Nakaz

Ocena: 
9
Average: 9 (2 votes)

Biały wąż odartej z godności  i odzienia ludzkiej masy krok za krokiem kierował się w stronę pomieszczenia, do którego drzwi przymocowano tabliczkę z napisem ŁAŹNIA. Także nagi, stłoczony w tłumie postawny mężczyzna szedł powoli przed siebie z dumnie uniesioną głową. Czuł się nieodłączną częścią drepczącego pochodu. Choć przez skórę odbierał, że na końcu drogi nie czeka na niego nic dobrego, gotów był stawić czoła najgorszej rzeczy, z którą przyjdzie się tam zmierzyć. Nawet jeśli to będzie śmierć.

Niestety, nie było mu dane poznać kresu wędrówki. Niespodziewanie zimne palec mocno zacisnęły się na jego łokciu i nieznoszący sprzeciwu głos, górujący nad wszechobecnym harmidrem, wypełnił powietrze.

– Do cholery, Horst! Co ty robisz?!

Wibrujący tembr wwiercający się pod czaszkę wyrwał go z hipnotycznego transu. Silna ręka pewnym ruchem wyłuskała go spośród „żywych trupów”. Mężczyzna bez sprzeciwu dał odprowadzić się na bok do pokoju wartowników.

– Musisz być przepracowany. – Usłyszał. – Zaraz przyniosę ci mundur. Póki co usiądź tutaj i odpocznij sobie.

Zastępca komendanta obozu koncentracyjnego Sachsenhausen SS-Obersturmführer Horst Knittel w milczeniu wypełnił polecenie. Brakowało naprawdę tak niewiele, pomyślał. Może następnym razem się uda, gdy ponownie podda się rozbrzmiewającemu  w jego głowie nakazowi rozebrania się do naga i przyłączenia do maszerującego na śmierć korowodu więźniów.