Sylvain Runberg oraz F. Miville-Deschênes w Subiektywnie

Nie zawsze jest tak, że mnogość wątków dodaje opowieści atrakcyjności. Bywa, że w gąszczu pomysłów gubi się fabuła. Słabszą stroną pierwszej części „Podbojów” był właśnie scenariusz: nazbyt urozmaicony, zbudowany na elementach zaczerpniętych z różnych epok historycznych, a także mitologii ludów geograficznie oraz historycznie od siebie odległych. Niezaprzeczalnie mocna była strona graficzna „Hordy żywych”. Twórcy stanęli na wysokości zadania, przekazując czytelnikom coś przyciągającego uwagę pięknem, wzbudzającego zachwyt na tyle silny, aby osłabić minusy. W „Podstępie Hetytów”, drugiej części cyklu, proporcje zaczęły się wyrównywać, przy czym wizualnie wszystko pozostało po staremu, czyli na bardzo wysokim poziomie.

 

Dzisiaj Marek Ś. subiektywnie o drugim tomie Podbojów, p.t. Podstęp Hetytów.