Daredevil. Nieustraszony! Tom 2 – Brian Michael Bendis, Alex Maleev i inni

Rządy nieustraszonego

Maciej Rybicki

Co tu dużo pisać, pierwszy tom „Daredevila” autorstwa Briana Michaela Bendisa i Alexa Maleeva okazał się nie tylko najbardziej wyczekiwaną premierą 2017 roku na polskim rynku komiksowym, ale prawdopodobnie i jednym z najlepszych tytułów, które ukazały się w naszym kraju w ostatnim czasie.. Po długich perypetiach z wydaniem tej serii przez Sidecę sprawy w swoje ręce wziął największy rodzimy wydawca i momentalnie ruszyły one z kopyta. Już dwa miesiące po premierze pierwszego albumu czytelnicy dostali w swoje ręce tom drugi.

Dla przypomnienia, „Daredevil. Nieustraszony!” dotyczy wydarzeń, jakie miały miejsce w nowojorskiej dzielnicy Hell’s Kitchen po tym, gdy doprowadzono do zniszczenia przestępczego imperium Kingpina, zaś sekretna tożsamość Matta Murdocka została ujawniona prasie. Bendis pokazał w tym komiksie swoją najlepszą stronę, tworząc mroczny, niejednoznaczny, ale i wciągający bez reszty scenariusz, i pokazując, że w ramach konwencji superbohaterskiej także można stworzyć poważne dzieło. Drugi tom zbiorczego wydania jego runu przynosi kontynuację tej historii. Tyle tylko, że scenarzysta postanowił pchnąć Człowieka, Który Nie Zna Strachu w jeszcze większy mrok. Gęstnieje on jednak powoli, subtelnie, gdy Matt na pozór robi po prostu swoje. Pojawiają się jednak drobne sygnały, że coś jest nie tak, a nasz bohater desperacko próbuje sobie radzić z narastającą presją. Aż do przełomowego momentu, wypadającego mniej więcej w połowie albumu. A potem Bendis najzwyczajniej w świecie przesuwa akcję o rok do przodu, pokazując konsekwencje efektownej kulminacji pierwszego z dwóch aktów tej historii. Muszę przyznać, że sposób, w jaki Amerykanin buduje fabularne napięcie jest po prostu mistrzowski, podobnie jak powiązanie poszczególnych wątków i gęsta sieć zależności, łączących poszczególnych bohaterów tej historii. Najważniejszy jest oczywiście Matt Murdock, zmagający się ze zmianami w swojej dzielnicy i próbujący zachować pozory normalności w życiu prywatnym. W znakomity sposób pokazano trajektorię, na jaką wpada nasz bohater – od wspomnianych już drobnych zmian (między innymi pojawienia się w jego życiu kolejnej kobiety), przez radykalne zwroty w relacjach z otoczeniem, aż po powolne próby modyfikacji powstałej sytuacji. Pod względem psychologicznym jest to więc absolutny majstersztyk. Podobnie jak w poprzednim tomie niebagatelną rolę odgrywają postacie poboczne – na czele z Foggym Nelsonem (mam zresztą wrażenie, że u Bendisa relacja między nimi wreszcie wygląda naprawdę dojrzale), ale także wspomnianą już nowo poznaną kobietą – Millą Donovan, Benem Urichem, Lukiem Cagem, Peterem Parkerem czy Nataszą Romanow. Wszyscy oni mają niebagatelny wpływ na życie Murdocka. Drugi tom „Nieustraszonego!” sięga zresztą w kilka zakamarków, których Bendis do tej pory nie eksploatował – chociażby  do katolickich korzeni Daredevila czy też jego pragnienia zemsty za śmierć obu swoich ukochanych – Elektry i Karen Page. Dostajemy więc do ręki komiks bogaty w treści, niebanalny i diabelnie wciągający – godnego następcę kapitalnego tomu pierwszego.

Nie bez znaczenia jest tu oczywiście praca, jaką wykonał Alex Maleev (przy współpracy nieocenionego Matta Holligswortha). Jego „brudna” kreska świetnie komponuje się z klimatem Bendisowej opowieści, uwydatniając jeszcze jej ponury nastrój. Warto też wspomnieć o interesującym zabiegu, jakim jest oddanie warstwy graficznej zeszytu #65 w ręce grona gościnnych rysowników. W historii podsumowującej dotychczasowy run Bendisa i uzupełniającej go o kilka drobnych, acz znaczących scen, mamy przyjemność oglądać kilku takich artystów – między innymi Grega Horna czy Chrisa Bachalo. Podobny smaczek pojawił się zresztą także wcześniej, gdy w kluczowej scenie numeru #50 po jednym kadrze wyszło spod ręki kilku z najbardziej znamienitych rysowników Daredevila na przestrzeni lat: Gene’a Colana, Lee Weeksa, Klausa Jansona, Jona Romity (seniora), Joego Quesady, Michaela Avona Oeminga i Davida Macka. To efektowny i bez wątpienia godny hołd złożony jednemu z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów Marvela.

Drugi tom „Daredevila” Bendisa i Maleeva to znakomita kontynuacja serii, prawdziwa komiksowa uczta. I to bez względu na to czy jest się miłośnikiem konwencji superhero, czy też nie. Epicka historia, która rozpoczęła się rozpadem imperium Kingpina i upublicznieniem sekretnej tożsamości Matta Murdocka nabiera tu rumieńców, zachowując przy tym  mroczny klimat. Jednocześnie Bendis pogłębia poszczególne postacie (zwłaszcza samego Daredevila), ale także coraz wyraźniej osadza swą opowieść w uniwersum Marvela poprzez wprowadzenie licznych wątków pobocznych z udziałem znanych bohaterów. W pewnym sensie pokazuje to, jak ważną dla Domu Pomysłów postacią jest odziany w czerwień niewidomy śmiałek. Myślę, że „Nieustraszony” powinien stać się ważną pozycją na liście lektur każdego komiksiarza lubiącego mocne, dobrze napisane i narysowane historie.

Tytuł: Daredevil. Nieustraszony!
Tom: 2
Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Alex Maleev i inni
Kolory: Matt Hollingsworth i inni
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Tytuł oryginału: Daredevil: The Man Without Fear! by Brian Michael Bendis and Alex Maleev. The Ultimate Collection Book 2 (Daredevil #41-50,#56-65)
Seria: Klasyka Marvela
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: grudzień 2017
Liczba stron: 512
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-2748-7