Exodus – Łukasz Orbitowski

Tam i z powrotem

Marek Adamkiewicz

Łukasz Orbitowski już dawno przestał być kojarzony przede wszystkim z horrorem. Owszem, od tego gatunku zaczynał, ale nawet w jego wczesnych powieściach groza była często pretekstem do snucia rozważań o ludziach i tym, co w nich siedzi. Najnowsze dokonania autora są już praktycznie całkowicie pozbawione pierwiastka fantastycznego (no, może z wyjątkiem finału „Szczęśliwej Ziemi”), ale czy jest to stary, czy nowy Orbitowski, jedno pozostaje niezmienne – jego proza potrafi dotrzeć do głębi duszy i poruszyć pewne jej struny. Nie inaczej jest z najnowszym dziełem pisarza. „Exodus”, jakkolwiek nie jest książką do końca przystępną, intryguje i nie pozostawia obojętnym.

Życie potoczyło się w taki sposób, że Janek musi uciekać. Nie bierze ze sobą prawie niczego poza gotówką, z której czyści swoje konto bankowe. Pozostawia całą resztę – karty kredytowe, komórkę, dowód osobisty. Musi zacząć wszystko od nowa. Mężczyzna potrzebuje odwrócenia się od przeszłości, odcięcia się od niej grubą kreską. Tylko czy to się uda? Czy przebywając w Niemczech, na Słowenii, a w końcu w Grecji, będzie w stanie zapomnieć o wszystkim, co wydarzyło się w Polsce i odnaleźć spokój? Podróż ma przynieść odpowiedzi na dręczące bohatera pytania i pomóc rozwikłać kwestię, czy będzie mógł jeszcze kiedyś powrócić do ojczyzny i pewnych niedokończonych spraw.  

Orbitowski dzieli swoją najnowszą powieść na cztery fragmenty, dotyczące kolejnych etapów podróży Janka. W każdym z nich udało mu się w interesujący sposób przedstawić  perypetie bohatera. Mamy okazję obserwować, jak zachowuje się on pod wpływem określonych okoliczności. W Niemczech dużą wagę przywiązuje do przywiezionej z Polski gotówki, uważając, że bez niej sobie nie poradzi. Los szybko weryfikuje te plany, bo w dalszą drogę Jan wyrusza już bez grosza przy duszy. Następnie próbuje odnaleźć się w obozie dla uchodźców na Słowenii. Autor dotyka tu nie tylko losu głównego bohatera, ale i wielu spraw istotnych w dzisiejszym świecie. Spojrzenie na obóz migrantów jest dosyć smutne, pokazuje bowiem zagubienie praktycznie każdej osoby, która się w nim znajduje –  zarówno samych Syryjczyków, jak i opiekujących się nimi wolontariuszy.

Bardzo dobre wrażenie sprawia ta część „Exodusu”, w której Janek ląduje na ulicach Lublany jako bezdomny. Orbitowski pokazuje w niej, że nawet znajdując się w fatalnym na pierwszy rzut oka otoczeniu, można pozostać człowiekiem i starać się postępować właściwie. Problemem może być jednak to, że nie wszyscy tę zdolność potrafią zachować, a za dobro okazane innym ludziom czasami można zapłacić ogromną cenę. Perypetie Janka na ulicach słoweńskiej stolicy wiążą się także z jego dawnymi losami, jeszcze sprzed wyjazdu. Orbitowski od samego początku książki kolejne rozdziały przeplata retrospekcjami bohatera, z których dowiadujemy się jak wyglądało jego życie w Polsce i powoli poznajemy prawdę o tym, dlaczego z uciekł z kraju.

By „Exodus” okazał się powieścią potwierdzająca dobrą formę twórczą Łukasza Orbitowskiego, koniecznym było odpowiednie pokazanie głównego bohatera, bo to on towarzyszy nam od początku do końca lektury. Jaki jest więc Janek, czy da się kibicować jego wysiłkom w dążeniu do odkupienia i drodze do pogodzenia się z prawdą? Odpowiedź wcale nie jest jednoznaczna. Czasami widzimy go jako kogoś zupełnie oderwanego od rzeczywistości, którą interpretuje na własny sposób, niekoniecznie zgodny z faktycznym stanem rzeczy – wtedy irytuje. Innym razem jednak otrzymujemy sceny, i nie jest ich mało, w których motywacja protagonisty staje się zrozumiała, a górę biorą jego ukrywane na co dzień emocje – wówczas z kolei wydaje się bardzo ludzki, w odbiorcy zaś budzi się empatia. Wraz z tokiem fabuły zaczynamy coraz lepiej rozumieć Janka, poznajemy też kolejne elementy jego przeszłości, co pozwala Orbitowskiemu lepiej umotywować, dlaczego podjął taką, a nie inną decyzję. Ona wciąż pozostaje dyskusyjna, ale nawet jeśli ktoś się z nią nie zgadza, to pod koniec powieści może już łatwiej wczuć się w sytuację bohatera.

Ważnym elementem „Exodusu” są fragmenty, w których autor pokazuje, jakie czynniki spowodowały, że bohater stał się człowiekiem, jakim jest obecnie. Dużą rolę odgrywa tu między innymi wychowanie. Janek dorastał z jednym rodzicem – opiekę sprawowała nad nim matka, więc kiedy sam zakłada rodzinę, nie chce popełniać tych samych błędów co jego ojciec. Po części tę postawę widać w scenach retrospektywnych, kiedy protagonista powoli dojrzewa do rodzicielstwa, ale o wiele większe wrażenie robi wątek z Lublany, kiedy Janek bierze pod opiekę żyjącego na ulicy dwunastolatka. Orbitowski w cudowny i niezwykle subtelny sposób prezentuje nam meandry psychiki osoby pragnącej kolejnej szansy, na dalszy plan odsuwającej wszelkie wątpliwości, chcącej za wszelką cenę dać drugiemu człowiekowi trochę ciepła. Konsekwencje takiego zachowania i ogromnego zaufania, którym bohater obdarza obcego chłopca, są sprawą drugorzędną, istotne jest to, że Janek odkrywa w sobie pokłady prawdziwej, bezinteresownej miłości. To jedna strona bohatera, ale istnieje też druga, bardziej mroczna i bezwzględna, także obudzona przez wydarzenia z Polski. Ona daje o sobie znać w Grecji, gdzie Jan decyduje się na pewne radykalne rozwiązania, które w kontekście jego wcześniejszych perypetii wydają się być zarówno szokujące, jak i zrozumiałe.

Pewnym rozczarowaniem może być dosyć niespodziewane i nie do końca satysfakcjonujące zakończenie powieści, które nie przynosi praktycznie żadnego rozwiązania. Czytelnik wciąż ma w głowie wiele wątpliwości odnośnie do fabuły, ale autor nie próbuje ich wyjaśniać i kończy, w mojej opinii, nieco przedwcześnie. Co prawda nie jestem zwolennikiem podawania odbiorcy wszystkiego na tacy, niedopowiedzenia też mają swój urok, niemniej w tym konkretnym przypadku przydałoby się zamknąć fabułę w nieco bardziej zdecydowany sposób.

„Exodus” był przez samego autora określany jako powieść drogi. W istocie, ten motyw jest tutaj ważną składową, jednak znajdziemy w niej o wiele więcej niż samą tylko podróż. To opowieść o próbie poradzenia sobie z przeszłością i traumatycznymi wydarzeniami, o poszukiwaniu samego siebie i próbie określenia jakim jest się człowiekiem. Nie sądzę, by książka  zdobyła powszechne uznanie, z pewnością znajdą się czytelnicy, którzy będą rozczarowani sporymi różnicami między jej poszczególnymi częściami, lecz mimo to „Exodus” jest kolejnym dowodem na to, że Łukasz Orbitowski potrafi sobie poradzić w prozie głównego nurtu, niewspomagany fantastycznymi elementami, które mogłyby wesprzeć fabułę w co bardziej zawiłych momentach. To powieść niełatwa, dojrzała i potrafiąca poruszyć, kolejna solidna pozycja w dorobku autora.

Tytuł: Exodus
Autor: Łukasz Orbitowski
Wydawca: SQN
Data wydania: listopad 2017
Liczba stron: 448