Fizyka czarów

Ocena: 
0
Brak głosów

Zatrzymany wydawał się rozluźniony. Nie przejmował się krępującymi go kajdankami ani obstawą dwóch rosłych funkcjonariuszy.

– Magia, kuglarstwo, czarodziejstwo, prestidigitatorstwo, tania sztuczka. Nazywajcie to, panowie, jak chcecie. Ja nazywam to Fizyką – tłumaczył policjantom to, co widzieli zanim udało im się go aresztować. – Większość z nas utraciła podobne zdolności na skutek szumu informacyjnego. Rozwój cywilizacji przyniósł tak wiele bodźców, oddalił nas od natury i więzi ze światem, który nas stworzył, a naukowe rozumienie biologii i fizyki jest jeszcze niewystarczające. Ale ja potrafię się w nie wsłuchać.

Funkcjonariusze tylko na siebie popatrzyli. Z pewnością woleliby już dotrzeć na komisariat i przekazać zatrzymanego kolegom. Chwilę przed aresztowaniem eskortowany przez nich człowiek wyczarował na oczach dziesiątek przechodniów ogromny wir wodny.

– Nie wyczarowałem tego wiru – stwierdził aresztowany jakby czytał w myślach konwojentów. – Wykorzystałem wilgotność powietrza i różnicę ciśnień między miejskimi arteriami. Fizykę. To co zrobię za chwilę też nie będzie czarami. Wasi przełożeni nie chcą mnie wysłuchać, zatem jestem zmuszony się z panami pożegnać.

Policjanci zesztywnieli. Intuicyjnie ich dłonie powędrowały w kierunku kabur ze służbowymi P-99. Aresztowany natomiast kontynuował:

– Wystarczy wprawić cząsteczki powietrza w drganie, aby sprawić, że…

Jeden z policjantów krzyknął z bólu, dotykając pistoletu. Broń rozgrzała się i poparzyła mu palce. Drugi odpiął kaburę, która zaczęła się topić i odrzucił ją w przeciwległy koniec policyjnej furgonetki.

– Zastanawiają się panowie, co jeszcze potrafię? Mogę między innymi manipulować energią i polaryzacją atomów, sprawiając na przykład, że wiązania kowalencyjne w cząsteczkach wody zawartych w powietrzu zaczną pękać. Jeśli uważali panowie na lekcjach chemii, to wiedzą panowie, że wodór jest gazem łatwopalnym, szczególnie zmieszany z tlenem. A wasze pistolety cały czas się rozgrzewają. Nieprzyjemna sytuacja.

Podczas tego krótkiego wykładu, wokół łańcucha łączącego bransolety kajdanek zatrzymanego pojawił się bąbel wody, który następnie zaczął wirować z olbrzymią prędkością. Na oczach zdumionych policjantów łańcuch zardzewiał i rozpadł się w proch. Podobny bąbel wody otoczył zamek drzwi furgonetki.

– A teraz, do widzenia!

Aresztowany wykonał szybki ruch dłońmi. Funkcjonariusze poczuli nagle olbrzymi pęd powietrza, któremu nie mogli się przeciwstawić. Z impetem wypadli przez tylne drzwi pojazdu, których nie chronił już zamek. Kierowca furgonetki, widząc kolegów we wstecznym lusterku, ostro zahamował. Wyskoczył z pojazdu i czym prędzej dopadł do tylnych drzwi. Aresztowany przepadł.

Kiedy kierowca pomagał pozostałym konwojentom podnieść się z asfaltu, samochód eksplodował chmurą żółtych płomieni.