Deadpool. Wyzwanie Draculi – Brian Posehn, Gerry Duggan, Scott Koblish, Reilly Brown

Deadpool kontra mroczne siły

Maciej Rybicki

Nastały takie czasy, że wydawcy – także komiksowi – ze wszelkich sił starają się wzbogacić swoją ofertę także o nowe, nietypowe formy publikacji. W przypadku komiksów Marvela dobrym przykładem może być linia publikowanych elektronicznie, interaktywnych komiksów – Infinite Comics. Jedna z ciekawszych historii w niej wydanych nosiła tytuł „Deadpool: The Gauntlet Infinite Comic” z 2014 roku. Nie tylko została entuzjastycznie przyjęta przez fanów, ale okazała się także mieć spory wpływ na regularną serię o Najemniku z Nawijką. Wkrótce po premierze elektronicznej seria doczekała się więc tradycyjnego wydania papierowego pod lekko zmienionym tytułem – „Deadpool: Dracula’s Gauntlet”. I to właśnie ono zostało włączone do polskiej edycji regularnej serii „Deadpoola”.

Trzeba przyznać, że zabieg ujęcia „Wyzwania Draculi” w ramy cieszącego się sporą popularnością tytułu ma jak najbardziej sens. Przedstawione tu wydarzenia ( pokłosie pokazanego w zakończeniu tomu czwartego wyjazdu Wade’a do Europy) mają bowiem niebagatelny wpływ na to, co czeka czytelników w zbliżającym się wielkimi krokami albumie „Deadpool się żeni”. Warto przecież wiedzieć, skąd w życiu naszego bohatera wzięła się wybranka jego serca (jakkolwiek osobliwie by to nie brzmiało). „Wyzwanie Draculi” przynosi na to pytanie odpowiedź. Jest to też główny powód, dla którego warto po ten komiks sięgnąć. Jeśli bowiem chodzi o pozostałe przymioty, cóż… jest tak sobie.

Niezawodny duet składający się z Briana Posehna i Gerry’ego Duggana tym razem zafundował czytelnikom wycieczkę w mroczne obszary uniwersum Marvela. Na stronach „Wyzwania Draculi” jest więc pod dostatkiem wampirów, potworów, demonów, wilkołaków i wszelkich innych stworzeń rodem z horrorów (i nie tylko). Scenarzyści stworzyli sobie znakomitą okazję, by obśmiać konwencję wampiryczną zarówno w jej klasycznej/poważniejszej („Wywiad z Wampirem” czy „Underworld”), jak i bardziej współczesnej („Zmierzch”) formie. Można więc oczekiwać całkiem sporej liczby gościnnych występów, nawiązań i cytatów z kojarzonych z horrorem tekstów kultury. Przy okazji Deadpool odwiedza tak egzotyczne (dla autorów) miejsca jak Wielka Brytania czy Grecja… i oczywiście korzysta z okazji do ich skomentowania w swoim stylu.

Sama fabuła jest bardzo prosta – Najemnik z Nawijką po przybyciu do Europy otrzymuje od dość osobliwego zleceniodawcy misję dostarczenia mu jego narzeczonej. To, że przyszła panna młoda chwilowo znajduje się w trumnie, okazuje się jednak jedynie pomniejszą komplikacją. Potem idzie już bowiem z górki, według typowego schematu: misja –> niewiasta w opałach –> wybuch uczucia –> komplikacje –> konfrontacja i tak dalej. Co tu dużo gadać, w swoim ogólnym zarysie scenariusz jest piekielnie przewidywalny. W przypadku tego tytułu dużo ważniejsze od porywającej fabuły wydaje się jednak odpowiednie nasycenie komiksu nawiązaniami, humorem i akcją. Tej ostatniej zdecydowanie nie brakuje. „Wyzwanie Draculi” nie jest może historią specjalnie oryginalną, odkrywczą ani skomplikowaną, ale to, co scenarzyści oferują w warstwie fabularnej, wystarczy, żeby coś się na stronach komiksu działo, a czytelnik nieco się skupił na wydarzeniach pomiędzy kolejnymi mordobiciami. Całkiem sporo jest tu także typowych dla komiksów o Deadpoolu gościnnych występów: od tytułowego Draculi i obowiązkowego w tej konfiguracji Blade’a, przez MODOKA i AIM, Boba z Hydry, aż po Thunderbolts. Warstwa graficzna jest w porządku – tak Koblish, jak i Randy Brown nie zaliczają jakichś poważnych wpadek – wszystko wygląda estetycznie a rysunki mają odpowiednią dozę dynamiki – ale jednocześnie trudno znaleźć w „Wyzwaniu Draculi” elementy, które przyprawiłyby o szybsze bicie serca fanów komiksowego artyzmu. Tu jest solidnie i… to wystarczy.

„Wyzwanie Draculi” nie jest najwybitniejszym komiksem z Deadpoolem w roli głównej – brak tu jakiegoś powalającego na kolana szalonego pomysłu czy wbijających w fotel dialogów. Z drugiej jednak strony jako nieskomplikowana, lekka rozrywka sprawdzi się należycie. Fani specyficznego, deadpoolowskiego klimatu – szczególnie ci, którzy lubią też konwencję horroru – powinni być usatysfakcjonowani. Posehn i Duggan znają się na swojej robocie i wykonują ją solidnie, podobnie jak Koblish i Brown. Czy trzeba czegoś więcej? Chyba nie – Deadpool stał się postacią na tyle popularną, że bez wątpienia przyciągnie sporą ilość odbiorców. Mnie natomiast cieszy jeszcze jedno: że polski wydawca nie bał się włączyć do regularnej serii tytułu, który pierwotnie ukazał się poza nią. To stawianie spójności fabularnej przed prostym kopiowaniem działań oryginalnego wydawcy zasługuje na uznanie.

Tytuł: Wyzwanie Draculi
Seria: Deadpool
Tom: 5
Scenariusz: Brian Posehn, Gerry Duggan
Rysunki: Scott Koblish, Reilly Brown
Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Tytuł oryginału: Deadpool: Dracula’s Gauntlet #1–7
Wydawnictwo: Egmont
Wydawca oryginału: Marvel Comics
Data wydania: luty 2017
Liczba stron: 192
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Papier: kredowy
Wydanie: I
ISBN: 978-83-281-1893-5


Odpowiedzi

Pretty section of content. I just stumbled upon your weblog and in accession capital to asserft that I get


in fact enjoyed account your blog posts. Any way I will be


subscribing to your feeds and even I achievement you access consistently rapidly.








Check out my blog; meble kuchenne warszawa