dawnych mistrzów: Lovecrafta, Poego, Stokera, Howarda. Niebawem zostanie przypomniana Jackson. Aby wielbicielom grozy podarować łyk świeżego powietrza, okazjonalnie dodaje się nowy składnik. Przed paru laty świat usłyszał o Joem Hillu i nie był to łyk lecz prawdziwy haust ożywczego tlenu. Hill już dawno przeniósł się na regał z innymi mistrzami. Czy ta sama przyszłość czeka Thomasa Olde Heuvelta? Pierwsza powieść Holendra jasno określa jego cel, dokładnie ten sam, który stał się udziałem najstarszego syna Stephena Kinga. Autor zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko.

 

Dzisiaj w Subiektywnie kilka słów Marka Ś. na temat powieści Hex.