Susan Richards – Koń, który mnie wybrał. Jak znękana klacz uleczyła sponiewierane serce

Gdy się spotkają kobieta z przeszłością i koń po przejściach


Jagoda Wochlik


„Koń, który mnie wybrał” Susan Richards jest jej pierwszą książką, która ukazała się na polskim rynku. Wpisuje się w inne propozycje wydawnictwa Replika dotyczące zwierząt, które wpłynęły na życie ludzi. Tak też było w przypadku Susan Richards i klaczy Lay Me Down.


Susan Richards nigdy nie lubiła szpitali. Zawsze wykręcała się jak mogła od pomagania przyjaciołom z medycznymi problemami. Jej wsparcie dla ludzi i zwierząt dotkniętych chorobami, sprowadzało się do wypisania czeku. Tamtego dnia było jednak inaczej. Postanowiła jako dom tymczasowy przyjąć pod swój dach jednego z czterdziestu koni odebranych nieodpowiedzialnemu właścicielowi. Tak w jej życiu pojawiła się Lay Me Down.


„Koń, który mnie wybrał” jest reprezentantem gatunku „prawdziwe historie”. Gdybym wiedziała, że będzie to tego typu książka, pewnie nigdy bym się na jej lekturę nie zdecydowała, gdyż wręcz nie znoszę takich pozycji. Uważam je za literaturę gorszego sortu, jeśli mam być szczera. Z tym większym zdziwieniem odkryłam, że „Koń, który mnie wybrał” nie jest zły. Och, oczywiście nie jest to jakaś wybitna pozycja, ale ma w sobie coś, co sprawia, że czyta się ją z przyjemnością, a jednocześnie odczuwa nutkę żalu, gdy dociera się do ostatniej strony. Dodatkowym plusem są zdjęcia, na których możemy obejrzeć autorkę, jej dom oraz posiadane przez nią konie.


Trzeba przyznać, że Susan Richards pięknie opisała swoją relację ze skrzywdzoną klaczą. W bardzo plastyczny, wręcz urzekający sposób przedstawiła wpływ, jaki pojawienie się Lay Me Down miało na jej życie. Jak to właśnie od konia uczyła się ufać, cieszyć każdym dniem, nie uciekać w obliczu trudności. To doświadczenie, przejście z Lay Me Down przez proces choroby i umierania, odmieniło kobietę, pozwoliło jej bardziej docenić życie i relacje z otoczeniem.


Richards ma niezwykły dar opowiadania o zwierzętach. Robi to w tak zajmujący sposób, jakby pisała o ludziach. Relacje nawiązywane przez konie w jej stadzie bardzo często do złudzenia przypominają ludzkie. I choć losy Lay Me Down, a także jej przypadkowej właścicielki, są raczej smutne, to przeplatanie jej historiami o pozostałych członkach stada – Georgii, Tempie i Hotshocie – nadaje całości lekkości i czyni ją zabawną.


„Koń, który mnie wybrał” nie jest genialną książką. Ale czyta się ją z przyjemnością, nawet jeśli nie jest się wielkim miłośnikiem koni. Poza tym może dobrze czasem sięgnąć po tego typu pozycję, by uświadomić sobie, że to nasze życie, na które tak lubimy narzekać, nie jest ostatecznie takie złe.


Tytuł: Koń, który mnie wybrał. Jak znękana klacz uleczyła sponiewierane serce
Tytuł oryginalny: Chosen by a Horse
Autor: Susan Richards
Tłumaczenie: Monika Orłowska
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: lipiec 2017
Liczba stron: 312
ISBN: 9788376746401