Pięć tysięcy

Ocena: 
0
Brak głosów

Zmęczony mężczyzna wpatruje się w biel na monitorze, po raz kolejny próbuje uporządkować w głowie informacje, które chce zapisać. Zaczyna.

Kiedy zapisana jest już połowa strony, na obliczu gości złość. Nie uda się... Ręce z furią uderzają w klawiaturę, w stronę ekranu płynie potężna wiązanka przekleństw. Mężczyzna gwałtownie odsuwa fotel, wstaje, szuka papierosa. Wyciąga ostatnią sztukę z paczki, która ląduje na podłodze obok dziesiątek swoich poprzedniczek. Są tam także puszki, butelki i opakowania z resztkami jedzenia. Mężczyzna rozgląda się po niewielkim mieszkaniu, wzdycha… Jest bliski rezygnacji z zadania, które spadło na jego barki.

O przekazaniu sprawy komuś innemu na razie nie myśli, powiadomienie władz w ogóle nie wchodzi w grę. Jeszcze raz, jeszcze jedna próba. Sięga do szafy po kolejną klawiaturę.

Zwięźle i treściwie. Każde zdanie poprzedza chwila zastanowienia, każde słowo sprawdzane zostaje pod kątem krótszych synonimów.

*

Rozpoczął przed sześcioma dniami. Wcześniej przez tydzień starał się dopracować w najdrobniejszych szczegółach książkę, nad którą wieczorami pracował przez ostatni rok. Według własnego mniemania był już o krok od doskonałości, kiedy w całym mieszkaniu nastąpiła przerwa w dostawie prądu. Nie wyłączył się jedynie komputer, na którym pracował; na pulpicie pojawiła się nowa ikona, kursor sam się na nią nakierował i na monitorze ukazał się ciąg niezrozumiałych znaków, które po kilku sekundach zmieniły się w wiadomość, jaką obca rasa wysłała do ludzkości, z której wynikało, że Ziemia jest obserwowana i wnioski z tej obserwacji nie nastrajają pozytywnie. Na końcu straszyło pytanie, czy jest powód, dla którego nie powinien zostać zastosowany protokół przewidziany w takich sytuacjach.

Po kilku minutach wiadomość została ponownie zakodowana. Przycisk „ODPOWIEDZ" kusił na dole pustego miejsca. Zaczął pisać, jednak każde zdanie po kilkunastu sekundach zmieniało się w całkowicie niezrozumiały ciąg znaków.

Kiedy powróciło zasilanie, włączył stary, zakurzony komputer i w ciągu dwunastu godzin stworzył trzydziestostronicową odpowiedź. Kopiuj-wklej nie zadziałało, postanowił przepisać wszystko do formularza, a kiedy po pewnym czasie mimo naciskania klawiszy na ekranie przestały wyświetlać się kolejne znaki, z trudem zachował spokój. Szybko doszedł do przyczyny problemu i w gniewie zniszczył kolejną klawiaturę.

Do dyspozycji miał tylko pięć tysięcy znaków. Jak w tak krótkiej formie zawrzeć taki ogrom informacji i emocji? To, co stworzył, wydawało się zwięzłe i konkretne, ale jakim sposobem miał skrócić to dziesięciokrotnie, zachowując wszystko, co miał do przekazania?

Zaczął od przejrzenia swojego tekstu, skrócenia tego, co było możliwe, wyrzucenia wszystkiego, co wydawało się zbędne. Zostało czterdzieści tysięcy znaków. Po kilku nerwowych godzinach już tylko trzydzieści trzy, później liczba ta zwiększyła się o trzysta sześć.

Trzeba było zacząć wszystko od nowa. Minęły dwa dni, a zapas klawiatur kończył się nieubłaganie. Zamówił kolejne dziesięć sztuk, które miały przyjść razem z papierosami i szybkim do przyrządzenia prowiantem. Zaczynał wciąż od początku, kasował wszystko z furią, później z jeszcze większym gniewem żałował, że nie zostawił fragmentów, które po zniszczeniu wydawały się odpowiednie.

Jak można zmieścić taki ogrom emocji w pięciu tysiącach znaków?

*

Tym razem nie patrzy w licznik po każdym zapisanym słowie. Tym razem... Nie, jest już w połowie i musi przekonać się, ile znaków mu jeszcze zostało.

Sześć tysięcy… Rzuca klawiaturą o ścianę, szuka papierosa. Nie ma. Skończyło się także jedzenie… Jeśli ma zachować zdrowe zmysły, czas na przerwę. Prysznic, golenie, świeże ciuchy. Wychodząc, nie patrzy na wciąż włączony komputer, jego wzroku nie przyciąga przycisk „ODPOWIEDZ”.

Jest piątek wieczór, w pobliskiej restauracji spotyka swoich pijanych przyjaciół.

„Co tam u ciebie? Jak tam urlop? Skończyłeś tę swoją książkę? Kiedy wracasz do roboty?

Napij się z nami...”

Nie odmawia. Wlewa w siebie pięćdziesiątkę. Potem następną. Po kolejnej odpływa w nieświadomość.

Budzi się w swoim mieszkaniu. Wokół czuć wymiociny, głowa pęka z bólu, organizm domaga się jakichkolwiek płynów. Stara się skupić, przypomnieć sobie... Gwałtownie wstaje, czym zsyła na siebie kolejną falę bólu. Jednak już wie… Jakby wszystko się zresetowało i w głowie pojawił się gotowy tekst. Nie śpieszy się. Prysznic, zostawiony przez przyjaciół prowiant, kolejne wymiotowanie. W końcu siada przy komputerze.

Pięć tysięcy pięćset znaków. Wystarczy skrócić o jedną dziesiątą...

Ręka zamiera, kiedy kursor znajduje się na przycisku „ODPOWIEDZ”. Wspomnienie. Głos w głowie: „Czas na odpowiedź mija za sześć ziemskich godzin. Czas na odpowiedź mija za sześć ziemskich godzin. Czas na… Chyba nie uda nam się skontaktować w taki sposób…” – na jedną sekundę, tuż przed utratą przytomności, zobaczył mówiącego.

Alkohol wyłączył go na więcej niż sześć godzin, mimo to wysyła wiadomość. W razie najgorszego niech to będzie epitafium ludzkości.