Życzenie

Ocena: 
0
Brak głosów

Wiedziałem, że to był błąd, gdy tylko wszystko się skończyło.

W chwili, gdy trzecie życzenie wypłynęło z moich ust, poczułem, że mój język wysycha, a usta gwałtownie wciągają powietrze, jakby chciały wchłonąć słowa z powrotem. Ale życzenie zostało spełnione. Dżin zniknął w obłoku fioletowego dymu, a ja stałem ze zwycięskim kuponem totka w jednej dłoni, wydaną powieścią w drugiej i wiedzą o tym, co uczyniłem, wpełzającą mi dreszczem po plecach. Nie, wróć. To nie wiedza przyprawiała mnie o dreszcze – to był on. Słyszałem miękkie kroki, gardłowy dźwięk, który mógłby być zaczątkiem warknięcia lub chrząknięcia. I wtedy rozległ się głos.

– Musimy porozmawiać, Charles.

Zgrzytnąłem zębami.

– Nikt nie mówi do mnie Charles. Wiesz o tym. Nazywam się Kip.

– NAZYWASZ się Charles, niezależnie od tego, jak mówią na ciebie ludzie. Wierz mi, wiem coś o tym. Nazywam się Garowlskins. Matka dała mi tak na imię. Ale to nie przeszkadza idiotom takim jak ty mówić do mnie Tom lub Feliks, lub, co gorsza, „kociaczku-słodziaczku”. Mylę się?

Zamknąłem oczy. Dlaczego? Dlaczego musiałem to powiedzieć? Tak się cieszyłem z pieniędzy i książki, a zostało tak mało czasu. Bajki nie mówią o tym, że dżiny mają teraz czasomierze, maleńkie klepsydry (tak naprawdę to minutomierze) wypełnione piaskiem, odliczające cenne sekundy pozostałe do zniknięcia dżina, nieważne, czy wypowiesz życzenia, czy nie. To duża presja. Poza tym jako dziecko zawsze uważałem, że byłoby świetnie, gdyby tak się stało – ale to było wtedy. Wtedy miałem Scruffy’ego. Scruffy był najlepszy. Scruffy nigdy nie byłby niemiły. Ale Tom... nie przemyślałem tego dokładnie, nie zastanowiłem się nad konsekwencjami.

– Mamy parę rzeczy do omówienia – wykrzyknął, przysiadając na zadzie. – Nieregularne pory posiłków, na przykład, brak rozrywek wysokiej jakości, te irytujące, wysokie nuty, jakie wydajesz z siebie pod prysznicem, a które sprawiają, że bolą mnie uszy, to, jak okrutnie przycinasz moją broń co miesiąc... o tak, mamy wiele do omówienia. Ale NAJPIERW chcę się czegoś dowiedzieć. Pamiętasz tę zimową noc w 2011 roku, gdy zasnąłeś na kanapie po wyrzuceniu mnie do ogródka? Pamiętasz ŚNIEŻYCĘ tamtej nocy? Pamiętasz, jak temperatura spadła do minus czterech stopni, a gdy wpuściłeś mnie następnego dnia, dostałem zapalenia oskrzeli? Pamiętasz to, Charles? Bo ja tak. Straciłem wtedy jedno z moich żyć i nigdy o tym nie zapomniałem. Ile żyć masz TY, Charles? No? Od tej pory powinieneś bardziej na nie uważać. – Patrzył na mnie zmrużonymi oczami, wymachiwał szarym, pasiastym ogonem. – Będę czekał.

Dlaczego, ach, dlaczego zażyczyłem sobie, żeby mój kot mówił ludzkim głosem?

Przełożyła Monika Olasek

Blog autorki: https://cariejuettner.wordpress.com