Czerwiec 2014

Wszechświat z niczego. Dlaczego istnieje raczej coś niż nic - Lawrence M. Krauss

Małpy Pana Boga     

Rafał Sala


Przypuśćmy, że w małym pokoju zamykamy trzy małpy. Każda z nich jest wyposażona w nóż i widelec, a jedynym meblem w pomieszczeniu jest niski stół. Codziennie do pokoju dostarczana jest kiść bananów, którą stanowi ich jedyne pożywienie. Z głośników umieszczonych pod sufitem sączy się muzyka klasyczna. Raz w tygodniu dla małp organizowane jest wystawne przyjęcie, podczas którego małpy mogą zaszaleć i dać się ponieść melanżowi. Pytanie brzmi: jaki wpływ na nasze życie będą miały wyniki tego eksperymentu?

Tomek: Nie ma co, wstępy robisz świetne, ale gdybyś jeszcze zawierał w nich tytuł recenzowanej książki, byłoby całkiem miło.
Rafał: „Wszechświat z niczego. Dlaczego istnieje raczej coś niż nic”. Autor: Lawrence M. Krauss. Taki tytuł nosi owa książka. Mam nadzieję, że teraz mogę przejść do dalszej części?
Tomek: Jak dla mnie śmiało. Fizyka to twoja działka. Ja się jej boję, jak diabeł święconej.
Rafał: Wiem. Nie spieram się. Fizyka najłatwiejsza nie jest. Choć w sumie to wydaje mi się, że „Wszechświat z niczego” jest opowieścią o pragnieniu poznania. Autor nie sili się w niej na celowe wykluczenie możliwości istnienia siły sprawczej, ale pragnie jedynie prawdy.
Tomek: Czy możliwe jest odkrycie tego, co było u początku? Dla mnie brzmi to jak jakaś bajeczka dla grzecznych dzieci.
Rafał: I o tym jest mój wstęp. Są pytania, na które odpowiedzi nie poznamy nigdy, choćbyśmy nie wiadomo jakie eksperymenty przeprowadzali. Świat jest niezwykły, a do tego pełen zagadek i tajemnic, które nimi pozostaną na zawsze. Pytanie w książce Kraussa jest chyba najtrudniejszym z wszystkich. Jest Ktoś czy nie ma?
Tomek: Zrobiło się jakoś religijnie.
Rafał: Tu nawet nie o samą religię chodzi, ale o podstawową prawdę. Co było u początku? Czy był początek? Autor „Wszechświatu z niczego” odpowiada na pytanie: czy do stworzenia świata był Ktoś potrzebny?
Tomek: To chyba nie jest książka dla mnie. Tego typu rozważania nie prowadzą do niczego, moim zdaniem. Jest jak z tymi twoimi małpami. Eksperyment eksperymentem, ale po co?

Krauss w Subiektywnie

Przypuśćmy, że w małym pokoju zamykamy trzy małpy. Każda z nich jest wyposażona w nóż i widelec, a jedynym meblem w pomieszczeniu jest niski stół. Codziennie do pokoju dostarczana jest kiść bananów, którą stanowi ich jedyne pożywienie. Z głośników umieszczonych pod sufitem sączy się muzyka klasyczna. Raz w tygodniu dla małp organizowane jest wystawne przyjęcie, podczas którego małpy mogą zaszaleć i dać się ponieść melanżowi. Pytanie brzmi: jaki wpływ na nasze życie będą miały wyniki tego eksperymentu?

Jeśli ciekawi Was odpowiedź na owo cokolwiek metafizyczne pytanie, przeczytajcie całą recenzję Rafała. Zapraszam!
Aha - znajdziecie tam też jego ocenę tej książki.

Złodziej Wrót - Orson Scott Card

Raz, dwa, trzy – recenzujesz ty!

Rafał Sala


Recenzja powinna być jak dobra opowieść, historia równie wciągająca i ponętna jak Wenus z Milo. Recenzja musi czytelnika zabić rzetelnością, ograbić z wszelkich wątpliwości, a z drugiej strony zmusić do poszukiwań. No i dlatego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy.

Rafał: Ale wymyśliłeś wstęp...
Tomek: Co ci się nie podoba?
Rafał: Podoba, podoba, ale jak się to ma do „Złodzieja Wrót” Orsona Scotta Carda?
Tomek: Słowem kluczem jest tutaj: Poszukiwanie.
Rafał: Ty i te twoje koło młyńskie wymysły. Chętnie posłucham, ale najpierw może zacznij od fabuły. Czytelnicy z pewnością są ciekawi, czym tym razem uraczył nas Card.
Tomek: „Złodziej Wrót” jest kontynuacją powieści „Zaginione Wrota”, i właściwie wokół tych wrót toczy się cała historia. Bohaterem jest Danny North, jak to już u Carda bywa, chłopiec, który...
Rafał: ...przeżył?
Tomek: ...ma przeżyć. Bardziej to pasuje. Danny wychowywany jest w rodzinie magów i, co najważniejsze, okazuje on się być Magiem Wrót.
Rafał: No i tym sposobem pogadałeś sobie, a nikt nie wie o co chodzi? Tłumacz prosto. Kim jest Mag Wrót?
Tomek: Wyobraź sobie, że oprócz naszego świata istnieje też inny, który jest domem rodzinnym wielu klanów magów. Niestety, żyją oni na wygnaniu na Ziemi, a ich świat, nazywany Westilem, jest dla nich niedostępny. No i właśnie tu pojawia się Danny. Potrafi on stworzyć wrota do tego innego, niezwykłego świata.
Rafał: Coś jak tunel?
Tomek: Dokładnie. Co więcej, wrota nie tylko są czymś w rodzaju drogi, ale podróż przez nie dodaje sił i uzdrawia. Na Ziemi jest wiele klanów, którym zależy na przebyciu drogi na Westil.
Rafał: To nasz bohater musi być rozchwytywany?
Tomek: Gorzej, właściwie na każdym kroku ma wrogów, którzy albo chcą go zabić, albo wykorzystać.
Rafał: Trudna sytuacja.

Card w Subiektywnie

Recenzja powinna być jak dobra opowieść, historia równie wciągająca i ponętna jak Wenus z Milo. Recenzja musi czytelnika zabić rzetelnością, ograbić z wszelkich wątpliwości, a z drugiej strony zmusić do poszukiwań. No i dlatego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy.

Czyli na Szortalu. Natomiast tak konkretnie, to cały tekst najnowszego omówienia Rafała znajdziecie tutaj. Zapraszam do lektury!

Króciak

Powinnam chyba zacząć od "nadejszła wiekopomna chwila"... Ale nie przedłużajmy. Dziś Dzień Dziecka, mam nadzieję, że tekst Tajemne życie Dave'a Driscolla Jeffa VanderMeera będzie dla Was satysfakcjonującym upominkiem. A przy okazji życzę wszystkim odrobiny dziecięcej radości na co dzień!

Informacja wydawnictwa Solaris

Pierwsza książka Wiktora Żwikiewicza już w druku

Miło mi zakomunikować, że pierwszy tom opowiadań Wiktora Żwikiewicza, Appendix Solariana, został już przez autora zaakceptowany i dzisiaj, po wprowadzeniu ostatnich poprawek, trafi do druku. Zawartość tomu zmieściła się na blisko 500 stronach:

Appendix Solariana
Sindbad na RQM 57 (wersja późniejsza)
Suweren motyw falliczny
Kajomars
Legenda z czterech stron świata
Ballada o przekleństwie
INSPIRY – (7 krótkich opowiadań – współautor Marek Żelkowski)

Tom drugi – Maszyna – jest już prawie kompletny, czeka na całkowicie przerobioną tytułową nowelę. Zrobimy wszystko, by książka ukazała się do festiwalu w Nidzicy, gdzie pisarz będzie gościem honorowym.

W Samo Poludnie - odsłona CXXVII

Witajcie W Samo Południe czasu suwalsko-szortalowego! W aktualnej odsłonie będzie można wygrać jeden z trzech egzemplarzy "Miasteczka Zanesville" Krisa Saknussemma, ufundowanych przez Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Zasad konkursu nie ruszaliśmy i w dalszym ciągu możecie je znaleźć tutaj.

Pytania:

1. Wydawnicze: Z okazji wczorajszego Dnia Dziecka składam niniejszym i w ogóle, a uczestników konkursu proszę wymienienie tytułów i autorów książek nowo wydanych lub zapowiedzianych przez Zysk i S-ka, które to książki mają w tytule słowa "dzieci" lub "dziecko" (tak, może być odmieniane przez przypadki).

2. Historyczne: Korciło mnie, przez ździebkowatą chwilkę, żeby się spytać o Tuwima i "Murzynka Bambo", ale tak sobie pomyślałem, że na jakiś czas dość pikiet pod moją gawra... O Pagaczewskiego i jego Smoka z raz już się chyba pytałem...Albo i ze dwa zrazy... No to może dziś co innego... Wiem! Proszę podać imię i nazwisko polskiego pisarza s-f, który napisał bajki. Podpowiedź? Hm... Może to - na potrzeby spektaklu, który w podstawówce wystawialiśmy z okazji dnia teatru, a w którym przedstawialiśmy naszą własną adaptację jednej z bajek, stworzyłem wraz z kumplami kartonowy kostium robota. Ale żeby nie było za prosto, to tylko pierwsza część pytania. Jako odpowiedź na drugą część proszę podać imię i nazwisko innego polskiego twórcy, który był na porządnym, sajens-fikszynowym, wiejskim weselu i potem to opisał. Tytuł opowiadania też proszę podać.

To wszystko. Do boju!



Mocni ludzie - Antoni Ferdynand Ossendowski

Dawid „Fenrir” Wiktorski

Syberia to kraina mocno osobliwa – z jednej strony jawiąca się jako nieprzystępna i niemal nieprzebyta lodowa pustynia nie mająca litości dla swoich mieszkańców, z drugiej zaś miejsce, w którym czas zatrzymał się gdzieś na początku dwudziestego wieku, jeśli nie wcześniej. Dla Polaków ta ziemia znaczy zresztą więcej, niż dla reszty świata – głównie z powodu zsyłek. A co z tymi ostatnimi ma wspólnego główny bohater „Mocnych ludzi”, Władysław Lis?

Forma, w jakiej „Mocni ludzie” zostali zaprezentowani dzisiejszemu czytelnikowi przez wydawcę jest dość osobliwa – bo z jednej strony mamy do czynienia po prostu z powieścią (co ciekawe, bardzo długo czekała ona na wznowienie ze względu na komunistyczną cenzurę), z drugiej zaś z fotorelacją choć częściowo przybliżającą warunki życia na Syberii (trzeba jednak zaznaczyć, że zdjęć jest naprawdę niewiele i nadal pełnią tylko rolę aneksu). Pomijając jednak dodatki warto wspomnieć więcej o samym tekście Ossendowskiego.

„Mocni ludzie” to, jak nietrudno się domyślić, powieść obyczajowa opowiadająca o życiu porucznika Władysława Lisa, skazanego na osiedlenie się w tej niegościnnej krainie z dobrowolnie towarzyszącą mu żoną. Obecność człowieka obytego w świecie w zabitej dechami dziurze daje wiadomy efekt – szybkie nawiązanie kontaktów z auchtonami skutkuje przekazaniem kaganka cywilizacji (nauka czytania i pisania, nauki moralne, pomoc medyczna i kilka innych rzeczy oczywistych dla mieszkańca ówczesnego cywilizowanego kraju). Taki doktor Judym i Siłaczka w jednym.

Ossendowski w Subiektywnie

Syberia to kraina mocno osobliwa – z jednej strony jawiąca się jako nieprzystępna i niemal nieprzebyta lodowa pustynia nie mająca litości dla swoich mieszkańców, z drugiej zaś miejsce, w którym czas zatrzymał się gdzieś na początku dwudziestego wieku, jeśli nie wcześniej. Dla Polaków ta ziemia znaczy zresztą więcej, niż dla reszty świata – głównie z powodu zsyłek. A co z tymi ostatnimi ma wspólnego główny bohater „Mocnych ludzi”, Władysław Lis?

Odpowiedź na to pytanie, a także na nieco ważniejsze - czy warto przeczytać książkę Ossendowskiego - znajdziecie tutaj. A więc, bez dalszej zwłoki, zapraszam do lektury najnowszego omówienia Dawida.

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Tanya Valko - Okruchy raju

Pierwszy tom nowego cyklu „Azjatycka saga”.

Tym razem Tanya Valko umieściła akcję powieści w Indonezji i innych krajach Azji Południowo-Wschodniej. Dramatyczne dzieje bohaterów możemy śledzić od roku 1965, okresu „komunistycznego upuszczenia krwi” poprzez czystki wśród ludności chińskiej, aż po okrucieństwo czasów współczesnych, pełnych kontrastów pomiędzy bogactwem a życiem na skraju nędzy w dżakarckich slumsach. Książka ukazuje pasje i uczucia oraz podłoże psychologiczne ludzkich czynów, które tak często różnią się od europejskich motywacji i znanych nam stereotypów.
Do Azji przybywają również Dorota, która w młodości poślubiła Libijczyka, oraz jej córka Marysia, która sama jest już matką. Tym razem ich losy splatają się z życiem typowych Azjatów, dzięki czemu poznajemy Azję „od kuchni”, przedstawioną z perspektywy nie tylko jej mieszkańców, ale również Europejek.
Jak Dorota i Marysia odnalazły się w Azji? Co zmieniło się w ich życiu? Jak przeszłość wpływa na ich codzienność?

Tanya Valko to pseudonim absolwentki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Była nauczycielką w Szkole Polskiej w Libii, a następnie długoletnią asystentką ambasadorów RP. Przez ponad dwadzieścia lat mieszkała w krajach arabskich, w tym w Arabii Saudyjskiej, a obecnie przebywa w Indonezji. Jest autorką książek o Libii: „Libia od kuchni”, „Życie codzienne w Trypolisie” oraz „Sahara – ocean ciszy”. Jej zainteresowanie zdrowym stylem życia zaowocowało książkami: „Dość odchudzania – czas na dietę”, „Nowoczesna książka kucharska” oraz „Odchudzająca książka kucharska” (2014). W 2010 roku ukazał się jej powieściowy debiut „Arabska żona”, który stał się bestsellerem i dał początek „Arabskiej sadze”. Kontynuacją tej powieści są książki „Arabska córka” (2011), „Arabska krew” (2012) i „Arabska księżniczka” (2013). W 2013 roku Tanya wydała powieść „Zrób mnie młodszą, zrób mnie piękną” mówiącą o problemach wieku średniego i o chęci zatrzymania młodości. Po

Nowość wydawnictwa Zysk i S-ka

Jarosław Jakubowski - Oczy pełne strachu

Było tutaj od zawsze, jeszcze zanim my się pojawiliśmy.

Zło. Najpotężniejszy z żywiołów. Wszechobecne i nieogarnięte.

Oczy pełne strachu ukazują różne formy zła – jako zdarzenia dnia codziennego i zjawiska nadprzyrodzone; jako emocje znane każdemu, kto jest wrażliwy na otaczającą go rzeczywistość.

To historie zwykłych ludzi, którym przytrafiają się rzeczy niezwykłe. Opowieść o frustracji i nienawiści, która przybiera materialną formę. O tym, jak to jest naprawdę wejść w umysł innego człowieka i spróbować go poznać. Jak samotność i odrzucenie przez społeczeństwo prowadzą do tragedii.

Poznaj ludzi, którzy szukają akceptacji, ciepła i miłości w szaleńczo pędzącym szarym tłumie. Odwiedź wymierające miasta na prowincji i wielkie bezosobowe blokowiska. Przeżyj spotkania z niezwykłym.

W starciu ze złem każdy z nas skazany jest na nierówną samotną walkę. Ale nie zdołasz przed nim uciec. Gdy ukaże swoje oblicze, będzie już za późno. A może jednak to właśnie tobie się uda? Spróbujesz?

Nowość korporacji ha!art

Horror Show - Łukasz Orbitowski (wydanie II, poprawione)

Orbitowski odczarował Kraków z deszczu na Brackiej, złotych nut spadających na Rynek, kawiarenek, słodkiego do obrzydliwości „klimaciku” i wszelkiej cepelii. Rozwalił dekoracje, które przysłaniają rzeczywistość i krępują wyobraźnię. To paradoks, że Krowodrza, Prądnik Biały, legendarna giełda na Balickiej doczekały się najbardziej realistycznego (i w gruncie rzeczy jedynego) portretu w fantastycznym kostiumie.

Jan Bińczycki

Nie licząc *Szczęśliwej ziemi*, to była najlepsza rzecz jaka mi wyszła. To była książka wkurwionego gówniarza. Wściekła, spontaniczna opowieść gnoja, który ma pretensje do świata. 

Łukasz Orbitowski


Łukasz Orbitowski* (ur. 1977) – pisarz, publicysta. Autor, między innymi, powieści *Horror show* (2006), *Tracę ciepło* (2007) i *Szczęśliwa ziemia* (2013). Nominowany do nagrody Nike i Paszportów Polityki, laureat Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Młoda Polska” 2012.

Publikował wszędzie. Poza beletrystyką pisze felietony dla „Gazety Wyborczej” i „Nowej Fantastyki”. Mieszka w Kopenhadze. Jeździ po świecie, podnosi ciężary. Przez przyjaciół czule zwany Potworem.

Tytus, Romek i A’Tomek jako rycerze Bolesława Krzywoustego z wyobraźni Papcia Chmiela narysowani - Jerzy Chmielewski

Dawid „Fenrir” Wiktorski

Postać Tytusa, niemal uczłowieczonego szympansa to ikona polskiego komiksu – historyjki z jego udziałem zawsze niosły ze sobą jakiś morał (czy to poruszając kwestie czysto moralne, czy też bardziej namacalne, jak na przykład ekologię), a przy tym bawiły za sprawą dość oryginalnych tarapatów, w jakie pakowała się tytułowa dwójka harcerzy wraz ze swoim podopiecznym. Od pewnego czasu twórca tej postaci, Jerzy Chmielewski, dosłownie zajął się pośrednim propagowaniem nauki, a wszystko to za sprawą komiksowych „podręczników do historii”. Jak prezentuje się kolejne tego typu przedsięwzięcie, tym razem powiązane bezpośrednio z naszymi waśniami z zachodnimi sąsiadami na przestrzeniach wieków?

Forma recenzowanego komiksu pozostaje niezmienna – nadal mamy do czynienia z dużymi planszami z udziałem doskonale znanych nam bohaterów i humorystycznymi rymami odnośnie prezentowanych sytuacji historycznych (trzeba przyznać, że taka forma przekazywania informacji wypada co najmniej intrygująco, i mimo iż ciężko szukać w najnowszej odsłonie „Tytusa…” cech typowego podręcznika do historii, to dla młodszego czytelnika może być to nie lada gratka). Miłośnicy komiksu też powinni być zresztą zadowoleni, bo to nadal ten sam Tytus, jakiego znają od dziesięcioleci. W te językowe zabawy udało się nawet wpleść informacje tak istotne jak lata, w których żył dany władca. Myśl przewodnia serii pozostaje więc niezmienna, a Tytus nadal bawi i uczy.

Papcio Chmiel w Subiektywnie

Postać Tytusa, niemal uczłowieczonego szympansa to ikona polskiego komiksu – historyjki z jego udziałem zawsze niosły ze sobą jakiś morał (czy to poruszając kwestie czysto moralne, czy też bardziej namacalne, jak na przykład ekologię), a przy tym bawiły za sprawą dość oryginalnych tarapatów, w jakie pakowała się tytułowa dwójka harcerzy wraz ze swoim podopiecznym. Od pewnego czasu twórca tej postaci, Jerzy Chmielewski, dosłownie zajął się pośrednim propagowaniem nauki, a wszystko to za sprawą komiksowych „podręczników do historii”. Jak prezentuje się kolejne tego typu przedsięwzięcie, tym razem powiązane bezpośrednio z naszymi waśniami z zachodnimi sąsiadami na przestrzeniach wieków?

Cóż. Jak widać, my też lubimy czasami zaszokować naszymi recenzjami. Może nie poziomem golizny, czy też przemocy (co najwyżej będzie to coś, co tak ładnie Amerykanie określają mianem "lagydż wajlens"), ale na pewno wszyscy miłośnicy Tytusa będą poruszeniu użytym przez Dawida w jego najnowszej recenzji wyrażeniem "niemal uczłowieczony". Tak, mnie samemu chce się krzyknąć "Jak to "niemal uczłowieczony"?! Przecież był w Suwałkach!" W każdym bądź razie, proszę Was o niewydawanie wyroków na bazie malutkiej tylko próbki większej całości. Którą to większa całość możecie znaleźć tutaj. I do lektury której to większej całości gorąco zapraszam. 

Króciak

Niedzielny zagraniczniak wzbudził niemal tak silne emocje jak wizyta Obamy w Warszawie, a dziś wracamy do kraju. Co oczywiście nie znaczy, że obędzie się bez emocji. Minghun Marii Dunkel to kolejny z tekstów wyróżnionych w konkursie "Horror Masakra".

Wykolejony - Michael Katz Krefeld

Na samym dnie

Paulina Kuchta


Są takie książki, które mieszają nam w głowach. Po ich przeczytaniu spoglądamy na ulice miast z zupełnie innej perspektywy. Nie wydają nam się już tak miłe i bezpieczne. Widzimy przemoc w domowym zaciszu i dzielnicach, nie tylko tych najpodlejszych.
Wchodzimy do świata, gdzie nie liczy się człowiek. Taką książką był dla mnie ostatnio Wykolejony.

Wykolejony to wciągający kryminał, poruszający problem przemocy, handlu żywym towarem, prostytucji i stręczycielstwa. Gdy bardziej zagłębiamy się w powieść odkrywamy, że głównym bohaterem nie jest detektyw, tylko właśnie owa, występująca w wielu odmianach przemoc. To na jej pokazanie, autor kładzie największy nacisk, doskonale przedstawiając działanie świata przestępczego i jego ofiar. Bo ludzie potrafią być bezwzględni. Dla pieniędzy są gotowi zrobić i poświęcić wszystko.
 
Mamy trzy połączone historie. Thomasa Ravnsholda “Ravna”, policjanta na przymusowym urlopie, topiącego smutki w alkoholu po stracie ukochanej kobiety. Maszy, sprzedanej przez narzeczonego do miejsca, gdzie nie tylko się tańczy i seryjnego mordercy, preparującego swoje ofiary.
Thomas na prośbę matki dziewczyny, zgadza się odnaleźć, zaginioną przed trzema laty Maszę. Szybko okazuje się, że nie była taka niewinna i pracowała jako prostytutka. Kiedy detektyw zagłębia się w sprawę, odkrywa rzeczy, o jakich nawet mu się nie śniło.

Wydawałoby się, że w społeczeństwach rozwiniętych można temu zaradzić. W XXI wieku niewolnictwo powinniśmy mieć dawno za sobą. Przecież Szwecja, czy Dania to nie Nigeria. A jednak dalej działają kluby i salony masażu, będące “przykrywką” dla nielegalnej działalności, bo to dobry biznes i ma się kręcić. Brak świadków, dowodów, dziewczyny nie chcą “sypać”, czują się zastraszone, bo stawką jest ich życie. A naprawdę grube ryby w tym interesie działają przez pośredników i sami są “czyści”.

Krefeld w Subiektywnie

Są takie książki, które mieszają nam w głowach. Po ich przeczytaniu spoglądamy na ulice miast z zupełnie innej perspektywy. Nie wydają nam się już tak miłe i bezpieczne. Widzimy przemoc w domowym zaciszu i dzielnicach, nie tylko tych najpodlejszych.
Wchodzimy do świata, gdzie nie liczy się człowiek. Taką książką był dla mnie ostatnio
Wykolejony.

Czy najnowsza recenzja Pauliny też Wam namiesza w głowach? Nie wiem. Ale zapraszam do kliknięcia w ten oto link i sprawdzeniu tego na własnej skórze.

Edit: Zapomniałem dodać, że recenzja jest przedpremierowa. Ale nie zamartwiajcie się na zapas, gdyż książka ujrzy światło dzienne już jutro :) 

Wszechświat w skorupce orzecha - Stephen Hawking

Dawid „Fenrir” Wiktorski

Ludzki zmysł odkrywcy ma dosłownie przekichane – mamy za sobą kilka tysięcy lat mozolnego budowania cywilizacji, dziesiątki, jeśli nie setki przełomowych wynalazków, potrafimy przesłać potężne porcje informacji w ułamek sekundy na drugi koniec globu, a nawet latamy w kosmos i mamy już w planach kolonizację Marsa. Tymczasem dna naszych oceanów są nadal praktycznie niezbadane, a o zasadach rządzącym Wszechświatem nadal w znacznej mierze teoretyzujemy. Na szczęście dysponujemy też światełkami w tunelu, a jedno z nich nosi nazwisko Hawking.

„Wszechświat w skorupce orzecha”, podobnie jak „Krótka historia czasu”, na pierwszy rzut oka nie prezentuje się okazale – wszak cienka, drobno zadrukowana broszura nie może kryć w sobie wiele treści, prawda? Otóż nie – nazwisko Hawkinga na okładce to niemal certyfikat jakości, który sprawia, że czytelnik zainteresowany jego tekstami naukowymi z pewnością nie będzie zawiedziony.

Przekrój tematyczny „Wszechświata…” prezentuje się dość imponująco – Hawking wspomina w książce zarówno kwestię teorii względności (jej genezę i „zastosowanie w praktyce”), jak i stara się przewidzieć nasze postępy w dziedzinie technologii, czy nawet analizuje temat możliwości zmiany przeszłości przez odpowiednio zaawansowaną cywilizację. A to tylko zagadnienia zebrane ze spisu treści – podczas lektury Hawking często pośrednio napomina o rzeczach powiązanych z aktualnie opisywanym zagadnieniem, więc z pewnością nie można powiedzieć, by „Wszechświat…” był monotematyczny, czy wręcz nużący.

Hawking w Subiektywnie

Ludzki zmysł odkrywcy ma dosłownie przekichane – mamy za sobą kilka tysięcy lat mozolnego budowania cywilizacji, dziesiątki, jeśli nie setki przełomowych wynalazków, potrafimy przesłać potężne porcje informacji w ułamek sekundy na drugi koniec globu, a nawet latamy w kosmos i mamy już w planach kolonizację Marsa. Tymczasem dna naszych oceanów są nadal praktycznie niezbadane, a o zasadach rządzącym Wszechświatem nadal w znacznej mierze teoretyzujemy. Na szczęście dysponujemy też światełkami w tunelu, a jedno z nich nosi nazwisko Hawking.

Zapraszam do lektury najnowszego omówienia Dawida. Niechże naszym szortalowym światełkiem w tunelu, które zaprowadzi Was do pełnego tekstu recenzji, będzie ten oto link.


Informacja Wydawnictwa Literackiego

5 czerwca do księgarń trafia Autobiografia Alexa Fergusona — żywej legendy brytyjskiego futbolu. Książka ukazuje w czasie, gdy coraz głośniej toczą się dyskusje nad przyszłością Manchesteru United, któremu zdecydowanie brakuje charyzmatycznej osobowości Fergusona. Po ostatnich kontrowersjach związanych ze zwolnieniem następcy sir Alexa Autobiografia dostarcza tym ciekawszego spojrzenia na historię zespołu i jego wielkich zawodników z Beckhamen, Rooney’em i Ronaldo na czele. Książka w sam raz przed zbliżającym się mundialem. Więcej o Autobiografii znajdą Państwo na stronie Wydawnictwa Literackiego.

Oprócz emocji sportowych, czerwiec dostarczy nam również niezapomnianych przeżyć literackich. 14 i 15 czerwca w Warszawie odbędzie się bowiem druga edycja Big Book Festival, którego partnerem jest Wydawnictwo Literackie. W ciągu dwóch dni w jednym mieście będzie można spotkać Andrzeja Chwalbę, Gavina Extence’a, Ryszarda Kaczmarka, Krzysztofa Karpińskiego, Ignacego Karpowicza, Karla Ovego Knausgårda, Rafała Księżyka, Tymona Tymańskiego i Barbarę Włodarczyk. Wszytskie informacje na temat naszej obecności podczas imprezy, szczegóły oraz godziny spotkań z autorami jak zwykle na naszej stronie.

Nowość Wydawnictwa Literackiego

Czy będąc na dnie piekła, można upaść jeszcze niżej?

Nowe, gorące nazwisko na liście skandynawskich mistrzów kryminału i nowy bohater w zastępie wziętych detektywów, wirtuozów skomplikowanych śledztw.

Głównym bohateremWykolejonego”  jest przebywający na przymusowym zwolnieniu detektyw Thomas „Ravn” Ravnsholdt. Życie potraktowało go brutalnie. Smutki próbuje topić w alkoholu. Być może właśnie dlatego postanawia pomóc zrozpaczonej matce, poszukującej zaginionej kilka lat temu córki. Masza chciała wieść życie na przyzwoitym poziomie, ubierać się w dobre ciuchy, nosić drogie torebki. Wybrała więc zawód call girl. Klienci znali ją jako Karinę… Pewnego dnia zapadła się pod ziemię.

Czytelnik wraz z detektywem, podążając śladami Maszy, wchodzi coraz głębiej w mroczny świat i odkrywa kolejne jego warstwy oraz innego, na pierwszy rzut oka niewidocznego, lecz przerażającego bohatera – przemoc, która czai się zarówno w ciemnych zaułkach miasta, jak  i w domowym zaciszu.

Akcja „Wykolejonego” rozgrywa się w Danii i w Szwecji. Michael Katz Krefeld oprowadza nas po najgorszych zakątkach Kopenhagi i najbardziej przerażających enklawach Sztokholmu. Nie szczędzi przy tym słów ironii, wynikających ze wzajemnych animozji obydwu narodów. A że autor jest Duńczykiem, w szczególności dostaje się Szwedom. Most nad Sundem to symbol hańby, a przedstawiony w „WykolejonymSztokholm to prawdziwe piekło na ziemi, gdzie karty rozdaje słowiańska mafia, a pod przykrywką oficjalnej działalności w najlepsze trwa handel ludźmi, kwitnie prostytucja i stręczycielstwo. Policja zaś daje na to ciche przyzwolenie.

Recenzja Pauliny - przedpremierowa oczywiście.
 


Rychło w czas - odsłona siedemnasta - ogłoszenie wyników

W samo południe jeszcze sobie poczeka, bo dzisiaj rozstrzygnięcie konkursu: Rychło w czas, odsłona siedemnasta.

Muszę przyznać, że dopisaliście, jeszcze nie było tylu odpowiedzi w tym konkursie. Widzicie, wystarczy dać Wam rewelacyjną nagrodę i zaraz wysyłacie :)

Prawidłowe odpowiedzi:

1. Proszę podać tytuł, autora pierwszej książki wydanej przez SQN i dodatkowo, czemu jest ona taka nietypowa.

1. "Bóg nas nienawidzi" Hank Moody. Książka jest nietypowa, bo autorem jest autor fikcyjny, bohater serialu "Californication".

2. Wprawdzie ja osobiście nie rozumiem piłki nożnej, bo nie rozumiem dlaczego 25 dorosłych niby ludzi biega przez 90 minut za jedną piłeczką, a na dodatek, od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy innych dorosłych ludzi ogląda to na trybunach, ale rozumiem, że są różne zainteresowania, więc i czymś tak dziwnym można się interesować. Przechodząc jednak do pytania: proszę podać tytuł i autora pierwszej książki o piłce nożnej wydanej przez SQN.

"Rok w raju" Andres Iniesta.

3. Fantastykę lubimy, tutaj się zgodzimy, więc proszę podać komu była poświęcona pierwsza 'fantastyczna' książka wydana przez SQN.

Richardowi Mathesonowi, autorowi książki "Jestem legendą".

4. Komiksy też lubimy, więc proszę podać tytuł i autorów pierwszego komiksu wydanego przez SQN.

"Assassin’s Creed. Desmond" - Eric Corbeyran (scenariusz), Djillali Defali (rysunki).

Niby łatwe pytania, a dużo pomyłek było, aż się sam zdziwiłem, że tyle, czasami nieuważni jesteście.

Zwycięzcą, który zgarnie nagrodę w postaci komiksu "Noe" w czterech tomach został (fanfary!): Kazimierz Węglarz.

Serdecznie gratuluję, proszę o dane do wysyłki nagrody.

Żyć i umrzeć w Nowej Moskwie - Maciej Musialik

Anomalie są wśród nas

Anna Klimasara


Jeżeli czytaliście regularnie „Science Fiction, Fantasy i Horror”, zapewne pamiętacie pojawiające się tam od czasu do czasu teksty Macieja Musialika, których akcja toczyła się w nękanej anomaliami Nowej Moskwie. Czasopisma już nie ma, ale teksty są, a ostatnio nawet zostały zebrane, uzupełnione o nowe opowiadania i wydane w zbiorze „Żyć i umrzeć w Nowej Moskwie”. I w zasadzie mogłabym napisać tylko, że jeśli podobała się Wam twórczość Maćka prezentowana na łamach SFFH, to i ten zbiór przypadnie Wam do gustu. Byłoby to prawdopodobnie najkrótsze w historii Szortalu omówienie książki, nie łapiące się nawet na kategorię stusłówek. Jednak w razie gdyby ktoś w ogóle nie kojarzył tematu Nowej Moskwy, spróbuję go nieco przybliżyć.

Maciej Musialik jakiś czas temu wymyślił sobie świat, w którym na skutek pewnej katastrofy (zainteresowanych szczegółami odsyłam do książki) w Moskwie zaczęły pojawiać się tajemnicze anomalie, rozrzucające fragmenty rzeczywistości po całym świecie. Jak się można domyślić, ludzie, którzy mieli pecha znaleźć się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, są przerzucani wraz z resztą materii. Jeśli mają w tym pechu odrobinę szczęścia, to anomalia porywa ich w całości, jeśli mają szczęścia nieco więcej, trafiają w miejsce, z którego da się wrócić, a ci najbardziej fartowni wyrzucani są u celu na niegroźnej dla zdrowia i życia wysokości. Nie ukrywam, że ten pomysł wyjściowy bardzo mi się podoba – w jego prostocie jest coś „oldskulowego”. Autor nie obwarował go na wstępie nazbyt szczegółowymi ograniczeniami, pozostawiając sobie cały wachlarz możliwości jego rozwijania i dostosowywania do bieżących potrzeb fabularnych.

Musialik w Subiektywnie

Jeżeli czytaliście regularnie „Science Fiction, Fantasy i Horror”, zapewne pamiętacie pojawiające się tam od czasu do czasu teksty Macieja Musialika, których akcja toczyła się w nękanej anomaliami Nowej Moskwie. Czasopisma już nie ma, ale teksty są, a ostatnio nawet zostały zebrane, uzupełnione o nowe opowiadania i wydane w zbiorze „Żyć i umrzeć w Nowej Moskwie”. I w zasadzie mogłabym napisać tylko, że jeśli podobała się Wam twórczość Maćka prezentowana na łamach SFFH, to i ten zbiór przypadnie Wam do gustu. Byłoby to prawdopodobnie najkrótsze w historii Szortalu omówienie książki, nie łapiące się nawet na kategorię stusłówek. Jednak w razie gdyby ktoś w ogóle nie kojarzył tematu Nowej Moskwy, spróbuję go nieco przybliżyć.

Prosto od Ani, przez moje skromne ręce, do Was, drodzy Szortalowicze - jej najnowsza recenzja. Całego tekstu tradycyjnie już szukajcie pod linkiem. Zapraszam do lektury!

Króciak

Pozostajemy przy wyróżnieniach konkursu "Horror Masakra". Dzisiaj Grzegorz Kopiec i Ostatni fragment pamiętnika.

Informacja Wydawnictwa Literackiego

Festiwalu z Wykolejonym Krefelda na Szortalu ciąg dalszy :)

Tutaj macie trailer książki.

Tutaj macie wywiad z autorem.

A już niedługo spodziewajcie się konkursu kryminalnego na Szortalu z Wykolejonym jak nagrodą!

Informacja wydawnictwa Solaris

Wojtek Sedeńko zapowiedział następne Solarisowe antologie. Nic, tylko się cieszyć!

Oto jego informacja:

Jak wiadomo, dobra science fiction opowiadaniem stoi. Jako literatura pomysłu najlepiej była realizowana w krótkiej formie. Nie w rozwlekłych sagach, powielających schemat, fabułę i nudząc w końcu nawet postaciami bohaterów. W dobrym opowiadaniu miał być pomysł, dobra przewrotna puenta, tło pozostawione domysłom czytelnika.

Napisać dobre opowiadanie to sztuka. Opowiadania SF były wszędzie, nie tylko w pismach branżowych. Od opowiadań pisarz zaczynał, mógł też uczyć się od mistrzów. Dzisiaj, gdy nie ma gdzie publikować krótkiej formy, ta sztuka zanika. Słabość współczesnych opowiadań science fiction i fantasy widać w tych reliktowych czasopismach, co się jeszcze ostały inwazji Internetu i książki pikselowej, widać po nominacjach i nagrodach.

Teraz, aby znaleźć satysfakcjonujące opowiadanie, trzeba się porządnie naszukać. I efekt jest często… mało zadowalający. Delikatnie mówiąc. Z doborem tekstów do Kroków w nieznane Mirek Obarski ma coraz większy problem. Bo nie chce kupować byle czego. Choćby i miało nagrody czy nominacje. Bo to dzisiaj nie jest gwarantem wysokiej jakości.

Dlatego ja wciąż kocham stare dobre opowiadania SF. Od lat 40. poczynając, po lata 80.  Wciąż jest ich mnóstwo wartych opublikowania. Ostatnio zredagowałem cztery tomy Złotego Wieku SF i obiecałem, że to nie koniec antologii. Miała być jedna, roboczo nazwana Speculative SF, ostatecznie będą trzy tomy (niewykluczone więcej), ale nie pod jednym tytułem, a każda jako osobna pozycja.

Zapowiedź Wydawnictwa Literackiego

Na 3 lipca Wydawnictwo Literackie zapowiada kolejny mroczny kryminał.

Fińskie Twin Peaks, czyli co się stało z Laurą Anderson?

Zaginiona dziewczyna, mroczna tajemnica sprzed lat i zmowa milczenia mieszkańców miasteczka Palokaski. Tutaj każdy chce coś ukryć, każdy może być mordercą.

Mia dobiega czterdziestki. Do niedawna pracowała w policji jako ekspertka od internetu, ale postanowiła zmienić swoje życie -  wraca do swojego dawnego liceum i zostaje szkolnym psychologiem. Początek roku szkolnego nie jest jednak taki, jaki sobie wymarzyła. Cała szkoła przeżywa nagłe zaginięcie Laury Anderson. Dla Mii to więcej niż wstrząs. Przed wielu laty bez żadnego śladu zaginęła jej siostra Venla. 

Bardzo szybko okazuje się, że w Palokaski nic nie jest takie, jakie się wydaje. Rodzice Laury próbują szukać swej córki za pomocą internetu i otwierają prawdziwą Puszkę Pandory. Seks ze starszymi mężczyznami, handel organami, narkotyki… czy to możliwe, aby Laura, dziewczyna o twarzy anioła, była w to wszystko zamieszana? Czy oddzielone w czasie przypadki zniknięcia nastolatek coś łączy? 
 W miasteczku wybucha prawdziwa psychoza. Policja drepcze w miejscu, lokalne media szaleją. Mia wiedziona instynktem postanawia rozwikłać zagadkę. Napotyka jednak niesłychany opór ze strony lokalnej społeczności. Wydaje się, że nawet jej brat Nikke, który również pracuje w szkole jako psycholog, nie mówi jej całej prawdy.
Laura to pierwszy tom znakomitej trylogii kryminalnej „Miasteczko Palokaski”, która podbiła serca czytelników najpierw w Finlandii, a potem w całej Skandynawii. Prawa do serii kupiło kilkanaście prestiżowych wydawnictw z całego świata. Klimat cyklu można porównać jedynie z najlepszymi kryminałami i serialami, takimi jak Top of the lake, The Killing i oczywiście Miasteczko Twin Peaks.

Kolejne tomy Noora i Venla ukażą się niebawem w Wydawnictwie Literackim.

Halucynacje - Oliver Sacks

Gdy umysł płata figle... rodzą się halucynacje

Paulina Kuchta


Jeśli pająk mówi do was “cześć” a wy nie dziwicie się i mu odpowiadacie (w końcu do Alicji przemawiał Biały Królik) wdając się później w dyskusję natury filozoficznej, to najprawdopodobniej doświadczyliście halucynacji. Podobnie, gdy uczestniczycie w zawodach psich zaprzęgów, a nagle okazuje się, że w obudowie sań jedzie z wami jeszcze inny mężczyzna, czy gdy ekipa wspomagająca wyścig kolarski zamienia się w kosmitów. Nie martwcie się, prawdopodobnie byliście zbyt zmęczeni, niewyspani, lub pod wpływem stresu. Bo nie zawsze widzenie i słyszenie rzeczy, których nie ma, jest objawem choroby.
Niemniej jednak, jest to ciekawe zagadnienie, obok którego trudno przejść obojętnie. Tym problemem zajął się Oliver Sacks w swoim opracowaniu pt. Halucynacje.


Każdy z nas wie, czym są halucynacje. Chociaż większości te doświadczenia są obce, często utożsamiamy je z chorobą psychiczną. Tak się jakoś utarło, że jest to niejako synonim schizofrenii. Lecz nie było tak zawsze. Były czasy, gdy zjawisko to kojarzono z pisarzami, artystami, a w niektórych kulturach trans i zwidy wywoływane różnymi substancjami dostępne były tylko wybranym, uprzywilejowanym członkom społeczności, szamanom i wróżbitom. Od dawna tak nie jest, bo choć mamy XXI wiek, za sobą czasy przymusowego “leczenia” elektrowstrząsami, czy zamykania w zakładach dla psychicznie chorych, to dalej halucynacje są czymś wstydliwym, do czego lepiej się nie przyznawać. 

Najnowsza książka Olivera Sacksa jest czymś w rodzaju przewodnika po rodzajach halucynacji. Ten czynny zawodowo brytyjski neurolog i psychiatra opierając się na zapisach osób, które doświadczyły tego zjawiska, próbuje odpowiedzieć na pytanie o źródła, znaczenie i wpływ halucynacji na jakość życia ludzi, którzy ich doznają.

Sacks w Subiektywnie

Jeśli pająk mówi do was “cześć” a wy nie dziwicie się i mu odpowiadacie (w końcu do Alicji przemawiał Biały Królik) wdając się później w dyskusję natury filozoficznej, to najprawdopodobniej doświadczyliście halucynacji. Podobnie, gdy uczestniczycie w zawodach psich zaprzęgów, a nagle okazuje się, że w obudowie sań jedzie z wami jeszcze inny mężczyzna, czy gdy ekipa wspomagająca wyścig kolarski zamienia się w kosmitów. Nie martwcie się, prawdopodobnie byliście zbyt zmęczeni, niewyspani, lub pod wpływem stresu. Bo nie zawsze widzenie i słyszenie rzeczy, których nie ma, jest objawem choroby.
Niemniej jednak, jest to ciekawe zagadnienie, obok którego trudno przejść obojętnie. Tym problemem zajął się Oliver Sacks w swoim opracowaniu pt.
Halucynacje.

Zapraszam do wejścia w świat Halucynacji. A że skoki na głęboką wodę wychodzą tylko członkom tajemniczej sekty "kamasutra kamikaze", więc Paulina, omawiając książkę Sacksa, pozwoliła sobie nieco Was na to spotkanie z Halucynacjami przygotować. Moja osobista, siedząca mi na ramieniu wróżka mówi mi, że to jedyne sensowne podejście.
A że do tej pory zawsze miała rację...

Aha, jeśli też macie swoją wróżkę, to upewnijcie się, że to nie jest Wróżka Zębuszka. Taka to ma tylko jeden cel w życiu, dąży do niego w kazdy możliwy sposób i zanim człowiek się nie obejrzy, jajka na twardo je tylko w mielonej postaci.

W samo południe - odsłona CXXVI - ogłoszenie wyników

Sobota. Bardzo późno. Jednak miałem problem interpretacyjny, Hubert zrzucił problem na moje wątłe barki, a ja jak wpadłem w zadumę, to aż do dzisiaj myślałem.

Przejdżmy do prawidłowych odpowiedzi, kłopot był z pytaniem numer dwa.

1. Wydawnicze: Ile książek wydanych przez WL zdobyło nominacje w tegorocznej edycji Nagrody Literackiej Nike? Proszę podać tytuły i autorów.

Dwie - „Drugi dziennik” Jerzego Pilcha oraz „ości” Ignacego Karpowicza

2. Historyczne: Dziś mija xx rocznica śmierci pewnego amerykańskiego pisarza. Proszę podać jego imię i nazwisko oraz ile razy, w ciągu swojego, życia zdobył on nagrodę Hugo, a ile Nebulę.

Autor, o którym mowa to Jack Vance. Otrzymał trzy razy nagrodę Hugo (1963 - "The Dragon Masters, 1967 - "The Last Castle" oraz 2010 - "This is Me, Jack Vance!") oraz jeden raz nagrodę Nebula (1967 -" The Last Castle")

I tutaj mamy problem, bo dużo osób odpowiedziało 2 i 1, chyba za polską Wikipedią, która nie podaje ostatniej nagrody z 2010 roku, autobiografii Jacka Vance'a. I po namyśle, mając na uwadze, że nie jest to książka beletrystyczna, fantastyczno naukowa, to uznawałem także i taką odpowiedź.

Zwycięzcy:

1. Iwona Michałowska Gabrych,

2. Paweł Bajda,

3. Anna Kowal.

Gratuluję, proszę o dane do wysyłki nagród, wszystkich zapraszam do aktualnej odsłony!

Golem i dżin, cz. 2 - Helene Wecker

Niespodziewajki czytelniczej część druga i ostatnia

Aleksander Kusz


Na początku marca uraczyłem Was omówieniem pierwszej części powieści Helene Wecker  pt. „Golem i dżin”. Wyraziłem wtedy nadzieję, że Fabryka Słów dotrzyma słowa i że druga część powieści ukaże się w maju.

I ukazała się, dzięki czemu, specjalnie dla Was, mogę kontynuować przerwane wtedy w sposób nieco drastyczny omówienie. Miałem tylko jeden dylemat: jak ja mam to omówić?! Czy mam pisać tylko o drugiej części? Czy może jednak powinienem pisać o całej powieści, mimo tego, że pierwszą część już omówiłem?

W końcu wymyśliłem (bo ja taki wymyślacz jestem) rzecz następującą: przekleję pierwsze dziesięć punktów z marcowego omówienia, w kolejnych punktach omówię drugą część, by na koniec podsumować całość. Ładnie wymyśliłem, nie? W ten sposób przypomnę Wam pierwszą część, omówię drugą, i nawet podsumuję całość, czyli będzie trzy w jednym. Normalnie, jestem lepszy niż proszki do prania czy tabletki do zmywarek.
Po pierwsze – oczywiście o książce, jako o powieści, o całości nie mogę się wypowiedzieć, z powodu przedziwnej praktyki FS, mam tu na myśli dzielenie powieści na części (praktyki zrozumiałej ekonomicznie, oczywiście od strony wydawnictwa, ale bardzo niezrozumiałej od strony czytelnika, który po przeczytaniu książki nagle zostaje z niczym, albo raczej zostaje z przeczytaną do połowy powieścią, bo podział książki jest sztuczny). Opowiem więc o książce, zrobię nawiązanie, rozwinięcie akcji i zostawię tę recenzję. Może doczekam się w maju drugiego tomu, jak wydawnictwo zapowiada.
Po drugie – bardzo ładna okładka, prosta i ładna, oddająca tło powieści, tutaj muszę przyznać, że to, z czego zwykle słynęła FS dalej nie zawodzi.
Po trzecie - dobre tłumaczenie i redakcja, tutaj wcześniej bywało różnie, teraz jest naprawdę dobrze.
Po czwarte – bardzo ładne tło powieści, bardzo sprawnie opisany Nowy Jork u schyłku XIX wieku. Nie byłem, więc nie wiem, czy oddany w rzeczywistości, ale czytając miałem wrażenie, że spaceruję z bohaterami ulicami miasta.

Wecker w Subiektywnie

Na początku marca uraczyłem Was omówieniem pierwszej części powieści Helene Wecker  pt. „Golem i dżin”. Wyraziłem wtedy nadzieję, że Fabryka Słów dotrzyma słowa i że druga część powieści ukaże się w maju.
I ukazała się, dzięki czemu, specjalnie dla Was, mogę kontynuować przerwane wtedy w sposób nieco drastyczny omówienie. Miałem tylko jeden dylemat: jak ja mam to omówić?! Czy mam pisać tylko o drugiej części? Czy może jednak powinienem pisać o całej powieści, mimo tego, że pierwszą część już omówiłem?


Jeśli chcecie wiedzieć, w jak bardzo szczwany sposób Alek rozwiązał ten problem, to zajrzyjcie tutaj. Zapraszam!

Króciak

W Kabarecie Starszych Panów Kalina Jędrusik śpiewała Patrzę na ciebie. Tekst Agnieszki Kwiatkowskiej zatytułowany jest tak samo, główną bohaterką też jest kobieta, ale cała reszta jest już zdecydowanie inna. Jakby bardziej horrorowo-masakryczna. Zapraszam do lektury Patrzę na ciebie.

Pani zabiła pana - konkurs kryminalny



Witam i zapraszam na kolejny konkurs literacki. Tym razem tematyka kryminalna.

 Jak to wieszcz nasz pisał: „zbrodnia to niesłychana, pani zabiła pana”.

A zatem…

 Niech pani zabije pana. Im perfekcyjniej, im bliżej zbrodni doskonałej, tym lepiej.


 Limit znaków: 5000

 Termin: 24.06.2014

 Mail konkursowy: konkurs@szortal.com

  Nagrody:  „Wykolejony” autorstwa Michaela K. Krefelda.

 Powodzenia życzę!

Imajica - Clive Barker

Gdy nasz świat to za mało

Paulina Kuchta


Z twórczością Clive’a Barkera, okrzykniętego przez Kinga “przyszłością horroru”, po raz pierwszy spotkałam się przy okazji powieści Kobierzec. Nie był to jednak horror, lecz, podobnie jak Imajica, dark fantasy. Świat utkany w dywanie zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Okazało się, że to, co Barkerowi wychodzi najlepiej, przynajmniej moim zdaniem, to połączenie fantasy i grozy. Dlatego gdy tylko wydawnictwo Mag w serii Uczta Wyobraźni wznowiło Imajicę już nie w dwóch, ale jednym tomie, wiedziałam, że po nią sięgnę, mając nadzieję, że dorówna, a może nawet okaże się lepsza niż Kobierzec.

Życie Gentle’a po spotkaniu pięknej Judith Odell i Pie’Oh’Paha, zabójcy  pochodzącego z ukrytego wymiaru egzystencji, zostaje wywrócone do góry nogami. Gentle, który do tej pory zajmował się głównie fałszowaniem dzieł sztuki i kolejnymi romansami, odkrywa, że oprócz naszego są jeszcze inne światy. Trójka bohaterów rozpoczyna wędrówkę przez niebezpieczne, nieznane dotąd rzeczywistości, a to wszystko, by odkryć kim naprawdę są i jaką misję mają do spełnienia.

Imajica to pięć różnorodnych, ale mających na siebie wpływ światów. Cztery z nich są ze sobą połączone w taki sposób, że podróż między nimi jest możliwa dla zwykłych, niewtajemniczonych wędrowców. Piąte Dominium to Ziemia jaką znamy. Z tą różnicą, że oddzielona jest od pozostałych otchłanią, zwaną In Ovo. Strefę tę zamieszkują niebezpieczne i złośliwe byty, przez co Imajica od wieków odwiedzana była tylko przez nielicznych.
Światy opisane przez Barkera są pełne życia. Zaludnione przez dziwaczne rasy, tworzące często niezwykłe i ciekawe społeczności. Spotykamy boginie, zamieszkujące jeziora i uwięzione w lodowych ostępach, a nawet Mistyfa, potrafiącego zmieniać wygląd, a nawet płeć, w zależności z kim ma do czynienia. 

Barker w Subiektywnie

Z twórczością Clive’a Barkera, okrzykniętego przez Kinga “przyszłością horroru”, po raz pierwszy spotkałam się przy okazji powieści Kobierzec. Nie był to jednak horror, lecz, podobnie jak Imajica, dark fantasy. Świat utkany w dywanie zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Okazało się, że to, co Barkerowi wychodzi najlepiej, przynajmniej moim zdaniem, to połączenie fantasy i grozy. Dlatego gdy tylko wydawnictwo Mag w serii Uczta Wyobraźni wznowiło Imajicę już nie w dwóch, ale jednym tomie, wiedziałam, że po nią sięgnę, mając nadzieję, że dorówna, a może nawet okaże się lepsza niż Kobierzec.

A czy dorównała? Opinię Pauliny poznacie czytając całą jej najnowszą recenzję, którą znajdziecie tutaj. Zapraszam!

Gryfcon - konwent fantastyki w Szczecinku

To bardzo dobra wiadomość dla wielbicieli grozy, koszmaru, makabry, mieszkających na północy kraju, daleko od Krakowa oraz odbywającego się tam od ubiegłego roku Kfasonu.

W dniach 26 - 27 lipca, w Szczecinku, odbędzie się Gryfcon, festiwal fantastyki, horroru, gier planszowych, karcianych i komputerowych.

Organizatorem wydarzenia ma być Szczeciniecki Klub Fantastyki oraz Okiem na Horror, strona poświęcona literaturze grozy.

Wśród zaproszonych gości: Łukasz Radecki, Maciej Lewandowski, Piotr Rozmus.

Na naszych oczach tworzy się historia.

Króciak

Na dobry początek tygodnia zagraniczniak - Pijany papierowy łańcuch Clinta Wilsona. Zapraszam do lektury!

Nowość IW Erica

Miecz Salomona - Marek Orłowski, pierwszy tom trylogii Samotny krzyżowiec

Jest rok Pański 1187 w Ziemi Świętej. Wojska krzyżowców ponoszą miażdżącą klęskę na wzgórzach Hittinu. Zwycięski sułtan Saladyn zdobywa większość ziem Królestwa Jerozolimskiego. Wielki mistrz templariuszy wysyła z sekretną misją poselstwo do Starca z Gór, wodza owianej złą sławą sekty asasynów. Wraz z braćmi zakonnymi podąża Roland de Montferrat, zwany Czarnym Rycerzem.

Co chce osiągnąć mistrz templariuszy, układając się ze skrytobójcami Starca z Gór? Dlaczego los pcha Rolanda do siedziby asasynów, gdzie ukryto wykuty przed wiekami niezwykły miecz, przeklęty przez demona?

Krzyżowcy i Saraceni, zbroczone krwią pola bitew, mroczne tajemnice starożytnej Jerozolimy, zaginione skarby króla Salomona, starotestamentowa magia – oto świat rycerza z Montferratu. Aby w nim przeżyć, samotny krzyżowiec musi stawić czoło nie tylko wrogim mieczom, ale też siłom nadprzyrodzonym.

Fragment powieści.


W Samo Południe - odsłona CXXVIII

Witajcie, moi drodzy, spragnieni konkursów Szortalowicze! Niech ta oto, sto dwudziesta ósma odsłona naszego stałego konkursu nasyci Wasz głód prostych, góglanych pytań. Tym razem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa MAG, mamy dla Was trzy egzemplarze powieści "Imajica" Clive'a Barkera.

Zasady konkursu, są równie zmienne jak chleb krasnoludów - zawsze wyglądają, pachną i smakują tak samo. A znajdziecie je tutaj.

Pytania:

1. Wydawnicze: Na stronie MAGa są cztery zapowiedzi: tom pierwszy "Mongoliady" Steaphensona, Beara i Teppy, "Księżyc nad Soho" (tom drugi cyklu Rzeki Londynu) Aaronovitcha, "Ogrody Słońca" (tom drugi cyklu Cicha wojna) McAuley'a i drugie wydanie "Zamętu", drugiej części cyklu barokowego Steaphensona. I teraz zagadka - w następnym tygodniu pojawi się na Szortalu omówienie pierwszego tomu jednego z cykli, których drugi tom figuruje w zapowiedziach MAGa. Proszę podać tytuł tej książki. Żeby nie było to zwyczajnie "raz, dwa, trzy - idziesz ty", mała podpowiedź - będzie to pierwsza recenzja jakiejkolwiek książki tego autora na Szortalu. No i nie jest to wznowienie. Czyli właściwie już odpowiedziałem na to pytanie :)

2. Historyczne: Parę dni temu obchodziliśmy siedemdziesiątą rocznicę D-Day. Dlatego też chciałbym, żebyście podali mi tytuł i autora pewnej książki traktującej o tych wydarzeniach. Małe podpowiedzi: 1. Ten sam autor napisał też książkę o Operacji Market-Garden (to ta, w której walczyli nasi spadochroniarze pod dowództwem generała Sosabowskiego). 2. Obie książki doczekały się ekranizacji, a w ich obsadach znalazły się naprawdę znane nazwiska (np. wspomnianego już gen. Sosabowskiego zagrał Gene Hackman). 3. Nazwisko autora tych książek ma coś wspólnego z pewnym wojennym filmem Spielberga.

I to tyle - do boju!

Północ Galaktyki - Alastair Reynolds

Kierunek: północ. Tam, teoretycznie rzecz biorąc, powinna być jakaś cywilizacja...

Hubert Przybylski


Czasami jest tak, że człowiek ma dość tandetnej, elfio-krasnoludziej fantasy, prościutkich space oper, czy też tak strasznych, że aż nudnych "hououów". Zdarza się, że w takich właśnie chwilach ów człowiek pragnie sięgnąć po coś ambitniejszego, jakieś social SF, albo co innego. Mnie osobiście taka chwila naszła kilka tygodni temu i wybór padł na hard SF. Chciałem zmierzyć się z jakimś nowym nazwiskiem, a że od jakiegoś czasu, z powodu swojej popularności, Alastair Reynolds był na mojej liście autorów książek oczekujących na przeczytanie, więc sięgnąłem po "Północ galaktyki". co z tego wyszło? O tym za momencik.

"Północ galaktyki", jeśli jeszcze tego nie wiecie, to zbiór ośmiu opowiadań. Tekstów pisanych na przestrzeni kilkunastu, prawie dwudziestu lat, z których część powstała lata przed ukazaniem się "Przestrzeni objawienia", pierwszego tomu cyklu o tym samym tytule, a część już w trakcie pisania poszczególnych tomów cyklu. Podobnie zresztą jest też z chronologią akcji w zawartych w zbiorze utworach. Najbliższe naszym czasom dzieją się w XXIII stuleciu, natomiast fabułę najdalszych autor umieści o tysiące lat naprzód. Jeśli już jesteśmy przy fabule, to tu też jest spory rozstrzał. znajdziemy tu konflikty pomiędzy "Ziemianami" (czyli ortodoksyjną względem niektórych technologii populacją Ziemi) a łączącymi ciała z maszynami Hybrydowcami, szpiegostwo gospodarcze, tajemnicę wyprawy badawczej sprzed lat, utwór o pewnym kolekcjonerze i kilka opowieści drogi, czyli historii z podróżami kosmicznymi w tle.

Reynolds w Subiektywnie

Wszystkich tych, którzy są ciekawi mojej opinii o "Północy Galaktyki" Alastaira Reynoldsa, albo zwyczajnie się nudzą, zapraszam do lektury mojej najnowszej recenzji.

Króciak

Tekst Przez tylne drzwi Damiana Zdanowicza to kolejny z szortów wyróżnionych w konkursie "Horror Masakra". Choć w tym przypadku to raczej "Horror Makabra". 

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Leszek Bugajski - Kupa kultury. Przewodnik inteligenta

Od A jak „apokalipsa” do Z jak „zdrowy rozsądek”.

Komuniści kombinowali przez lata i nie udało im się stworzyć kultury dla mas, która by te masy zainteresowała i porwała. Taka kultura kształtuje się teraz, ale nikogo nie indoktrynuje ani nie edukuje – przeciwnie, sprzyja najprostszym gustom. Mimowolnie jednak całkiem sporo opowiada o naszym świecie. O tym, że zdrowy rozsądek jest w nim towarem coraz bardziej deficytowym, że atakują nas rozmaite formy głupoty, że mamy więcej niż kiedykolwiek wcześniej powodów do strachu o teraźniejszość i przyszłość, że Bóg, który podobno to wszystko stworzył, nie chce za nic ponosić odpowiedzialności – schował się i udaje, że go nie ma. I co nam w tej sytuacji pozostaje? Czujność (w gruncie rzeczy bezcelowa), śmiech przez łzy, wymazywanie strachu… A popkultura nam gra do końca, jak orkiestra na Titanicu.

Leszek Bugajski – krytyk literacki i publicysta, autor książek o literaturze i kulturze popularnej, za które dostał kilka ważnych i nieważnych nagród. Ironista i wesoły pesymista, przeciwnik politycznej poprawności i przynależności do czegokolwiek. Zwolennik destrukcjonizmu i niekonsekwentny anarchista. Wielbiciel sztuki aktorskiej Jasona Stathama. Jako redaktor pracował w kilkunastu czasopismach, pisywał do kilkudziesięciu. Aktualnie (i od dawna) zajmuje się krytyką literacką w miesięczniku „Twórczość” oraz pracuje w dziale kultury tygodnika „Newsweek Polska”.

W samo południe - odsłona CXXVII - ogłoszenie wyników

Żeby zrównoważyć ostatnie opóźnienie, w tym tygodniu rozstrzygnięcie konkursu już we wtorek (a prawda jest taka, jest tak gorąco, że nic innego nie chciało mi się robić).

Prawidłowe odpowiedzi:
1. Wydawnicze: Z okazji wczorajszego Dnia Dziecka składam niniejszym i w ogóle, a uczestników konkursu proszę wymienienie tytułów i autorów książek nowo wydanych lub zapowiedzianych przez Zysk i S-ka, które to książki mają w tytule słowa "dzieci" lub "dziecko" (tak, może być odmieniane przez przypadki).

"Katechizm polskiego dziecka" Władysława Bełzy, "Dzieci ojczyzny. Opowiadania historyczne dla młodzieży" Marii Dąbrowskiej i "Warszawskie dzieci" - praca zbiorowa

2. Historyczne: Korciło mnie, przez ździebkowatą chwilkę, żeby się spytać o Tuwima i "Murzynka Bambo", ale tak sobie pomyślałem, że na jakiś czas dość pikiet pod moją gawra... O Pagaczewskiego i jego Smoka z raz już się chyba pytałem...Albo i ze dwa zrazy... No to może dziś co innego... Wiem! Proszę podać imię i nazwisko polskiego pisarza s-f, który napisał bajki. Podpowiedź? Hm... Może to - na potrzeby spektaklu, który w podstawówce wystawialiśmy z okazji dnia teatru, a w którym przedstawialiśmy naszą własną adaptację jednej z bajek, stworzyłem wraz z kumplami kartonowy kostium robota. Ale żeby nie było za prosto, to tylko pierwsza część pytania. Jako odpowiedź na drugą część proszę podać imię i nazwisko innego polskiego twórcy, który był na porządnym, sajens-fikszynowym, wiejskim weselu i potem to opisał. Tytuł opowiadania też proszę podać.

"Bajki robotów" Stanisława Lema oraz "Wesela w Atomicach" Stanisława Mrożka.

Zwycięzcy:
1. Dominik Sowa,
2. Jakub Sroczyk,
3. Krystian Wrzeciono.

Hubert, patrz, sami faceci, to naprawdę musi być ostro zakręcona książka :)

Zwycięzcom gratuluję, proszę o dane do wysyłki nagród, pozostałych jak zwykle zapraszam na naszą aktualną odsłonę.

STS. Tu wszystko się zaczęło - Janusz R. Kowalczyk i Paweł Szlachetko

O tych, którym nie było wszystko jedno

Anna Klimasara


Ręka do góry, kto kojarzy skrót STS. No dobrze, a teraz ręka do góry, komu STS kojarzy się z czymś innym, niż zakłady bukmacherskie. Rachunek sumienia pozostawiam każdemu w jego własnym zakresie, a teraz skupmy się na STS-ie, o który mi chodzi. Na tym, który swoje pierwsze przedstawienie pokazał światu 2 maja 1954 roku, a ostatnie 14 marca 1975. Studencki Teatr Satyryków, bo o nim tu mowa, był inicjatywą niezwykłą, jeśli weźmiemy pod uwagę czasy, w których powstał, a jeszcze bardziej niezwykły zdaje się być wpływ na polską kulturę, jaki wywarł i wywiera nadal. Paweł Szlachetko i Janusz R. Kowalczyk postanowili uczcić sześćdziesiątą rocznicę powstania STS-u książką, która opowiada nam o tym wyjątkowym teatrze.

Tak naprawdę nie jest to jednak historia STS-u spisana przez Pawła Szlachetkę i Janusza R. Kowalczyka. Autorzy oddali bowiem głos osobom związanym z STS-em, sięgając po fragmenty ich wspomnień z tego okresu i to właśnie one zajmują przeważającą część książki. Sądzę, że była to dobra decyzja – można by próbować odtwarzać po kolei historię tego niezwykłego przedsięwzięcia, ale zdecydowanie przyjemniej jest ją śledzić oczami osób bezpośrednio w nie zaangażowanych. Ładunku emocjonalnego, jaki niosą ze sobą ich słowa, nie byłaby w stanie przebić żadna, żeby nie wiem jak skrupulatna, relacja „z zewnątrz”, a zaskakiwać może zgodność, z jaką wypowiadają się wszyscy artyści i autorzy o roli STS-u w ich życiu. „Studencki” w nazwie nie jest oczywiście przypadkiem – większość z nich zaczynała tam swoją karierę. To tam szlifowali swoje umiejętności, przechodzili szkołę życia, a także kształtowali wrażliwość. Doskonale podsumowują to przytoczone w książce słowa Krystyny Sienkiewicz: „Nauczyłam się miłości do teatru, punktualności. Teatr nauczył mnie pokory” (cyt. w „STS. Tu wszystko się zaczęło”, str. 193). 

Kowalczyk i Szlachetko w Subiektywnie

Ręka do góry, kto kojarzy skrót STS. No dobrze, a teraz ręka do góry, komu STS kojarzy się z czymś innym, niż zakłady bukmacherskie. Rachunek sumienia pozostawiam każdemu w jego własnym zakresie, a teraz skupmy się na STS-ie, o który mi chodzi. Na tym, który swoje pierwsze przedstawienie pokazał światu 2 maja 1954 roku, a ostatnie 14 marca 1975. Studencki Teatr Satyryków, bo o nim tu mowa, był inicjatywą niezwykłą, jeśli weźmiemy pod uwagę czasy, w których powstał, a jeszcze bardziej niezwykły zdaje się być wpływ na polską kulturę, jaki wywarł i wywiera nadal. Paweł Szlachetko i Janusz R. Kowalczyk postanowili uczcić sześćdziesiątą rocznicę powstania STS-u książką, która opowiada nam o tym wyjątkowym teatrze.

Przed Wami najnowsza recenzja Ani. Jako że do czytania jej omowień zachęcać nikogo nie trzeba, wspomnę tylko mimochodem, że pełen tekst znaleźć możecie tutaj. Zapraszam do lektury.

Króciak

Dziś Karol Pajdak przedstawia Wam Marka, który zdobył wyróżnienie w konkursie "Horror Masakra".

Zapowiedź wydawnictwa Solaris

Drugi tom opowiadań i nowel Wiktora Żwikiewicza, Maszyna, jest już w składzie. Musi go jeszcze przejrzeć autor, ale prawdopodobnie w przyszłym tygodniu książka trafi do sprzedaży.

Maszyna właściwie w tym wyborze powinna być pierwsza, bo chronologicznie rzecz ujmując, w niej znajdują się pierwsze teksty pisarza. Zawartość:

Instar omnium
Wołanie na Mlecznej Drodze
Zerwane ogniwo
Podpalacze nieba
Kłamstwo
Marzenie
Zwierciadło nieba
Sejmor Srebrnołuski
W cieniu sfinksa (współautor Krzysztofem Rogozińskim)
Maszyna
Happening w oliwnym gaju

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Anja Klabunde - Magda Goebbels. Pierwsza dama Trzeciej Rzeszy

Kobiety niezwykle rzadko pojawiają się w literaturze na temat nazizmu. Książka Anji Klabunde jest tym cenniejsza, że opisuje losy wyjątkowej postaci – Magdy Goebbels, najbardziej wpływowej kobiety Trzeciej Rzeszy.
Fanatyczna, bezwzględna, bez reszty oddana wierze w Adolfa Hitlera i narodowy socjalizm, żona jednego z najpotężniejszych i najniebezpieczniejszych ludzi w hitlerowskich Niemczech, Josepha Goebbelsa, pełniąca funkcję pierwszej damy nazistowskich Niemiec, Magda Goebbels była osobą naznaczoną sprzecznościami pozornie nie do pogodzenia. W jaki sposób zagorzała zwolenniczka syjonizmu zmieniła się w ikonę niemieckiego faszyzmu i antysemitkę, a matka sześciorga dzieci w morderczynię? Precyzyjne informacje zebrane przez Anję Klabunde opisują los, w którym odnajdujemy namiętności i katastrofy decydującej fazy przełomu dwudziestego stulecia posunięte do skrajności.

Anja Klabunde (ur. 1945) – absolwentka germanistyki i historii sztuki. Niezależna autorka i publicystka, której specjalnością są tematy z zakresu historii współczesnej. Od 1980 r. mieszka w Paryżu.

Zapowiedź wydawnictwa Zysk i S-ka

Niewidzialna korona - Elżbieta Cherezińska

Dwa miecze...
Dwie korony...
Jedno królestwo.

 
Po dwustu latach Przemysł II odzyskuje koronę. Na Królestwo jednak pada cień. Król zostaje brutalnie zamordowany. Granice przekraczają margrabiowie brandenburscy. Wojownicy starych bogów ostrzą groty strzał. Od północy na kraj patrzą żelaźni bracia, kierując ostrza mieczy w chrześcijan. W Królestwie narasta przerażenie i zamęt. Nad pustym tronem złowieszczo kołują herbowe bestie, a jedyny obrońca zamordowanego władcy tkwi w lochu. Nadchodzi wojna, z której nikt nie wyjdzie z honorem. Nie ma świętości nawet wśród duchownych. Ktoś jednak czuwa nad rozbitym krajem.

Elżbieta Cherezińska — pisarka i teatrolog. Zadebiutowała książką Byłam sekretarką Rumkowskiego, a niedługo póżniej rozpoczęła cykl skandynawski „Północna Droga”. Następnie napisała Grę w kości. Jej kolejna książka, Korona śniegu i krwi — tom pierwszy składającej się z samodzielnych powieści trylogii „Odrodzone Królestwo” — natychmiast stała się bestsellerem. Wydany następnie Legion to brawurowo opowiedziana historia Brygady Świętokrzyskiej.

Nowość wydawnictwa Jaguar

John Flanagan -  Niewolnicy z Socorro

Seria: Drużyna

Kiedy Czaple zostają wysłane do Araluenu, Hal, Stig i Thorn są podekscytowani perspektywą nowej przygody. Niebawem jednak okazuje się, że dawni wrogowie nie śpią i młodzi żeglarze mogą zapomnieć o spokojnej przeprawie... Czaple zostają wplątane w niebezpieczną intrygę i zmuszone do wzięcia udziału w wyprawie, której celem jest ocalenie porwanych Aralueńczyków, którzy mają zostać sprzedani na targu niewolników w Socorro. Tym razem Hal i spółka mają do pomocy jednego z królewskich Zwiadowców. Ale nawet takie wsparcie może okazać się niewystarczające...

Boża strzała - Chinua Achebe

Księżyc zabija małych chłopców…

Aleksandra Brożek


Kiedy przed kilkunastu laty postawiłam stopę na nigeryjskiej ziemi, uderzyła we mnie nie tylko fala gorąca. Różnice kulturowo-społeczno-polityczne, z którymi należało się pogodzić w wymiernie krótkim czasie, także dały mi do wiwatu. Było za mocno, za egzotycznie, za brutalnie. Dziś przychodzi mi do głowy, iż podobny szok przeżyli prawowici mieszkańcy Czarnego Lądu, gdy na ich ziemie wkroczył biały człowiek.

Chinua Achebe uważany był za jednego z najwybitniejszych twórców literatury postkolonialnej, który magicznym głosem snuł dzieje afrykańskiej kultury i nigeryjskiego ludu. Wielokrotnie nagradzany, zyskał uznanie cenionych pisarzy i zasłynął jako najczęściej tłumaczony autor afrykański.

Podczas czytania „Bożej strzały” poznajemy życie mieszkańców nigeryjskiej wioski Umuaro, w tym głównego bohatera książki – kapłana Ezeulu. Obserwując codzienne tradycje i obrzędy panujące na wspomnianym obszarze Czarnego Lądu na początku XX wieku, czytelnik poznaje też ówczesną sytuację ludów zamieszkujących obszary systematycznie zasiedlane przez białego człowieka. Obecność Brytyjczyków i ich ingerencja w życie pobratymców Ezeulu nie pozostaną mu obojętne, zapragnie więc jak najlepiej poznać zwyczaje i mentalność białych.

Achebe w Subiektywnie

Kiedy przed kilkunastu laty postawiłam stopę na nigeryjskiej ziemi, uderzyła we mnie nie tylko fala gorąca. Różnice kulturowo-społeczno-polityczne, z którymi należało się pogodzić w wymiernie krótkim czasie, także dały mi do wiwatu. Było za mocno, za egzotycznie, za brutalnie. Dziś przychodzi mi do głowy, iż podobny szok przeżyli prawowici mieszkańcy Czarnego Lądu, gdy na ich ziemie wkroczył biały człowiek.

Zapraszam do zapoznania się z najnowszą, gorącą jeszcze recenzją Oli, którą to recenzję serwujemy tutaj.

Króciak

Idzie Rak nieborak, jak uszczypnie będzie... szort. Autorstwa Aleksandra Daukszewicza, wyróżniony w konkursie "Horror Masakra". Zapraszam do lektury!

Nowa Fantastyka 6 (381) 2014

To be fabuła or not to be fabuła.

Sławomir Szlachciński

Ta grubo ciosana parafraza nasunęła mi się mimowolnie podczas lektury działu literackiego. Czy dobre opowiadanie to takie, które opowiada zajmującą historię, formą nie kłopocząc się ni trochę ponad neutralnie poprawną gramatyczność? Czy może jednak, fabuła jest dla prostaczków, a clou sprawy to arthystowska forma, im oryginalniejsza i bardziej uciążliwa, tym lepiej? Problem nierozwiązywalny? Zapewne. Być może, nazwijmy to szkołą obiektywną, istota leży w balansie, który niechby i nie spełniał się w jakimś szczególnym punkcie o własnościach punktu materialnego ale powiedzmy przedziału, obszaru czy przestrzeni o pewnych jednak granicach określonych, choćby płynnie i niezbyt ściśle. Z drugiej strony, niech to będzie „podejście subiektywistyczne”, być może rzecz w swoistej dla każdego, różnorodnej osobniczo, sensualności intelektualnej. Biez wodki nie rozbieriosz. Zaprezentowany zestaw opowiadań bogato ilustruje różnorodność podejść do tego niemal ontologicznego problemu.

Rekordzista Szymona Stoczka, bardzo ładnie oddaje jeden z aspektów zagadnienia. Fabułę jakąś mamy, co prawda raczej symboliczną i mało oryginalną, ale zasadniczo jest. Trudno w tym doszukiwać się jakiejś wyjątkowej zalety, ale też i wada to niespecjalna. Autor postawił na estetykę, nieszablonową, odrealnioną wizję rzeczywistości. Należy to docenić za konsekwencję i pracę, chociaż jak na moje plebejskie gusta, mało to jednak sensowne i nadmiernie wydumane. W efekcie mamy opowiadanie, które przykuwa wzrok glazurą i w zasadzie na tym poprzestaje.

Nowa Fantastyka 6/2014 w Subiektywnie

Ta grubo ciosana parafraza nasunęła mi się mimowolnie podczas lektury działu literackiego. Czy dobre opowiadanie to takie, które opowiada zajmującą historię, formą nie kłopocząc się ni trochę ponad neutralnie poprawną gramatyczność? Czy może jednak, fabuła jest dla prostaczków, a clou sprawy to arthystowska forma, im oryginalniejsza i bardziej uciążliwa, tym lepiej? Problem nierozwiązywalny? Zapewne. Być może, nazwijmy to szkołą obiektywną, istota leży w balansie, który niechby i nie spełniał się w jakimś szczególnym punkcie o własnościach punktu materialnego ale powiedzmy przedziału, obszaru czy przestrzeni o pewnych jednak granicach określonych, choćby płynnie i niezbyt ściśle. Z drugiej strony, niech to będzie „podejście subiektywistyczne”, być może rzecz w swoistej dla każdego, różnorodnej osobniczo, sensualności intelektualnej. Biez wodki nie rozbieriosz. Zaprezentowany zestaw opowiadań bogato ilustruje różnorodność podejść do tego niemal ontologicznego problemu.

Jeśli chcecie się dowiedzieć, jakaż to grubo ciosana parafraza nasunęła się Sławkowi we wspomnianym momencie i jaką tym razem wystawił notkę zawartości najnowszego numeru Nowej Fantastyki, to zapraszam tutaj

Króciak

Piątek trzynastego nie zdarza się co dzień. I nie co dzień macie możliwość zapoznania się z Rocznicą autorstwa Ewy Grim, wyróżnioną w konkursie "Horror Masakra".

Informacja wydawnictwa Powergraph

Zapraszamy do czytelni Powergraphu, gdzie jest zamieszczone całe opowiadanie „Cyberpunk” Michała Cetnarowskiego, pochodzące z antologii „Rok po końcu świata” (2013), oraz fragmenty „Holocaustu F” (2013) Cezarego Zbierzchowskiego i „Ektenii” (2013) Emila Strzeszewskiego.

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

Siewca Wiatru - Maja Lidia Kossakowska

Bóg umarł - stwierdził filozof.

A może odszedł? - zapytała pisarka.

I postawiła BezPańskie anielskie zastępy w obliczu Armagedonu.

Jej anioły są niepokojąco ludzkie. Palą, piją, piorą się po pyskach, bywają w burdelach, mają niewyparzone gęby, cierpią „na samotność”, są po naszemu pazerne.
A wszystko dlatego, że Pan, stwarzając świat, zapowiedział ostateczną walkę ze Złym. Nikt oprócz Niego nie wie kiedy przyjdzie czas. A Pan odszedł. Archaniołowie utrzymują Jego nieobecność w tajemnicy. Czy nie zniszczy ich władza? Czy zdołają ocalić dzieło Pana i siebie samych przed Antykreatorem? Jak walczyć z Siewcą Wiatru bez Pana, gdy Abbadon, wybrany i wskrzeszony Anioł Zagłady, bez Jego dotknięcia jest bezradny.. Nie ma już wybranych i odrzuconych, Niebios i Otchłani. Jest tylko Dzieło Pana i Antykreator, Siewca Wiatru, nicość i pustka... I cień. Coraz bliżej...

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

Demony Wojny cz.2 - Adam Przechrzta

Festung Breslau. Druga część doskonałej kontynuacji Demonów Leningradu

Trwa jedna z ostatnich bitew II wojny światowej w Europie, Festung Breslau  spływa krwią w kleszczach najpotężniejszej armii świata. Pułkownik Razumowski przybywa do miasta w poszukiwaniu dokumentów o niezwyklej wadze, ukrytych na rozkaz samego Himmlera.

Stalin - kolejny raz - stawia na rywalizację między wywiadem wojskowym a NKWD, tyle, że Beria nie przywykł grać uczciwie, tym bardziej, że stawka jest wysoka: III Rzesza dogorywa, lada moment dotychczasowi sojusznicy zetrą się w bezwzględnej walce o panowanie nad światem. O wyniku tego starcia może zadecydować archiwum Himmlera, dlatego nikt nie ma zamiaru przestrzegać zasad, ani okazywać litości przegranym...

Fragment powieści.

Sowieccy partyzanci 1941-1944. Mity i rzeczywistość - Bogdan Musiał

Dawid „Fenrir” Wiktorski

Partyzantka to rzecz, która spędza sen z powiek nawet dzisiejszym dowódcom wojskowym – zupełnie inaczej toczy się wojnę „dżentelmeńską”, z poszanowaniem jej zasad, a zupełnie inaczej odpiera niespodziewane, szybkie ataki obliczone na zadanie okupantowi jak największych strat. Nie trzeba nawet szukać daleko przykładów, bo szczególnie w okresie zaborów Polacy w taki sposób radzili sobie z zaborcami (chociaż można złośliwie dodać, że to raczej efekt wieków uskuteczniania metody walki pod tytułem „jakoś to będzie”). Książka Bogdana Musiała przedstawia kulisy sowieckiej partyzantki z okresu drugiej wojny światowej, gdy niemieckie wojska kierowały się na wschód.

Radziecka propaganda działała wzorcowo, skoro nawet dziś, kilkadziesiąt lat po zakończeniu największego konfliktu w dziejach, w ludzkiej świadomości nadal istnieje wizerunek powstańca-bohatera. Takiego, który z pieśnią na ustach chwyci za broń i ruszy walczyć z niemieckim najeźdźcą ku chwale Stalina. Oczywiście wiadomo, że tak naprawdę wcale nie byli oni bohaterami, a bliżej im było do naszych lisowczyków, bo nierzadko potrafili skierować broń przeciwko ludności, którą rzekomo mieli chronić. I między innymi ten stan rzeczy przybliża Musiał w swoim kilkusetstronicowym opracowaniu, jednak to nie wszystko, z czym czytelnik będzie miał do czynienia. Bo już spojrzenie na spis treści pokazuje, że partyzantka wcale nie była tak chaotyczna, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać.

Musiał w Subiektywnie

Partyzantka to rzecz, która spędza sen z powiek nawet dzisiejszym dowódcom wojskowym – zupełnie inaczej toczy się wojnę „dżentelmeńską”, z poszanowaniem jej zasad, a zupełnie inaczej odpiera niespodziewane, szybkie ataki obliczone na zadanie okupantowi jak największych strat. Nie trzeba nawet szukać daleko przykładów, bo szczególnie w okresie zaborów Polacy w taki sposób radzili sobie z zaborcami (chociaż można złośliwie dodać, że to raczej efekt wieków uskuteczniania metody walki pod tytułem „jakoś to będzie”). Książka Bogdana Musiała przedstawia kulisy sowieckiej partyzantki z okresu drugiej wojny światowej, gdy niemieckie wojska kierowały się na wschód.

Zapraszam do lektury najnowszego omówienie Dawida. Cały tekst można znaleźć tutaj.

Rychło w czas - odsłona osiemnasta

Piątek trzynastego. Wspaniała data, aby zrobić zrobić następną odsłonę konkursu: Rychło w czas. Osiemnastą już.
Autorska będzie, jak zwykle ostatnio.

Dzisiaj zrobimy konkurs z Instytutem Wydawniczym Erica, dawno nie działaliśmy razem, więc dzisiaj konkurs będzie z grubej rury!

Konkurs trwa od ogłoszenia do piątku, 20 czerwca do godziny 20:00.
Odpowiedzi proszę przesyłać na adres: odpowiedz@szortal.com

Proszę odpowiedzieć na następujące pytania:
1. Proszę podać imię i nazwisko autora, który wydał dwie książki w IW Erica, a niedługo wyda książkę w Rebisie. W IW Erica przygodowo-historyczne, a w Rebisie sf. Wcześniej wydał też sf w Fabryce Słów. W Runie też coś wydał, dodam nieśmiało...
2. Proszę podać imię i nazwisko autora, który w latach '90 ubiegłego wieku publikował świetnie opowiadania fantasy w Fenixie, Voyagerze i Nowej Fantastyce. Potem zniknął, a ostatnio na szczęście wrócił, książką w IW Erica i opowiadaniem w FWS.
3. Proszę podać imię i nazwisko autora, której bardzo cenią szortalowi recenzenci. Pisze powieści okołowojenne, o porucznikach, o kapitanach. Lubi Elbląg.
4. Proszę podać imię i nazwisko autora, który rozpoczął publikowanie opowiadań  w latach '80 ubiegłego wieku. Niedawno opublikował wznowienie książki w NCK, a w 2012 roku wydał książkę w IW Erica.

Tyle, wystarczy pytań, nie?

A, nie podałem Wam nagród :) już uzupełniam braki.
Dzisiaj mamy do rozlosowania książki Juraja Cervenaka - Władca wilków i Miecz Radogosta. Komplet, a właściwie trzy komplety. Zadowoleni? Oczywiście, że zadowoleni, więc działajcie!


Króciak

Wewnętrzna granica Jasona Vercha to kolejny z zagraniczniaków, jakie przygotowała dla Was Ekipa Szortalu. Miłej lektury!

Szczęśliwa ziemia - Łukasz Orbitowski

Życie mi jest

Paulina Kuchta


Są książki, których się nie zapomina. Szczęśliwa ziemia jest jedną z nich. Po lekturze pozostaje poczucie, że autor nic lepszego już nie napisze, bo taka powieść zdarza się tylko raz. Jeden, jedyny, inaczej nie byłoby sprawiedliwie. W czasach kiedy wydaje się, że wszystko już zostało opowiedziane i napisane, rzadko kiedy mamy do czynienia z tak prawdziwą, poruszającą, piękną, chociaż niewątpliwie smutną historią.

Wszyscy pragniemy szczęśliwego życia i dążymy do tego na wszelkie możliwe sposoby. Dla Blekoty szczęście to miłość. Sikorka pragnie bogactwa. Dj Krzywda chciałby zostać sam. Trombek, by to wszystko się skończyło. A Szymek po prostu chciałby przestać słyszeć. Czy ich marzenia się spełnią i dostaną to czego pragną?
Czwórka przyjaciół związanych tajemnicą, chcących opuścić przeklęte Rykusmyku i zacząć gdzieś od nowa. Szukających swojej własnej, szczęśliwej ziemi.

Szczęśliwa ziemia jest do bólu szczera, wiarygodna i opowiedziana jak to u Orbitowskiego stylem nienachalnym, nienarzucającym się, nie próbującym u czytelnika wywołać na siłę emocji.
Zdarzenia, nawet te wstrząsające, przedstawione są w sposób zwyczajny, dzięki czemu zyskują na prawdziwości. Ciągle mamy nieodparte wrażenie, że obcujemy z czymś szczerym, a fikcja jest tylko dodatkiem. Bo najlepsze powieści to te o życiu, nie wymyślonym, ale o takim, które się przeżyło.
To niezwyczajna opowieść, w której obyczajówka miesza się z grozą, pochłaniając bez reszty.
Zarazem bardzo osobista i traktująca o tym, co dla nas wszystkich ma istotne znaczenie. Rozterkach czasów młodzieńczych, przyjaźni, poszukiwaniu szczęścia, dorastaniu do pewnych decyzji, zagubieniu się w życiu i powrotach do miejsc, które przeklinaliśmy. A jeśli częściowo w powieści odnajdziemy samych siebie, jeszcze bardziej skłoni nas do zadumy.

Orbitowski w Subiektywnie

Są książki, których się nie zapomina. Szczęśliwa ziemia jest jedną z nich. Po lekturze pozostaje poczucie, że autor nic lepszego już nie napisze, bo taka powieść zdarza się tylko raz. Jeden, jedyny, inaczej nie byłoby sprawiedliwie. W czasach kiedy wydaje się, że wszystko już zostało opowiedziane i napisane, rzadko kiedy mamy do czynienia z tak prawdziwą, poruszającą, piękną, chociaż niewątpliwie smutną historią.

po takim wstępie nie ma chyba już sensu pisać, o czym traktuje najnowszy tekst Pauliny. dlatego dodam tylko, że całość, jak zawsze, znajdziecie pod odnośnikiem. Zapraszam do lektury.

Nowość wydawnictwa Zysk i S-ka

Obsydianowy motyl - Laurell K. Hamilton

Ożywiłam siedmiu nieboszczyków w ciągu jednej nocy. To był rekord, nawet jak dla mnie.
 
 
Edward, bezlitosny zabójca, rywal Anity Blake i jej osobliwy przyjaciel, zamierza się ustatkować, ale na jego terenie, w Santa Fe w Nowym Meksyku, dochodzi do serii okrutnych zbrodni i okaleczeń. Anita Blake, egzekutorka, nigdy dotąd nie widziała, aby Edward, zwany przez wampiry Śmiercią, bał się czegokolwiek. Jednak w Nowym Meksyku jest coś, co zdołało wzbudzić lęk nawet tak wytrawnego zbójcy jak Edward. Chcąc nie chcąc, Anita Blake musi spłacić wobec niego zaciągnięty dług i pospieszyć mu z pomocą na obce terytorium, na teren będący domeną innej Mistrzyni Miasta, której metody działania są równie dwuznaczne i perfidne jak pokrętne plany Jean-Claude’a, wampirzego kochanka Anity Blake.

Lista nieobecnych - Marek Żelkowski

Dawid „Fenrir” Wiktorski

Może i rynek za czasów komuny rządził się „swoimi” bardzo specyficznymi prawami, ale trzeba przyznać, że polscy autorzy fantastyki naukowej nie mieli na nim łatwiej, niż obecnie – co podkreślane jest dość często w wywiadach z twórcami i osobami ściśle związanymi z tworzeniem fandomu w tamtych czasach. „Lista nieobecnych” to w serii „Krytycy o fantastyce” kamień milowy, bo jest to książka zawierająca zbiór wywiadów z czołowymi dla polskiej fantastyki naukowej twórcami (z myślą tytułu – nieobecnymi na dzisiejszym rynku wydawniczym). Czego zaś można dowiedzieć się z tych rozmów?

Raczej nietrudno domyślić się, że wywiady przeprowadzane były z myślą o przybliżeniu czytelnikom realiów, z jakimi ścierać musieli się ojcowie polskiej fantastyki naukowej. Okazuje się, że cenzura wcale nie była najpoważniejszym problemem (bo często przyczepiała się do rzeczy zupełnie nieistotnych w kontekście całej ukrytej w powieści krytyki systemu) – więcej problemów sprawiał dość skomplikowany cykl wydawniczy, który bez Internetu często bywał niejasny i bardzo długi (autorzy wielokrotnie wspominają, że na wydanie powieści czekało się średnio około trzech lat, a w kilku miejscach zaznaczają, że komunikacja na linii wydawca-autor zawodziła, zaś drukiem ukazywały się teksty nie do końca w takiej formie, jakiej życzyłby sobie ich twórca). O ile w tej sferze zmieniło się do dzisiejszych czasów naprawdę wiele, to chyba każdy z pisarzy zaznaczał w wywiadzie inną rzecz, tak bardzo niezmienną przez ostatnie kilkadziesiąt lat – środowiskowe boje.

Co ciekawe, z rozmów opublikowanych w „Liście nieobecnych” wyłania się dość intrygujący obraz polskiego fandomu – najważniejsi twórcy tamtych czasów żyli wręcz w wyalienowaniu od innych twórców, nierzadko nazywając resztę kliki "kółkiem wzajemnej adoracji" (w mniej lub bardziej dosadny sposób). Oczywiście nie padają tu raczej konkretne nazwiska, ale pewnych rzeczy można się domyślić, jeśli czytelnik ma choćby minimalną wiedzę na temat kulisów powstawania polskiego środowiska fantastycznego.

Żelkowski w Subiektywnie

Może i rynek za czasów komuny rządził się „swoimi” bardzo specyficznymi prawami, ale trzeba przyznać, że polscy autorzy fantastyki naukowej nie mieli na nim łatwiej, niż obecnie – co podkreślane jest dość często w wywiadach z twórcami i osobami ściśle związanymi z tworzeniem fandomu w tamtych czasach. „Lista nieobecnych” to w serii „Krytycy o fantastyce” kamień milowy, bo jest to książka zawierająca zbiór wywiadów z czołowymi dla polskiej fantastyki naukowej twórcami (z myślą tytułu – nieobecnymi na dzisiejszym rynku wydawniczym). Czego zaś można dowiedzieć się z tych rozmów?

Tradycyjnie już, odpowiedzi na tak postawione pytanie należy szukać albo w samej książce, albo w pełnym tekście omówienia. Jako że od ręki mogę Wam zaproponować tylko to drugie, więc zapraszam do lektury znajdującego się tutaj omówienia Dawida.

Szortal na wynos - Czerwiec 2014

Zbliżają się wakacje. Czy wybieracie się gdzieś czy nie, nie można zapomnieć o takich podstawowych sprawach jak dobra lektura. Dlatego mamy dla Was czerwcowy numer "Szortalu na wynos" w wersjach epub i mobi. Miłego czytania i oglądania!

Ekipa

Króciak

Na dobry początek tygodnia zapraszam Was do Sklepu lalkarza wyróżnionego w konkursie "Horror Masakra".

Nowość wydawnictwa Zysk i S-ka

Piotruś Pan i Wanda - James Matthew Barrie

Piotruś Pan, chłopiec, który postanowił nigdy nie dorosnąć, zabiera Wandę i jej dwóch braci Jasia i Michasia w magiczną podróż do krainy z dziecięcych snów – Nigdylandii. To miejsce, gdzie spełniają się wszystkie marzenia. Rodzeństwo przeżyje tam mnóstwo radosnych, ekscytujących przygód w towarzystwie wróżki Brzęczynki i grupki zagubionych chłopców, którym przewodzi Piotruś. Poznają też Indian, syreny i wiele niezwykłych istot. Jednak Nigdylandia pełna jest też niebezpieczeństw. Największym z nich jest banda piratów pod przywództwem okrutnego kapitana Jakuba Haka, który chce schwytać Piotrusia.

Piotruś Pan i Wanda to utwór, który zapewnił jego twórcy, szkockiemu pisarzowi Jamesowi Matthew Barriemu, literacką nieśmiertelność. Już od stu lat kolejne pokolenia czytelników dają się uwieść magii opowieści o wiecznym chłopcu.

Młodsi znajdują w niej barwne i pełne radosnej beztroski przygody, starsi zaś przypominają sobie, dlaczego sami kiedyś nie chcieli dorosnąć, i odnajdują w sobie na nowo ukryte dziecko. Ta mądra, pełna ciepła i jedyna w swoim rodzaju historia pozostanie na zawsze w sercu każdego, kto po nią sięgnie.

Sir James Matthew Barrie (1860-1937) urodził się w miasteczku Kirriemuir w Szkocji w ubogiej wielodzietnej rodzinie. Jego rodzice chcieli, by został duchownym, on jednak od dziecka chciał być pisarzem. Studiował literaturę na uniwersytecie w Edynburgu, a potem krótko pracował jako dziennikarz. Następnie przeniósł się do Londynu i wkrótce odniósł sukces dzięki powieściom o życiu na szkockiej prowincji. Liczne książki i sztuki teatralne, często łączące humor z ważną tematyką społeczną, przyniosły mu uznanie i uczyniły go jednym z najpopularniejszych twórców swoich czasów. Poznał rodzinę królewską i opowiadał bajki córkom księcia Jorku – późniejszego króla Jerzego VI – przyszłej królowej Elżbiecie II i księżniczce Małgorzacie.

W Samo Południe - odsłona CXXIX

Uwaga, uwaga! Pociąg specjalny "W Samo Południe - odsłona CXXIX" relacji Ankh-Morpork - Bzyk został podstawiony na tor pierwszy przy peronie pierwszym. Wśród szczęśliwych i obkutych z wiedzy o Świecie Dysku pasażerów tego historycznego przejazdu rozlosujemy trzy egzemplarze "Pary w ruch" Terry'ego Pratchetta, które w w swej dobroci i za drobnym tylko cieniem sugestii Lorda Vetinariego ufundowało Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

Jako że jest to otwarcie linii, więc tym razem biletów nie będzie. Mimo wszystko prosiłbym o zapoznanie się z regulaminem Higienicznej Drogi Żelaznej Ankh-Morpork i Równin Sto, który to regulamin możecie znaleźć tutaj. No, chyba że spodobała Wam się wypełniona okrzykami "Allah akbar" i spowita w tumanach mącznego pyłu zabawa w berka z BOR-owcami strzegącymi Pałacu Prezydenckiego.

Pytania:

1. Wydawnicze: Proszę podać tytuły przynajmniej trzech pozycji, które wydał Prószyński i S-ka, które mają na okładce "odznakę" Świata Dysku, ale które nie były napisane w całości przez Terry'ego Pratchetta. Jako że tych pozycji było ho-ho, a nawet jeszcze więcej, to wszystkich narzekających na trudność tego pytania czeka spotkanie z panem Cedrykiem i jego kociętami.

2. Historyczne: To będzie banał - proszę podać rok, w którym w Polsce miał premierę pierwszy tom Świata dysku. Aha - dla zwykłej formalności proszę podać tytuł tegoż pierwszego tomu Świata Dysku.

I to by było na tyle - odjazd!

Cicha wojna - Paul J. McAuley

Tak podobne, a tak różne...

Hubert Przybylski


W krótkim odstępie czasu dostałem do recenzji dwie książki s-f. I teraz tak: w obu akcja zaczyna się w XXIII wieku, w obu ludzkość skolonizowała układ słoneczny, w obu koloniści zdecydowanie inaczej podchodzą do kwestii dalszego rozwoju ludzkości i, co za tym idzie, w obu pomiędzy kolonistami a Ziemianami zaczyna coś się psuć, atmosfera i próżnia się zagęszczają i zaczyna pachnieć wojną. Czy jak dodam, że gdy na obu okładkach zobaczyłem statek/okręt kosmiczny na cokolwiek skalisto-lodowym tle, to zacząłem mieć wrażenie, że do recenzji przyszło dwa razy to samo? Na szczęście lektura obu książek skutecznie wyleczyła mnie z tego space operowego déjà vu*. A jako że moją opinię na temat pierwszej z tych dwóch książek - "Północy Galaktyki" Alastaira Reynoldsa - poznaliście kilka dni temu, czas na drugą z nich. Czyli "Cichą wojnę" Paula J. McAuley'a.

McAuley w Subiektywnie

Kontynuując wielowiekową tradycję niezwiastunowania (tak, od dziś możecie używać tego słowa) własnych tekstów, zapraszam do lektury mojej najnowszej recenzji.

Przy okazji, niniejszym podaję rozwiązanie jednej z zeszłotygodniowych zagadek ;)

Polcon 2014 - wiadomości

Ruszyły akredytacje na Polcon 2014. Kompleksowo wejściówkę, wyżywienie oraz nocleg można zapewnić sobie na stronie http://wybywam.pl/events/3/polcon-2014 - doskonała zabawa jest zaledwie kilka kliknięć od Ciebie, szczególnie że moc fantastycznych osobistości ściąga na Polcon. Między innymi z prosto z Wielkiej Brytanii przybywa Paul J. McAuley, a zza wschodniej granicy, z ułańską fantazją zawita Maksym Kidruk. W programie także prelekcje, atrakcje dla najmłodszych, rycerstwo, fireshow!


Polcon odbędzie się 4-7 września 2014, w Bielsku-Białej!

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Neely Tucker - Podła dzielnica

Mroczna atmosfera, wyraziste postacie, sugestywna narracja oraz intryga, która nie pozwali Wam oderwać się od czytania.


Sully Carter to dziennikarz „The Washington Post” w ostatnich latach świetności tej gazety. Ma za sobą karierę korespondenta wojennego, która pozostawiła ślady nie tylko na jego ciele, ale i na psychice; zbyt często sięga po whisky, próbując się uporać z bolesną przeszłością i poczuciem straty.
Kiedy nastoletnia córka sędziego federalnego, jednego z najbardziej wpływowych obywateli miasta, pada ofiarą zabójstwa, policja aresztuje i oskarża trzech czarnych chłopców zamieszkałych w pobliżu miejsca zbrodni. Sully uważa jednak, że śmierć dziewczyny może się łączyć z kilkoma wcześniejszymi sprawami, zlekceważonymi przez organy ścigania, między innymi ze zniknięciem atrakcyjnej studentki. Podejmuje więc własne, dziennikarskie śledztwo, podczas którego musi stawić czoło naciskom ze strony miejskich władz i policji, przezwyciężać ludzką nieufność, a także walczyć o swoje racje z przełożonymi.
Nawiązująca do autentycznych zbrodni z lat dziewięćdziesiątych XX w., określanych jako „morderstwa z Princeton Place”, powieść Neely’ego Tuckera łączy w sobie żywy dziennikarski styl i umiejętnie przedstawianą intrygę. Z pewnością zadowoli najbardziej wybrednych amatorów gatunku.

Neely Tucker jest doświadczonym dziennikarzem; trzynaście lat ze swej trwającej ćwierć wieku kariery spędził w „The Washington Post”. Jego pamiętnik „Love in the Driest Season” wydany w 2004 roku został uznany przez „Publishers Weekly” za jedną z 25 najlepszych książek roku.

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Artur Andrus - Vietato fumare, czyli reszta z bloga i coś jeszcze

Kolejny tom z wyborem najlepszych i najśmieszniejszych tekstów Artura Andrusa publikowanych na jego blogu internetowym i w prasie.

Teksty tu zebrane zamieszczałem na internetowym blogu, w „Gazecie Lekarskiej” i miesięczniku „Zwierciadło”. Czyli właściwie powinienem tę książkę zatytułować: „Niczym szczególnym, poza osobą autora, niepowiązane ze sobą żartobliwe teksty, pisane z myślą o lekarkach i lekarzach, kobietach, mężczyznach czytujących kobiece pisma oraz wszystkich innych, zwłaszcza posiadających dostęp do Internetu, a teraz już niekoniecznie”. Domyśliłem się od razu, że moja książka może nie mieć aż tak dużej okładki i zrezygnowałem z tego pomysłu. Stąd więc VIETATO FUMARE.
Artur Andrus

Jedni zbierają pocztówki, plany miast, serwetki z restauracji, inni fotografują, ja postanowiłem wpisywać do kalendarza wiersze o miastach, w których bywam. O częściach miast. Dokładnie o wałach. Żeby było wzruszająco, każdy wiersz będzie się zaczynał tak, jak pewna popularna piosenka. W Szczecinie napisałem: „Miała matka syna/ Syna jedynego/ A syn miał dziewczynę/ Jak Wały Chrobrego”. W Gdańsku: „Miała matka syna/ Syn miał zdrowie końskie/ I syn miał dziewczynę/ Wały Jagiellońskie”. W Warszawie: „Miała matka syna/ Instynkt macierzyński/ A syn miał dziewczynę/ Jak Wał Miedzeszyński”. Oczywiście muszę być gotów, że ktoś, kto usłyszy, że dziewczyna jest jak Wał Miedzeszyński, zapyta głupio: „Ale dlaczego?”. Wtedy odpowiem: „Ciągle by leżała/ Nigdzie się nie ruszy/ Matka ją restaurowała/ Z unijnych funduszy”.
Fragment książki

Artur Andrus – dziennikarz, poeta, konferansjer, radiowiec od zawsze związany z Programem 3 Polskiego Radia, autor i wykonawca tekstów kabaretowych, felietonów i piosenek. Jedna z najbardziej rozpoznawalnych i najpopularniejszych postaci na polskiej scenie kabaretowej.

KONKURS NA OKŁADKĘ DO POSTOSŁOWIA!

Niniejszym ogłaszamy konkurs na okładkę do antologii „Postosłowie”.

Temat dowolny, technika dowolna. Kolory mile widziane. (Dla jasności - kolory mają być, ale jeśli ktoś posiada istniejącą już grafikę czarno-białą i uważa, że jest genialna, niech przyśle. A nuż widelec...)

Prace mogą być nowe lub już dotychczas publikowane (o ile oczywiście autor nie zrzekł się do nich praw autorskich). Dowolna liczba prac na 1 autora.

Termin nadsyłania prac: 24.06.2014 do godz. 10 rano (adres: redakcja@szortal.com, dopisek: OKŁADKA- POSTOSŁOWIE).

Zastrzegamy sobie prawo do niewyróżnienia żadnego laureata.

Podróż, która zmieniła świat. Darwin na pokładzie Beagle’a - Alan Moorehead

Witam u progu fascynującej przygody!

Kuba Lizak


Powieść Alana Moorehead’a, zatytułowana „Podróż, która zmieniła świat. Darwin na pokładzie Beagle’a”, to bardzo przyjemna lektura opatrzona ilustracjami z tamtych czasów. Książka jest urozmaicona cytatami z dzienniczka samego Darwina, co zapewnia większą wiarygodność i pozwala naprawdę poczuć emocje ludzi biorących udział w naukowej eskapadzie.

Ogromną zaletą książki jest bardzo dobra oprawa graficzna. Okładka jest bardzo atrakcyjna – przyjemna tekstura, wygrawerowany tytuł i ciekawe rysunki, a w środku papier świetnej jakości. Książka dobrze „trzyma się w dłoni”. Myślę, że to dobre określenie.

Teraz, kiedy poznaliśmy książkę po okładce, napiszę, na co może liczyć czytelnik, jeśli chodzi o jej zawartość. Autor opisuje, jak doszło do tego, że Karol Darwin w ogóle dostał się na pokład Beagle jako naczelny badacz i oczywiście, jak doszło do tego, że później stał się sławny na całym świecie. Dowiadujemy się, że Karol Darwin nie był szczególnie błyskotliwym i pracowitym studentem medycyny i dlatego Jego ojciec postanowił, żeby Karol został duchownym. Wszystko do czasu, kiedy dzięki znajomościom i uśmiechowi losu, młody Karol przejawiający zainteresowania naukami przyrodniczymi, dostaje propozycję udziału w ekspedycji na statku Beagle. Po przyjęciu tejże propozycji i aprobacie ze strony ojca, wyrusza w podróż. Kapitanem statku jest ekscentryczny Fitzroy, którym to Darwin jest zafascynowany. Celem kapitana jest naukowe udowodnienie biblijnego słowa traktowanego przez niego dosłownie, co w dłuższej perspektywie staje się zarzewiem konfliktu pomiędzy nim a Darwinem, który w czasie swoich badań coraz bardziej rozumie, że Biblii nie można traktować dosłownie, i że Ziemia nie mogła powstać w 7 dni. Trasa rejsu dookoła świata, który potrwa aż 5 lat, wiedzie przez wiele ciekawych miejsc. Uczestnicy ekspedycji spotykają ludzi o innej kulturze i często innym kolorze skóry. Oczywiście, poznają nowe ekosystemy i zwierzęta. Nie brak tu również dywagacji dotyczących trudnych tematów, np. niewolnictwa w czasach kolonializmu.

Moorehead w Subiektywnie

Od dłuższej chwili kombinuję i nijak nie mogę wybrać takiego kawałka tekstu z najnowszego omówienia Kuby, który nie zdradzałby za dużo (z treści omówienia i stosunku Autora recenzji do omawianej książki, oczywiście). Dlatego też tym razem będzie bez zajawki. O! :)
I tak zupełnie bezzajawkowo zapraszam Was do lektury recenzji.

Podła dzielnica - Neely Tucker

Bo to zła dzielnica była…

Anna Klimasara


O przekładzie tytułów napisano już wiele, a można by i drugie tyle, do żadnych ostatecznych wniosków nie dochodząc. Tak już mam, że lekturę książek przekładanych z języka angielskiego zaczynam od sprawdzenia nazwiska tłumacza i tytułu oryginału (zboczenie zawodowe, prawdopodobnie nieuleczalne). W przypadku książki „Podła dzielnica” tytuł oryginału z dzielnicą nie ma za wiele wspólnego, ale zanim zdążyłam na dobre rozpocząć utyskiwania na tłumacza (tudzież wydawcę, czasem to on ma ostatnie słowo w tej kwestii), zabrałam się za lekturę. I dobrze zrobiłam, bo każda kolejna strona przekonywała mnie o wyższości „Podłej dzielnicy” nad ogólnikowym i nieco bezbarwnym „The Ways of the Dead”.

Czyżby zatem bohaterem została dzielnica? Teoretycznie nie – postacią centralną powieści jest Sully Carter, korespondent wojenny po przejściach, obecnie pracujący w kraju dla jednego z dzienników. Pod wieloma względami jest sztampowy do bólu – utracona miłość, problemy z alkoholem… Nie wiem czemu, ale wielu autorom najwyraźniej wydaje się, że tylko tacy pokiereszowani przez życie mężczyźni mają patent na odnajdowanie wszelkiej maści popaprańców. Pocieszające jest to, że Neely Tucker nie uczynił z historii życia Cartera wątku równoważnego dla zagadki – co prawda poznajemy różne szczegóły z przeszłości dziennikarza, ale z umiarem. Życie osobiste nie przesłania Carterowi tego, co najważniejsze, czyli próby odkrycia prawdy (co – również zupełnie standardowo – jest kolejnym z jego problemów, gdyż kobietom trudno pogodzić się z faktem, że praca zawsze jest u niego na pierwszym miejscu).

Tucker w Subiektywnie

O przekładzie tytułów napisano już wiele, a można by i drugie tyle, do żadnych ostatecznych wniosków nie dochodząc. Tak już mam, że lekturę książek przekładanych z języka angielskiego zaczynam od sprawdzenia nazwiska tłumacza i tytułu oryginału (zboczenie zawodowe, prawdopodobnie nieuleczalne). W przypadku książki „Podła dzielnica” tytuł oryginału z dzielnicą nie ma za wiele wspólnego, ale zanim zdążyłam na dobre rozpocząć utyskiwania na tłumacza (tudzież wydawcę, czasem to on ma ostatnie słowo w tej kwestii), zabrałam się za lekturę. I dobrze zrobiłam, bo każda kolejna strona przekonywała mnie o wyższości „Podłej dzielnicy” nad ogólnikowym i nieco bezbarwnym „The Ways of the Dead”.

A ja tak sobie po cichutku na głos myślę, że anglojezyczny tytuł ma pewnie rozszerzyć grono ewentualnych odbiorców książki na miłośników zombiaków, ale że pewnie, jak zawsze, się mylę, więc tylko zaproszę Was wszystkich do lektury najnowszej recenzji Ani. Ową recenzję znajdziecie pod tym oto niekoniecznie podłym odnośnikiem :)

Edit;
A czy wspomniałem, że dziś jest premiera tej powieści? Nie? No to niniejszym oficjalnie wspominam, że dziś jest premiera tej powieści :)

Króciak

Hubert Fryc został wyróżniony w konkursie "Horror Masakra" za swoją Spowiedź. Szort znaczy się, a nie spowiedź typu spowiedź. Zresztą sami wiecie, rozumiecie... Zapraszam do lektury!

Informacja IW Erica

Przypominamy, że niedawno ukazała się książka Marka Orłowskiego - Miecz Salomona.

Na dzisiaj mamy dla Was wywiad z autorem, a poniżej przypomnienie notki:

Miecz Salomona - Marek Orłowski, pierwszy tom trylogii Samotny krzyżowiec

Jest rok Pański 1187 w Ziemi Świętej. Wojska krzyżowców ponoszą miażdżącą klęskę na wzgórzach Hittinu. Zwycięski sułtan Saladyn zdobywa większość ziem Królestwa Jerozolimskiego. Wielki mistrz templariuszy wysyła z sekretną misją poselstwo do Starca z Gór, wodza owianej złą sławą sekty asasynów. Wraz z braćmi zakonnymi podąża Roland de Montferrat, zwany Czarnym Rycerzem.

Co chce osiągnąć mistrz templariuszy, układając się ze skrytobójcami Starca z Gór? Dlaczego los pcha Rolanda do siedziby asasynów, gdzie ukryto wykuty przed wiekami niezwykły miecz, przeklęty przez demona?

Krzyżowcy i Saraceni, zbroczone krwią pola bitew, mroczne tajemnice starożytnej Jerozolimy, zaginione skarby króla Salomona, starotestamentowa magia – oto świat rycerza z Montferratu. Aby w nim przeżyć, samotny krzyżowiec musi stawić czoło nie tylko wrogim mieczom, ale też siłom nadprzyrodzonym.

Fragment powieści.


Zapowiedź wydawnictwa Replika

Na 1 lipca Replika zapowiada: Lucia Puenzo - Anioł śmierci.

Zło nie musi przybierać przerażającej postaci.

Może działać powoli, w lekarskim kitlu, rękawiczkach i pod pozorem pomocy…

ROK 1945. Najgroźniejsi zbrodniarze wojenni, m.in. Josef Mengele, przedostają się na tereny, z których nie grozi im ekstradycja do Europy.
ROK 1960. Rodzina z trójką dzieci przemierza Pustynię Patagońską, by objąć spadek po zmarłej krewnej. Spotykają uroczego, dystyngowanego Niemca, który podaje się za specjalistę od genetyki i ofiarowuje pomoc w leczeniu 12-letniej Lilith, co nieodwracalnie zmieni życie jej i jej najbliższych.
Tak rozpoczyna się mrożące krew w żyłach spotkanie z potworem, który przybierając ludzką postać, wkracza w intymny świat niczego niepodejrzewającej rodziny.

Na podstawie książki powstał film, który był argentyńskim kandydatem do Oscara za rok 2013.

„Anioł Śmierci” wszedł na ekrany polskich kin na początku 2014 roku.

Teraz przyszedł czas na książkę!

Lucia Puenzo urodziła się w 1976 roku w Buenos Aires w Argentynie. Po ukończeniu studiów z literatury, filmu i teatru wydała kilka powieści: El Niño Pez (2004), 9 minutos (2005), La maldición de Jacinta Pichimahuida (2007), La furia de lalangosta (2010) oraz Anioł Śmierci [oryg. Wakolda] (2011), które zostały przetłumaczone na ponad piętnaście języków. W 2010 roku prestiżowy magazyn literacki „Granta” zaliczył ją do grona 20 najlepszych młodych pisarzy z kręgu  języka hiszpańskiego. Artystka wszechstronna, pisarka, scenarzystka i reżyser. Jej pierwszy film, XXY, zdobył główną nagrodę krytyków na Festiwalu Filmowym w Cannes (2007) i Goya za najlepszy film zagraniczny. Jej drugi film, Dziecko Ryba, otworzył sekcję filmową Panorama podczas Festiwalu Filmowego w Berlinie w 2009 roku. Anioł Śmierci (Wakolda) to jej trzeci film, który został wybrany na argentyńskiego kandydata do Oscara w 2013 roku.

W samo południe - odsłona CXXVIII - ogłoszenie wyników

Środa popołudnie, nie jest źle.

Prawidłowe odpowiedzi:
1. Wydawnicze: Na stronie MAGa są cztery zapowiedzi: tom pierwszy "Mongoliady" Steaphensona, Beara i Teppy, "Księżyc nad Soho" (tom drugi cyklu Rzeki Londynu) Aaronovitcha, "Ogrody Słońca" (tom drugi cyklu Cicha wojna) McAuley'a i drugie wydanie "Zamętu", drugiej części cyklu barokowego Steaphensona. I teraz zagadka - w następnym tygodniu pojawi się na Szortalu omówienie pierwszego tomu jednego z cykli, których drugi tom figuruje w zapowiedziach MAGa. Proszę podać tytuł tej książki. Żeby nie było to zwyczajnie "raz, dwa, trzy - idziesz ty", mała podpowiedź - będzie to pierwsza recenzja jakiejkolwiek książki tego autora na Szortalu. No i nie jest to wznowienie. Czyli właściwie już odpowiedziałem na to pytanie :)

"Cicha wojna" Paula J. McAuley'a

2. Historyczne: Parę dni temu obchodziliśmy siedemdziesiątą rocznicę D-Day. Dlatego też chciałbym, żebyście podali mi tytuł i autora pewnej książki traktującej o tych wydarzeniach. Małe podpowiedzi: 1. Ten sam autor napisał też książkę o Operacji Market-Garden (to ta, w której walczyli nasi spadochroniarze pod dowództwem generała Sosabowskiego). 2. Obie książki doczekały się ekranizacji, a w ich obsadach znalazły się naprawdę znane nazwiska (np. wspomnianego już gen. Sosabowskiego zagrał Gene Hackman). 3. Nazwisko autora tych książek ma coś wspólnego z pewnym wojennym filmem Spielberga.

"Najdłuższy dzień" Corneliusa Ryana.

Zwycięzcy:
1. Joanna Kandzia,
2. Aleksander Grobelny,
3. Michał Siudem.

Zwycięzcom gratulujemy, proszę o dane do wysyłki nagród, pozostałych zapraszamy do naszych aktualnych konkursów.

Droga Królów - Brandon Sanderson

Spowiedź neofity?

Aleksander Kusz


Zacznę od podstawowego założenia, które mogę przenieść z niedawnego omówienia książki Parker(a), a mianowicie – „…musicie wiedzieć, że nie lubię fantasy. Nie trawię, nie znoszę! Jest wtórne, konwencjonalne, sztampowe, stanowczo za długie i rozwlekłe. Zwyczajnie szkoda mi czasu na czytanie rzeczy, które już kiedyś przeczytałem, na dodatek rozwleczonych do xxx tomów. Bo właśnie tak jest: 98% wypocin twórców fantasy została już wcześniej napisana. Autorzy tylko przestawiają poszczególne trybiki: a to się kraina inaczej nazywa, a to główny bohater ma jeszcze bardziej skomplikowane imię i nazwisko niż we wcześniejszych książkach, a to kraina ma wyższe góry i szersze doliny niż wcześniej, itd., itp.”.

Z cyklami jest jeszcze gorzej, jak się nie patrzeć, to prawie zawsze jest tak samo: lanie wody pogania lanie wody, sztuczne wymyślanie, co by tu jeszcze wymyślić, jak by tutaj zagmatwać, żeby tylko wypocić kilkaset stron, dodatkowy, całkowicie od czapy wątek poboczny, byle następny tom, byle następna kasa. Patrząc wstecz, jedyny cykl, który doczytałem do końca, lubię go, a wręcz uwielbiam, to „Ziemiomorze” Ursuli K LeGuin. Przeczytałem jeszcze „Władcę pierścieni” Tolkiena, ale strasznie się przy tym męczyłem. Jednak musiałem przeczytać, bo nie po to stałem w kolejce, albo zapisywałem się do ŚKF-u, albo coś innego (pamiętam tylko, że w 1990 roku robiłem dziwne rzeczy, żeby dostać tę książkę (nie żebym się teraz tego wstydził, ale pamiętam, że dziwnie wtedy było). Jordana i Eriksona omijałem szerokim łukiem, kiedy dowiedziałem się, że to fafnaście tomów, Cooka nie zmogłem, tak samo Howarda. Kay i Rothfuss polecieli w kąt po 30 stronach, Martina pożegnałem w połowie pierwszego tomu. Może wstyd się przyznać, ale jeśli chodzi o  „Wiedźmina” przeczytałem tylko zbiory opowiadań. Weeks mnie wymęczył samą okładką, Norton w młodości przeczytałem cały jeden tom, a wtedy czytałem wszystko jak leci. Z nowych rzeczy jedynie Hobb doczytałem jeden tom do końca i przeżyłem. 

Sanderson w Subiektywnie

Zacznę od podstawowego założenia, które mogę przenieść z niedawnego omówienia książki Parker(a), a mianowicie – „…musicie wiedzieć, że nie lubię fantasy. Nie trawię, nie znoszę! Jest wtórne, konwencjonalne, sztampowe, stanowczo za długie i rozwlekłe. Zwyczajnie szkoda mi czasu na czytanie rzeczy, które już kiedyś przeczytałem, na dodatek rozwleczonych do xxx tomów. Bo właśnie tak jest: 98% wypocin twórców fantasy została już wcześniej napisana. Autorzy tylko przestawiają poszczególne trybiki: a to się kraina inaczej nazywa, a to główny bohater ma jeszcze bardziej skomplikowane imię i nazwisko niż we wcześniejszych książkach, a to kraina ma wyższe góry i szersze doliny niż wcześniej, itd., itp.”.

Jak widzicie, znowu, w trudzie i znoju, staramy się przekonać Alka do fantasy. Czy tym razem się powiodło? Przeczytajcie całą jego recenzję. Zapraszam!

Nowość wydawnictwa Solaris

Czas fantastyki (wydanie drugie, rozszerzone) - Maciej Parowski

Rozszerzone wydanie Czasu fantastyki, pracy krytycznej Macieja Parowskiego, obejmujące boom polskiej fantastyki w latach 80. Wydanie rozszerzone o siódmy dział, będący zapisem kilku dyskusji redakcyjnych miesięcznika "Fantastyka" i kilkadziesiąt fotografii.

„Czas fantastyki” otwiera znakomicie i z polotem napisany rozdział „Fantaści nadchodzą”, pełniący tu funkcję obszernego wstępu. W nim to Autor przedstawia się jako zaangażowany uczestnik ruchu („jestem jednym z nich”). Charakteryzuje całą książkę, ujawnia swój autorski zamiar. Na podkreślenie zasługuje, zaznaczający się także w całej książce bardzo osobisty ton wypowiedzi, który podnosi temperaturę tekstu i czyni z książki rodzaj wyznania, a nie tylko chłodnego spojrzenia na opisywane zjawiska.

Antoni Smuszkiewicz

Książka Parowskiego, mimo że wyraźnie tego nie określono, odnosi się właściwie do jednego dziesięciolecia – 1977-1987. To jest, moim zdaniem, ów tytułowy „czas fantastyki”, w którym zaszło całkowite przeformułowanie celów i konwencji polskiej science fiction. Te dwie daty wyznaczają właściwie narodziny nowej literatury. Parowski starannie wylicza antenatów i procesy społeczne i polityczne, które do tego doprowadziły. Cały zbiór ma właściwie charakter krytycznej summy i kroniki zarazem, drobiazgowo notującej wszystkie ważniejsze zdarzenia i książki zaistniałe w tamtym czasie.

Zapowiedź wydawnictwa Papierowy Księżyc

Na 9 lipca Papierowy Księżyc zapowiada książkę Conna Igguldena - Zdobywca. Narodziny Imperium

Zdobywca to znakomity 5-tomowy cykl historyczny opowiadający dzieje powstawania jednego z największych imperiów w historii – imperium mongolskiego stworzonego przez Dżyngis-chana i jego potomków.
Autorem cyklu jest Conn Iggulden, obok Bernarda Cornwella najlepszy aktualnie autor powieści historycznych. Jego poprzednia seria książek o życiu Juliusza Cezara trafiła na listy bestsellerów, jednak światową sławę zapewnił mu szczególnie cykl Zdobywca, który został przetłumaczony na ponad 20 języków.
Pierwszy tom Zdobywcy pod tytułem Narodziny Imperium to historia losów Dżyngischana jeszcze jako Temudżyna na drodze do jednoczenia zwaśnionych plemion i tworzenia podwalin imperium.
Temudżyn, syn chana z plemienia Wilków, ma zaledwie jedenaście lat, gdy jego ojciec zostaje śmiertelnie raniony podczas tatarskiej zasadzki. Po śmierci Jesugeja plemię porzuca rodzinę chłopca na mongolskim stepie bez pożywienia i jurty, skazując ich na pewną śmierć.
Aby przeżyć, chłopak musi szybko dorosnąć, zmierzyć się z okrutną rzeczywistością i stawi czoła zarówno bezlitosnym wrogom, jak i okrutnej przyrodzie. Samotny człowiek lub rodzina mają nikłe szanse na przetrwanie bez wsparcia plemienia.
Temudżynowi udaje się jednak zgromadzić wokół siebie innych wyrzutków i stworzyć z nich klan. W chwilach rozpaczy, w głowie chłopca rodzi się wizja zjednoczenia wszystkich zwaśnionych plemion.
Wkrótce zapanuje nad nimi i przybierze imię chana morza traw – Dżyngis-chana.

Słońce na ambach - Wacław Korabiewicz

Podróże w czasie i przestrzeni

Paulina Kuchta

Kto z nas nie chciałby zwiedzać świata? Wszyscy chyba marzymy o podróżach, poznawaniu różnych kultur, postawieniu swojej, niekoniecznie bosej stopy na terenach niezbadanych. Coraz trudniej o takie, bo pewnie gdzie by się człowiek nie wybrał, w najbardziej dzikie rejony, tam już był Cejrowski, jeśli nie on, to Pałkiewicz.
Ale czy byli w Etiopii w latach 50-tych XX wieku? No nie. A my za to mamy okazję przeżyć taką podróż z Wacławem Korabiewiczem. Co prawda tylko na kartach książki, ale od czego jest wyobraźnia.

Wacław Korabiewicz, polski lekarz i podróżnik, wyjeżdżał do Etiopii dwukrotnie. Po raz pierwszy w 1955 roku jako lekarz na trzyletni kontrakt, by po kilku latach powrócić do “krainy zaczarowanej baśni” już w roli niezależnego badacza, etnografa i odkrywcy. Bo Etiopia niczym magnes przyciąga każdego, kto chociaż raz przybył w tamte rejony. Swoje doświadczenia i obserwacje zawarł w książce Słońce na ambach wydanej przez Zysk i S-ka w serii Naokoło świata.

Po przyjeździe do Addis Abeby stolicy Etiopii, okazuje się, że Etiopczycy wcale aż tak bardzo nie różnią się od Polaków. Podobnie jak u nas panuje tam biurokracja, na wszystko trzeba mieć kilkanaście podpisów, żeby w razie czego nikt nie był za nic odpowiedzialny. Oczekiwanie na dopełnienie formalności upływa jednak w atmosferze serdeczności ze strony urzędników, tak mało znanej w Polsce. Kilkanaście osób potrafi wysłuchać twojej historii, cała sala ochoczo rzuci się w poszukiwaniu jednego papierka, by czasem z boleściwym wyrazem twarzy oznajmić, że nie ma. Po kilku tygodniach oczekiwania na wszystkie podpisy i wędrówki od drzwi do drzwi udaje się i można wyjechać w dalszą podróż. Można by pomyśleć, po co wyjeżdżać, to samo mamy. Ale takich widoków, już nie...

Korabiewicz w Subiektywnie

Kto z nas nie chciałby zwiedzać świata? Wszyscy chyba marzymy o podróżach, poznawaniu różnych kultur, postawieniu swojej, niekoniecznie bosej stopy na terenach niezbadanych. Coraz trudniej o takie, bo pewnie gdzie by się człowiek nie wybrał, w najbardziej dzikie rejony, tam już był Cejrowski, jeśli nie on, to Pałkiewicz.
Ale czy byli w Etiopii w latach 50-tych XX wieku? No nie. A my za to mamy okazję przeżyć taką podróż z Wacławem Korabiewiczem. Co prawda tylko na kartach książki, ale od czego jest wyobraźnia.


Ale zanim co proszę wygodnie usiąść, kliknąć ten oto link i zagłębić się w lekturze najnowszego omówienia Pauliny. Zapraszam!

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

Buntowniczka - Mike Shepherd

Galaktyka w ogniu intryg

Kris Longknife, córka premiera odległej planety wstępuje w szeregi Marines, aby wydostać się z cienia swej politycznie wpływowej rodziny.

Czy to los rzuca ją na pokład statku i wplątuje w sam środek negocjacji z flotą Ziemi? Czy spisek, który nie wróży niczego dobrego?

Kris ma niełatwy wybór – zbuntować się, albo przegrać. W Galaktyce wrze. Kosmiczna wojna wisi w powietrzu.

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

Księga Jesiennych Demonów - Jarosław Grzędowicz

Mroczny, psychologiczny blues autora Pana Lodowego Ogrodu.

Mistrzowski zestaw pięciu opowiadań Jarosława Grzędowicza, mrocznych jak listopad.

Prawdziwa i poruszająca historia o wszystkim, co niezwykłe i nie powinno się zdarzyć w życiu normalnego człowieka. A jednak się zdarza.

Grzędowicz jak wytrawny psycholog obserwuje i analizuje głęboko w ludziach zakorzenione wady, pragnienia i myśli.  Zdają się mówić hej człowieku, spójrz na siebie, przetrzyj stare lustro…

Obowiązkowa lektura dla wszystkich wielbicieli stylu Stephena Kinga.

Fragment książki.

Zapowiedź wydawnictwa Papierowy Księżyc

Na 16 lipca Papierowy Księżyc zapowiada książkę Patricka Nessa - Na ostrzu noża.

Pierwszy tom bestsellerowej i wielokrotnie nagradzanej trylogii „Ruchomy Chaos” Patricka Nessa, uznawanej za jedną z najlepszych serii dla młodego czytelnika ostatnich lat. Poruszone w niej zagadnienia i literacki kunszt autora sprawiają, że jest idealną lekturą dla dorosłego czytelnika. Prawa do jej sfilmowania zostały nabyte przez wytwórnię Lionsgate, która przeniosła na ekran filmowy między innymi "Igrzyska Śmierci".

Tood Hewitt jest jedynym chłopcem w osadzie pełnej mężczyzn. Odkąd osadnicy zostali zarażeni Szumem, Todd słyszy wszystko, co mężczyźni myślą, a oni słyszą wszystko, co myśli on.

Za miesiąc Todd ma stać się mężczyzną, ale wśród otaczającej go kakofonii orientuje się, że miszkańcy osady coś przed nim ukrywa – coś tak strasznego, że Todd zmuszony jest uciec wraz ze swoim psem, którego prosty, lojalny głos również słyszy.

Ścigani przez wrogo nastawionych osadników, natrafiają na dziwną, milczącą istotę: dziewczynę. Kim ona jest? Dlaczego nie została zabita przez chorobę, tak jak wszystkie inne kobiety w Nowym Świecie?

Chropowata narracja Todda wciąga czytelników w zapierającą dech podróż, w toku której chłopiec stojący u progu dorosłości musi się oduczyć wszystkiego, co zna, aby pojąć, kim naprawdę jest.

Króciak

Wanna. Niby przyjemne, niewinne miejsce, a Jacek Wilkos doszukał się w nim horroru. I masakry.

Stróż brata mego - Władimir Michajłow

Podróż w nieznane

Aleksander Kusz


Jeszcze do niedawna, gdyby ktoś się mnie spytał, kto to jest Władimir Michajłow, to powiedziałbym, że pewnie jakiś Rosjanin. Od czasu przeczytania i zrecenzowania dla Was wydanej przez Solaris trzytomowej antologii „Klasyka rosyjskiej SF” pod redakcją Pawła Laudańskiego, jestem już mądrzejszy. W tejże antologii Paweł zamieścił trzy opowiadania Michajłowa, które dobrze pamiętam. Bardzo dobre: „Dzień, wieczór, noc, ranek”, dobre: „Spotkanie na Japecie” i takie sobie: „Admirał nad polaną”.

Przypomniałem sobie także, że to właśnie Michajłow napisał tytułowe opowiadanie do dziewiętnastego zbiorku Naszej Księgarni „Stało się jutro” – „Czarne żurawie”. Nie pamiętałem za to w ogóle pierwszej jego książki wydanej w Polsce – „Pięciu na Deimosie”.

Tyle suchych kronikarskich danych, bez których nie mogło się obyć w moim omówieniu. Pewnie już wiecie, że zacząłem właśnie omówienie książki Władimira Michajłowa – „Stróż brata mego”, wydanej przez Solaris w serii Galaktyka Gutenberga. To właściwie pierwsza pozycja (oprócz wspomnianych antologii oraz trylogii Sniegowa) z rosyjskojęzycznej fantastyki, która ukazała się w tej serii. Czyli siódma. Zaiste, po księgowemu to napisałem, nie ma co…, ale wiecie o co mi chodzi. Dodatkowo mamy w zapowiedziach dwa zbiory opowiadań Kira (Kiryła) Bułyczowa. Napisałem w nawiasie imię, które widniało na jego pierwszych wydanych w Polsce książkach, potem nagle zastąpił je Kir i strasznie mnie to denerwowało, bo tak ładnie wcześniej brzmiało – Kirył (bo to od imienia żony miało być, z  tego co pamiętam), a potem nagle Kir zapanowało (niby też od imienia żony, ale na pewno gorzej brzmi, nie sądzicie?).

Michajłow w Subiektywnie

Jeszcze do niedawna, gdyby ktoś się mnie spytał, kto to jest Władimir Michajłow, to powiedziałbym, że pewnie jakiś Rosjanin. Od czasu przeczytania i zrecenzowania dla Was wydanej przez Solaris trzytomowej antologii „Klasyka rosyjskiej SF” pod redakcją Pawła Laudańskiego, jestem już mądrzejszy. W tejże antologii Paweł zamieścił trzy opowiadania Michajłowa, które dobrze pamiętam. Bardzo dobre: „Dzień, wieczór, noc, ranek”, dobre: „Spotkanie na Japecie” i takie sobie: „Admirał nad polaną”.

To powyżej, to tylko tyci fragmencik wstępu do najnowszego omówienia Alka, do którego lektury niniejszym Was zapraszam. Gorąco zapraszam!

Króciak

Trwa długi weekend, tymczasem u nas Weekend krótki, bo szortowy, wyróżniony w konkursie "Horror Masakra". I chyba nikomu takiego weekendu bym nie życzyła.

Rychło w czas - odsłona osiemnasta - ogłoszenie wyników

Stwierdziłem, że Was zaskoczę i tak szybciutko, w sobotę ogłoszę wyniki :)

Prawidłowe odpowiedzi:

1. Proszę podać imię i nazwisko autora, który wydał dwie książki w IW Erica, a niedługo wyda książkę w Rebisie. W IW Erica przygodowo-historyczne, a w Rebisie sf. Wcześniej wydał też sf w Fabryce Słów. W Runie też coś wydał, dodam nieśmiało...

Andrzej W. Sawicki

2. Proszę podać imię i nazwisko autora, który w latach '90 ubiegłego wieku publikował świetnie opowiadania fantasy w Fenixie, Voyagerze i Nowej Fantastyce. Potem zniknął, a ostatnio na szczęście wrócił, książką w IW Erica i opowiadaniem w FWS.

Artur Szrejter

3. Proszę podać imię i nazwisko autora, której bardzo cenią szortalowi recenzenci. Pisze powieści okołowojenne, o porucznikach, o kapitanach. Lubi Elbląg.

Tomasz Stężała

4. Proszę podać imię i nazwisko autora, który rozpoczął publikowanie opowiadań  w latach '80 ubiegłego wieku. Niedawno opublikował wznowienie książki w NCK, a w 2012 roku wydał książkę w IW Erica.

Jacek Inglot

Zwycięzcy:

1. Aneta Sosinowska,

2. Krzysztof Wiernicki,

3. Małgorzata Sagowska.

Gratuluję, proszę o dane do wysyłki nagród.

Laura - J. K. Johansson

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

Paulina Kuchta


Wydawnictwo Literackie ostatnio bardzo rozpieszcza fanów kryminału. Nie tak dawno była Ciemna strona, potem Wykolejony, a teraz Laura. I coś czuję, że o tej powieści będzie głośno, a J. K. Johansson zamiesza na rynku kryminału. A właściwie zamieszają, bo to pseudonim kilku pisarzy zajmujących się tworzeniem scenariuszy filmowych dla największych stacji telewizyjnych świata. Przyznam, że zaintrygowało mnie to, podobnie jak określenie książki fińskim Miasteczkiem Twin Peaks, gdyż dla mnie, i pewnie dla wielu, jest to jeden z lepszych seriali. Dlatego Laura była dla mnie obietnicą powieści, o której długo nie zapomnę.

Palokaski, to mała podhelsińska miejscowość, w której wszyscy dobrze się znają i wiedzą o sobie wszystko. Tam wychowała się Miia, była policjantka i ekspert od internetu, a obecnie pedagog szkolny. Gdy jednak po latach powraca do szkoły, gdzie ma nadzieję odpocząć od pracy w policji, sielanka nie trwa długo. Początek roku szkolnego przynosi smutną wiadomość o zaginięciu dziewczyny z dobrego domu - Laury Anderson. Od teraz cała szkoła i lokalna społeczność żyje już tylko tym, a Miia przypomina sobie historię sprzed lat, kiedy to w podobny sposób zniknęła jej siostra, Venla. Gdy zaczyna prywatne śledztwo, okazuje się, że większość mieszkańców Palokaski ma coś do ukrycia i nawet brat Mii nie jest z nią tak do końca szczery.

Johansson w Subiektywnie

Wydawnictwo Literackie ostatnio bardzo rozpieszcza fanów kryminału. Nie tak dawno była Ciemna strona, potem Wykolejony, a teraz Laura. I coś czuję, że o tej powieści będzie głośno, a J. K. Johansson zamiesza na rynku kryminału. A właściwie zamieszają, bo to pseudonim kilku pisarzy zajmujących się tworzeniem scenariuszy filmowych dla największych stacji telewizyjnych świata. Przyznam, że zaintrygowało mnie to, podobnie jak określenie książki fińskim Miasteczkiem Twin Peaks, gdyż dla mnie, i pewnie dla wielu, jest to jeden z lepszych seriali. Dlatego Laura była dla mnie obietnicą powieści, o której długo nie zapomnę.

Tak się składa, ze dziś mamy dla Was dwa nowe omówienia. Fragment powyżej pochodzi z tekstu Pauliny, który możecie znaleźć tutaj i do lektury którego gorąco Was zapraszam!

Księga Jesiennych demonów - Jarosław Grzędowicz

Justyna Czerniawska

W okresie letnim obszerne lub wymagające skupienia powieści najzwyczajniej w świecie mnie męczą. Nie wiem dlaczego, ale tego pokroju literaturę zawsze lepiej mi się czyta jesienią oraz zimą. Zatem gdy dni robią się dłuższe, a za oknem coraz cieplej, przerzucam się na opowiadania. Krótka forma, która nie pozwala się sobą znudzić i zmęczyć (bo i kiedy), jest mi zdecydowanie najbardziej przyjazna o tej porze roku. Idąc tym tropem, postanowiłam sięgnąć po "Księgę jesiennych demonów" Jarosława Grzędowicza.

Na książkę składa się pięć opowiadań na tyle rozbudowanych, że śmiało można je nazywać mini powieściami. "Klub Absolutnej Karty Kredytowej" jest jednym z lepszych opowiadań zbioru. Główny bohater Zięba, to życiowy nieudacznik i pechowiec. Mieszka wraz z żoną u rodziców, ma kiepską pracę, którą rzecz jasna traci, nie ma w życiu celu, do niczego nie dąży, nic mu nie wychodzi. Czy uda mu się zmienić ten stan rzeczy? Kto, lub raczej co, jest temu winne? "Opowieść terapeuty" zaskoczyła mnie najbardziej ze wszystkich. Historię poznajemy za sprawą psychologa, który czuje się obarczony problemami całego świata. Co się jednak stanie, gdy jego pacjentem zostaje zmęczony Bóg? "Wiedźma i wilk" to opowieść o nieszczęśliwej miłości. Jak wiadomo, nie zawsze wszystko się układa tak, jak sobie tego życzymy. "Piorun" jest historią o nieufnym mężu. Podejrzewając żonę o zdradę, postanawia bacznie ją obserwować. Podczas śledztwa poznaje pewną kobietę… Czy mężczyzna odkryje prawdę? Czy małżonka była wierna? Ostatnie opowiadanie, "Czarne motyle", wprowadza nas w świat kobiety czekającej na śmierć. Jednak do drzwi starszej pani puka tajemniczy nieznajomy szukający schronienia. Kim jest i czego szuka? Czego zapowiedzią są tytułowe owady?

Grzędowicz w Subiektywnie

W okresie letnim obszerne lub wymagające skupienia powieści najzwyczajniej w świecie mnie męczą. Nie wiem dlaczego, ale tego pokroju literaturę zawsze lepiej mi się czyta jesienią oraz zimą. Zatem gdy dni robią się dłuższe, a za oknem coraz cieplej, przerzucam się na opowiadania. Krótka forma, która nie pozwala się sobą znudzić i zmęczyć (bo i kiedy), jest mi zdecydowanie najbardziej przyjazna o tej porze roku. Idąc tym tropem, postanowiłam sięgnąć po "Księgę jesiennych demonów" Jarosława Grzędowicza.

Takim oto wstępem opatrzona jest druga dzisiejsza recenzja, tym razem autorstwa Justyny. Zapraszam do lektury!

Króciak

Dziś w Szortowni czeka na Was Kwidzyńskie gdanisko Mikołaja Juliusza Wachowicza. Myślę, że sam tytuł intryguje na tyle, że nie trzeba żadnych dodatkowych zachęt. Miłej lektury zatem!

Wydawnictwo Książkożerca

Wydawnictwo Książkożerca to coś więcej niż kolejne wydawnictwo internetowe. Jesteśmy pierwszym wydawnictwem, które tworzy e-booki w oparciu o badania nad właściwą higieną oka podczas lektury tekstu elektronicznego. 

Książkożerca promuje młodych, nieznanych poza Internetem autorów oraz niezależnych specjalistów z różnych dziedzin nauki i paranauki. Nie boimy się eksperymentów literackich oraz trudnej tematyki, spychanej przez monopolistów rynku księgarskiego do strefy tabu. Nadszedł czas, by różewiczowskie tematy ściśniętego gardła zostały rozwinięte, a niekomercyjni pisarze znaleźli dostęp do polskiego czytelnika. Dołącz do grona nałogowych Książkożerców!

Czarne krowy - Roland Topor

Roland Topor „Czarne krowy”. Recenzja dygresyjno-refleksyjna, doprawiona nutką nostalgii, ale generalnie optymistyczna.

Krzysztof Baranowski


Nie jest łatwo recenzować dobrą książkę.
No bo wiecie jak to jest…
Recenzja, to właściwie tylko pretekst, żeby Autor Recenzji mógł błysnąć erudycją i oczytaniem. Dlatego w większości recenzji padają tytuły kilku, kilkunastu, a czasami nawet kilkudziesięciu książek, które Autor Recenzji przeczytał. I nie ważne, czy przeczytał wspomniane książki, czy tylko tytuły. Tego i tak Czytelnik Recenzji nie jest w stanie zweryfikować. Nieważne, czy wspomniane książki mają cokolwiek wspólnego z książką recenzowaną. Ważne, by były to pozycje ogólnie uznawane za ambitne. Co najmniej tak ambitne, jak Autor Recenzji.
Recenzja to właściwie tylko pretekst, żeby Autor Recenzji mógł się przejechać po książce. Bo recenzent, w odróżnieniu od zwykłego czytelnika, nie czyta przecież książek dla przyjemności. On szuka błędów i potknięć Autora Książki, które to błędy i potknięcia stają się potem postawą co lepszych, tych najbardziej zjadliwych i dowcipnych, fragmentów recenzji. I stanowią doskonały punkt wyjścia do błyskania erudycją i oczytaniem.
Recenzja to właściwie tylko pretekst, żeby Autor Recenzji mógł przedstawić swój osobisty stosunek to całej twórczości Autora Książki, oraz Autora Książki osobiście. Jest dobrze, jeśli jest to stosunek niechętny. Najczęściej jest. Jest bardzo dobrze, jeśli Autor Książki żyje. Jest super dobrze, jeśli jest powszechnie znany i lubiany. Wtedy istnieje realna szansa, że recenzja odbije się szerokim echem. Że będzie komentowana na forach internetowych i portalach społecznościowych. To daje Autorowi Recenzji możliwość wygłaszania kolejnych zjadliwych i dowcipnych komentarzy. Oraz pozwala mu po raz kolejny błyskać erudycją i oczytaniem.
Sprawa komplikuje się nieco, jeśli Autor Recenzji jest osobą przypadkową, a sama recenzowana książka jest absolutnie genialnym dziełem bezdyskusyjnie genialnego pisarza. Tak jak w przypadku mojej recenzji „Czarnych krów” Rolanda Topora.

Topor w Subiektywnie

Nie jest łatwo recenzować dobrą książkę.

Tylko tyle i aż tyle - to wszystko, na co możecie liczyć w zapowiedzi najnowszej recenzji baranka. Całego tekstu szukajcie tutaj. Zapraszam!

Drabble

Małgorzata Lewandowska próbuje w stu słowach odpowiedzieć na odwieczne pytanie: Wampir czy wilkołak? I choć to nie do końca na temat, przy okazji życzę wszystkim tatom samych najpiękniejszych chwil z okazji ich święta.

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Jutrzejsza nowość Prószyńskiego: 

Paul Halpern - Nasz inny Wszechświat. Poza kosmiczny horyzont i dalej

Obserwowalny Wszechświat, który obejmują nasze teleskopy, jest niewiarygodnie wielki. Jednakże współczesne teorie sugerują, że istnieje dużo więcej niż to, co możemy zarejestrować naszymi instrumentami. Wszechświat może być nieskończony. Kolosalne strumienie galaktyk, olbrzymie niewypełnione regiony zwane pustkami i inne niewyjaśnione zjawiska mogą stanowić wskazówkę, że nasz Wszechświat jest częścią większego królestwa zwanego multiświatem.
Jak wielki jest obserwowalny Wszechświat? Co leży poza nim? Czy istniał czas przed Wielkim Wybuchem? Czy przestrzeń ma niewidoczne wymiary? Czy Wszechświat jest hologramem i wszystko, co zachodzi wewnątrz niego, zapisane jest na jego powierzchni?
W swojej książce fizyk Paul Halpern wyjaśnia, co już wiemy i czego możemy się wkrótce dowiedzieć o naszym zupełnie wyjątkowym Wszechświecie, który jest całkiem inny, niż jeszcze niedawno sądziliśmy.
Wyjaśnia, co wiemy o Wielkim Wybuchu, przyspieszającym Wszechświecie, ciemnej energii, ciemnym przepływie i ciemnej materii, dzięki czemu możemy przeanalizować kilka teorii dotyczących zawartości Wszechświata i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jego krawędź odsuwa się od nas coraz szybciej.

Paul Halpern jest profesorem fizyki na Uniwersytecie Nauk Ścisłych w Filadelfii (USA). W trakcie swojej naukowej drogi otrzymał prestiżowe stypendium Guggenheima, a następnie stypendium Fulbrighta. Jest autorem kilkunastu książek popularnonaukowych, w których prezentuje problemy przestrzeni, czasu, wyższych wymiarów, ciemnej energii, ciemnej materii, fizyki cząstek i kosmologii. Za swoją działalność popularyzatorską otrzymał nagrodę literacką Athenaeum Society.

W Samo Poludnie - odsłona CXXX

Witajcie! Świeży tydzień, świeży poniedziałek, u niektórych pewnie nawet świeża bielizna na grzbiecie, a więc najwyższy czas na świeżutki konkursik. Znaczy, konkurs jest wiekowy, ale dzisiejsza jego odsłona będzie świeżutka. A cóż można w niej będzie wygrać? Jeden z trzech egzemplarzy powieści Marka Haltera "Kabalista z Pragi", ufundowanych przez Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Zasady konkursu, które znajdziecie tutaj, też są świeżutkie. No, przynajmniej ich wspomnienie jest świeżutkie.

Pytania:

1. Wydawnicze: Skoro o świeżynkach mowa - w niedalekiej przyszłości, nakładem Zyska i S-ki, ma się ukazać najnowsza książka pewnego znanego polskiego podróżnika, którego, za jego poglądy, pół kraju kocha, a pół nienawidzi. Proszę podać o kogo chodzi i jaki jest tytuł tejże książki.

2. Historyczne: Z golemem ma coś wspólnego również pewien znany polski pisarz, reżyser i scenarzysta w jednym, o którym mozna by powiedzieć, że miał niejakie skłonności do niemowlęcego gaworzenia. Proszę podać, o kogo chodzi i w jakim utworze pojawia się ów golem.

I to tyle - do boju!

Batman. Detective Comics Tom 3: Imperium Pingwina - John Layman, Andy Clarke i Jason Fabok

Maciej Rybicki

Pierwsze dwa tomy nowej odsłony najstarszej z komiksowych serii z Batmanem w roli głównej wywołały dość mieszane uczucia. Niezłe rysunki Tony’ego S. Daniela nie potrafiły zrekompensować dość nudnych, niewiele wnoszących scenariuszy tegoż autora. Seria wyraźnie ustępowała pod względem jakości „Batmanowi” Snydera i Capullo - sztandarowemu tytułowi z „nietoperzej” rodziny. Stąd też włodarze DC zdecydowali się na wyraźną zmianę i przekazali „Detective Comics” nowej ekipie. Scenariuszem zajął się John Layman, współpracujący wcześniej głównie z Wildstorm, Image i Marvelem, zaś rysownikami zostali Jason Fabok i Andy Clarke. Całą trójkę można określić mianem twórców doświadczonych, choć wciąż na dorobku. Można przypuszczać, że praca przy jednym z najbardziej rozpoznawalnych tytułów na amerykańskim rynku komiksowym stanie się dla nich niepowtarzalną szansą pokazania się szerszej publiczności. Biorąc pod uwagę poziom, jaki prezentują w „Imperium Pingwina”, mają jeszcze nad czym pracować.

Layman, Clarke i Fabok w Subiektywnie

Pierwsze dwa tomy nowej odsłony najstarszej z komiksowych serii z Batmanem w roli głównej wywołały dość mieszane uczucia. Niezłe rysunki Tony’ego S. Daniela nie potrafiły zrekompensować dość nudnych, niewiele wnoszących scenariuszy tegoż autora. Seria wyraźnie ustępowała pod względem jakości „Batmanowi” Snydera i Capullo - sztandarowemu tytułowi z „nietoperzej” rodziny. Stąd też włodarze DC zdecydowali się na wyraźną zmianę i przekazali „Detective Comics” nowej ekipie.

Takim oto króciutkim fragmentem zachęcam Was do lektury najnowszego omówienia Maćka, a jednocześnie chyba pierwszego u nas omówienia komiksu wydanego przez Wydawnictwo Egmont. Cały tekst, jak zwykle, znajdziecie tutaj. Zapraszam gorąco do lektury!

Para w ruch - Terry Pratchett

Morderstwo w Bzyk Expressie

Hubert Przybylski


Niniejszą recenzję zacznę od tego, że ja to się zawsze w coś wkręcę. Jak nie w cykl na siedem trylionów znaków (bez spacji!) długi, to w omawianie książki kogoś, kto był omawiany na trzysta dwadzieścia dwa miliony sposobów przez innych i na co najmniej dwadzieścia przeze mnie. Ale czasami jest tak, że daje o sobie znać moje ekstraordynarne szczęście i trafia mi się kumulacja. Taka właśnie kumulacja przydarzyła mi się ostatnio, a główną nagrodą było napisanie omówienia najnowszego, czterdziestego tomu Świata Dysku Sir Terry'ego Pratchetta, pt. "Para w ruch". I wiecie co? Wcale a wcale tego nie żałuję.

Tak na szybciutko i w wielkim skrócie powiem Wam teraz, o czym jest "Para...". A więc, w najnowszej powieści Sir Pratchetta, za sprawą postaci młodego, wybitnie zdolnego i, co najważniejsze, ostrożnego mechanika-wynalazcy*, Dicka Simnela, na Świecie Dysku pojawia się pierwsza odznaka industrializacji - kolej żelazna. Młodzieniec ów, przekonany o wartości swego pomysłu, przyjeżdża do Ankh-Morpork, by znaleźć inwestora. I znajduje go w osobie Harry'ego Króla. A że pewne aspekty kolei żelaznej przemawiają też do wyobraźni Lorda Vetinariego, postanawia on objąć nadzorem dyskową rewolucję w transporcie, na swojego przedstawiciela asygnując naszego starego znajomego - Moista von Lipwiga**. Jednak rozwój Higienicznej Drogi Żelaznej Ankh-Morpork i Równin Sto zbiega się w czasie ze wzrostem aktywności krasnoludzkich fundamentalistów, dla których żaden akt terroru nie jest zbyt ekstremalny. I tak oto, po raz kolejny von Lipwig staje przed wyborem - śmierć z rąk tajemniczych ekstremistów lub śmierć z rąk podwładnych Lorda Vetinariego. No, chyba że mu się uda doprowadzić kolej do Bzyku, położonego nad ogarniętym rewoltą królestwem krasnoludów. Wtedy jest szansa, że przeżyje.

Pratchett w Subiektywnie

Jestem na urlopie, a więc najwyższa pora nadrobić recenzenckie zaległości. I tak oto przed Wami moje najnowsze "dzieuo" - "Morderstwo w Bzyk Expressie" - czyli recenzja najnowszego tomu Świata Dysku.
I uprzedzając Wasze pytania - tak, są przypisy.

Króciak

Zimne dłonie, puste oczodoły Agaty Matusewicz to ostatni z szortów wyróżnionych w konkursie "Horror Masakra". Miłej lektury!

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Nicky Pellegrino - Sycylijska opowieść

Na słonecznych sycylijskich wzgórzach cztery kobiety uczestniczą w kursie gotowania i jednocześnie pobierają lekcję życia.


Szef szkoły kulinarnej w sycylijskim miasteczku Favio, Luca Amore, nauczył już wiele osób gotować według przepisów przekazywanych w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie. Przygotowuje kolejną edycję kursu, spodziewając się, że przebiegnie podobnie jak wszystkie inne: Luca będzie gotował i zabierał uczestniczki na wycieczki do winnic i na plantacje oliwek, wszyscy będą wspólnie jeść, oswoją się ze sobą, a po paru dniach goście spakują się i rozjadą w cztery strony świata. Lukę czeka jednak niespodzianka, która zmieni bieg jego życia. Tym razem na kurs zapisały się cztery kobiety, a dla każdej z nich jest to punkt zwrotny w życiu. Każda oczekuje od pobytu na Sycylii czegoś więcej niż nowych kulinarnych umiejętności i doznań. W szkole Luki spotykają się: rozwódka, wdowa, zapracowana samotna matka i niezrealizowana życiowo londyńska adwokatka. Rozpoczyna się intrygująca kulinarna przygoda, zawierane są przyjaźnie, trzeba sobie poradzić z animozjami, dzieli się sekrety i opowieści. Dla Moll, Tricii, Valerie i Poppy ta podróż wiele w życiu odmieni.

Nicky Pellegrino urodziła się w Wielkiej Brytanii, ale w dzieciństwie spędzała wakacje u rodziny we Włoszech, uważnie obserwując życie wokół siebie. Gdy rozpoczęła karierę pisarską, tamte włoskie doświadczenia nagle odżyły w jej pamięci – włoska pasja, żywiołowe kłótnie, ale nade wszystko jedzenie. Obecnie mieszka w Nowej Zelandii ze swoim mężem. Uwielbia gotować dla swoich przyjaciół, rozkoszować się czerwonym winem, spacerować po plaży, ale także wylegiwać się w łóżku z dobrą książką. Na swoim koncie ma już kilka książek, między innymi „Przepis na życie”, „Wakacje w Italii”, „Włoskie wesele” czy „Rzymską przygodę”.

Nowość wydawnictwa Zysk i S-ka

Uśmiech słońca - Krzysztof Chrząstek

Uśmiech słońca to zbiór przypowieści filozoficznych, podejmujących tematy interesujące nas wszystkich: kim jesteśmy, skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy. Autor inteligentnie łączy wątki z różnych kultur i tradycje religijne z całego świata. Czerpie z bogatej skarbnicy mądrości i wiedzy tao, zen, buddyzmu, chrześcijaństwa i innych ścieżek duchowych. Błyskotliwymi pointami i wnioskami oraz aforyzmami skłania do głębokiej refleksji nad sobą, życiem, światem i ludzkością. Choć podejmowane przez niego tematy są ważne, to wiele opowieści przepełnionych jest radością, pogodą ducha i uśmiechem.

Wspaniała lektura zarówno dla wszystkich poszukujących sensu istnienia, interesujących się ezoteryką czy duchowością, jak i dla wielbicieli takich pisarzy jak Anthony DeMello czy Jiddu Krishnamurti.
 
Krzysztof Chrząstek od wielu lat interesuje się rozwojem duchowym, huną, tantrą, zen, rozwijaniem świadomości, pracą z umysłem, zmianą przekonań na lepsze, religią i duchowością. Ciekawi go sedno wszystkiego – mądrość i przebłysk świadomości, który przychodzi…nie wiadomo skąd.

Swoje artykuły publikował m.in. w pismach „Czwarty Wymiar”, „Nieznany Świat”, „Wegetariański Świat” i nieistniejącym już miesięczniku „OdNowa”. Jest autorem książek Duchowa rEwolucja  i Poradnik szczęśliwego człowieka. 
 
Jest wegetarianinem, lubi żeglować i wypoczywać na łonie natury. Robi analizy psychometryczne, udziela konsultacji i inspiruje.

W samo południe - odsłona CXXIX - ogłoszenie wyników

Wtorek, południe, dobry termin, nie?

Prawidłowe odpowiedzi:

1. Wydawnicze: Proszę podać tytuły przynajmniej trzech pozycji, które wydał Prószyński i S-ka, które mają na okładce "odznakę" Świata Dysku, ale które nie były napisane w całości przez Terry'ego Pratchetta. Jako że tych pozycji było ho-ho, a nawet jeszcze więcej, to wszystkich narzekających na trudność tego pytania czeka spotkanie z panem Cedrykiem i jego kociętami.

Było tego tyle, że było w czym wybierać :), wkleję przykładową odpowiedź Anety:

Pozycje związane ze Światem Dysku, wydane przez Prószyński i S-ka, ale które nie zostały napisane w całości przez Terry'ego Pratchetta:

  • "Nauka Świata Dysku I" 
  • "Nauka Świata Dysku II. Glob" 
  • "Nauka Świata Dysku III. Zegarek Darwina"
  • "Żółw przypomniany. Przewodnik po Świecie Dysku uaktualniony aż do "Niucha"" 
  • "Terminarz Niewidocznego Uniwersytetu Świata Dysku 2000"
  • "Terminarz Straży Miejskiej Ankh-Morpork Świata Dysku 2001"
  • "Terminarz Gildii Skrytobójców Świata Dysku 2002"
  • "Terminarz Gildii Błaznów Świata Dysku 2003"
  • "Terminarz Gildii Złodziei Świata Dysku 2004"
  • "Terminarz (Zreformowanych) Wampirów Świata Dysku 2005"
2. Historyczne: To będzie banał - proszę podać rok, w którym w Polsce miał premierę pierwszy tom Świata dysku. Aha - dla zwykłej formalności proszę podać tytuł tegoż pierwszego tomu Świata Dysku.

1994 "Kolor magii"

Zwycięzcy:

1. Agnieszka Trześniewska,

2. Patrycja Paliczka,

3. Marcin Tomczak.

Gratuluję, zwycięzców proszę o dane do wysyłki nagród, pozostałych jak zwykle zapraszam na aktualnie toczące się konkursy.

Rychło w czas - odsłona dziewiętnasta

I jeszcze jedna wtorkowa niespodzianka. Szortal w części wyjeżdża do Nidzicy, więc nie będziemy mogli bawić się tutaj w Wami pod koniec tygodnia, nadganiamy więc teraz :)

Rychło w czas, odsłona dziewiętnasta. Zorganizowana razem z wydawnictwem Replika. Mamy trzy nagrody, a są to trzy egzemplarze książki Rolanda Topora - Czarne krowy. Naszego szortalowego Guru.

Tyle tytułem wstępu, przystępujemy do zabawy:

Zasady są jak zwykle proste jak drut. Kolczasty. Podpisane prawidłowe odpowiedzi proszę przesyłać na adres: odpowiedz@szortal.com (w tytule maila nazwa i numer konkursu). Konkurs trwa od ogłoszenia do poniedziałku, 30 czerwca 2014 roku, do godziny 23:23.

Proszę o prawidłowe odpowiedzi na pytania:

1. Ostatnimi czasy Replika wydaje książki Rolanda Topora, proszę podać tytuły tych książek.
2. Od którego roku istnieje wydawnictwo Replika?
3. Proszę podać tytuły przynajmniej trzech antologii wydanych przez Replikę.
4. Proszę podać o jakim to szczególnym żołnierzu Armii Andersa Replika wydała książkę.

Zapraszamy do zabawy!

Kabalista z Pragi - Marek Halter

Justyna Czerniawska

Legendy od zawsze stanowiły doskonałą podstawę do budowy powieści. Jednym z bardziej znanych podań, jest historia o praskim golemie. Istotę utworzoną z gliny na wzór człowieka, lecz bez zdolności mowy oraz duszy, przywołał przy pomocy kabały rabin Jahuda Loew. Chciał on, aby stwór pomagał Żydom w ich codziennych pracach oraz bronił ludność przed atakami chrześcijan. Niestety, po pewnym czasie dzieło Loewa obróciło się przeciwko niemu. Temat ten stał się bazą najnowszej książki Marka Haltera, pt. „Kabalista z Pragi”. Sięgając po nią, nie byłam do końca pewna czego się spodziewać – rozbudowania znanej mi legendy, luźnego do niej nawiązania, a może tylko przypadkowej, nic nieznaczącej zbieżności słów. Powiem jedno, efekt mnie zaskoczył.

Zadanie zapoznania czytelnika z całą historią spoczęło na barkach Dawida Gansa - historyka, astronoma i matematyka. Sprowadził on do Pragi przeróżnych uczonych, których zadaniem było wspomóc rozwój miasta. Pragę nawiedziła zaraza. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż zebrało one o wiele większe żniwo wśród chrześcijan, niż Żydów. Podejrzane? Dla wielu osób fakt ten przelał czarę goryczy, wzmagając falę nienawiści. Antysemityzm był tak powszechny, iż społeczność żydowska zwróciła się o pomoc do rabina Maharala.  Jak łatwo się domyśleć, stworzył on golema, który miał stanąć w ich obronie. Niestety, choć początkowo stwór spełniał powierzane zadania, po pewnym czasie zaczął sprawiać problemy, wyrywając się przy tym totalnie spod kontroli rabina.

Halter w Subiektywnie

Legendy od zawsze stanowiły doskonałą podstawę do budowy powieści. Jednym z bardziej znanych podań, jest historia o praskim golemie. Istotę utworzoną z gliny na wzór człowieka, lecz bez zdolności mowy oraz duszy, przywołał przy pomocy kabały rabin Jahuda Loew. Chciał on, aby stwór pomagał Żydom w ich codziennych pracach oraz bronił ludność przed atakami chrześcijan. Niestety, po pewnym czasie dzieło Loewa obróciło się przeciwko niemu. Temat ten stał się bazą najnowszej książki Marka Haltera, pt. „Kabalista z Pragi”. Sięgając po nią, nie byłam do końca pewna czego się spodziewać – rozbudowania znanej mi legendy, luźnego do niej nawiązania, a może tylko przypadkowej, nic nieznaczącej zbieżności słów. Powiem jedno, efekt mnie zaskoczył.

Zupełnie, ale to zypełniuśko przypadkowo zbiegły się w czasie konkurs i omówienie, bohaterem których jest "Kabalista z Pragi" Haltera. I zanim powiem o jedno słowo za dużo i wyjdzie na jaw, że tak naprawdę, to to wszystko było z góry ukartowane, zapraszam Was do lektury najnowszej recenzji Justyny.

Miecz Salomona - Marek Orłowski

Rehabilitacja?

Hubert Przybylski


Przyznam się Wam, że jest takie wydawnictwo, po którego pozycjach beletrystycznych* prawie nigdy nie wiem, czego się mogę spodziewać, przez co jego książki notorycznie mnie zaskakują. Nie zawsze na plus. Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, to mówię o Instytucie Wydawniczym ERICA. Raz czytam coś świetnego (dajmy na to Sawickiego), a potem nagle trafia się "_____. _________ ______" i przez kolejne pół roku czuję się jak talib po długiej serii przesłuchań w Guantanamo. Raz czytam coś ambitnego, jak "Inne okręty" Romka Pawlaka, czy "Sargona. Wybrańców Inanny" Krzysztofa Milczarka, a zaraz potem dostaję prosto między oczy od Kesslera czy Červenáka. No to teraz pomyślcie tylko, z jaką rezerwą podchodziłem do jednej z ich ostatnich nowości - napisanej przez debiutującego na rynku Marka Orłowskiego (a właściwie to Marko Szapkarowa-Orłowskiego) i będącej pierwszym tomem cyklu Samotny Krzyżowiec powieści "Miecz Salomona".

Powieść Orłowskiego przenosi nas na Bliski Wschód końca XII wieku, w czasy krucjat, templariuszy i nizaryckich asasynów dowodzonych przez Starca z Gór. Jej główny bohater, Roland de Montferrat, zwany także Czarnym Rycerzem, jest jednym z wielu europejskich szlachciców, którzy nie mając nic do stracenia* szukają sławy, bogactwa i/lub odkupienia za swe przewiny broniąc Ziemi Świętej przez muzułmanami. Jest ceniony przez obie strony za umiejętności wojownika, odwagę i rozum, biegle posługuje się arabskim (zna Koran) i może stąd ciągle coś się wokół niego dzieje. Bierze udział w bitwie pod Hittinem, obronie Tyru, a na koniec zostaje wplątany w intrygę toczoną przez wielkiego mistrza Zakonu Świątyni, która zawiedzie go do twierdzy Masjaf, kryjowki asasynów.

Orłowski w Subiektywnie

Cóż. Mój drugi tekst w ciągu dwóch dni. Może jakoś to przeżyjecie.
Jakby co, są przypisy. Jak to mówią, fsyskie csy.

Króciak

Piłkarska środa? Nie... zagraniczniakowa. Zapraszam do lektury tekstu To show-biznes Bruce'a Bostona.

Nowość wydawnictwa Papierowy Księżyc

Szturm i grom. Tom 2 - Leigh Bardugo

Alina uciekła za Morze Prawdziwe. Nękają ją duchy ludzi, których zabiła w Fałdzie Cienia. Ukrywa swoją tożsamość jedynej Przyzywaczki Słońca. Alina próbuje na nowo ułożyć sobie życie w obcym kraju u boku Mala. Jednak wkrótce będzie musiała się zmierzyć ze swoją przeszłością – i przeznaczeniem.
Darkling wyłonił się z Fałdy Cienia zbrojny w nową, potworną moc. Ma niebezpieczny plan, który może rozsadzić granice naturalnego świata. Z pomocą niesławnego korsarza Alina wraca do kraju, który porzuciła by walczyć z siłami zagrażającymi Ravce. Ale podczas gdy jej moc rośnie, ona sama wikła się coraz głębiej w grę zakazanej magii, w którą wciąga ją Darkling. I odsuwa się od Mala.
Alina będzie musiała dokonać wyboru między swoim krajem, własną mocą a miłością, która miała zawsze ją prowadzić. W przeciwnym razie podejmuje ryzyko, że w nadciągającej burzy straci wszystko.

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Luca Di Fulvio - Dziewczyna, która sięgnęła nieba

Rok 1515. Młodziutki Mercurio jest mistrzem drobnych oszustw. Sprytny, szybki, zręczny, stosując wymyślne sztuczki charakteryzacji, potrafi zmienić się nie do poznania. Rzymski rynsztok stał się dla niego domem, a ulica nauczyła go swoich praw: by przeżyć, musisz myśleć tylko o sobie. Przekonany, że zabił żydowskiego kupca, którego dopiero co obrabował, zmuszony jest uciekać. Daleko od dręczących go upiorów przeszłości, będzie próbował odmienić swoje niełatwe życie.

Wkrótce trafia do Wenecji gdzie poznaje Giudittę, która przybyła na lagunę z ojcem, w nadziei że odnajdą tu miejsce wolne od nasilających się prześladowań ludności żydowskiej. Rodząca się między chłopakiem a dziewczyną miłość musi przejść niejedną próbę: przede wszystkim zazdrość młodej Benedetty, a także powstanie w Wenecji pierwszego w Europie getta. Gubienie się w labiryncie podejrzanych uliczek i zaułków jest w tym mieście normą, jednak Mercurio będzie musiał w końcu zapomnieć o samym sobie, by odnaleźć Giudittę, brakujący element na poszarpanej mapie jego serca.

Luca Di Fulvio (ur. 1957) mieszka i pisze w Rzymie. Jego – jak sam ją określa – schizofreniczna natura pozwala mu tworzyć z jednakowym zapałem krwawe thrillery i subtelne bajki dla dzieci, które publikuje pod pseudonimem. W roku 2008 ukazała się jego „Drabina Dionizosa”.

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

Dreszcz 2. Facet w czerni - Jakub Ćwiek

 

Kontynuacja głośnego przeboju

Dreszcz potrzebuje muzyki, by ogarnąć wszystko, co dzieje się wokół niego. Potrzebuje naprawdę ostrego grania.

Oprócz codziennej walki z kacem i urwanym filmem musi ścierać się z najbardziej przerażającymi tworami śląskiego półświatka: węglowymi zombie, mikołowską mafią, a nawet... z rzeźnikiem z Sosnowca. W niebanalnym zadaniu pomagają mu: kumpel emeryt, młodociany kamerdyner, i paru herosów. W tym... super-żule  z katowickiego dworca i jedyny prawdziwy Polak. W dodatku czarny.

Są pieniądze, są kebaby i jest nowa kapela - żyć nie umierać.

Przewrotny (prawie) komiks Ćwieka o  superbohaterach w trudnych czasach fejsa, słitfoci i Łan Dajrekszon.

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

To nowości do piątku, ale że Szortalu w części nie będzie, to już dzisiaj Wam piszę o nowościach :)

I żywy stąd nie wyjdzie nikt

Andrzej W. Sawicki,  Marcin Pągowski,  Martin Ann, Łukasz Sawczak, Marcin Guzek, Filip Laskowski, Joanna Maciejewska, Anna Dominiczak, Grzegorz Piórkowski, Tomasz Zawada

10 mocnych strzałów najbardziej epickiej armii świata.

WOJNA – najpopularniejsza dyscyplina sportowa w galaktyce od początku ludzkości. Nie jest ważne, kto z kim, gdzie i dlaczego. Ważne, by Hitlera dobrze robaki żarły!

Dowiedz się kim jest seledynowa olbrzymka i jak rozprawia się z najważniejszymi ludźmi w armii oraz dlaczego dobrzy Niemcy nigdy nikogo nie krzywdzą!

Księga cmentarna – Neil Gaiman

Rafał Sala

Śmierć chyba zawsze jest dobrym motywem rozpoczynającym książkę, tym bardziej jeśli dotyczy ona kilku osób, a jedynym ocalałym z jej szponów jest mały chłopiec. Mały chłopiec z blizną… a nie. Trochę się zagalopowałem. Ale nie jest przesadą, że „Księga cmentarna” Neila Gaimana jest historią o chłopcu, który przeżył, choć nie powinien. Trudno jednak do końca stwierdzić, do kogo książka jest adresowana, bo tak to już u Gaimana bywa, pod cienką warstwą brutalności chowa się bajka, a pod kruchą skorupką bajki kryją się dorosłe prawdy. Gaiman bawi, rozczula, uczy, ożywia to, co martwe i idzie własnymi ścieżkami. Jak kot, który raz odkrywszy, że jest kotem, już nigdy nie postąpi przewidywalnie i za każdym razem, nawet wbrew niekociemu wnętrzu, pójdzie własną ścieżką.

Tak jak już wspominałem, „Księga cmentarna” zaczyna się od morderstwa. W pewnym miasteczku mężczyzna o imieniu Jack morduje z zimną krwią całą rodzinę. Prawie całą. Jedynym, który ocalał jest raczkujący chłopiec. O dziwo udaje mu się uciec przed bezwzględnym katem, a schronienie znajduje na pobliskim cmentarzu. To właśnie tam pomieszkują sobie duchy, których ciała spoczywają na poświeconej – a czasem i nie – ziemi. Po krótkiej  naradzie, w bardzo dramatycznych okolicznościach, bo morderca jest o krok, mieszkańcy cmentarza postanawiają otoczyć go opieką. Chłopiec otrzymuje imię Nikt – bo przecież musi na jakiś czas zniknąć – i nazwisko Owens po małżeństwie duchów, z którymi od tej pory będzie mieszkał. Dodatkowym opiekunem małego Nika – zdrobnienie od Nikta – zostaje Silas, tajemnicza postać, która nie jest ani żywa ani martwa i ma możliwość zdobywania dla małego pożywienia. Jak wygląda życie na cmentarzu? Bardzo podobnie do życia poza cmentarzem, przynajmniej dla chłopca, który musi nauczyć się wielu nowych umiejętności. Znikanie, straszenie, przenikanie ścian – to tylko niektóre z nich. Całą historia składa się z kilku rozdziałów, w których Nik Owens jest coraz starszym chłopcem, wraz z którym poznajemy tajemnice cmentarza. Oczywiście wszystko zmierza do… do finału, ale o nim przeczytacie sami.

Gaiman w Subiektywnie

Śmierć chyba zawsze jest dobrym motywem rozpoczynającym książkę, tym bardziej jeśli dotyczy ona kilku osób, a jedynym ocalałym z jej szponów jest mały chłopiec. Mały chłopiec z blizną… a nie. Trochę się zagalopowałem. Ale nie jest przesadą, że „Księga cmentarna” Neila Gaimana jest historią o chłopcu, który przeżył, choć nie powinien. Trudno jednak do końca stwierdzić, do kogo książka jest adresowana, bo tak to już u Gaimana bywa, pod cienką warstwą brutalności chowa się bajka, a pod kruchą skorupką bajki kryją się dorosłe prawdy. Gaiman bawi, rozczula, uczy, ożywia to, co martwe i idzie własnymi ścieżkami. Jak kot, który raz odkrywszy, że jest kotem, już nigdy nie postąpi przewidywalnie i za każdym razem, nawet wbrew niekociemu wnętrzu, pójdzie własną ścieżką.

Tak oto zaczyna się najnowsza recenzja Rafała, której cały tekst możecie znaleźć tutaj. Zapraszam do lektury!

P.S. A tak w ogóle, to coś musi być z tymi recenzentami, że jak jakieś zwierzę wstawią do recenzji, to na 99% będzie to kot :)

Drabble

Co powiecie na Obiad w Madrycie? Zaprasza Was na niego Bartłomiej Balcerzak.

Miłość i strach. Dzieje uczuć kobiet i mężczyzn (tom 4) – Jerzy Besala

Justyna Czerniawska

Odkąd pamiętam, moja aktywność czytelnicza wzrastała, jeśli w pobliżu pojawiały się publikacje na temat miłości lub strachu, tudzież innych pierwotnych instynktów. W liceum wydawało mi się, że przeczytałam wszystkie możliwe naukowe artykuły dotyczące tych zagadnień. Dziś, jak o tym pomyślę, jest mi wstyd i mam chęć zapaść się pod ziemię. Pycha i samouwielbienie- rzecz straszna. Jednak, jak to mówią, młodość swoje prawa ma. Jakiś czas temu, w moim życiu zawitał pewien jegomość. Jerzy Besala, bo o nim mowa, wkradł się w me łaski książką „Miłość i strach. Dzieje uczuć kobiet i mężczyzn”.  Stara koleżanka próżność powróciła z wygnania. Czym mnie wszak można zaskoczyć w tym temacie?  Okazało się, że można. Życie straciło dawny smak, bowiem „vanitas vanitatum, et omnia vanitas".

Książka, którą miałam okazję przeczytać jest już czwartym tomem serii. Do tej pory czytelnik zapoznać się mógł z rozwinięciem tematu na tle najstarszych oraz pozaeuropejskich cywilizacji, antycznej Grecji i Rzymu, a także chrześcijańskim feudalizmie i islamskich haremów. Część przeze mnie recenzowana poświęcona jest czasom od XVI do XVIII wieku. Mimo depresji, do której doprowadził mnie autor, jestem pewna, że z pozostałymi tomami również się zapoznam.

Akcja rozpoczyna się we Włoszech. Panie sfrustrowane swoją niską pozycją w społeczeństwie, brakiem praw i powszechną nierównością, wyszły z cienia, biorąc życie w swoje ręce. Odkrycia geograficzne, rozwój handlu, reformacja, zapoczątkowały przemiany w relacjach damsko- męskich. Mężczyźni przestali dominować nie tylko w polityce, lecz również w alkowach. Miłość zaczęto na nowo definiować, już nie, jako ulotne, romantyczne uczucie, ale dążenie do zaspokajania żądz i pokus cielesnych. Granice przyzwoitości zatarły się, rozpoczęły się czasy manipulacji poprzez miłość oraz poszukiwanie nowych wymiarów seksualnej przyjemności.

Besala w Subiektywnie

Odkąd pamiętam, moja aktywność czytelnicza wzrastała, jeśli w pobliżu pojawiały się publikacje na temat miłości lub strachu, tudzież innych pierwotnych instynktów. W liceum wydawało mi się, że przeczytałam wszystkie możliwe naukowe artykuły dotyczące tych zagadnień. Dziś, jak o tym pomyślę, jest mi wstyd i mam chęć zapaść się pod ziemię. Pycha i samouwielbienie- rzecz straszna. Jednak, jak to mówią, młodość swoje prawa ma. Jakiś czas temu, w moim życiu zawitał pewien jegomość. Jerzy Besala, bo o nim mowa, wkradł się w me łaski książką „Miłość i strach. Dzieje uczuć kobiet i mężczyzn”.  Stara koleżanka próżność powróciła z wygnania. Czym mnie wszak można zaskoczyć w tym temacie?  Okazało się, że można. Życie straciło dawny smak, bowiem „vanitas vanitatum, et omnia vanitas".



I tym łacińskim akcentem swoją recenzję rozpoczyna Justyna. Całość znajdziecie T U T A J

Nieśmiertelny z Wegi i Zerowe rozwiązanie - Konrad Fiałkowski

Aleksander Kusz

790 stron* podsumowania pisarstwa Konrada Fiałkowskiego

Konrad Fiałkowski to jakiś ewenement na skalę polskiej fantastyki. Naprawdę tego nie można inaczej określić. Ogółem, z tego co się doczytałem i doliczyłem, napisał trzydzieści dwa opowiadania i dwie powieści. Powieści jak powieści: dwa, trzy wydania, co nie jest żadnym osiągnięciem, ale co innego opowiadania! To się nadaje do Księgi Guinnessa! Średnio każde z opowiadań zostało wydane w mniej więcej pięciu zbiorach autorskich (nie licząc różnych innych antologii). Wyobrażacie sobie!? I to w dobie szalonego socjalizmu, w którym nic nie można było wydać, bo nie było papieru. Ludzie czekali latami na druk. Na dodatek, to wcale nie było przemycanie bocznymi drzwiami przez jakiegoś znajomego z KC PZPR, to były naprawdę dobre opowiadania, na których moje, no i trochę starsze pokolenie się wychowało. Na nich chłonęliśmy fantastykę. Było jeszcze paru innych pisarzy, ale myślę, że spokojnie możemy napisać, że to Fiałkowski, oprócz Lema był głównym przedstawicielem kosmicznej, eksploracyjnej fantastyki. Wiele jego opowiadań było przetłumaczone na języki obce. Można powiedzieć, że (znowu oprócz Lema) był naszą maszyną eksportową.

Oprócz tego nie ograniczał się tylko do pisania, to było coś obok, co potem, jak wielu pisarzy zaczynających w tym samym czasie, zarzucił. Jest profesorem nauk komputerowych, specjalizuje się w cybernetyce i informatyce. Od lat mieszka i pracuje poza granicami naszego kraju.

Fiałkowski w Subiektywnie

Konrad Fiałkowski to jakiś ewenement na skalę polskiej fantastyki. Naprawdę tego nie można inaczej określić. Ogółem, z tego co się doczytałem i doliczyłem, napisał trzydzieści dwa opowiadania i dwie powieści. Powieści jak powieści: dwa, trzy wydania, co nie jest żadnym osiągnięciem, ale co innego opowiadania! To się nadaje do Księgi Guinnessa! Średnio każde z opowiadań zostało wydane w mniej więcej pięciu zbiorach autorskich (nie licząc różnych innych antologii). Wyobrażacie sobie!? I to w dobie szalonego socjalizmu, w którym nic nie można było wydać, bo nie było papieru. Ludzie czekali latami na druk. Na dodatek, to wcale nie było przemycanie bocznymi drzwiami przez jakiegoś znajomego z KC PZPR, to były naprawdę dobre opowiadania, na których moje, no i trochę starsze pokolenie się wychowało. Na nich chłonęliśmy fantastykę. Było jeszcze paru innych pisarzy, ale myślę, że spokojnie możemy napisać, że to Fiałkowski, oprócz Lema był głównym przedstawicielem kosmicznej, eksploracyjnej fantastyki. Wiele jego opowiadań było przetłumaczone na języki obce. Można powiedzieć, że (znowu oprócz Lema) był naszą maszyną eksportową.

Jeśli jeszcze nie wiecie (a wierzcie mi, że macie do tego prawo), jest to wstęp do recenzji Alka, którą przeczytać możemy T U T A J 

Najdłuższa podróż-Nicholas Sparks

Justyna Czerniawska

Stało się. Dopadło i mnie. Obawiałam się, że kiedyś to nastąpi, ale nie spodziewałam się, że właśnie teraz. Chwila słabości spowodowanej chorobą i… bach! Romans wkradł się w moje życie. Odkąd pamiętam, zawsze wybierałam konkrety. Musiał być tajemniczy, intrygujący, niekiedy zagadkowy, czasem mroczny. Do czasu. Aż pojawił się on. Nie wiem, jak mógł mi się spodobać. Wokół niego tyle się działo, wszędzie piszczące nastolatki i rozentuzjazmowane starsze panie, wszystkie wzdychające, wręcz omdlewające na sam widok jego nazwiska. Nicholas Sparks,(tak to on mnie uwiódł) zaprosił mnie w „Najdłuższą podróż” do świata swojej wyobraźni. Jak ta wycieczka się skończyła?

Bohaterami najnowszej powieści Sparksa są dwie pary: Iry i Ruth oraz Luke`a i Sophii. Ira ma wypadek.  Starszy pan prowadząc auto wypada z drogi i uderza w drzewo. Jest zima, więc samochód dość szybko zostaje przysypany śniegiem, a obolałemu staruszkowi ukazuje się zmarła żona. Mężczyzna rozpoczyna wędrówkę w przeszłość, wspominając Ruth i wspólnie z nią przeżyte chwile. Równolegle poznajemy historię Sophii, która po rozstaniu z niewiernym chłopakiem udaje się na zabawę rodeo z przyjaciółką. Tam poznaje przystojnego Luke`a. Młodzi mają się ku sobie, a między nimi powoli zaczyna się rozwijać uczucie.

Sparks w Subiektywnie

Stało się. Dopadło i mnie. Obawiałam się, że kiedyś to nastąpi, ale nie spodziewałam się, że właśnie teraz. Chwila słabości spowodowanej chorobą i… bach! Romans wkradł się w moje życie. Odkąd pamiętam, zawsze wybierałam konkrety. Musiał być tajemniczy, intrygujący, niekiedy zagadkowy, czasem mroczny. Do czasu. Aż pojawił się on. Nie wiem, jak mógł mi się spodobać. Wokół niego tyle się działo, wszędzie piszczące nastolatki i rozentuzjazmowane starsze panie, wszystkie wzdychające, wręcz omdlewające na sam widok jego nazwiska. Nicholas Sparks,(tak to on mnie uwiódł) zaprosił mnie w „Najdłuższą podróż” do świata swojej wyobraźni. Jak ta wycieczka się skończyła?
O wrażeniach z tej podróży opowie Wam Justyna. T U T A J

Króciak

Sobota, odpoczynek, lenistwo... a my idziemy sprawdzić, co ciekawego odkryli Na wykopkach Szymon Teżewski i Mateusz Cioch.

Cień Endera - Orson Scott Card

Marek Adamkiewicz

 Jak to jest z kurą i złotymi jajkami, które znosi, wie każdy. Reguła przekłada się na wszystkie praktycznie dziedziny kultury i rozrywki. Filmowcy kręcą kolejne części bestsellerowych serii, muzycy nagrywają albumy nawiązujące do ich najlepszych dokonań, a pisarze tworzą kolejne historie z bohaterami, którzy zyskali wielką popularność. Orson Scott Card nie jest w tej materii żadnym wyjątkiem. Nie dosyć, że bezpośrednio kontynuował główny cykl o Enderze, to w dodatku wpadł mu do głowy pomysł napisania serii powieści... równoległych. Pierwszą z nich jest właśnie „Cień Endera”.

 Jak sugeruje już sam tytuł, Ender nie jest tym razem głównym bohaterem. Na tym stanowisku zastąpił go inny chłopiec, kształcący się do roli obrońcy ludzkości w wojnie z robalami, Groszek. Zahartowany w ciężkich warunkach, panujących na ulicach Rotterdamu, gdzie codziennie ocierał się o śmierć i musiał walczyć o przetrwanie, Groszek trafia w końcu (nie bez interwencji osób trzecich) do Szkoły Bojowej, która ma go przygotować do dowodzenia armią ludzkości, lub którymś z jej segmentów, w toczącej się w przestrzeni kosmicznej wojnie. Tutaj właśnie chłopiec poznaje Endera, u boku którego stanie do tej, wydawałoby się, beznadziejnej walki.

Card w Subiektywnie

Jak to jest z kurą i złotymi jajkami, które znosi, wie każdy. Reguła przekłada się na wszystkie praktycznie dziedziny kultury i rozrywki. Filmowcy kręcą kolejne części bestsellerowych serii, muzycy nagrywają albumy nawiązujące do ich najlepszych dokonań, a pisarze tworzą kolejne historie z bohaterami, którzy zyskali wielką popularność. Orson Scott Card nie jest w tej materii żadnym wyjątkiem. Nie dosyć, że bezpośrednio kontynuował główny cykl o Enderze, to w dodatku wpadł mu do głowy pomysł napisania serii powieści... równoległych. Pierwszą z nich jest właśnie „Cień Endera”.

Te i inne rozważania, nie tylko dotyczące hodowli kur, znajdziemy w recenzji Marka, która do przeczytania T U T A J

Króciak

On zawsze tam był. Kto i gdzie dokładnie wyjaśnia w swoim tekście Damian Dawid Nowak.

Kabalista z Pragi - Marek Halter

Paulina Kuchta

W Pradze byłam tylko raz, na jednodniowej wycieczce, padało i mój obraz tego miasta to głównie ludzie z parasolami, Most Karola pełen malarzy i knedliki w pobliskim barze. 

Pozostał trochę niedosyt mnóstwa zabytków, których nie udało mi się zobaczyć i kilka pamiątek. Praga to jedno z najpiękniejszych europejskich miast i aż żal było ją opuszczać. Postanowiłam sobie, że kiedyś tam powrócę. Ale póki co, nadarzyła się inna okazja by jeszcze raz odwiedzić “Złote Miasto” tym razem za sprawą książki Kabalista z Pragi Marka Haltera. 

Kabalista z Pragi to taka trochę niezwyczajna opowieść o świecie, którego już nie ma, snuta z perspektywy czasu przez historyka i astronoma Dawida Gansa. Na wszystkie te wydarzenia patrzy trochę inaczej, niż wtedy gdy były jego udziałem, wybory, których dokonał nie wydają się już słuszne. 

To powieść o minionych czasach, o najsłynniejszej żydowskiej legendzie, czyli historii Golema, istoty ulepionej z gliny, w którą tchnął życie tytułowy kabalista z Pragi, Jehuda Löw ben Becalel, nazywany Maharalem. 

Praskie getto pod koniec XVI wieku podczas kolejnego pogromu spływało krwią. Społeczność żydowska żyła w wiecznym strachu, bowiem o każdą zbrodnię i nieszczęście oskarżano Żydów, nazywając ich Judaszowymi synami. Gdy do Pragi dotarła epidemia dżumy, a po stronie ofiar było więcej chrześcijan, nie trzeba było długo czekać na falę agresji, która szybko wylała się na ulice miasta. Nie po raz pierwszy takie szaleństwo wymknęło się spod kontroli więc Żydzi poszukali obrońcy. 

Halter w Subiektywnie

W Pradze byłam tylko raz, na jednodniowej wycieczce, padało i mój obraz tego miasta to głównie ludzie z parasolami, Most Karola pełen malarzy i knedliki w pobliskim barze. 

Pozostał trochę niedosyt mnóstwa zabytków, których nie udało mi się zobaczyć i kilka pamiątek. Praga to jedno z najpiękniejszych europejskich miast i aż żal było ją opuszczać. Postanowiłam sobie, że kiedyś tam powrócę. Ale póki co, nadarzyła się inna okazja by jeszcze raz odwiedzić “Złote Miasto” tym razem za sprawą książki Kabalista z Pragi Marka Haltera.

Paulina napisała recenzję książki "Kabalista z Pragi" Marka Haltera. Wszystko do przeczytania w Subiektywnie. 

Zapraszamy T U T A J

Nowa Fantastyka 07/2014

Ukazał się już lipcowy numer Nowej Fantastyki. Znajdziecie w nim:

PUBLICYSTYKA

ZASTRZYK PRZYSZŁOŚCI Mateusz Wielgos, NAWIEDZONA AMERYKA Przemysław Pieniążek, MAŁE MIASTA, DUŻY STRACH Andrzej Kaczmarczyk, KINO JAK MALOWANIE Robert Ziębiński, FANTASTYCZNY ŚWIAT: BRAZYLIA CZ .1 Marek Grzywacz, CENZOR, TWÓJ BRAT CZ.1 Maciej Parowski, DUŃCZYCY Z LAMUSA Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz, SŁUSZNA SŁUSZNOŚĆ Rafał Kosik, ODRODZENIE ANALOGOWYCH ANTYKÓW Peter Watts, MIŁOŚĆ, SŁOWO MAGICZNE Łukasz Orbitowski

PROZA POLSKA

RÓŻA WIATRÓW Cezary Zbierzchowski, STARCIE ULTYMATYWNE Wiktor Ruszkiewicz

36 MMA Michał Nowina

PROZA ZAGRANICZNA

KADRY APOKALIPSY Paolo Bacigalupi, CIEMNE OGRODY Greg Kurzawa, SHOGGOTHY W ROZKWICIE Elizabeth Bear


Nowość wydawnictwa Zysk i S-ka

I długo wyczekiwana przeze mnie nowość Zyska:

Niewidzialna korona - Elżbieta Cherezińska

Dwa miecze...
Dwie korony...
Jedno królestwo.

Po dwustu latach Przemysł II odzyskuje koronę. Na Królestwo jednak pada cień. Król zostaje brutalnie zamordowany. Granice przekraczają margrabiowie brandenburscy. Wojownicy starych bogów ostrzą groty strzał. Od północy na kraj patrzą żelaźni bracia, kierując ostrza mieczy w chrześcijan. W Królestwie narasta przerażenie i zamęt. Nad pustym tronem złowieszczo kołują herbowe bestie, a jedyny obrońca zamordowanego władcy tkwi w lochu. Nadchodzi wojna, z której nikt nie wyjdzie z honorem. Nie ma świętości nawet wśród duchownych. Ktoś jednak czuwa nad rozbitym krajem.

W samo południe - odsłona CXXXI

Hubert jeszcze zdrowieje w Nidzicy, a dokładnie w Kalborni, więc mnie dzisiaj przypadł ten zaszczyt, aby zrobić Wam konkurs: W samo południe.

Zasady konkursu znajdziecie tutaj, nic się nie zmieniło.

Do wygrania w tej edycji mamy trzy egzemplarze książki ufundowane przez IW Erica - Miecz Salomona Marka Orłowskiego.


Pytania:

1. Wydawnicze: proszę podać wszystkie tytuły książek, które napisał Tomasz Stężała, a wydał je IW Erica. Dodatkowo proszę podać imiona i nazwiska aptekarzy - bohaterów powieści "Aptekarz".
2. Historyczne: na tegoroczny XXI Festiwal Fantastyki w Nidzicy zawitał autor, który już dawno nie bywał na konwentach. Z tej okazji Solaris wydał dwa tomy Jego opowiadań. Proszę podać Jego imię i nazwisko oraz po trzy tytuły Jego powieści i opowiadań.
3. Szortalowe: dawno nie było, Hubertowi coś się nie chce. Mamy zmianę redaktora naczelnego Szortalu na wynos. Z tej okazji pytanie, proszę podać imiona i nazwiska przynajmniej dwóch redaktorów naczelnych Szortalu na wynos.

Do dzieła!