Baba Cukierjaga

Ocena: 
0
Brak głosów
– Kochanie, może pójdziemy do cukierni – zaproponował Piotr, trzymając Alicję za rękę. – Nie mamy już ciasta do kawy.
– Zjadłeś wszystko? – zdziwiła się kobieta, lecz na jej twarzy wciąż czaił się subtelny uśmiech. Gładząc dłoń ukochanego, skręciła z nim w boczną uliczkę. – W tej okolicy w ogóle jest cukiernia?
– Mhm. Znajomy z pracy mówił, że najlepsza w mieście. – Wskazał dłonią świecące jaskrawo litery, układające się w napis „Baba Cukierjaga”.
Alicja uniosła wzrok. Zaraz jednak cofnęła się o kilka kroków i przysłoniła usta dłonią, jakby powstrzymała się od krzyku. Zacisnęła dłoń na nadgarstku ukochanego i pociągnęła go w stronę samochodu.
– Co jest? Pająk nad szyldem, czy…
– Chodźmy stąd – odparła Alicja, nadal zduszonym głosem.
– Nie rozumiem, przecież chcieliśmy ciasto.
– Po prostu stąd chodźmy! – krzyknęła na niego. W milczeniu przemierzali drogę, a skrzypienie wycieraczek o szyby było jedynym dźwiękiem, który towarzyszył im aż do samego domu. Dopiero gdy przekroczyli próg Alicja zaczęła wyglądać, jakby trochę zeszło z niej napięcie.
– Zrobić ci herbaty? Zaproponowałbym też ciasto, ale… Sama rozumiesz – prychnął Piotr.
– Zauważyłeś, że panie w cukierniach zawsze są tak bardzo miłe? – odpowiedziała Alicja, jakby w ogóle nie słyszała jego wypowiedzi. Wzięła z kanapy koc i zawinęła się w niego ciasno, niczym w kokon. Piotr w tym czasie wstawił wodę na herbatę i wrócił do pokoju. Włączył telewizor, a później, swoim zwyczajem zarzucił nogi na stolik. Zaniepokoił się, bo chociaż Alicja nienawidziła, gdy to robił, tym razem nie zwróciła mu uwagi.
– Wiesz, skarbie, chyba lepiej, że są miłe.
– Moja siostra też tak myślała. Biedna Gosia… A myślałam, że „Baba Cukierjaga” już nie wróci! – Alicja rozpłakała się, chowając twarz w kocu. Piotrek ruszył się w końcu z kanapy i usiadł na oparciu fotela, przytulając ją do siebie. Zastanawiał się, czy Alicja nie zataja przed nim jakiejś choroby. Jeśli tak, to dobrze, że nie zaplanowali jeszcze daty ślubu. Nie dałby rady mieszkać z wariatką.
– To wszystko przez ten stres w pracy. Musisz po prostu odpocząć – powiedział, poklepując ją po ramieniu. – Napij się herbaty i prześpij, a na pewno zrobi ci się lepiej.
Alicja odtrąciła go. Wstała z fotela i pobiegła do swojego pokoju. Piotr zastanawiał się przez moment, czy pobiec za nią, ale w końcu wrócił do oglądania telewizji. Miał nadzieję, że mecz na Jedynce nieco poprawi mu nastrój. Zanim jednak zdążył włączyć odpowiedni kanał, Ala rzuciła na stolik album ze zdjęciami.
– Za długo milczałam – stwierdziła zdeterminowana – ale muszę komuś o tym powiedzieć, bo oszaleję!
– Kochanie…
– Siedź cicho i słuchaj! – odpowiedziała, przerzucając nerwowo kartki albumu. – To jest moja siostra Małgorzata.
– Ty nie miałaś rodzeństwa – skwitował Piotrek, powoli zaczynając bać się całej sytuacji.
– Teraz nie mam – szepnęła, gładząc fotografię twarzy kobiety podobnej do niej samej. – Ta cukiernia była chlubą miasta. Wszędzie wisiały plakaty. „Baba Cukierjaga”. Chodziłyśmy tam z siostrą, tyle, że ja byłam na diecie. Teraz Cukierjaga się na mnie mści!
Piotr już jej nie przerywał. Słyszał w jakimś programie, że szaleńcom lepiej nie przeszkadzać.
– Zawsze, gdy Gosia kupowała tam ciastka, Cukierjaga dotykała jej palców. Wiesz, tak w przelocie, niby przypadkiem. Ale ona ciągle sprawdzała, czy Gosia już jest wystarczająco gruba. A ona jadła i jadła – opowiadała Ala z przejęciem. – Pewnego dnia poszła do cukierni i nigdy nie wróciła. A Janek próbował jej powiedzieć, że coś jest nie tak! – Rozpłakała się jeszcze bardziej.
– Ym… – Piotr podrapał się po głowie, nie wiedząc co powiedzieć. Kontrolnie spojrzał na swój całkiem duży brzuch, zastanawiając się, czy jego narzeczona ma coś do jego tuszy i w ten sposób chce mu zwrócić uwagę. Raz, czy dwa napominała, że mógłby pójść pobiegać, ale żeby od razu robić takie dramy?
– Teraz Cukierjaga chce mi odebrać ciebie. Ona tylko sprawdzi, czy nadajesz się do zjedzenia. O, tak! – krzyknęła, dotykając palca, na którym Piotr nosił sygnet od chrzestnego.
– Spokojnie, jeżeli nie chcesz kupować stamtąd ciast, to znajdziemy inną cukiernię. A teraz jeśli pozwolisz, położę się. Jestem zmęczony – mruknął, wywracając oczami.

Obudził się jeszcze przed szóstą. Była sobota, więc nie miał potrzeby się spieszyć. Chciał zrobić Alicji niespodziankę i pomóc jej nieco obyć się z tym dziwnym lękiem przed cukiernią. Wziął prysznic, ubrał się i zostawił narzeczonej kartkę na stoliku w pokoju. Zerknął, czy się nie obudziła, jednak Ala wciąż spała zwinięta na fotelu z tuszem rozmazanym na twarzy.

Dziesięć lat później Alicja ponownie czytała kartkę, którą zostawił:
„Poszedłem sam po to ciasto do kawy. Niedługo wrócę”.
– A ostrzegałam go, Gosiu, naprawdę go ostrzegałam – szepnęła, wkładając list obok zdjęcia siostry.