Listopad 2013

"Szortalowe króciaki" - mp3

"Szortalowe króciaki" na Beezarze!!! 

Od teraz można stąd ściągać nasze szortowe audiobooki w postaci plików mp3. Można słuchać wszędzie, gdzie tylko mamy ochotę. Na chwilę obecną mamy pięć króciaków w formie audio, ale z czasem będzie ich coraz więcej. 

Zapraszamy!!!

Obcy w swoim kraju

OBCY W SWOIM KRAJU: Konkurs na szorta o tematyce postapokaliptycznej.

Gdy rzeczywistość stanie na głowie, przestaniesz być sobą.

Świat po zagładzie to świat obcy.

Nie ta sama już ziemia, która cię zrodziła…

Czy po zagładzie Twojego kawałka ziemi przynależysz gdziekolwiek? Czy liczą się korzenie, z których wyrosłeś, tradycja, wspólne dobro? A może rozpad wszystkiego, co znałeś, to furtka do absolutnej wolności?

Weź udział w dwuportalowym konkursie literackim „OBCY W SWOIM KRAJU”! Stwórz krótką formę literacką o życiu w postapokaliptycznej Polsce i wygraj ciekawe nagrody książkowe. Szczegółowy regulamin konkursu znajdziesz pod linkiem:

OBCY W SWOIM KRAJU: REGULAMIN KONKURSU”.

Organizatorami konkursu są: SZORTAL & TRZYNASTY SCHRON.

Na prace czekamy do 27. 11. 2013. Zapraszamy do udziału! Wszelkie pytania związane z konkursem prosimy kierować pod adres: konkurs@szortal.com .

REGULAMIN KONKURSU „OBCY W SWOIM KRAJU”

REGULAMIN KONKURSU „OBCY W SWOIM KRAJU”

 

  1. ORGANIZATORZY


 

2.  FUNDATORZY NAGRÓD


 


 

 

Nagrody:

 

Nagroda główna (pierwsza nagroda jurorska):

Króciak

obrazek

Władimir Arieniew już wcześniej pojawiał się na Szortalu. Dziś znów mamy okazję przeczytać jego opowiadanie. Tym razem tłumaczeniem zajął się Mariusz Drewniak, któremu jesteśmy bardzo wdzięczni za kawał dobrej roboty. Sam Arieniew jest autorem wielu powieści oraz opowiadań, które tłumaczone były na polski, litewski czy estoński. Miło nam zaprosić na króciaka:

Konwersja całkowita

Szortal na wynos - Listopad 2013

Listopad jest dobrym miesiącem do czytania. W ogóle jest dobrym miesiącem. Coraz ciemniej, coraz zimniej, a przy pod kocem najlepiej usiąść z gorącą herbatą (niekoniecznie u Heleny) i dobrą lekturą. A my taką mamy. W najnowszym numerze "Na wynos" znajdziemy teksty takich autorów jak Pawlak, Brzostowski czy Piskorski. Jest też coś dla oka. Nową okładkę przygotował dla nas Jacek Kaczyński. Podoba się? Poza tym możecie też znaleźć trochę ilustracji przy niektórych tekstach. Nowością (choć może nie taką nową) są wywiady, a raczej mini wywiady, bo jak na Szortal przystało, nie przedłużamy, nie przynudzamy. W dziale "7 pytań do..." spotkamy się z Sylwią Błach ("Strach", "Bo śmierć to dopiero początek") oraz Michałem Gołkowskim ("Ołowiany świt"). Nie zabraknie też recenzji. 

Mamy nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie!

Wasz Wielki Szort!

Nowość wydawnictwa C&T

Przedstawiałem Wam kiedyś serię Biblioteka Grozy toruńskiego wydawnictwa C&T. Niedawno ukazała się nowa pozycja: Gość Drakuli Brama Stokera.

Bram Stoker (1847-1912) to jeden z najsłynniejszych klasyków irlandzkich. Zasłynął powieścią „Dracula” - najbardziej znaną opowieścią o wampirze w historii literatury. Ale równie znane i cenione są jego opowiadania grozy. Niemal każda antologia ghost stories zawiera jedno czy dwa z nich. Zebrane w tym tomie opowieści wydano dopiero dwa lata po śmierci autora, w 1914 roku. Większość z nich to utwory, które cały wiek czekały na polski przekład! O wiele za długo, jak się wydaje, czytając chociażby taki mistrzowsko skonstruowany „Powrót Abla Behenny”...

Nowość wydawnictwa Zysk i S-ka

Florencka gra - Michele Giuttari

Międzynarodowy bestseller!

Ćwierć miliona sprzedanych egzemplarzy!

Florencja, piękna stolica Toskanii, której zabytki i dzieła sztuki przyciągają miliony turystów, ma też swoje drugie, mroczne oblicze. Komisarz Michele Ferrara, szef wydziału śledczego policji wie o tym bardzo dobrze – dla niego świat zbrodni to codzienność od ponad dwudziestu lat.
 

W mieście, które jeszcze nie otrząsnęło się po sprawie słynnego Potwora, znów działa seryjny morderca. Nie tylko zabija swoje ofiary, ale także okalecza ich ciała. Pozostaje nieuchwytny, policja nie jest w stanie znaleźć powiązań pomiędzy poszczególnymi zbrodniami ani przewidzieć kolejnego posunięcia zabójcy.
 

Do komisarza Ferrary przychodzą anonimowe listy. Czy ich enigmatyczna treść jest powiązana z serią okrutnych morderstw? Czy stoją za tym dawni wrogowie Ferrary z groźnej mafii kalabryjskiej? Czyżby komisarz też miał znaleźć się na liście ofiar?

Króciak

obrazek

Dziś w szortowni mamy debiutującą u nas Paulinę J. Król i jej tekst 0,3 sekundy

Oczywiście możecie go czytać trochę dłużej ;)

Zapraszamy!

W Samo Południe - odsłona XCVII

Witajcie! Najwyższy czas ogłosić najnowszą odsłonę naszego tradycyjnego konkursu. Tym razem będzie tylko dwóch zwycięzców, ale za to każdy otrzyma po kompletnej trylogii "Diabłu ogarek" Konrada T. Lewandowskiego, które ufundowało Wydawnictwo RM.

Jakby co - cały listopad będzie tak bogaty. W tym miesiącu mamy setną edycję W Samo Południe, a to przecież zobowiązuje, co nie?

Zasady konkursu znajdziecie tutaj.

Pytania:

1. Wydawnicze: Wśród wydanych przez Wydawnictwo RM książek są kursy malowania. Proszę powiedzieć, czego się z nich możemy nauczyć malować.

2. Historyczne: Co w fizjonomii przybranej córki Ksina odróżniało ją od ludzi? Znaczy, w normalnej postaci, a nie, kiedy "strzygowała" (a może powinienem napisać "strzygła"?). Proszę podać tytuł książki, w którym ta postać pojawiła się po raz pierwszy.


Do boju!

Osama - Lavie Tidhar

Książka doskonała

Aleksander Kusz


Podobnie jak wielu z Was należę do klubu miłośników wydawnictw Powergraph (proza polska) i Mag (proza zagraniczna). Bo dobre książki wydają, po prostu. Duża część moich fantastycznych znajomych należy także do Klubu Miłośników Gustu Andrzeja Miszkurki (KaMaGAMa), co objawia się w nabywaniu i czytaniu (tak, to duża różnica, bo jako książkomaniacy zazwyczaj kupujemy więcej, niż jesteśmy w stanie przeczytać) Jego autorskiej serii „Uczta Wyobraźni”. Oczywiście nie wszystkie pozycje z tej serii są świetne, więc nie wszystko kupujemy i nie zawsze wszystko czytamy (ja należę do gatunku: mam wszystkie pozycje, przeczytałem większość). Trzydziestą trzecią, jak na razie ostatnią (na styczeń AM zapowiedział aż cztery pozycje, szaleje ostro) jest powieść Laviego Tidhara  „Osama”.

Książka, jak to zwykle w Uczcie Wyobraźni, bardzo ładnie wydana edytorsko. Nie za długa - 290 stron, co przy ostatnich pozycjach z UW (Unii Wolności już nie ma, albo jest, ale należy do gatunku kanapowych, bo nikt jej jeszcze nie zdążył wykreślić z rejestru partii politycznych, więc pisząc UW raczej już się nie można pomylić) jest zmianą, bo i Shepard, i Clarke, i Ford, należały raczej do tych bardziej obfitych objętościowo (na odmianę ostatnio omawiany przeze mnie „Wurt” Noona też był krótszy, ciekawe, może ja omawiam tylko te krótsze? Muszę się nad sobą zastanowić).

Tidhar w Subiektywnie

Zapraszam do przeczytania najnowszego omówienia, które napisał Alek. Poniżej małe co nieco na apetyt, natomiast całości szukajcie tutaj.

Podobnie jak wielu z Was, należę do klubu miłośników wydawnictw Powergraph (proza polska) i Mag (proza zagraniczna). Bo dobre książki wydają, po prostu. Duża część moich fantastycznych znajomych należy także do Klubu Miłośników Gustu Andrzeja Miszkurki (KaMaGAMa), co objawia się w nabywaniu i czytaniu (tak, to duża różnica, bo jako książkomaniacy zazwyczaj kupujemy więcej, niż jesteśmy w stanie przeczytać) Jego autorskiej serii „Uczta Wyobraźni”. Oczywiście nie wszystkie pozycje z tej serii są świetne, więc nie wszystko kupujemy i nie zawsze wszystko czytamy (ja należę do gatunku: mam wszystkie pozycje, przeczytałem większość). Trzydziestą trzecią, jak na razie ostatnią (na styczeń AM zapowiedział aż cztery pozycje, szaleje ostro) jest powieść Laviego Tidhara  „Osama”.

Króciak

obrazek

Mamy kolejnego debiutanta szortalowego. Antoni Nowakowski - Czerwony przycisk. Bardzo emocjonalny tekst, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Zapraszamy!

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

J.R.R. Tolkien - Upadek króla Artura

„Upadek króla Artura”, jedyną wyprawę J.R.R. Tolkiena do świata legend arturiańskich, można śmiało uznać za jego najlepsze osiągnięcie w posługiwaniu się staroangielskim metrum. Przekształcił on dawne opowieści, nadając im atmosferę powagi i nieuchronności wydarzeń: zamorską wyprawę Artura, króla Brytanii, do dalekich pogańskich krain, ucieczkę Ginewry z Kamelotu, wielką bitwę morską po powrocie Artura do Brytanii, portret zdradzieckiego Mordreda, pełne udręki rozważania Lancelota w jego francuskim zamku. Niestety, „Upadek króla Artura” to jeden z tych poematów, których pisanie Tolkien zarzucił. Jednakże z tekstem poematu jest związanych wiele rękopisów, z których wyłaniają się wyraźne, choć tajemnicze związki zakończenia legendy arturiańskiej z „Silmarillionem” oraz niezrealizowany opis gorzkiego końca miłości Lancelota i Ginewry.

Nawet w tej fragmentarycznej i niedokończonej postaci „Upadek króla Artura” jest ewidentnie dziełem J.R.R. Tolkiena. To niedokończona, lecz niezwykle frapująca nowa wersja być może najsłynniejszej i najbardziej ulubionej brytyjskiej legendy, według syna autora i opiekuna jego literackiej spuścizny, Christophera Tolkiena, rozpoczęta na początku lat trzydziestych XX wieku i zarzucona w 1937 roku. Może nie był to zbieg okoliczności, że w tym właśnie roku został wydany „Hobbit”, dający czytelnikom przedsmak wymyślonego świata, który miał ukształtować wyobraźnię XX wieku i sięgnąć w wiek XXI.

J.R.R. Tolkien (1892–1973) jest twórcą Śródziemia oraz autorem tak klasycznych i nadzwyczajnych powieści, jak „Hobbit”, „Władca Pierścieni” i „Silmarillion”. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad pięćdziesiąt języków i sprzedały się w milionach egzemplarzy na całym świecie.

Christopher Tolkien jest trzecim synem J.R.R. Tolkiena. Wyznaczony przez ojca na opiekuna jego spuścizny literackiej, poświęcił się redagowaniu i wydawaniu jego nieopublikowanych dzieł, a zwłaszcza „Silmarillionu” i „Niedokończonych opowieści”.

Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta - David Mitchell

Wyprawa do Japonii z Davidem Mitchellem

Bartłomiej Cembaluk

„Atlas chmur” to książka, która sprawiła, że David Mitchell przestał być w Polsce postacią anonimową, a czytelnicy i wydawcy zaczęli z niecierpliwością wyczekiwać kolejnych jego utworów. Pytanie tylko, czy się na nich nie zawiodą? Historia literatury zna bowiem wiele przypadków, gdy pierwszy sukces był zarazem ostatnim, a ubóstwiani przez wszystkich pisarze okazywali się twórcami, którym umiejętności oraz talentu starczało do napisania zaledwie jednej wartościowej rzeczy. Sam byłem ciekaw odpowiedzi, gdyż „Atlas chmur” zrobił na mnie duże wrażenie, a umiejętności warsztatowe autora wręcz zachwyciły. Właśnie dlatego sięgnąłem po „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta”. Chciałem przekonać się, czy Mitchell jest twórcą, którego mogę polecić każdemu z ręką na sercu, a samemu dopisać do listy ulubionych pisarzy. Zamieszczone na okładce pochwalne epitety z prasy i wzmianki o licznych wyróżnieniach były kwestią drugorzędną, ponieważ to, co podobało się panu/pani z „Timesa”, nie musi się przecież podobać mnie. Stop. Koniec tego wstępu. Rozpisałem się, a konkrety czekają. Pora już przejść do sedna.

Najnowsza powieść Mitchella przenosi nas do roku 1799, do japońskiego portu Nagasaki. Na leżącą tuż obok sztucznie wzniesioną Dejimę przybywa holenderski urzędnik Jacob de Zoet, by odbyć służbę dla Zjednoczonej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Jednak pomiędzy analizowaniem starych dokumentów i spisywaniem nowych, mężczyzna poznaje młodą akuszerkę Orito, która wzbudza w nim fascynację, a w późniejszym czasie uczucie bliskie miłości. Związek między tą dwójką wydaje się nie mieć przed sobą przyszłości, ale jest wystarczająco mocny, by wplątać Jacoba w aferę dotyczącą tajemniczego zakonu. Oprócz tego de Zoet będzie musiał się przeciwstawić rodakom prowadzącym nieuczciwe interesy i stanąć na czele Holendrów w starciu przeciwko siłom brytyjskim. Planowane początkowo sześć lat pobytu w Japonii przerodzi się w blisko dwadzieścia i będzie to okres, który zmieni życie Jacoba na zawsze.

Mitchell w Subiektywnie

Zapraszam do lektury świeżutkiej, wprost gorącej recenzji Bartka, w której stara się on odpowiedzieć na pytanie, czy warto udać się z Davidem Mitchellem na wyprawę do Japonii. Całość znajdziecie tutaj, a poniżej mały fragmencik dla pobudzenia apetytu:

„Atlas chmur” to książka, która sprawiła, że David Mitchell przestał być w Polsce postacią anonimową, a czytelnicy i wydawcy zaczęli z niecierpliwością wyczekiwać kolejnych jego utworów. Pytanie tylko, czy się na nich nie zawiodą? Historia literatury zna bowiem wiele przypadków, gdy pierwszy sukces był zarazem ostatnim, a ubóstwiani przez wszystkich pisarze okazywali się twórcami, którym umiejętności oraz talentu starczało do napisania zaledwie jednej wartościowej rzeczy. Sam byłem ciekaw odpowiedzi, gdyż „Atlas chmur” zrobił na mnie duże wrażenie, a umiejętności warsztatowe autora wręcz zachwyciły. Właśnie dlatego sięgnąłem po „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta”. Chciałem przekonać się, czy Mitchell jest twórcą, którego mogę polecić każdemu z ręką na sercu, a samemu dopisać do listy ulubionych pisarzy. Zamieszczone na okładce pochwalne epitety z prasy i wzmianki o licznych wyróżnieniach były kwestią drugorzędną, ponieważ to, co podobało się panu/pani z „Timesa”, nie musi się przecież podobać mnie. Stop. Koniec tego wstępu. Rozpisałem się, a konkrety czekają. Pora już przejść do sedna.

W samo południe - odsłona XCVI - ogłoszenie wyników

Wtorek wieczór, musicie przyznać, że dobry jestem :)

Prawidłowe odpowiedzi:

1. Wydawnicze: Proszę podać tytuł oraz nazwisko i imię autora niedawno wydanej przez ERIKĘ książki, której akcja również toczy się w czasie II wś. i której bohaterami są Polacy.

Remigiusz Mróz - "Prędkość ucieczki"

2. Historyczne: Uwaga, będzie naprawdę historycznie. Przez ponad trzydzieści lat trwania poprzedniego ustroju, była w naszym pięknym kraju wydawana pewna seria książeczek, których akcja działa się w czasie II wś. Najbardziej charakterystyczną cechą tej serii, poza skrajnie nachalną propagandą, było logo na okładce. Proszę podać nazwę tej serii, kto ją wydawał do roku 1988 i żeby nie było tak kompletnie banalnie, tytuł i autora pierwszej książeczki, która się w tej serii ukazała.

MON, Biblioteka Żółtego Tygrysa, "Cyrk Skalskiego" Bohdana Arcta (1/1957)

Zwycięzcy:

1. Katarzyna Żyrek,

2. Krystyna Szych,

3. Joanna Partyńska.

Zwycięzcom gratuluję, proszę o dane do wysyłki nagród, pozostałych jak zwykle zapraszam na następną odsłonę.

Hubert, same kobiety, czyż to nie dziwne?

Nowość wydawnictwa Sine Qua Non

Czas żniw - Samantha Shannon

Czas Żniw to pierwsza powieść z rozplanowanej na siedem tomów serii. Samantha Shannon roztacza przed czytelnikami dystopijną wizję Londynu roku 2059. Dziewiętnastoletnia „Blada Śniąca” Paige Mahoney, pracuje dla kryminalnego podziemia Sajonu sprzeciwiającemu się panującemu systemowi. Szybko zostaje aresztowana przez tajną policję i oddana rasie tajemniczych super bytów. Aby odzyskać wolność Paige musi poddać się zasadom panującym w miejscu, w którym została przeznaczona na śmierć.

Światowa premiera Czasu Żniw odbyła się 20 sierpnia 2013 roku. Studio filmowe 20th Century Fox and Chernin Entertainment już zarezerwowało prawa do produkcji filmu opartego na powieści. Trwają spekulacje, kto zagra główne role.

Samantha Shannon ma zaledwie 21 lat i właśnie ukończyła Oksford. Mimo młodego wieku udało jej się trafić na usta tysięcy ludzi. A to za sprawą spektakularnego debiutu literackiego „Czas Żniw” (The Bone Season), który zdaniem  zagranicznych mediów będzie tak sławny jak seria o Harrym Potterze.

Nowość wydawnictwa Akurat

Czerwony Golem Peter Higgins

To błyskotliwy thriller SF rozgrywający w alternatywnej rosyjskiej rzeczywistości. To również opowieść o tym, co by było, gdyby polityczna  machina zderzyła się z tym, co w świecie niewytłumaczalne, boskie i fantastyczne.

„Czerwony Golem” Petera Higginsa w zaskakujący sposób łączy w sobie science fiction, fantasy i thriller. Pomyślcie o Moskwie lat 30 i 40, mieście przesiąkniętym strachem, kontrolowanym przez partię i tajną policję – ale z golemami, olbrzymami, starożytnymi artefaktami i czującym deszczem… Taki właśnie jest nastrój powieści Petera Higginsa.

Wissarion Łom, policyjny śledczy z prowincji i uczciwy człowiek pracujący dla systemu, zostaje wezwany do stolicy, Mirgorodu aby pomóc w śledztwie dotyczącym ataków terrorystycznych. Miasto z brudnymi ulicami, propagandowym kinem i zatłoczonymi głośnymi dworcami przytłacza go brutalnością i korupcją. Na swojej drodze spotyka Marusię, prostą i pełną nadziei dziewczynę, która na swoje nieszczęście dowiedziała się co kryje główna siedziba policji. To spotkanie oraz śledztwo Łoma doprowadza go do wykrycia spisku, który sięga najwyższych partyjnych szczebli. Łom zabiera Mariusię i postanawia uciekać. Czy na prowincji będzie spokojniej niż w mrocznym Mirogrodzie? Czy Tajna policja to jedyne niebezpieczeństwo, które im zagraża?

Peter Higgins wykładał angielski na Oxfordzie, a także pracował w Wolfson College zanim wstąpił do Służby Cywilnej. Utwory fantasy i SF zaczął pisać w 2006 roku, a jego prace pojawiły się w „Fantasy: Best of the Year 2007” oraz „Best New Fantasy”.  Mieszka i pracuje w południowej Walii.

Nowość wydawnictwa Mag

Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta - David Mitchell

Nowa powieść autora Atlasu Chmur.

Książka Roku wg New York Times, Nagroda 2011 Commonwealth Writers' Prize, Nominacja Man Booker Prize for Fiction 2010, Best Books of the Year wg Magazynu Time.

Wyobraź sobie imperium, które na półtora wieku odcięło się od świata. Nikt nie może go opuścić, obcokrajowcy nie są wpuszczani, ich religii zakazano, a ich poglądy są traktowane głęboko nieufnie. Mimo to nadal istnieje wąskie okno do wnętrza tego kraju-twierdzy: sztuczna, ogrodzona murem wyspa, połączona z portem na stałym lądzie i obsadzona jedynie garstką kupców z Europy. Jednak zamknięta Brama Lądowa nie może zapobiec spotkaniom umysłów – ani serc.

Tym narodem była Japonia, portem Nagasaki, a wyspą Dejima, dokąd zabiera nas panoramiczna powieść Davida Mitchella. Dla holenderskiego urzędnika Jacoba de Zoeta rok 1799 to początek mrocznej opowieści o obłudzie, miłości, winie, wierze i morderstwie – podczas gdy ani on, ani jego poróżnieni krajanie nie wiedzą nawet, że na świecie zmienia się układ sił…

Recenzja Bartka.

Fragment powieści.

Króciak

obrazek

W to jesienne, szare popołudnie mamy dla Was tekst, który na pewno nie sprawi, że poczujecie się jak na urlopie ;)

Marcin Szelągowski - Fikcyjna postać 

Zapraszamy do szortowni!!!

Boks na Ptaku czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak - Artur Andrus

Boks na Ptaku… tego tytułu nie przeskoczę

Anna Klimasara


Na wstępie muszę się przyznać, że jestem ogromną fanką Marii Czubaszek. I nie, nie ma to nic wspólnego z Jej „sławą” związaną z operacją plastyczną. Najpierw, wiele lat temu, poznałam to nazwisko w kontekście słuchowisk radiowych, które chłonęłam w trójkowej „Powtórce z rozrywki”, później były felietony, a całkiem niedawno „Szkło kontaktowe”. W twórczości satyrycznej pani Marii Czubaszek (chyba nie wypada, żebym pisała „pani Marii”, a na pewno nie czułabym się z tym dobrze) zawsze zachwycał mnie sposób, w jaki „ugniata” język polski do swoich potrzeb oraz Jej poczucie humoru, które z jednej strony potrafi naprawdę absurdalnie odlecieć, ale z drugiej nigdy nie wymyka się spod kontroli i zawsze dąży do z góry założonej puenty. Poza tym podziwiam panią Marię Czubaszek jako osobę, która zawsze mówi to, co myśli, a nie to, co wypada (a chyba zgodzicie się, że na szczerości w mediach nam nie zbywa…).

Cała ta laurka miała za zadanie doprowadzić mnie do książki „Boks na Ptaku czyli każdy szczyt ma swój Czubaszek i Karolak”, która jest kontynuacją wywiadu Artura Andrusa z Marią Czubaszek, wydanego dwa lata temu pod tytułem „Każdy szczyt ma swój Czubaszek”. Nie muszę chyba pisać, że pierwsza część zachwyciła mnie pod każdym względem, więc z ogromną radością powitałam część drugą.

Uważni czytelnicy zapewne już zauważyli, że tegoroczna publikacja została poszerzona o postać Wojciecha Karolaka, który najwyraźniej miał dość słuchania (czy może czytania), co żona ma do powiedzenia na jego temat. I nie będzie chyba przesadą, jeśli napiszę, że to właśnie on wysuwa się na pierwszy plan w „Boksie na Ptaku”. Z wywiadu niezbicie wynika, że w przeciwieństwie do swojej żony lubi sporo mówić, a że życie muzyka jazzowego w szarej peerelowskiej rzeczywistości wiódł nadzwyczaj barwne, zwiedzając przy okazji kawał świata, ma o czym opowiadać.

Andrus (nie zapominając, że Czubaszek i Karolak też) w Subiektywnie

Na wstępie muszę się przyznać, że jestem ogromną fanką Marii Czubaszek. I nie, nie ma to nic wspólnego z Jej „sławą” związaną z operacją plastyczną. Najpierw, wiele lat temu, poznałam to nazwisko w kontekście słuchowisk radiowych, które chłonęłam w trójkowej „Powtórce z rozrywki”, później były felietony, a całkiem niedawno „Szkło kontaktowe”. W twórczości satyrycznej pani Marii Czubaszek (chyba nie wypada, żebym pisała „pani Marii”, a na pewno nie czułabym się z tym dobrze) zawsze zachwycał mnie sposób, w jaki „ugniata” język polski do swoich potrzeb oraz Jej poczucie humoru, które z jednej strony potrafi naprawdę absurdalnie odlecieć, ale z drugiej nigdy nie wymyka się spod kontroli i zawsze dąży do z góry założonej puenty. Poza tym podziwiam panią Marię Czubaszek jako osobę, która zawsze mówi to, co myśli, a nie to, co wypada (a chyba zgodzicie się, że na szczerości w mediach nam nie zbywa…).

Przed Wami najnowsze omówienie autorstwa Ani. Znajdziecie je tutaj. Zapraszam!

Króciak

obrazek

Dziś w szortowni mamy tekst zatytułowany Edward. Jego autorem jest Istvan Vizvary, którego możecie kojarzyć zarówno z Nowej Fantastyki, czy nieistniejącego już SFFiH, jego opowiadania ukazały się również w antologiach Science Fiction po polsku oraz Szortal Fiction

Zapraszamy tylko najodporniejszych ;)

Nowość Wydawnictwa Literackiego

Uczta lodu i ognia

Ta książka pragnie zabrać czytelników w kulinarną podróż przez świat George’a R.R. Martina. Rozpoczniemy ją przy Murze i stamtąd wyruszymy na południe, do Królewskiej Przystani i Dorne, po czym przepłyniemy na okręcie na drugą stronę Wąskiego Morza, by ucztować z Dothrakami i w Wolnych Miastach.

Mamy nadzieję, że dołączycie do nas w swych kuchniach, by cieszyć się ucztą, jakiej jeszcze nie znaliście: ucztą lodu i ognia.

Witajcie w naszej karczmie!

Chelsea i Sariann

 

Przysuńcie się bliżej. Jeszcze odrobinę (…). Nachylcie się, to wyszepczę wam do ucha smutną prawdę. Nie potrafię gotować (…).

Po tak długim czasie nie potrafię sobie już przypomnieć, kto pierwszy zaproponował, żebyśmy wydali książkę kucharską z przepisami z moich powieści (…). Sariann i Chelsea podeszły do tematu zgoła odmiennie. Nie napisały do mnie z podpowiedzią, że książka kucharska byłaby fajnym pomysłem. Nie, te dwie dziewczyny zaczęły przyrządzać potrawy opisane w Grze o tron (…).  Na cześć pewnego przybytku, w którym dzieją się rzeczy straszne, dziewczyny nazwały swój blog Karczmą na Rozdrożu. W książce to właśnie przed jej drzwiami kołysało się na wietrze truchło powieszonej oberżystki. Mam szczerą nadzieję, że Sariann i Chelsea nie podzielą jej losu; ich jedzenie jest znacznie, znacznie lepsze od podawanego w tamtej karczmie.

George R.R. Martin

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Ursula K. Le Guin - Ziemiomorze

Po raz pierwszy w jednym tomie!

„Ziemiomorze” Ursuli K. Le Guin to jeden z najznakomitszych cykli literatury fantasy, porównywany z dziełami J.R.R. Tolkiena czy C.S. Lewisa. Opisuje malowniczy świat pełen wysp, smoków i tajemnic, w którym najważniejsza jest równowaga między tworzącymi go siłami. Głównym bohaterem serii jest czarnoksiężnik Ged; poszczególne części opowiadają jego losy – od najmłodszych lat i pierwszych kroków stawianych w świecie magii, aż po czasy gdy zaczęła się ona stawać niebezpiecznym narzędziem w rękach zła.
Ged, którego Ziemiomorze na zawsze zapamięta jako Krogulca, zostaje wysłany na wyspę Roke, aby tam zgłębiać czarnoksięską sztukę. Jest obdarzony niezwykłymi magicznymi zdolnościami, więc po latach nauki zostaje Arcymagiem, który będzie musiał pomóc Najwyższej Kapłance Archipelagu – Tenar – uciec z labiryntu ciemności.

Niestety, wraz z upływem lat równowaga Ziemiomorza zacznie się chwiać coraz bardziej, a prawdziwa magia i pradawne zwyczaje coraz częściej wykorzystywane będą przez mroczne siły zła i śmierci…

Ursula K. Le Guin urodziła się 21 października 1929 r. w Berkeley. Jej książki stały się klasyką nie tylko fantastyki. To już kanon literatury pięknej – analizowany, poddawany badaniom literackim, antropologicznym i psychoanalitycznym. Pisze dla dorosłych, młodzieży i dla dzieci. Jest autorką scenariuszy filmowych i esejów oraz tekstów piosenek. Została uhonorowana wszelkimi możliwymi nagrodami przyznawanymi twórcom science fiction i fantasy, z Nebulą, Hugo i World Fantasy Award na czele. Amerykańska Biblioteka Kongresu określiła ją mianem Żyjącej Legendy wśród pisarzy. Od 1958 roku mieszka w Portland w stanie Oregon.

Francuski Szef Kuchni – Julia Child

Toujours bon appetit!

Paulina Kuchta


Programy kulinarne od pewnego czasu budzą moje zainteresowanie. Bo kto z nas nie lubi czasem upichcić sobie coś dobrego, wyjątkowego, albo przynajmniej przyjrzeć się jak robią to inni? Tak, do tego zmierzam we wstępie, wszyscy jesteśmy żarłokami, lubimy jeść, a jak ktoś twierdzi inaczej to kłamie.
Co wspólnego z tym krótkim wywodem ma książka Julii Child? O tym niżej.

Pierwszy odcinek programu „Francuski Szef kuchni”, na którym oparta jest książka został wyemitowany w 1963 roku jeszcze w czarno-białej telewizji i szybko zyskał popularność. Książka jest zapisem 121 odcinków nadawanych w latach 60-tych, w lokalnej telewizji VGBH-TV na terytorium Nowej Anglii. Przygodę z nauką gotowania zaczynamy od czternastego odcinka, gdyż trzynaście wcześniejszych nie zachowało się z powodu zużycia taśm i nie zrobienia kopii dla innych telewizji edukacyjnych.

Każdy przepis opisany jest krok po kroku, najczęściej na paru stronach, uzupełniony w pomocne uwagi. Przekrój zaprezentowanych dań jest bardzo szeroki. Od deserów, różnego rodzaju ciast, ciasteczek, pralin, czy lodów, poprzez dania z dziczyzny, owoców morza, a skończywszy na ciekawych wariantach zup, sałatek i niebanalnych potraw z ziemniaków.

Niektóre potrawy zawarte w książce są daleko w sferze marzeń, jak przegrzebki, homary, ślimaki i tym podobne biedne stworzenia, które chętnie wszamałabym, ale nie miałam okazji. Na szczęście nie brakuje też wielu rzeczy, które jestem w stanie przygotować z ogólnodostępnych produktów. Większość przepisów w tej książce należy do tej kategorii.

Ponieważ w beztroskich latach 60-tych nie mówiło się o zdrowym żywieniu, autorka w wielu przepisach nie żałuje śmietany, czy kalorycznych sosów. Twierdzi, że każdy może dostosować proporcje do swoich potrzeb, ale może być to kosztem potrawy.
Nie znajdziemy też przepisu zaczynającego się od: „weź kwartę śmietanki, kwartę mąki rozczyń kwaterką mleka…”. Proporcje są podane w szklankach, łyżkach, łyżeczkach, co bardzo ułatwia gotowanie.

Child w Subiektywnie

Programy kulinarne od pewnego czasu budzą moje zainteresowanie. Bo kto z nas nie lubi czasem upichcić sobie coś dobrego, wyjątkowego, albo przynajmniej przyjrzeć się jak robią to inni? Tak, do tego zmierzam we wstępie, wszyscy jesteśmy żarłokami, lubimy jeść, a jak ktoś twierdzi inaczej to kłamie.

Ja tam... niom-niom... nic... niom-niom... nie mówię. No, może jedynie, że... niom-niom... całość najnowszej recenzji autorstwa Pauliny, w której omawia ona... niom-niom... "Francuskiego Szefa Kuchni" Julii Child... niom-niom... znajdziecie tutaj... niom-niom... Zapraszam!

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

Ślepa Plama - Wiktor Noczkin

Pierwsza rosyjskojęzyczna powieść z uniwersum S.T.A.L.K.E.R. przetłumaczona na język polski.

Tajemniczy sektor Zony

Ślepy jest chyba jednym z najbardziej pechowych stalkerów. A jednak to właśnie jemu zaproponowano, by  został przewodnikiem wybitnego uczonego Dietricha van de Meera.

Dietrich nie płaci nazbyt hojnie i porywa się na niemalże samobójcze ryzyko – ale Ślepy, szczerze mówiąc, nie za bardzo ma w czym przebierać.

Wkrótce tej dość dziwnej drużynie przychodzi się zetknąć z cokolwiek nietypowym problemem – zbadaniem sprawy tajemniczych zniknięć stalkerów, wciąż ginących w jednym i tym samym sektorze Zony. Co takiego im się przydarzyło? Jaki spotkał ich los? Tego nie wie nikt.

Jedynym tropem Ślepego i Dietricha są pijackie opowieści byłego stalkera, przysięgającego na wszystkie świętości, że to właśnie tam znajdują się szczególnie bogate pola artefaktów…


Fragment powieści.

Zapowiedź wydawnictwa Paperback

Już za tydzień w księgarniach antologia Science Fiction po polsku 2 wydawnictwa Paperback.

Autorzy: Eugeniusz Dębski, Rafał Dębski, Tomasz Duszyński, Tomasz Kaczmarek, Anna Kańtoch, Magdalena Kempna, Mikołaj Maria Manicki, Marcin Mortka, Anna Nieznaj, Marcin Podlewski, Marcin Wełnicki, Andrzej Zimniak

Fragment opowiadania Anny Kańtoch.

Króciak

obrazek

Marcin Brzostowski znów zapodaje nam krótkiego króciaka. Bardzo krótkiego, ale przecież nie ilość się liczy, a jakość. Marcin Brzostowski - Bez polotu, bez kłopotu

Króciak

obrazek

Zdrastwujtie tawarisze! 

Dziś w szortowni tekst Janusza "Jahusza" Maszczyszyna zatytułowany Celebrant.

Zachęcamy!!!

Króciak

obrazek

Wiadomo jaki dziś mamy dzień. Z tej okazji w szortowni tekst Jarosława Makowieckiego Lekcja sędziwego człowieka.

Zapraszamy!

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka


Morderca jest nienasycony. Jego żądza domaga się wciąż nowych ofiar, a ból, który im zadaje, jest trudny do wyobrażenia. Jest zimny, precyzyjny, szalony i nieobliczalny.
Detektyw Frank Quinn zetknął się już z podobnymi morderstwami. Wiele lat wcześniej podobne obłąkańcze rytuały odprawiał głośny seryjny morderca Daniel Daniele, którego osobowość nie tylko nie znała granic między tym co ludzkie i nieludzkie, ale także… granicy między płciami.
Czy potwornych zbrodni dokonuje Daniel Daniele, który dziesięć lat temu zniknął bez śladu? A może to dzieło naśladowcy? A jeśli tak, kto naśladuje seryjnego mordercę? Frank Quinn musi odpowiedzieć na te pytania, by zatrzymać falę zbrodni. Falę, która narasta.

John Lutz – autor prawie pięćdziesięciu powieści kryminalnych, wielokrotny laureat nagród Edgar i Shamus, w tym Shamus Lifetime Achievement Award, przyznawanej za całokształt osiągnięć, były prezes Mystery Writers of America i Private Eye Writers of America.

Zapowiedź wydawnictwa Solaris

4 grudnia 2013 roku ukaże się dziewiąty tom Kroków w nieznane, antologii redagowanej przez Mirka Obarkiego.

Mirek na swoim blogu ujawnił już tytuły siedmiu opowiadań, które znajdą się w zbiorze. Będzie się działo, po słabszym zeszłorocznym tomie znowu zapowiada się uczta nomen omen wyobraźni :)

O wyborze Obarskiego jak zwykle decyduje jakość prezentowanych opowiadań, a nie nazwiska autorów czy zdobyte nagrody. I to jest właśnie to, co wyróżnia tę kultową antologię spośród wszystkich innych. Doświadczeni i charyzmatyczni pisarze obok błyskotliwych debiutów.

Spis treści:

Michael Swanwick - "Umarli"
K.J. Parker - "Mapy zostawmy innym"
Kir Bułyczow - "Zeznania Oli N."
Bradley Denton - "Sierżant Chip"
Marc Laidlow - "Ulotny"
Jonathan Lethem - "Szczęśliwy Człowiek"
Brandon Sanderson - "Nowa dusza cesarza"

Ciąg dalszy nastąpi...

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Stephen Briggs, Terry Pratchett 
Żółw przypomniany Przewodnik po Świecie Dysku uaktualniony aż do "Niucha"

Jak wszyscy wiedzą, Świat Dysku jest płaski i spoczywa na grzbietach czterech słoni, które z kolei stoją na skorupie gigantycznego gwiezdnego żółwia, Wielkiego A'Tuina, dostojnie płynącego przez kosmos. Jest to również globalny fenomen wydawniczy, ze sprzedażą sięgającą 75 milionów książek na całym świecie. Publikacja „Niucha” doprowadziła kanon Świata Dysku do liczby 39 powieści, nie licząc rozmaitych przewodników, map, terminarzy i innych pobocznych projektów. To bardzo dużo Dysku do zapamiętania – więcej, niż większość ludzi potrafi opanować z jedną tylko głową. Ale nie lękajcie się, pomoc jest blisko.

„Żółw przypomniany” to jedyny oficjalny przewodnik po wszelkich dyskowych tematach, w tym (choć nie wyłącznie):
• Co robić, kiedy zbliża się słoń pustelnik?
• Gdzie w Ankh-Morpork dostać piwo?*
• Jak się gra w Okalecz Pana Cebulę?
* i przeżyć, żeby o tym opowiedzieć

Jeśli więc szukasz pewnego źródła wiedzy o prawdopodobnie najgęściej zaludnionym , a na pewno najzabawniejszym uniwersum w literaturze fantasy... Jeśli potrzebujesz wygodnego przewodnika po ważnych miejscach Świata Dysku, od Ankh-Morpork po Zemphis... Jeśli masz trudności w odróżnianiu Ahmeda Szalonego od Jacka Zweiblumena... Jeśli twoje życie zależy od orientacji, czy trafiłeś do Imperium Agatejskiego, czy do Zoonów... nie szukaj dłużej! Jest już „Żółw przypomniany. Przewodnik po Świecie Dysku uaktualniony aż do »Niucha«”.

W Samo Południe - odsłona XCVIII

Witajcie! Jak pewnie zauważyliście, wczoraj nie pojawiła się tegotygodniowa odsłona W Samo Południe. Przyczyną nie były jednak żadne marsze czy manifestacje, tylko najzwyklejsza, pokonwentowa śmierć kliniczna. Ale to było wczoraj, a dziś już jest prawie oki. No, może nie aż tak prawie oki, jak u Marsellusa Wallesa, ale jednak jest lepiej niż wczoraj. A więc startujemy.

Dziś znowu mamy dla Was "krotne nagrody". A konkretnie, są to dwa kompleciki książek guru pozytywnego myślenia, Larry'ego Wingeta, na które składają się książki ufundowane przez Wydawnictwo Druga Strona.

Wszystkich ciekawych regulaminu konkursu zapraszamy tutaj.

Pytania:

1. Wydawnicze: Druga Strona wydała pewną bardzo szczególną instrukcję obsługi. Proszę podać, czego jest to instrukcja obsługi.

2. Historyczne: Pewien dość znany polski pisarz fantasta napisał kilka lat temu dość szczególny poradnik. Proszę podać imię i nazwisko tego pisarza, nazwę cyberpunkowego cyklu jego autorstwa oraz tytuł owego poradnika.

Do boju!


BTW. Zauważyliście, że to już tylko dwie edycje do setki?

Moja siostra mieszka na kominku - Annabel Pitcher

Mieszkać można wszędzie, również na kominku

Aleksander Kusz


Papierowy Księżyc to bardzo specyficzne wydawnictwo. Pisałem to już podczas omawiania dla Was książki „Siedem minut po północy” Patricka Nessa. Wydają przeróżne rzeczy: literaturę dla kobiet, dla młodzieży, kryminały, horrory, thrillery, fantastykę, romanse paranormalne, książki przygodowe oraz, jak ją sami określają na swojej stronie, literaturę światową. Wydawnictwo niezwykłe w swoim podejściu do wydawanych książek i czytelników. Jak się sami chwalą, chyba jeszcze żadnej książki nie udało im się wydać w wyznaczonym terminie. Wiem, że to strasznie nieprofesjonalne, ale jakże inne. Kiedyś napisali, tutaj nie będę cytował, piszę z pamięci, czyli z gąbki wyglądającej jak ser szwajcarski, że wydają dwa rodzaje książek: takie, które sami chcieliby przeczytać i te drugie, które mają zarobić na te pierwsze. Mniej więcej tak to leciało w głębokim uproszczeniu.

Myślę, że omawiana właśnie książka – „Moja siostra mieszka na kominku” Annabel Pitcher - należy do tej pierwszej grupy, chyba jak wszystkie książki znajdujące się na stronie wydawnictwa w zakładce - literatura światowa.

To już trzecia przeczytana przeze mnie książka wydana przez Papierowy Księżyc. Wszystkie znalazły się we wspomnianej właśnie zakładce. Wcześniej były rewelacyjne „Magiczne lata” McCammona i bardzo dobre „Siedem minut po północy” Patricka Nessa. Muszę przyznać, że mocno zainteresowałem się pozostałymi książkami z tego działu, autorstwa Lisy Genovy, Emmy Donoghue oraz Kathleen Grissom. Ciekawe gdzie zaklasyfikują nową książkę Roberta McCammona „Łabędzi śpiew”?

Pitcher w Subiektywnie

Papierowy Księżyc to bardzo specyficzne wydawnictwo. Pisałem to już podczas omawiania dla Was książki „Siedem minut po północy” Patricka Nessa. Wydają przeróżne rzeczy: literaturę dla kobiet, dla młodzieży, kryminały, horrory, thrillery, fantastykę, romanse paranormalne, książki przygodowe oraz, jak ją sami określają na swojej stronie, literaturę światową. Wydawnictwo niezwykłe w swoim podejściu do wydawanych książek i czytelników. Jak się sami chwalą, chyba jeszcze żadnej książki nie udało im się wydać w wyznaczonym terminie. Wiem, że to strasznie nieprofesjonalne, ale jakże inne. Kiedyś napisali, tutaj nie będę cytował, piszę z pamięci, czyli z gąbki wyglądającej jak ser szwajcarski, że wydają dwa rodzaje książek: takie, które sami chcieliby przeczytać i te drugie, które mają zarobić na te pierwsze. Mniej więcej tak to leciało w głębokim uproszczeniu.

Takim oto wstępem obdarzył Alek swoją najnowszą recenzję, w której omawia debiut Annabel Pitcher - powieść "Moja siostra mieszka na kominku". Całość omówienia znajdziecie tutaj. Zapraszam do lektury!

Liga Ekstraordynarnie Oczytanych Szortalowiczów - odsłona czwarta

Niech będzie Saddam ojejku!

Witam Was w ździebko opóźnionej, listopadowej edycji naszej ekstraordynarnie trudnej gry. Tym razem, zwycięzcy prześlemy audiobooka, którego myślą przewodnią jest żucie po życiu. Tak jest, ni mniej, ni więcej, zwycięzca zgarnie audiobooka "World War Z", ufundowanego przez Wydawnictwo Zysk i S-ka.

Mało tego, niniejszym do puli finałowych nagród zostaje dodany jeden egzemplarz kultowej w kręgach miłośników militariów książki "Achtung! Panzer!" Heinza Guderiana - tę znowuż ufundował Instytut Wydawniczy ERICA.

Zasady konkursu znajdziecie tutaj, dodam tylko, że termin przysyłania zgłoszeń mija o 00:01 w poniedziałek, 25-go listopada.

I choć tygodniówkę robienia potraw z dynich wnętrzności mamy już za sobą, a i od naszych swojskich dziadyg, to już prawie dwa tygodnie minęły, to jednak jeszcze ździebko pobawmy się w straszenie.

A oto pytania:

1. Jak w oryginalnej wersji dość popularnej opowieści, miały na imię trzy siostrzyczki mieszkające na zamku pewnego długozębnego hrabiego.

2. Rogaty Lucjusz wykonał w powietrzy czarodziejski gest, wypowiedział zaklęcie ("Hama fuje, kapre duo, piston klejte fakudatum") i w jego rękach pojawił się półmisek pieczystego. Po co mu był ten półmisek?

3. Cóż huknęło niczym pękająca dętka i rozlało niczym grząska, cuchnąca breja, śmierdząc przy tym jak tysiąc otwartych grobów?

4. Czego nie można mówić w hali, z której wychodzi 7a korytarzy?

5. Po cóż ludzie wymyślają sobie potwory i potworności?

Króciak

obrazek

Przypominamy opowiadanie Alka Kusza - Szortcon 2013

Podoba się? ;)

Kim jest Iks? - konkurs

Kim jest Iks?

To już chyba nasz cykliczny konkurs, dlatego też nie będziemy się zbytnio rozpisywać. Zasady są proste. 

W szortowni pojawił się tekst zatytułowany Jamnik, a jego autorem jest właśnie Iks. 

Wasze zadanie polega na odgadnięciu tożsamości naszego pisarza. Odpowiedź (bo można zgadywać tylko raz) należy wysłać na naszą skrzynkę 

redakcja@szortal.com
w temacie wpisując "Kim jest Iks?"

Konkurs trwa do 19 listopada 2013 roku(do północy).

Nagrodami dla dwóch pierwszych osób, które odgadną tożsamość Iksa będą dwa egzemplarze książki ufundowanej przez Wydawnictwo Mag: Wicher śmierci - Stevena Eriksona.

Gotowi do zabawy?
Zapraszamy!!!


A teraz czas na pierwszą porcję podpowiedzi:

Podpowiedź pierwsza: Iks swoją debiutancką powieść pisał dłużej, niż na dzień dzisiejszy zna się ze swoją żoną.

Podpowiedź druga: I nie, Iks nie jest tym brodatym pisarzem, który jest bardzo znanym brodatym pisarzem.

Podpowiedź trzecia: Iks jest raczej młody. Również fizycznie.



Podpowiedź czwarta: Pisanie jednego ze swoich opowiadań Iks zakończył na wyspie, na której swego czasu mieszkał Victor Hugo. Opowiadanie to znalazło się później w Nowej Fantastyce.

Podpowiedź piąta: Iks miał w przeszłości wiele wspólnego z pewnym e-zinem.

Podpowiedź szósta: Wymówienie nazwiska Iksa byłoby dla obcokrajowca mordęgą ;)


Podpowiedź siódma: Iks urodził się w Święto Niepodległości.

Podpowiedź ósma: Iks bywa dziennikarzem.

Podpowiedź dziewiąta: Niedługo premierę będzie miała książka Iksa.


Odpowiedzi można przesyłać do 19 listopada 2013 roku do północy. Ogłoszenie wyników najprawdopodobniej w dniu kolejnym. Kto jeszcze nie odpowiadał, teraz ma szansę :)

Legion - Elżbieta Cherezińska

Jak to na wojence ładnie

Sławomir Szlachciński


Elżbieta Cherezińska od ładnych kilku lat pracuje na swoją markę. Początkowo jako autorka judaiców, później powieści historycznych osadzonych w rzeczywistości polskiego i skandynawskiego średniowiecza. Każda kolejna książka, przyjmowana z coraz większym entuzjazmem, przynosiła wzrost liczby wiernych czytelników. Legion to kolejna wolta tematyczna, autorka wraca w swej twórczości w czasy bardziej nam współczesne. Druga Wojna Światowa wciąż nie jest 'historią' w ścisłym tego słowa znaczeniu, zaś temat najnowszej powieści nadal budzi kontrowersje. Mimo wielu dziesięcioleci, które dzielą nas od tych wydarzeń, wciąż trudno o chłodną ocenę, wciąż blisko do rozdrapywania ran, wciąż polityka ze swym fałszem, obłudą i małostkowością ma tu wiele do powiedzenia. Pani Elżbieta z pewnością miała świadomość stosownej dawki jadu, jaki przypadnie jej w udziale; „środowiska” nie przebaczają. Cieszy mnie, że nie ulękła się tych niepożądanych apanaży.

Akcja powieści w dużej mierze jest po prostu fabularyzowanym zapisem historycznych wydarzeń. Główny kontur, to dzieje powstania oddziału Narodowych Sił Zbrojnych, tzw. Brygady Świętokrzyskiej i jej szlak bojowy wiodący przez Śląsk i Czechy w dramatycznej ucieczce przed mackami niepowstrzymanie toczącej się ameby radzieckiego ładu. Wielu bohaterów, szczególnie z pierwszego rzędu, to postacie historyczne. Także ci wymyśleni przez autorkę mają swą genezę w autentycznych życiorysach i wydarzeniach. Jedne i drugie wykreowane zostały ręką, może nie artysty, ale biegłego rzemieślnika. Podobnie mamy, jeśli idzie o czysto językowy kunszt. Niezwykła lekkość pióra daje czytelnikowi komfort równie lekkiej lektury. Dumać możemy jedynie nad faktem, że bez względu na to, w jakiej rzeczywistości porusza się twórczyni, piastowskim bądź nordyckim średniowieczu czy drugowojennej Polsce, pisze tak samo, unikając jakiejkolwiek, w zasadzie, stylizacji. W tym miejscu zaczyna się jednak dyskusja nad gustami. I choć osobiście uważam taką sterylność językową za nie do końca fortunną, to widzę w tym świadomy zamysł, trudno w związku z tym mieć pretensje.

Cherezińska w Subiektywnie

Elżbieta Cherezińska od ładnych kilku lat pracuje na swoją markę. Początkowo jako autorka judaiców, później powieści historycznych osadzonych w rzeczywistości polskiego i skandynawskiego średniowiecza. Każda kolejna książka, przyjmowana z coraz większym entuzjazmem, przynosiła wzrost liczby wiernych czytelników. Legion to kolejna wolta tematyczna, autorka wraca w swej twórczości w czasy bardziej nam współczesne. Druga Wojna Światowa wciąż nie jest 'historią' w ścisłym tego słowa znaczeniu, zaś temat najnowszej powieści nadal budzi kontrowersje. Mimo wielu dziesięcioleci, które dzielą nas od tych wydarzeń, wciąż trudno o chłodną ocenę, wciąż blisko do rozdrapywania ran, wciąż polityka ze swym fałszem, obłudą i małostkowością ma tu wiele do powiedzenia. Pani Elżbieta z pewnością miała świadomość stosownej dawki jadu, jaki przypadnie jej w udziale; „środowiska” nie przebaczają. Cieszy mnie, że nie ulękła się tych niepożądanych apanaży.

Myślę, że ten malutki fragmencik najnowszej recenzji Sławka narobił Wam niezłego "smaka" i będziecie chcieli jak najszybciej przeczytać całość omówienia "Legionu" Elżbiety Cherezińskiej. Cóż... znajdziecie je tutaj. Zapraszam!


Nowość wydawnictwa RM

Sean Longden - 1945. Polowanie na niemieckich naukowców

Ian Fleming, pisząc powieść „Moonraker”, nie opierał się wyłącznie na swojej wyobraźni. W 1945 roku brał udział w tworzeniu T-Force, tajnej brytyjskiej jednostki, którą pchnięto do śmiertelnego wyścigu o tajemnice nazistów. Należeli do niej żołnierze piechoty, z których wielu dopiero dochodziło do siebie po ciężkich doświadczeniach dnia D, żołnierze wojsk inżynieryjnych, saperzy, komandosi piechoty morskiej oraz zespoły specjalistów i naukowców.

Gnając na złamanie karku, często wkraczali w miejsca, do których jeszcze nie dotarły alianckie wojska. Odkrywali podziemne fabryki i ośrodki badań jądrowych. W zaledwie pięciuset ludzi z kilkoma dżipami zajęli Kilonię, w której znajdowało się dwanaście tysięcy uzbrojonych Niemców – aby zdobyć nazistowskie zakłady budowy okrętów podwodnych. Akcja ta mogła grozić zerwaniem zawartego z Niemcami zawieszenia broni. Po wojnie pomagali w przemycaniu niemieckich naukowców ze strefy rosyjskiej i wywożeniu ich na Zachód.

Sean Longden, mając dostęp do nieupublicznianych wcześniej dokumentów i kluczowych postaci ówczesnych wydarzeń, jako pierwszy opowiedział światu historię T-Force. Chwilami trzeba przerwać lekturę i przypomnieć sobie, że czyta się książkę historyczną, a nie przygody agenta 007.

Nowość wydawnictwa Paperback

Już dzisiaj mamy premierę antologii polskiej fantastyki - Science Fiction po polsku 2

Autorzy:

Eugeniusz Dębski,

Rafał Dębski,

Tomasz Duszyński,

Tomasz Kaczmarek,

Anna Kańtoch,

Magdalena Kempna.

Mikołaj Maria Manicki,

Marcin Mortka,

Anna Nieznaj,

Marcin Podlewski,

Marcin Wełnicki,

Andrzej Zimniak

Nowość wydawnictwa RM

„Kryptonim Garbo. Najskuteczniejszy podwójny agent drugiej wojny światowej”

Najskuteczniejszy podwójny agent drugiej wojny światowej, znany aliantom jako Garbo, Niemcom zaś jako Arabel. Jego „siatkę szpiegowską” w Wielkiej Brytanii doceniono tak bardzo, że został odznaczony… przez obie strony konfliktu.

W trakcie wojny Garbo przekazywałNiemcom informacje zebrane przez dwudziestu czterech agentów. Wszyscy byli wytworem jego wyobraźni, czego nigdy nie odkryli najlepsi szpiedzy Hitlera. Nawet nie podejrzewali podwójnej gry.

W jednej z najśmielszych operacji szpiegowskich wszechczasów Garbo przekonał Niemców do wydania rozkazu powstrzymującego oddziały, które mogły udaremnić lądowanie aliantów w Normandii 6 czerwca 1944 roku (Dzień D). Bez niego druga wojna światowa mogła się potoczyć zupełnie inaczej.

Przez dziesięciolecia prawdziwa tożsamość Garbo trzymana była w ścisłej tajemnicy. Po wojnie zniknął. Wiele lat później, po upozorowaniu własnej śmierci Juan Pujol García wyłonił się z owianego mgłą tajemnicy świata wywiadu. W nowej, uaktualnionej o oryginalne dokumenty MI5 wersji swojej relacji ujawnia kulisy tych niezwykłych wydarzeń...

W samo południe - odsłona XCVII - ogłoszenie wyników

Czwartkowe popołudnie to trochę późno, ale cóż zrobić, czasami tak wychodzi, że nie wychodzi.

Śpieszę więc do rozstrzygnięcia konkursu:

1. Wydawnicze: Wśród wydanych przez Wydawnictwo RM książek są kursy malowania. Proszę powiedzieć, czego się z nich możemy nauczyć malować.

Z kursów malowania wydanych nakładem wydawnictwa RM można nauczyć się malować: kwiaty, potwory, konie, wampiry.

2. Historyczne: Co w fizjonomii przybranej córki Ksina odróżniało ją od ludzi? Znaczy, w normalnej postaci, a nie, kiedy "strzygowała" (a może powinienem napisać "strzygła"?). Proszę podać tytuł książki, w którym ta postać pojawiła się po raz pierwszy.

Córka Ksina miała różany kolor oczu. Pierwszy raz pojawiła się w książce "Ksin" (tytuł wznowienia "Kapitan Ksin Fergo").

Zwycięzcy:

1. Natalia Szczepkowska,

2. Anna Wieczorek.

Gratuluję, proszę o dane do wysłania nagród, pozostałych jak zwykle zapraszam na nasze aktualne konkursy (zobaczcie z lewej, aż pięć książek do wygrania, coś niesamowitego!)

PS: Hubert, idziemy się zakopać w kupie jesiennych liści, znowu panie wygrały...

Science Fiction po polsku 2 - antologia

Marek Adamkiewicz

Wydana niemal dokładnie rok temu pierwsza odsłona „Science Fiction po polsku” była doskonałą okazją do sprawdzenia, w jakiej formie są zarówno uznani autorzy szeroko pojętego science-fiction, jak i ich debiutujący koledzy po piórze. Idea chwyciła, czego efektem jest decyzja o kontynuacji projektu. Decyzja ze wszech miar zrozumiała, gdyż poziom pierwszej części był w znakomitej większości naprawdę wysoki, z paroma opowiadaniami, które w mojej opinii mogłyby zbierać nagrody. Kiedy pojawiły się pierwsze wzmianki o kontynuacji, wiedziałem, że nie mogę tego przegapić.

Ogólna zasada doboru tekstów pozostała niezmieniona. Parę nazwisk zaproszonych, reszta autorów wyłoniona po konkursie literackim. Mieszanka rutyny i świeżej krwi. Wypaliło raz, to i przy powtórce musi zadziałać, nieprawdaż? Jednak czy tak jest w istocie?

Przy recenzji pierwszej części zacząłem od tzw. „koni pociągowych”. Po długich i zażartych wewnętrznych bojach, postanowiłem, że tym razem zrobię dokładnie tak samo. Nie w głowie mi eksperymenty i dziwactwa. Tradycjonalizm! Zero zaskoczeń! Choć w literaturze akurat zaskoczenia się przydają. Ale do rzeczy. Bo dryfujemy...

Jeden z mocniejszych punktów programu dostajemy już na samym początku. „Bajki Gigamecha” przenoszą nas w świat wojny, którą ludzkość toczy z ożywionymi przez sztuczną inteligencję bohaterami baśni, legend i horrorów. Pomysł, który mógł łatwo przynieść przerost formy nad treścią, został jednak świetnie rozwinięty przez Marcina Podlewskiego. Autor nader sprawnie operuje motywami z tradycyjnych utworów, nadając im nowe życie i umiejętnie łącząc je z opisem działań wojennych. Chętnie przeczytałbym umieszczoną w tych realiach powieść. Świat przedstawiony bezsprzecznie ma taki potencjał.

Science Fiction po polsku 2 w Subiektywnie

Wydana niemal dokładnie rok temu pierwsza odsłona „Science Fiction po polsku” była doskonałą okazją do sprawdzenia, w jakiej formie są zarówno uznani autorzy szeroko pojętego science-fiction, jak i ich debiutujący koledzy po piórze. Idea chwyciła, czego efektem jest decyzja o kontynuacji projektu. Decyzja ze wszech miar zrozumiała, gdyż poziom pierwszej części był w znakomitej większości naprawdę wysoki, z paroma opowiadaniami, które w mojej opinii mogłyby zbierać nagrody. Kiedy pojawiły się pierwsze wzmianki o kontynuacji, wiedziałem, że nie mogę tego przegapić.

Przed Wami najnowsza recenzja autorstwa Marka, której cały tekst znajdziecie tutaj. Zapraszam!

P.S. Czy wspomniałem, że dziś premiera tej antologii? No to uwaga - już dziś premiera "Science Fiction po polsku 2"!

Zgon - Gina Damico

Kosa

Milena Zaremba


Kobieta pracująca, o czym nieodżałowana Irena Kwiatkowska nam wiele razy przypominała, żadnej pracy się nie boi. Zwłaszcza w dobie kryzysu powinno nam to hasło przyświecać, a pierwszą pracę powinni wykonywać już nastolatki. Nawet, jeśli oferty nie zawierają informacji o wysokich zarobkach. Czy, w takiej sytuacji, ktokolwiek może się dziwić, że dorastające dziewczę zostaje Mrocznym Żniwiarzem?

Koniec Świata
Kiedyś ludzie myśleli z rozmachem. Jak koniec świata, to wybuchy, potopy, płacz i zgrzytanie zębami. Dzisiaj wystarczy brak zasięgu. Końców świata się, dzięki temu, namnożyło i nikt nie zwraca już na nie uwagi, chyba, że jedzie tam przymusowo na wakacje. Tak też szanowny czytelnik poznaje Zgon, wioskę, w której nie kwitnie życie (ach, ten czarny humor). Cudowne miejsce, tak elitarne, że jego populacja nie przekracza setki. Mieszkańcy są tak zamożni, że nie ma bloków, a jedynie domy. Wszyscy są tak mądrzy, że nie potrzebują szkoły, więc jej nie ma. Wszyscy noszą czarne bluzy, by podkreślić swoją jedność – nie istnieje tu nietolerancja. Jak przyjedziesz, to nie wyjedziesz. Może i bardziej dlatego, że nie będziesz mieć wyboru, ale któż by się czepiał. Jak ci będzie smutno, to zawsze się możesz napić –poniekąd dosłownie- niebiańskiego Jorika.

W piekle mówią po niemiecku
Pewnie dla równowagi w swoistym limbo króluje angielski. I, choć teoretycznie, wszyscy spikamy, istnieją pewne obawy, że część doskonałego humoru Giny Damico umknie czytelnikowi z Polski. Znakomite, pełne dowcipu tłumaczenie Dominiki i Dawida Repeczków, przenosi w nasze realia zabawne skróty i nazwy miejsc w wiosce i nie ma mowy, byśmy nie uśmiechnęli się, „wchodząc” do kwiaciarni Kwiatki Od Spodu czy  masarni Wyciągnięte Kopyta. Aż brakuje klubu sportowego Kopnięcie w Kalendarz. Niestety, zadaniem tłumacza nie jest tłumaczyć, kim jest „smutna Emily” i posępny Edgar wojujący z pewnym Teddym. I cały urok Jorika, gdy nie skojarzy się go z przyjacielem Hamleta w postaci czaszki, po prostu zniknie.

Ja pierdolę, kurwa, zajebiście

Damico w Subiektywnie

Kobieta pracująca, o czym nieodżałowana Irena Kwiatkowska nam wiele razy przypominała, żadnej pracy się nie boi. Zwłaszcza w dobie kryzysu powinno nam to hasło przyświecać, a pierwszą pracę powinni wykonywać już nastolatki. Nawet, jeśli oferty nie zawierają informacji o wysokich zarobkach. Czy, w takiej sytuacji, ktokolwiek może się dziwić, że dorastające dziewczę zostaje Mrocznym Żniwiarzem?

W sumie, to chyba nie. Ale jeśli jeszcze macie wątpliwości, to zajrzyjcie tutaj, gdzie znajdziecie pełen tekst najnowszej recenzji Mileny - omówienie "Zgonu" Giny Damico. Zapraszam!

Uwaga - w tekście pojawiają się słowa powszechnie uważane za wulgarne, więc jeśli nie chcecie stracić wiary w ludzkość, albo żeby zawalił Wam się świat, albo zwyczajnie oślepnąć - nie wchodźcie tam bez drugiej osoby, która uratuje Wasze zdrowie psychiczne i zasłoni Wam owe brzydkie słowa paluszkiem, tudzież zalepi je taśmą ostrzegawczą.

Zapowiedź wydawnictwa Powergraph

Na 6 grudnia Powergraph zapowiedział trzeci i ostatni tom Przedksiężycowych Anny Kańtoch.

Przypuszczam, że wszyscy jak jeden mąż (albo jedna żona?) czekają, tak?

Zapowiedź wydawnictwa Solaris

Wojtek Sedeńko podał 'skład' trzeciego tomu antologii redagowanej przez Pawła Laudańskiego - Klasyka rosyjskiej SF, który ukaże się na początku grudnia.

Znajdziecie w nim:

Anatolij Dnieprow – "Dywersja krabów"
Sewer Gansowski – "Głos"
Sewer Gansowski – "Dzień gniewu"
Jewgienij Wojskunskij, Isaj Łukodjanow – "Na skrzyżowaniach czasu"
Władimir Michajłow – "Dzień, wieczór, noc, ranek"
Wiktor Kołupajew – "Dwie lecące strzały"
Olga Łarionowa – "Sonata węża"
Siergiej Sniegow – "Arytmetyka miłości"
Paweł Amnuel – "Ponad chmury, ponad góry, ponad niebo…"
Dymitr Bilenkin – "Cichy dźwięk dzwoneczka"

Nowość wydawnictwa Mag

Dzisiaj premiera Pyłu snów Stevena Eriksona, dziewiątej odsłony Malazańskiej Księgi Poległych.

Na wojnie przegrywają wszyscy. Tę okrutną prawdę można wyczytać w oczach każdego żołnierza na każdym ze światów…
 
W Letherze armia malazańskich wygnańców pod dowództwem przybocznej Tavore wyrusza w marsz na wschodnie Pustkowia, by walczyć o nieznaną sprawę z nieprzyjacielem, którego żaden z żołnierzy nigdy nie widział.
Na tych samych Pustkowiach gromadzą się również inni, gotowi stawić czoło przeznaczeniu. Wojowniczy Barghastowie, niezdolni do tego, by wywrzeć zemstę na Tiste Edur, szukają za granicą nowego nieprzyjaciela, a przed Onosem Toolanem, ongiś nieśmiertelnym T’lan Imassem, obecnie zaś śmiertelnym wodzem klanów Białych Twarzy, stanęła groźba buntu. Na południu, zgubańskie Szare Hełmy wytargowały prawo przejścia przez zdradzieckie królestwo Bolkando. Zgubańczycy zamierzają się spotkać z Łowcami Kości, ale złożona przez nich przysięga wierności Malazańczykom zostanie poddana poważnej próbie. Starożytne enklawy pradawnej rasy szukają natomiast zbawienia – nie wśród swoich, lecz wśród ludzi – ponieważ do ostatniego ocalałego bastionu K’Chain Che’Malle zbliża się starodawny wróg.
Ostatnia wielka armia Imperium Malazańskiego jest zdeterminowana stanąć do jeszcze jednej bohaterskiej  bitwy w imię odkupienia. Czy jednak można uznać czyny za bohaterskie, jeśli obywają się bez świadków? I czy to, czego nikt nie ujrzał, może na zawsze zmienić losy świata? Przeznaczenie rzadko jest proste, a prawda nigdy nie bywa jasna. Pewne jest tylko jedno – czas nie sprzyja żadnej ze stron. Albowiem dokonano odczytu Talii Smoków i uwolniono straszliwą moc, której nikt nie potrafi zrozumieć…
 
W dalekim kraju, pod obojętnym niebem, rozpoczyna się przedostatni rozdział „Malazańskiej księgi poległych”.

Fragment powieści.

Króciak

obrazekMarcin Brzostowski staje się powoli naszym stałym "króciakowcem". W szortowni Elita polityczna
Zapraszamy do koryta... znaczy się do szortów!!!

Króciak

obrazek

Nadal jesteśmy portalem pisarskim, a opowiadanie Pauliny J. Król wcale nie jest przepisem kulinarnych. I niech Szort broni, żeby był. 

W szortowni Człowiek-winogron.

Zapraszamy.

Nowa Fantastyka 11 (374) 2013

Cud przeciętności

Sławomir Szlachciński


Dzisiejsze czasy zdają się być wypełnione wyłącznie ekstremami. Niemal każdy wolumin na księgarskiej półce to bestseller, co drugi film jest kultowy, a najdurniejsze umpa umpa to hit. Podobnie w drugą stronę. Przynajmniej raz w tygodniu musi się zdarzyć wpadka roku, jeśli nie dekady. Coraz trudniej o przeciętność. Na szczęście nieustraszona załoga Nowej Fantastyki żadnych wyzwań się nie boi i zaserwowała czytelnikom w listopadzie numer niemal wzorcowo przeciętny, zwłaszcza w dziale prozy polskiej.

Tym razem na starcie mamy dwa opowiadania konkursowe, oba zajęły ex aequo drugie miejsce. Cyrograf Grzegorza Piórkowskiego to wariacja na temat pomysłu starego jak kalifornijskie sekwoje, czyli wszyscy wiedzą, że konszachty z diabołem nie popłacają. Trochę współczesnej kosmetyki, kreskówkowa estetyka, wszystko wsparte lekko nieszablonowym podejściem do języka i w efekcie mamy opowiadanie dość przyjemne, ale niespecjalnie wyróżniające się. Zagłada Przemysława Kopcia zaś, to przypowieść filozoficzna, niezbyt odkrywcza ni w pomyśle ni w anturażu, lecz napisana ładnie i przyjemnie. Mimo, iż delikatnie pretenduje do miana fantastyki problemowej, to raczej rzecz z rodzaju łyknąć i zapomnieć; wszak dumaliśmy wcześniej o tym problemie nie raz i nie dwa.

Aeternitas Karola Nowackiego to prosta historyjka, w miarę sprawnie rozwinięta, w sosie mocarstwowej Polski z odrobinę wysilonymi założeniami i przegrzaną puentą. Lektura łechce atawizmy nacjonalistyczne, lecz śladu wielkiego po sobie nie zostawia.

Dział zagraniczny zaczynamy opowiadaniem Idealny tekst i tajna opowieść Leonida Kudriawcewa. Sympatyczna gra intelektualna oparta na fajnym pomyśle w starym stylu, czyli jak dzięki mistycyzmowi i odrobinie talentu zostać długowiecznym pisarzem. Od strony technicznej bez zarzutu. Najciekawsza, moim zdaniem, listopadowa propozycja.

Nowa Fantastyka 11/2013 w Subiektywnie

Zapraszam do lektury recenzji najnowszego numeru Nowej Fantastyki, którą omawia dla Was nasz kolego Sławek, Całość znajdziecie tutaj, natomiast wszystko zaczyna się tak:

Dzisiejsze czasy zdają się być wypełnione wyłącznie ekstremami. Niemal każdy wolumin na księgarskiej półce to bestseller, co drugi film jest kultowy, a najdurniejsze umpa umpa to hit. Podobnie w drugą stronę. Przynajmniej raz w tygodniu musi się zdarzyć wpadka roku, jeśli nie dekady. Coraz trudniej o przeciętność. Na szczęście nieustraszona załoga Nowej Fantastyki żadnych wyzwań się nie boi i zaserwowała czytelnikom w listopadzie numer niemal wzorcowo przeciętny, zwłaszcza w dziale prozy polskiej.

Szczypta Smaku - Agata Ziemnicka-Łaska i Olga Kwiecińska

Szczypta finezji

Paulina Kuchta


Kiedy gotujemy, chcemy, by nasze potrawy były zdrowe, sycące, a najlepiej jeszcze proste i szybkie w wykonaniu. Czy to możliwe?
Tak. W tej książce znajdziemy przepisy na takie właśnie dania. Z wartościowych produktów, dobrze skomponowane, a co najważniejsze - smaczne. Taka jest Szczypta smaku. Po prostu świetne, inspirujące przepisy, do których chce się wracać.


Szczypta smaku jest książkową wersją popularnego programu telewizyjnego nadawanego przez stację TVN Style. Teraz możemy już nie tylko zobaczyć jak Agata i Olga krok po kroku przygotowują potrawy, ale w dowolnej chwili, kiedy najdzie nas ochota, albo przyciśnie głód, przyrządzić je samemu korzystając z przepisu.

Agata Ziemnicka-Łaska i Olga Kwiecińska to zgrany duet. Widać, że lubią się i doskonale uzupełniają, a każda czerpie ze swoich własnych doświadczeń. Agata jako dietetyczka dba o to, by było zdrowiej na talerzu, natomiast Olga z racji swoich włoskich korzeni wprowadza do kuchni odrobinę szaleństwa i ekstrawagancji.

Gdy brak nam pomysłów na obiad, chcemy zaskoczyć rodzinę, dość już mamy nieśmiertelnych ziemniaków ugotowanych w posolonej wodzie z masłem, lub planujemy romantyczną kolację, Szczypta smaku podpowie nam co robić. Jednak przepisy to nie wszystko. Ważna jest też umiejętność równoważenia i łączenia smaków. Dobór odpowiednich przypraw, by wyostrzyć aromaty tkwiące w potrawie i przypadkiem ich nie zabić. Do tego otrzymujemy jeszcze garść przydatnych rad i wskazówek niezbędnych w kuchni. Nie będę pisać czego się dowiedziałam, bo a nuż okaże się, że wszyscy to wiedzą...

Zarówno książka, jak i program telewizyjny zarażają pozytywnym myśleniem. Mnie samej spodobało się takie przygotowanie posiłków, nawet zaprzyjaźniłam się z blenderem i warzywami.
Nie trzeba być szefem kuchni, by podać śniadanko niczym z Ritza. Jeśli ja zrobiłam kanapki 3D, to zrobi je każdy!
Ubolewam, że na niektóre rzeczy dalej mogę tylko popatrzeć, ale uczę się, oglądam, smakuję, próbuję i zachęcam. Gotowanie to nie udręka, a przyjemność, dlatego jedzmy na zdrowie!

Ziemnicka-Łaska i Kwiecińska w Subiektywnie

Kiedy gotujemy, chcemy, by nasze potrawy były zdrowe, sycące, a najlepiej jeszcze proste i szybkie w wykonaniu. Czy to możliwe?
Tak. W tej książce znajdziemy przepisy na takie właśnie dania. Z wartościowych produktów, dobrze skomponowane, a co najważniejsze - smaczne. Taka jest
Szczypta smaku. Po prostu świetne, inspirujące przepisy, do których chce się wracać.

Jeśli jesteście ciekawi dalszego ciągu najnowszego omówienia Pauliny, zajrzyjcie tutaj. Zapraszam!

Tydzień z Ignacym Karpowiczem

Dzisiaj rozpoczynamy następny Tydzień z ... Tym razem będzie to spotkanie z Ignacym Karpowiczem i jego prozą. I wszystko to dzięki Wydawnictwu Literackiemu.

Ignacy Karpowicz

pisarz, tłumacz, podróżnik (podróże po Ameryce Środkowej i Afryce Wschodniej, mieszkał w Kostaryce i Etiopii). Tłumaczy z angielskiego, hiszpańskiego i amharskiego (urzędowy język Etiopii). Laureat Paszportu Polityki 2010 za powieść Balladyny i romanse, nominowany wcześniej do tej nagrody za Niehalo (2006). Otrzymał dwie nominacje do Nike za Gesty (2009) oraz Balladyny i romanse (2011).

Tutaj jego notka na Wikipedii.


Tydzień z Ignacym Karpowiczem - Niehalo

Niehalo - Ignacy Karpowicz

…debiutancka powieść Karpowicza, z którą wszystko jest O.K.


To doceniona przez krytyków opowieść o niezwykłym dniu zwykłego studenta z Piłsudskim, Popiełuszką i Zamenhoffem w tle. Wszystko utrzymane w ironicznym i kąśliwym stylu. Kim jest Maciek? Biernym życiowo oportunistą, czy tragicznym everymanem na miarę naszych czasów? Ten dylemat wymaga indywidualnego rozstrzygnięcia.

Powieść nominowana do Paszportu POLITYKI ukazuje się w odmienionej szacie graficznej i w nowym opracowaniu.

Recenzje czytelników.

Króciak

obrazek

Antoni Nowakowski zaprasza nas na łowy, a dokładniej mówiąc na Polowanie. Wybierzecie się?

My zapraszamy!!!

W Samo Południe - odsłona XCIX

Witajcie w dziewięćdziesiątej dziewiątej odsłonie naszego stałego konkursu! Tak, tak... Do wielkiej rocznicy został już tylko tydzień. Ale żeby nie było - eskalacja nagród trwa nadal. Tym razem, zwycięzca otrzyma komplet pięciu książek Ignacego Karpowicza - "Balladyny i romanse", "Niehalo", "Ości", "Gesty" oraz "Cud" (biorąc pod uwagę, że na okładce pojawia się wątek medyczny, prawdopodobnie jest to normalny zdrowy "Cud") - ufundowany przez Wydawnictwo Literackie. Osoby, które zajmą drugie i trzecie miejsce, będą "musiały" zadowolić się samymi "Ośćmi".

Zasady konkursu tradycyjnie znajdziecie tutaj.

A teraz pytania:

1. Wydawnicze: Proszę podać tytuły i autorów trzech książek wydanych przez Wydawnictwo Literackie, których recenzje pojawiły się u nas ostatnio - przed ogłoszeniem niniejszego konkursu.

2. Historyczne: Proszę podać imiona i nazwiska trzech sławnych osób (nie licząc Stanisława Lema), z którymi korespondował Stanisław Mrożek. Uwaga - korespondencja z owymi osobami musiała się ukazać drukiem w Wydawnictwie Literackim.


No to do boju!

Klasyka rosyjskiej SF. Tom 2 - antologia

Rosyjskojęzycznych wspomnień czar, tom drugi

Aleksander Kusz


Przy omawianiu pierwszego tomu Klasyki Rosyjskiej SF napisałem, że będzie krótko. Patrząc wstecz, to średnio mi to wyszło. Wiadomo jednak, że co się odwlecze…. Tym razem będzie krótko, no, krócej niż zwykle. Drugi tom antologii pod redakcją Pawła Laudańskiego to wstęp, dziewięć opowiadań i zakończenie w całości składające się z listy mikropowieści tworzących kanon rosyjskojęzycznej fantastyki (w pierwszej części zamieszczono kanon powieści, wszyscy domyślamy się, że w trzeciej części będą opowiadania; szkoda, że nie będzie części czwartej, bo pewnie znalazłyby się tam szorty). Książka ukazała się w sierpniu. Trzeci tom, jak na razie ostatni (?) ma zostać wydany przez Solaris w grudniu, w okolicach świąt.

To tyle tytułem wstępu, tym razem bez dygresji. Okazuje się, że i tak można. Opowiadania zaczynają się tak, jak w pismach nakazano - to jest na nieparzystych stronach. W siostrzanej antologii - Złoty Wiek SF opowiadania zaczynają się niekiedy na stronach parzystych, co strasznie mnie denerwuje. (Podejrzewam, że Wojtek to robi specjalnie dla mnie, żebym się miał czego czepiać) Stosunek opowiadań niepublikowanych do publikowanych jest jak najbardziej prawidłowy: sześć niepublikowanych i trzy publikowane (przy czym akurat w takich antologiach aż tak bym się tego nie czepiał, bo kiedy publikujemy kanon, klasykę, to jest oczywiste, że coś mogło być u nas wcześniej opublikowane). Książka zaczyna się od wstępu Pawła – nietypowego, bo długiego, prawie dwudziestostronicowego. Ale, o dziwo! bardzo fajnego. Mam na myśli to, że wstępy z reguły są (tylko) po to, żeby być. Tu Paweł przedstawia nam notki na temat sześciu autorów, których opowiadania możemy znaleźć w antologii. Bardzo dobry pomysł i należy się za niego pochwała.

Klasyka rosyjskiej SF. Tom 2 w Subiektywnie

Przy omawianiu pierwszego tomu Klasyki Rosyjskiej SF napisałem, że będzie krótko. Patrząc wstecz, to średnio mi to wyszło. Wiadomo jednak, że co się odwlecze…. Tym razem będzie krótko, no, krócej niż zwykle. Drugi tom antologii pod redakcją Pawła Laudańskiego to wstęp, dziewięć opowiadań i zakończenie w całości składające się z listy mikropowieści tworzących kanon rosyjskojęzycznej fantastyki (w pierwszej części zamieszczono kanon powieści, wszyscy domyślamy się, że w trzeciej części będą opowiadania; szkoda, że nie będzie części czwartej, bo pewnie znalazłyby się tam szorty). Książka ukazała się w sierpniu. Trzeci tom, jak na razie ostatni (?) ma zostać wydany przez Solaris w grudniu, w okolicach świąt.

Tego, czy rzeczywiście było krócej niż zwykle u Alka, możecie się dowiedzieć czytając całość jego najnowszej recenzji, w której omawia on drugi tom antologii "Klasyka rosyjskiej SF". Omówienie to znajdziecie tutaj. Zapraszam do lektury!

Tydzień z Ignacym Karpowiczem - Cud

CUDowna powieść autora OŚCI

Anna ma 31 lat. Zawodowo jest neurologiem, a prywatnie atrakcyjną (ma nadzieję, że nadal jeszcze), samotną kobietą (z naciskiem na samotną). Mimo że ekscentryczności i wyobraźni mogłaby jej pozazdrościć sama Ally McBeal, w jej życiu nie dzieje się nic szczególnego — matka spiskuje przeciwko władzom spółdzielni, szef marzy o zdarciu z niej kitla, a sąsiad stale zajmuje jej miejsce parkingowe.

Wszystko zmienia się pewnego zwyczajnego dnia (poniedziałek), w zwyczajnym miesiącu (czerwiec), na jednej z warszawskich ulic… Następnego wieczoru Anna wprowadza się do Mikołaja. Zakłada jego szlafrok, podkrada mu perfumy i podbiera z szafy wyprasowane koszule. Przypadła również do gustu jego ukochanej babci. Jest tylko jeden problem — Mikołaj nie żyje. To znaczy nie oddycha, ale i nie stygnie…

Cud to połączenie szalonego pomysłu, niebanalnej fabuły, wnikliwej obserwacji i ciętego języka. Przedsmak szczytowej formy autora ości — najgłośniejszej powieści ostatnich miesięcy — laureata Paszportu POLITYKI, dwukrotnie nominowanego do Literackiej Nagrody NIKE.

„Romeo ginie, Julia żyje. Czy tak mógłby wyglądać początek wielkiej miłości? Dlaczego nie. Cuda się zdarzają, jeśli nie za życia, to po śmierci”.

Ignacy Karpowicz

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

Barbara Kingsolver - Lot motyla

Wydarzenie literackie minionego roku! Autorka bestsellerów „New York Timesa”, nagrodzona w 2010 roku Orange Prize i nominowana do Nagrody Pulitzera, powraca z zadziwiającą i niezapomnianą powieścią.

Dellarobia jest młodą żoną i matką, mieszka na podupadającej farmie, ledwie wiążąc koniec z końcem. Jej życie to pasmo rozczarowań. Pewnego dnia napotyka szokujący widok: jezioro ognia pośród cichej zalesionej doliny. Okazuje się, że jest to stado motyli monarszych, które z niewiadomych przyczyn zjawiło się w wiosce pośród Appalachów. Zjawisko wywołuje wielką konsternację wśród naukowców, przywódców religijnych i dziennikarzy, wywracając życie Dellarobii i okolicznych mieszkańców do góry nogami. Barbara Kingsolver – amerykańska powieściopisarka, eseistka i poetka. Jej książki zostały przetłumaczone na ponad dwadzieścia języków, zdobyły sobie uznanie krytyków literackich i wierną rzeszę czytelników. Zanim została pisarką, przez wiele lat pracowała jako naukowiec. Mieszka z rodziną w Południowych Appalachach.

Nowość wydawnictwa Zysk i S-ka

I coś nietypowego...

Aforyzmy i mądrości Tyriona Lannistera - George R.R. Martin

Krótki i rzeczowy. Taki jest Tyrion. Oto najlepsze, najzabawniejsze, najbardziej nieprzyzwoite i najmądrzejsze powiedzonka miniaturowego Machiavellego - karła o mózgu wielkości całej planety i sercu ze (zmatowiałego) złota. Cytaty zostały zaczerpnięte z bestsellerowego cyklu George'a R.R. Martina Pieśń lodu i ognia, na podstawie którego telewizja HBO nakręciła serial GRA O TRON.

Najlepszy prezent dla fanów Pieśni lodu i ognia George’a R. R. Martina oraz Gry o tron” nakręconej przez HBO:  zbiór przewrotnych powiedzeń niezrównanego Krasnala z Casterly Rock, z ilustracjami, których autorem jest Jonty Clark!
 
„Moją bronią jest mój umysł. Brat ma swój miecz, król Robert ma młot, a ja mam umysł… umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować ostrość.”

Zazdrośni mieszkańcy Siedmiu Królestw mogą go zwać Półmężczyzną, ale nikt nigdy nie oskarżył Tyriona Lannistera o to, że jest półgłówkiem. Złoty język ratował mu życie nieco częściej niż narażał go na śmiertelne niebezpieczeństwo.. Teraz ten specjalny ilustrowany tomik zachowuje podstawy jego wiedzy dla przyszłych pokoleń. W jego skład wchodzą poddane próbie czasy wskazówki na tematy takie jak…

Pełne uroku, głębokie, a zarazem nieubłaganie prześmiewcze, Aforyzmy i mądrości  Tyriona Lannistera są wolne od pretensjonalności, a zarazem pełne pięknie oszlifowanych klejnotów – podobnie jak ich autor.

Tydzień z Ignacym Karpowiczem - Gesty

Gesty Karpowicza to historia o samotności, milczeniu i obcości. Opowieść o odkrywaniu domu, o próbie zrozumienia, nazwania i uporządkowania przeszłych zdarzeń.

Czterdziestoletni bohater zostawia wygodne mieszkanie w kamienicy na Starym Mokotowie i jedzie do rodzinnego domu w Białymstoku, by odwiedzić niewidzianą od kilku miesięcy śmiertelnie chorą matkę. Wyjazd bohatera okazuje się jednak dopiero początkiem podróży…

Ignacy Karpowicz – pisarz, tłumacz, podróżnik (podróże po Ameryce Środkowej i Afryce Wschodniej, mieszkał w Kostaryce i Etiopii). Tłumaczy z angielskiego, hiszpańskiego i amharskiego (urzędowy język Etiopii). Laureat Paszportu Polityki 2010 za powieść Balladyny i romanse, nominowany wcześniej do tej nagrody za Niehalo (2006). Otrzymał dwie nominacje do Nike za Gesty (2009) oraz Balladyny i romanse (2011).

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

Carska Manierka - Andrzej Pilipiuk

 Najnowszy zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka, to pasjonujące i pełne przygód historie, w których tajemnicza przeszłość miesza się z brutalną teraźniejszością.

Krótkie i barwne historie utkane w niezwykłą kompozycję światów.

Fragment powieści.

Pilipiuk jest autorem perełek – jeżeli chodzi o koncepty, jeżeli chodzi o opowiadania – naprawdę zazdroszczę autorowi takich pomysłów.

Paweł Dunin-Wąsowicz

Ma nieokiełznaną wyobraźnię i odwagę, żeby tworzyć światy, które stoją w poprzek zdrowemu rozsądkowi…

 Grzegorz Kapla „MALEMEN”

Nowość wydawnictwa Powergraph

Felix, Net i Nika oraz Sekret Czerwonej Hańczy - Rafał Kosik

Co dorośli tym razem ukrywają przed gimnazjalistami? Jak godnie przyjąć w szkole zagranicznych gości? I co skrywa tajemnica Czerwonej Hańczy? Dwunasty już tom serii opowiada o szkolnej wycieczce, która zamieniła się w coś zupełnie innego, romansach i niespodziewanych flirtach oraz zagadce kryminalnej, z którą muszą się zmierzyć bohaterowie. Tom można czytać niezależnie od innych części serii.

Rafał Kosik (1971) pisarz science fiction, publicysta i scenarzysta. W swojej prozie łączy fantastykę socjologiczną z elementami sensacji i horroru. Opublikował liczne opowiadania (m.in. w „Nowej Fantastyce” i magazynie „Science Fiction, Fantasy & Horror”), powieści Mars (2003), Vertical (2006) oraz Kameleon (2008) oraz zbiory opowiadań Obywatel, który się zawiesił (2011) i Nowi Ludzie (2013).

Kim jest Iks? - Rozwiązanie Konkursu

obrazek

Oto nadeszła wiekopomna chwila...

Naszym Iksem był Emil Strzeszewski. Jego powieść "Ektenia" ukaże się już za dwa dni dzięki wydawnictwu Powergraph

Odpowiedzi przyszło sporo i muszę nadmienić, że całkiem dużo było odpowiedzi prawidłowych. 

Ponieważ konkurs trwał do wczoraj, nie zdradzaliśmy wcześniej, że Iks został już zdemaskowany. 

Pierwszymi osobami, których wiadomości z właściwymi odpowiedziami otrzymaliśmy, były:

Beata Kajtanowska

otrzymuje od nas książkę "Wicher śmierci" Stephena Eriksona (wydawnictwo Mag)

Marcin Łukasiewicz

otrzymuje od nas książkę "Wicher śmierci" Stephena Eriksona (wydawnictwo Mag)

Dodatkowo postanowiliśmy nagrodzić jeszcze jedną osobę, spośród wszystkich, którzy podali prawidłową odpowiedź. Losowo ma się rozumieć. Padło na:

Macieja Rybickiego

który dostaje od nas książkę "Kuźnia ciemności" Stephena Eriksona (wydawnictwo Mag)

Gratulujemy i dziękujemy za udział :)

Nagrodzonych prosimy o przesłanie swoich danych adresowych na adres akusz@szortal.com

Nowość wydawnictwa Mag

Dzisiaj mamy silną środę :) Dużo premier. W wydawnictwie Mag aż cztery, niesamowite. Dzisiaj przedstawię trzy - wznowienia Mechanicznego anioła i Mechanicznego księcia, oraz premiera Mechanicznej księżniczki z serii Diabelskie maszyny.

Mechaniczny anioł - Cassandra Clare

Magia jest niebezpieczna, ale miłość jeszcze bardziej. Kiedy szesnastoletnia Tessa Gray pokonuje ocean, żeby odnaleźć brata, celem jej podróży jest Anglia za czasów panowania królowej Wiktorii. W londyńskim Podziemnym Świecie, w którym po ulicach przemykają wampiry, czarownicy i inne nadnaturalne istoty, czeka na nią coś strasznego. Tylko Nocni Łowcy, wojownicy ratujący świat przed demonami, utrzymują porządek w tym chaosie. Porwana przez Mroczne Siostry, członkinie tajnej organizacji zwanej Klubem Pandemonium, Tessa wkrótce dowiaduje się, że sama jest Podziemną z rzadkim darem zmieniania się w inną osobę. Co więcej, Mistrz - tajemnicza postać kierująca Klubem - nie zatrzyma się przed niczym, żeby wykorzystać jej moc. Pozbawiona przyjaciół, ścigana Tessa znajduje schronienie w londyńskim Instytucie Nocnych Łowców, którzy przyrzekają, że znajdą jej brata, jeśli ona wykorzysta swój dar, żeby im pomóc. Wkrótce Tessę zaczynają fascynować dwaj przyjaciele: James, którego krucha uroda skrywa groźny sekret, i niebieskooki Will, zniechęcający do siebie wszystkich swym sarkastycznym humorem i zmiennymi nastrojami… wszystkich oprócz Tessy. W miarę jak w trakcie swoich poszukiwań, zostają wciągnięci w intrygę, grożącą zagładą Nocnych Łowców, Tessa uświadamia sobie, że będzie musiała wybierać między ratowaniem brata a pomaganiem nowym przyjaciołom, którzy próbują ratować świat… i że miłość potrafi być najbardziej niebezpieczną magią.

Fragment powieści.

Mechaniczny książę - Cassandra Clare

Nowość wydawnictwa Mag

Mechaniczna księżniczka - Cassandra Clare

Mroczna sieć zaczyna się zaciskać wokół Nocnych Łowców z Instytutu Londyńskiego. Mortmain planuje wykorzystać swoje Piekielne Maszyny, armię bezlitosnych automatów, żeby zniszczyć Nocnych Łowców. Potrzebuje jeszcze tylko ostatniego elementu, żeby zrealizować swój plan. Potrzebuje Tessy Gray, Charlotte Branwell, szefowa Instytutu Londyńskiego, rozpaczliwie stara się znaleźć Mortmaina, zanim ten zaatakuje. Ale kiedy Mortmain porywa Tessę, chłopcy, którzy roszczą sobie równe prawa do jej serca, Jem i Will, zrobią wszystko, żeby ją uratować. Bo choć Tessa i Jem są zaręczeni, Will jest zakochany w niej jak zawsze.

Fragment powieści.

W samo południe - odsłona XCVIII - ogłoszenie wyników

Środa wieczór, wróciłem do normy :)

Prawidłowe odpowiedzi:

1. Wydawnicze: Druga Strona wydała pewną bardzo szczególną instrukcję obsługi. Proszę podać, czego jest to instrukcja obsługi.

"Alkoholik. Instrukcja obsługi" Jolanty Reisch-Klose i Eweliny Głowacz.

2. Historyczne: Pewien dość znany polski pisarz fantasta napisał kilka lat temu dość szczególny poradnik. Proszę podać imię i nazwisko tego pisarza, nazwę cyberpunkowego cyklu jego autorstwa oraz tytuł owego poradnika.

Marcin Przybyłek, Gamedec, "Sprzedaż albo śmierć?! Antyporadnik".

Zwycięzcy:

1. Krzysztof Jakowuk,

2. Patrycja Paliczka.

Gratuluję, proszę o dane do wysyłki nagród, pozostałych jak zwykle zapraszam na nasze rozliczne konkursy (Szorty piszcie!!!)

PS: Hubert, ufff, udało się, wreszcie jakiś facet...

Koszmarne przebudzenie - Rosalind Noonan

Depresja niekoniecznie zimowa

Anna Klimasara


Książka „Koszmarne przebudzenie” trafiła w moje ręce dość przypadkowo. Prawdopodobnie sama bym po nią nigdy nie sięgnęła, tematyka depresji poporodowej jest mi obca i nie wydaje mi się jakoś szczególnie pociągająca (a kojarzę ją głównie z niedawnymi nagłówkami w naszych jakże rzetelnych serwisach informacyjnych, które wiadomością dnia uczyniły rzekomą depresję księżnej Kate). Ale skoro książka już znalazła się na mojej półce, poświęćmy jej chwilę…

Powieść podzielona jest na dwie części, które można roboczo określić informacyjną i kryminalną. Przyznaję, że część informacyjna była dla mnie wyzwaniem. Dowiadujemy się w niej o trudach życia codziennego Chelsea, która doczekała się upragnionej córeczki, ale niestety nie radzi sobie w roli matki, coraz bardziej zapadając się w otchłań depresji. Rozumiem doskonale potrzebę nakreślenia tła dla dalszych wydarzeń, jednak chwilami Rosalind Noonan chyba zbytnio zagłębiła się w szczegóły, jak gdyby nie ufała inteligencji swoich czytelników. Bezradność Chelsea w zaistniałych okolicznościach można byłoby doskonale oddać opisując jedną, góra dwie sytuacje, a wszystkich bohaterów dramatu dałoby się przedstawić na trzydziestu stronach, zdecydowanie nie potrzeba do tego ich aż stu siedemdziesięciu, jak to jest w przypadku „Koszmarnego przebudzenia”. Jeśli jednak celem Noonan było, by ogólne znużenie i zniechęcenie głównej bohaterki przeniosło się na czytelników, wyszło jej to świetnie. W okolicach sto pięćdziesiątej strony byłam zdecydowana przerwać lekturę, jeżeli nie wydarzy się wreszcie coś ciekawego (na szczęście się wydarzyło, ale o tym za chwilę).

Noonan w Subiektywnie

Książka „Koszmarne przebudzenie” trafiła w moje ręce dość przypadkowo. Prawdopodobnie sama bym po nią nigdy nie sięgnęła, tematyka depresji poporodowej jest mi obca i nie wydaje mi się jakoś szczególnie pociągająca (a kojarzę ją głównie z niedawnymi nagłówkami w naszych jakże rzetelnych serwisach informacyjnych, które wiadomością dnia uczyniły rzekomą depresję księżnej Kate). Ale skoro książka już znalazła się na mojej półce, poświęćmy jej chwilę…

Wszystkich zainteresowanych całości
najnowszej recenzji Ani zapraszam do zajrzenia tutaj. Warto. I to pomimo tego, że nie będzie już w niej ani słowa więcej o księżnej Kate.

Nowość wydawnictwa Mag

Peanatema - Neal Stephenson

Neal Stephenson nie rozczarowuje. Mimo że ma już ugruntowaną pozycję, niczego nie musi udowadniać i z powodzeniem mógłby do końca życia produkować kolejne wersje swoich najpopularniejszych książek, on wciąż niestrudzenie bada intelektualne narzędzia, za pomocą których człowiek usiłuje oswoić rzeczywistość i szuka nowych sposobów na przełożenie ich na język literatury. Najnowsza próba zmierzenia się z jego ulubionym tematem nosi tytuł Peanatema. Grunt pod Peanatemę Stephenson przygotował monumentalną trylogią pt.: Cykl Barokowy, w którym odsłania przed czytelnikiem moment narodzin nowożytnej nauki i racjonalnego świata cywilizacji Zachodu. Stephenson skupił się na odnalezieniu prawdziwych fundamentów XXI wiecznej cywilizacji Zachodu zbudowanej dzięki racjonalnemu opisowi rzeczywistości narzuconemu w epoce Baroku przez ludzi takich jak Newton czy Leibniz i uporządkował te nowe zdobycze ludzkiej myśli, nowe idee i prądy filozoficzne, które ją ukształtowały. Już w Cyklu Barokowym widać proces odwrotu autora od nowoczesnych technologii i skoncentrowanie się na człowieku i potędze ludzkiego umysłu.
Peanatema stanowi ukoronowanie tego procesu. Stephenson opisał tu badaczy, filozofów, naukowcy, którzy zostali zamknięci w zakonach i pozbawieni dostępu do komputerów, akceleratorów cząstek oraz reszty niezbędnego ustrojstwa, lecz nie zaprzestali swoich badań. Opracowali nowe metody pracy, równie dobre, a może nawet lepsze od starych, bo działające wyłącznie w oparciu o wszechstronne możliwości psychofizycznego instrumentarium człowieka. Tym samym Stephenson zdaje się mówić wprost - jedyną technologią, którą warto rozwijać jest człowiek.
Tytuł Peanatema powstał z połączenia dwóch słów: pean (hymn pochwalny, lub pieśń dziękczynna) i anatema (klątwa, albo ostre potępienie), co razem daje słowo, które pięknie oddaje ambiwalentny stosunek człowieka do własnego umysłu, bo łączy w sobie pochwałę i przekleństwo jego możliwości. Oczywiście u Stephensona więcej jest tego pierwszego, w czym jego książka również przypomina klasyczną powieść SF, ale odartą z dawnej naiwności i zrestartowaną w nowej formule. Formule

Tydzień z Ignacym Karpowiczem - Balladyny i romanse

Na dzisiaj mamy chyba najbardziej znaną książkę Ignacego Karpowicza - Balladyny i romanse.

Laureat Paszportu Polityki 2010

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej.

Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też żelazka.

Pewnego dnia bogowie postanawiają działać. Dużą grupą zstępują wśród ludzi. Czy Nike, Afrodycie, Jezusowi, Ozyrysowi, Lucyferowi i innym uda się przywrócić właściwe hierarchie? Czy ludzkość jeszcze raz uwierzy? I dlaczego bogowie, mając tak wiele możliwości, na miejsce swego „zniebozstąpienia” wybrali akurat „kraj w promocji”, czyli Polskę?

Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza, nominowanego do Nagrody Nike za Gesty, to świetnie skonstruowany, ironiczny traktat o współczesności. Zabawny i przerażający zarazem. Prowokacyjny i obrazoburczy. Jednym się spodoba. Drugim nie. I tak ma być.

O książce napisali:

Czytam tę powieść jako narrację o nieprzerwanym procesie wytwarzania bogów przez człowieka. A także o współczesnym Polaku, który kleci transcendencję z ikon popkultury i antycznych mitów, z wielkich opowieści religijnych i telewizyjnych seriali. Przetwórstwo transcendentalnych śmieci nie służy jednak pisarzowi do biadolenia nad stanem współczesnej kultury. Jego książka - najbardziej pokręcona powieść całej pierwszej dekady XXI wieku - to narracyjna wizja świata, do którego zeszli bogowie na miarę naszej wyobraźni.

Przemysław Czapliński

Króciak

obrazek

Andrzej W. Sawicki napisał Opowieść o wróżce. Bardzo podobała nam się historia i mamy nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu. 

Zamknij się! Przestań narzekać i zacznij żyć! Czyli kopniak ku lepszemu życiu - Larry Winget

Jak żyć i jak nie żyć!

Paulina Kuchta


Pozornie życie jest proste. Wszyscy przecież jakoś żyjemy. Z nastawieniem na “jakoś”. “Jakoś to będzie”, “jakoś dam sobie radę”. Czy jednak tak chcielibyśmy? Czy to nas urządza?
Zasadniczo, większość z nas, jeśli nie wszyscy, pragniemy zmian i najlepiej by były to zmiany na lepsze. Szczęście, dobrobyt, sukces. Kto z nas o tym nie marzy, ręka w górę!
Czy jednak potrzebujemy poradników, by to osiągnąć? Poznać odpowiedź na to klasyczne już pytanie: Jak żyć?
Czy ten okaże się dobrą wskazówką i już niebawem zobaczycie moje zdjęcie na pudelku, czy jest to jedynie przysłowiowe “lanie wody”?


Każdy zasługuje na takiego trenera rozwoju osobistego, jakim jest Larry Winget. Autor takich bestsellerowych poradników jak: Twoje dzieci to Twoja wina, Ludzie to idioci! oraz Jesteś bez grosza na własne życzenie, to niewyglądający na przyjemniaczka facet, który pchnie cię bliżej krawędzi i tam zostawi... A wszystko po to byś osiągnął szczęście, sukces i dobrobyt pomimo swoich ograniczeń. Brzmi pięknie, prawda? A jak jest, o tym niżej.

Nie napiszę, że ta książka jest receptą na spełnione życie, bo takich recept zwyczajnie nie ma. Nie ma też poradników, po przeczytaniu których nasze życie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zamieni się w bajkę. Ale może być pomocna. Czemu więc nie skorzystać czasem z doświadczenia osób, które zawodowo zajmują się doradzaniem innym? A skoro sami odnieśli sukces, to coś w tym musi być. Przynajmniej warto wyjść z tego założenia.

Pomimo, że czasem Larry irytuje swoją pewnością siebie i nie we wszystkich kwestiach się z nim zgadzam, to daje nam różne cenne wskazówki przy okazji rozdając... kopniaki. Ma nas to jednak zmobilizować. Sprawić, że wprowadzimy choć część zasad w naszą codzienność i zrobimy to, co sugeruje w tytule, przestaniemy narzekać i zaczniemy żyć. Nie od jutra, ale od dzisiaj, a właściwie od teraz.

Winget w Subiektywnie

Pozornie życie jest proste. Wszyscy przecież jakoś żyjemy. Z nastawieniem na “jakoś”. “Jakoś to będzie”, “jakoś dam sobie radę”. Czy jednak tak chcielibyśmy? Czy to nas urządza?
Zasadniczo, większość z nas, jeśli nie wszyscy, pragniemy zmian i najlepiej by były to zmiany na lepsze. Szczęście, dobrobyt, sukces. Kto z nas o tym nie marzy, ręka w górę!
Czy jednak potrzebujemy poradników, by to osiągnąć? Poznać odpowiedź na to klasyczne już pytanie: Jak żyć?
Czy ten okaże się dobrą wskazówką i już niebawem zobaczycie moje zdjęcie na pudelku, czy jest to jedynie przysłowiowe “lanie wody”?


Nie wiem, czy najnowsza recenzja Pauliny pomoże Wam w znalezieniu odpowiedzi na wszystkie, postawione tu pytania, ale na pewno dowiecie się, czy warto tę książkę przeczytać. Zapraszam do lektury całości omówienia, które znajdziecie tutaj.

Wybrany - Bernice Rubens

Historia rodzinna, jak u Allena

Katarzyna Lizak


Zapowiedź powieści walijskiej autorki Bernice Rubens, którą znalazłam na Szortalu jakiś czas temu, wydała mi się dość kusząca: „Niezwykła historia ze szczyptą brytyjskiego humoru - Norman Zweck, wzięty prawnik, syn szanowanego londyńskiego rabina…” Magnetyczny Londyn intrygująca kultura żydowska, plus brytyjski humor to dość atrakcyjne zestawienie. Zachęcające były dla mnie również szortalowe recenzje dwóch poprzednich książek wydanych przez Wiatr od morza, które sugerowały, że to nowe wydawnictwo wydaje książki ciekawe i ambitne. Zatem bardzo, ale to bardzo zachęcona wzięłam się za czytanie „Wybranego”. Przeczytawszy kilka pierwszych stron zorientowałam się, że chyba nazbyt zignorowałam końcówkę pierwszego zdania zapowiedzi: „…Norman Zweck, wzięty prawnik, syn szanowanego londyńskiego rabina, popada w uzależnienie od zawierających amfetaminę leków.” Myślę, że nie miałabym ochoty na przeczytanie tej książki, gdybym wiedziała, że uzależnienie i pobyt w szpitalu psychiatrycznym stanowić będą jeden z jej głównych wątków. I gdyby nie to, że zobowiązałam się do napisania omówienia, po przeczytaniu kilku pierwszych stron odłożyłabym ją pewnie na półkę. Jednak przebrnęłam przez początek, który nie wydał mi się zbyt obiecujący, żeby po kilku następnych stronach czytać już z przyjemnością.

Powieść „Wybrany” opisuje losy żydowskiej rodziny Zwecków. Jej główni bohaterowie to ojciec Abraham Zweck – emerytowany rabin oraz jego dorosłe dzieci – Bella i Norman. Oboje są po czterdziestce. Żadne z nich nie założyło swojej własnej rodziny. Mieszkają w domu ojca. Bella pomaga mu prowadzić mały rodzinny sklepik. Norman to niezwykle utalentowany adwokat, który popadł w uzależnienie od leków i zaprzepaścił świetnie zapowiadającą się karierę. Poznajemy ich w bardzo krytycznym momencie. Ojciec i siostra są bezradni wobec pogłębiającego się uzależnienia Normana i decydują się oddać go na leczenie odwykowe do szpitala psychiatrycznego.

Rubens w Subiektywnie

Zapraszam do lektury recenzji debiutującej u nas Katarzyny Lizak, która omawia dla Was "Wybranego" Bernice Rubens. Cały tekst znajdziecie tutaj - mam nadzieję, że spodoba Wam się równie bardzo, jak mnie. A teraz, czas na mały sneak preview:

Zapowiedź powieści walijskiej autorki Bernice Rubens, którą znalazłam na Szortalu jakiś czas temu, wydała mi się dość kusząca: „Niezwykła historia ze szczyptą brytyjskiego humoru - Norman Zweck, wzięty prawnik, syn szanowanego londyńskiego rabina…” Magnetyczny Londyn intrygująca kultura żydowska, plus brytyjski humor to dość atrakcyjne zestawienie. Zachęcające były dla mnie również szortalowe recenzje dwóch poprzednich książek wydanych przez Wiatr od morza, które sugerowały, że to nowe wydawnictwo wydaje książki ciekawe i ambitne. Zatem bardzo, ale to bardzo zachęcona wzięłam się za czytanie „Wybranego”.
..

P.S. Zapomniałem dodać, że jest to recenzja przedpremierowa - książka trafi do księgarń jutro.

Nowość wydawnictwa Powergraph

Ektenia - Emil Strzeszewski

Premiera Ektenii Emila Strzeszewskiego
Już 22 listopada (czyli dzisiaj), na Imladrisie http://imladris.org.pl/, będzie miała premierę debiutancka powieść Emila Strzeszewskiego Ektenia.
To polski steampunk, z naciskiem na punk. W Prusach Zakonnych toczy się wojna ze Wschodniobałtami, zaś w salach szpitala dla ułomnych i obłąkanych w Kortau kabaliści eksperymentują z nieznanym. Wielowątkowa powieść z mistyką w tle.
Okładka jest wynikiem steampunkowej sesji fotograficznej grupy AlterSteam (modelka Magdalena Mysłowska, wizaż Ewa Szcześniak, fotografia i fotomanipulacja Nivelis).

Tydzień z Ignacym Karpowiczem - Ości

Człowiek bez k-ości, realia współczesn-ości, wiele możliw-ości…

Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza – laureata Paszportu Polityki – o zagmatwanej naturze relacji międzyludzkich, pełnych gier i sądów. Czasem pół-, a czasem serio. I bardzo dobrze. Bardzo.

Kot Bury zdechł. A to dopiero początek zamieszania… Maja oskarża Szymona o romans. Ninel, która dla swojej matki wciąż jest Kubą, wiąże się z Norbertem, poznanym po konkursie drag queens. Ten jednak od lat kocha się w Krzysiu, którego związek z Andrzejem stanął właśnie pod znakiem zapytania.

Jak zrozumieć człowieka, który wykasował profil na facebooku? Czy warto słuchać rad zachłannej tchórzofretki? Czy żona może polubić kochankę męża? W końcu – co może łączyć małżeństwo, gejowską parę, mężczyznę zupełnie pozbawionego owłosienia oraz kobietę o niejednoznacznej tożsamości? Wbrew pozorom –bardzo wiele…

Recenzje czytelników.

Nowość wydawnictwa Wiatr od morza

Bernice Rubens - Wybrany

Czy wszyscy jesteśmy odrobinę obłąkani? Niezwykła historia ze szczyptą brytyjskiego humoru.

Norman Zweck, wzięty prawnik, syn szanowanego londyńskiego rabina, popada w uzależnienie od zawierających amfetaminę leków. Jego przymusowy wyjazd do szpitala psychiatrycznego stanowi dotkliwy cios dla ojca, nie będącego w stanie pogodzić się z hańbą i upadkiem syna. Wstrząs zmusza bliskich Normana do zdjęcia masek noszonych od lat i odniesienia się do najboleśniejszych, skrzętnie ukrywanych tajemnic rodziny. Tymczasem Norman odkrywa, że zakład psychiatryczny – zamknięty świat, w którym pogrążeni w apatii mężczyźni żyją jak znudzone dzieci, odwiedzane co tydzień przez przerażonych rodziców – tomiejsce całkiem sympatyczne, biorąc pod uwagę, że przedsiębiorczy kolega z oddziału za odpowiednią opłatą zaspokaja zapotrzebowanie pacjentów na środki, od których są uzależnieni.

Bernice Rubens, walijska pisarka żydowskiego pochodzenia, kreśli tragikomiczną historię rodziny Zwecków z niezwykle subtelnym poczuciem humoru oraz  głębokim współczuciem dla swoich bohaterów. Powieść o niewygodnych tajemnicach, niespełnionych oczekiwaniach opresyjnego otoczenia oraz niezdolności do komunikacji w obrębie najbliższej rodziny czyta się z delikatnym uśmiechem na twarzy – nawet, jeśli w czasie lektury odnosimy wrażenie, że sami skądś to znamy.

Za powieść Wybrany autorka otrzymała Nagrodę Bookera.

Przedpremierowa recenzja Kasi.

Uczta lodu i ognia - Chelsea Monroe-Cassel, Sariann Lehrer

Anna Pleczeluk, Hubert Stelmach

Obiad w sobotnie popołudnie


Każdy kto czytał którąkolwiek część „Pieśni Lodu i Ognia” wie, że Martin jest autorem zwracającym szczególną uwagę na to, co jedzą jego bohaterowie - a jedzą dobrze i niemało. Dwie fanki (zarówno prozy Martina jak i kulinariów) jakiś czas temu założyły blog, w którym sukcesywnie odtwarzały potrawy, które pojawiły się w „Pieśni”. W ten sposób powstała „Karczma na rozdrożu”, która finalnie przekształciła się w „Ucztę Lodu i Ognia” - oficjalną książkę kucharską świata Westeros.

Książkę otwiera obszerny wstęp Georga Martina, kilka słów autorek o samej inicjatywie oraz podstawowe kwestie organizacyjne. Na początku Chelsea i Sarian radzą jak łatwo zastąpić rzadkie przyprawy i inne składniki (co może okazać się zbawienne w rychłej potrzebie przyrządzenia posiłku; poza tym, próbowaliście kiedyś kupić mięso tura?). Pojawia się tu również kilka przepisów na często pojawiające się w książce półprodukty (sosy, zasmażka, ciasta itd.) oraz krótkie charakterystyki kuchni poszczególnych części Westeros (dodaje to pewnego kolorytu, choć opisy są mocno pobieżne).

Następna część to właściwa książka kucharska. Przepisy podzielono według sześciu dobrze znanych czytelnikom powieści regionów: Mur, Północ, Południe, Królewska Przystań, Dorne i Za Wąskim Morzem. Same przepisy podane są w atrakcyjnej formie - każdy poprzedza cytat z sagi, w którym pojawia się potrawa, a przy dużej części zamieszczono fragmenty autentycznych przepisów z ksiąg XIV wiecznych i późniejszych. Ponadto część dań przedstawiono w dwóch wersjach - Westeros i współczesnej.

Książkę zamyka spis potraw, przykładowe menu (np. Wesele W Królewskiej Przystani czy Obiad w Riverrun) oraz krótki felieton o tym, że atmosfera i sposób podania jedzenia ma równie duże znaczenie, co samo przyrządzenie potraw.

Monroe-Cassel i Lehrer w Subiektywnie

Każdy kto czytał którąkolwiek część „Pieśni Lodu i Ognia” wie, że Martin jest autorem zwracającym szczególną uwagę na to, co jedzą jego bohaterowie - a jedzą dobrze i niemało. Dwie fanki (zarówno prozy Martina jak i kulinariów) jakiś czas temu założyły blog, w którym sukcesywnie odtwarzały potrawy, które pojawiły się w „Pieśni”. W ten sposób powstała „Karczma na rozdrożu”, która finalnie przekształciła się w „Ucztę Lodu i Ognia” - oficjalną książkę kucharską świata Westeros.

Proszę, jak to się złożyło - trzy recenzje książek kucharskich w dwa tygodnie. Ani chybi głód nam już nie grozi... Ale do rzeczy. Tym razem, ową niezwykłą książkę kucharską omawia Hubert (a skoro to nie o mnie mowa, więc pewnie o Hubercie zwanym Młodszym). Mało tego, nie omawia tej książki sam! A więc, wszystkich tych, którzy są niezmiernie ciekawi opinii, jaką Hubert (tak, już wiecie, że nie ja) i pewna tajemnicza dama wystawili "Uczcie lodu i ognia", zapraszam do zajrzenia tutaj.

Drabble

obrazek

Dawno nie mieliśmy na Szortalu drabbla. Mamy. Jest lirycznie i jesiennie. Zapraszamy na debiut:

Wioletta Ceglarska - Próba ognia

Tydzień z Ignacym Karpowiczem - Nowy kwiat cesarza

Ignacy Karpowicz napisał jeszcze jedną książkę, nie wydaną do tej pory przez Wydawnictwo Literackie. W 2007 roku nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukazała się książka: Nowy kwiat cesarza. Ponadto w kilku antologiach ukazały się jego opowiadania (na przykład: Ludzie miasta, Miłość we Wrocławiu).

Nowy kwiat cesarza (i pszczoły) - Ignacy Karpowicz

To nie są reportaże. To nie jest powieść. Pewnie coś „pomiędzy”, tak jak Etiopia jest „pomiędzy” – ani Afryka, ani Europa, ani Bliski Wschód; być może kraina baśni dla dorosłych, gdzie rządził zły król, znany z Cesarza Ryszarda Kapuścińskiego. Zły król odszedł, ale bajka nie skończyła się happy endem. Nowy kwiat cesarza (i pszczoły) to historia, która zdarzyła się po postawieniu ostatniej kropki.
To książka przekorna, błyskotliwa, bogata w podteksty, aluzje, pastisze. Poza odważną autoanalizą osobowości autora-narratora, poza świetnymi partiami reportażowymi, ukazującymi odrębność kultury i obyczajowości abisyńskiej, książka Karpowicza zawiera głębokie, odkrywcze opisy najstarszych zabytków abisyńskiej kultury.

Informacja wydawnictwa Prószyński i S-ka

Prószyński Media uruchamia Druk na Żądanie

Szukasz książki, której nakład jest wyczerpany? Bez skutku odwiedzasz księgarnie tradycyjne i internetowe? Wydawnictwo Prószyński Media właśnie uruchomiło nową usługę, w ramach której możliwe jest zamówienie książek niedostępnych już w regularnej sprzedaży.

21 listopada w ramach oferty księgarni internetowej Prószyński i S-ka (www.ksiegarnia.proszynski.pl) pojawiła się nowa usługa – Druk na Żądanie.  Wśród książek, które już teraz można zamówić w ramach tej oferty, znalazły się takie tytuły jak: „Polska Piastów” Pawła Jasienicy, „Między zabójstwami” Aravinda Adigi, „Miasto niepokoju” Dennisa Lehane’a, „Antropologia władzy” Jadwigi Staniszkis, „Przepis na życie” Nicky Pellegrino i wiele innych. Oferta obejmuje zarówno literaturę piękną, jak i popularnonaukową,  i będzie poszerzana z miesiąca na miesiąc. Klient, który zamówi Druk na Żądanie, otrzyma pełnowartościową książkę w miękkiej kolorowej okładce. Czas oczekiwania na realizację zamówienia to zaledwie 7 dni.  Wszystkie szczegóły oferty można znaleźć na stronie www.ksiegarnia.proszynski.pl

Nowość wydawnictwa Prószyński i S-ka

J.D. Robb - Święta ze śmiercią

Kiedy ktoś zapuka do twych drzwi, dobrze się zastanów, zanim otworzysz, każda randka może się okazać śmiertelną pułapką…

Nikt nie lubi spędzać świąt samotnie. Dla najbardziej ekskluzywnej spośród nowojorskich agencji matrymonialnych to czas wprost idealny, by łączyć ze sobą tych, którzy dotąd nie mieli szczęścia w miłości…
Porucznik Eve Dallas podążająca tropem seryjnego mordercy przebierającego się za Świętego Mikołaja dokonuje przełomowego odkrycia: wszystkie jego dotychczasowe ofiary były też w bazie słynnego biura matrymonialnego. Podczas gdy morderca nie ustaje w polowaniu na kolejne samotne kobiety, Eve zgłębia mroczny świat, w którym poszukiwanie miłości może okazać się śmiertelnie niebezpieczne… Czy zdąży, zanim stanie się jego kolejnym celem?

Nora Roberts – amerykańska pisarka, autorka bestsellerów o łącznym nakładzie ponad 400 milionów egzemplarzy sprzedanych na całym świecie, w tym powieści kryminalnych z serii o detektyw Eve Dallas, napisanych pod pseudonimem J.D. Robb. „Święta ze śmiercią” to siódma część tego cyklu, która wcześniej ukazała się pod tytułem „Randka ze śmiercią”.

Zanieśmy im naszą wojnę - Maciej Musialik

Wojna, kosmici i Szymborska

Bartłomiej Cembaluk


Pamiętam, jak w listopadzie 2010 roku zachwyciło mnie opowiadanie Macieja Musialika „Kiedyś, w zaminowanym mieście”, które ukazało się w nieistniejącym już czasopiśmie „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Przeglądając na jedynym słusznym forum wątek poświęcony temu numerowi miesięcznika przekonałem się, że nie byłem w swoim poglądzie osamotniony i zdecydowana większość czytelników równie wysoko oceniła ów tekst. Jeden z nich napisał dodatkowo, iż w jego odczuciu opowiadanie sprawia wrażenie elementu większej całości, gdyż niektóre wątki nie zostały domknięte. Teraz nadarzyła się okazja, by troszkę więcej poczytać o świecie stworzonym przez Musialika, a to za sprawą wydawnictwa Solaris, które wypuściło na rynek zbiór utworów opatrzony tytułem „Zanieśmy im naszą wojnę”.

Specjalnie nie użyłem określenia „zbiór opowiadań”, gdyż nie wszystkie teksty zamieszczone w tej książce można opowiadaniami nazwać. Zwłaszcza pierwszy, liczący blisko sto czterdzieści stron, zupełnie nie wpisuje się w tę konwencję. Na powieść z kolei jest zdecydowanie za krótki, więc nie pozostaje chyba nic innego, jak wykorzystać sformułowanie „mini-powieść”. W każdym razie, wszystkich utworów jest razem sześć i opisują one konflikt ludzi z obcą cywilizacją Mataan, od momentu ich inwazji na ziemskie kolonie do sprzątania szkód, jakie w czasie wojny wyrządzili Obcy. Wydarzenia śledzimy z perspektywy żołnierzy, naukowców oraz cywilów, którzy w zupełnie odmienny sposób uczestniczą w zaistniałej sytuacji. Choć porównanie starcia z armią nieznanego wroga i ucieczki przed szabrownikami może wydawać się nie na miejscu, to bohaterowie owych wydarzeń mogą mieć na ten temat zupełnie inne zdanie. Wojna, to bowiem nie tylko bezpośrednie starcia żołnierzy, ale także (a może przede wszystkim) tragedie pojedynczych osób, które w jednym momencie straciły cały swój dobytek oraz bliskich.

Musialik w Subiektywnie

Pamiętam, jak w listopadzie 2010 roku zachwyciło mnie opowiadanie Macieja Musialika „Kiedyś, w zaminowanym mieście”, które ukazało się w nieistniejącym już czasopiśmie „Science Fiction, Fantasy i Horror”. Przeglądając na jedynym słusznym forum wątek poświęcony temu numerowi miesięcznika przekonałem się, że nie byłem w swoim poglądzie osamotniony i zdecydowana większość czytelników równie wysoko oceniła ów tekst. Jeden z nich napisał dodatkowo, iż w jego odczuciu opowiadanie sprawia wrażenie elementu większej całości, gdyż niektóre wątki nie zostały domknięte. Teraz nadarzyła się okazja, by troszkę więcej poczytać o świecie stworzonym przez Musialika, a to za sprawą wydawnictwa Solaris, które wypuściło na rynek zbiór utworów opatrzony tytułem „Zanieśmy im naszą wojnę”.

Tak się zaczyna recenzja zatytułowana "Wojna, kosmici i Szymborska" - najnowsze omówienie, które wyszło spod Bartkowego pióra, które znajdziecie tutaj. Zapraszam!

P.S. Zupełnie nie wiem dlaczego w pierwszej wersji tytułu tego newsa napisałem "Stormbringer w Subiektywnie"... ;P

Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku - Artur Szrejter

Maciej Rybicki

Zawsze miałem Artura Szrejtera za postać wyjątkową. Znakomity, niezwykle wszechstronny autor udziela się w ogromnej liczbie rozmaitych projektów.  Twórca niezłych fantastycznych opowiadań, redaktor kilku serii komiksowych z Thorgalem na czele, wreszcie popularyzator historii wczesnego średniowiecza specjalizujący się w tematyce ludów germańskich i słowiańskich. I właśnie tego ostatniego obszaru dotyka jego najnowsza książka pod wielce wymownym tytułem Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku.

Na wstępie warto zaznaczyć, że do najnowszego dzieła Szrejtera podchodziłem z perspektywy zainteresowanego laika, któremu zdarzyło się co nieco o historii średniowiecza poczytać, ale jako takiej wiedzy specjalistycznej nie posiada, a i grzebanie w źródłach średnio go fascynuje. Wydaje mi się, że autor celował w oczekiwania dokładnie tego typu czytelnika. Wielka wyprawa księcia Racibora jest bowiem pozycją ze wszech miar popularną, pisaną żywym językiem. Sam Szrejter nie stroni zresztą od snucia domysłów i spekulacji. Z drugiej strony osoby oczekujące fachowego potraktowania tematu także nie powinny czuć się zawiedzione, gdyż tekst zawiera nie tylko skrupulatną analizę wykorzystanych źródeł, ale także prowadzi merytoryczną dyskusję z wcześniejszymi polskimi opracowaniami tematu. Na szczęście udało się Szrejterowi tak dobrać proporcje, że fragmenty bardziej „naukowe” nie przeszkadzają w odbiorze całości laikowi, stanowią raczej uwiarygodnienie zastosowanego toku narracji nie przesłaniając samego tematu. A ten jest doprawdy fascynujący.

Szrejter w Subiektywnie

Zawsze miałem Artura Szrejtera za postać wyjątkową. Znakomity, niezwykle wszechstronny autor udziela się w ogromnej liczbie rozmaitych projektów.  Twórca niezłych fantastycznych opowiadań, redaktor kilku serii komiksowych z Thorgalem na czele, wreszcie popularyzator historii wczesnego średniowiecza specjalizujący się w tematyce ludów germańskich i słowiańskich. I właśnie tego ostatniego obszaru dotyka jego najnowsza książka pod wielce wymownym tytułem Wielka wyprawa księcia Racibora. Zdobycie grodu Konungahela przez Słowian w 1136 roku.

Wstęp ten pochodzi na omówienia, które specjalnie dla Was napisał debiutujący u nas Maciek (co nie znaczy, że jest debiutantem w ogóle - Maciek to recenzencki weteran i jego omówienie to najlepszy tego dowód). Powitajcie go serdecznie i od razu zajrzyjcie tutaj. Zapraszam!

Normalnie zdrowo można by rzec - nowy dzień, nowy recenzent :)

Zapowiedź wydawnictwa Fabryka Słów

Na 31 stycznia Fabryka Słów zapowiedziała trzeci tom Pomnika cesarzowej Achai.

Pomnik Cesarzowej Achai t.3 - Andrzej Ziemiański

Achaja już ponad 10 lat udowadnia, że jest jedyną słuszną cesarzową w świecie fantastyki. Rozmach i tempo prozy Ziemiańskiego powodują, że kolejne powieści z Achaja w tle zdobywają coraz większe rzesze sympatyków.

Informacja wydawnictwa Solaris

Wojtek Sedeńko podał urealnioną listę, która Solaris zamierza wydać w seriach: Galaktyka Gutenberga i Archiwum Polskiej Fantastyki w 2014 i 2015 roku.

(zajrzyjcie do środka, bo długa lista, oj długa lista :D)

Galaktyka Gutenberga

Drabble

obrazek

Tym razem w Stusłówkach mamy drabbla dla miłośników... no sami się przekonajcie ;)

Antoni Nowakowski - Moja wspaniała Luiza

Rychło w czas - odsłona trzynasta

Rozpoczęliśmy ważny konkursowo, szortalowo tydzień, mamy setny konkurs: W samo południe. Z tej okazji mamy gry i zabawy towarzyskie przez cały tydzień. No i worek książek do wygrania. Worek ogłosi pewnie wieczorem Hubert, a ja zapowiadając też chcę się trochę pobawić, więc co jakiś czas będę Wam serwował konkurs: Rychło w czas, a co!? Nie mogę?

W piątek była premiera nowej książki wydawnictwa Wiatr od morza - Wybrany Bernice Rubens, a my mamy dla Was dzisiaj ich poprzednią książkę - Dotyk Alexiego Zentnera, fajna nagroda, nie?

Zasady są proste:

Proszę odpowiedzieć na pytanie poniżej w komentarzach, najwcześniej dzisiaj o 18:18. Wcześniejsze się nie liczą, a wygrywa pierwszy, który odpowie prawidłowo na pytanie po wybiciu tej godziny (czasu szortalowego oczywiście, przecież nie ma innego ważniejszego czasu).

Pytanie na zachętę, do zaglądania do naszych konkursów: Proszę podać jakie nagrody mieliśmy:

1. W I odsłonie konkursu W samo południe,

2. W L odsłonie konkursu W samo południe,

3. W I naszym konkursie literackim.

4. W I odsłonie konkursu Rychło w czas,

5. W I odsłonie konkursu Extraordynaryjnie Liga Oczytanych Czytelników.

Wszystko, łatwe i przyjemne. Zapraszam do zabawy!

Jeszcze parę takich konkursów w tym tygodniu zrobię, bo przecież nikt mi nie zabroni :)

W Samo Południe - odsłona C

Witajcie Szortalowicze!

Wybija południe, a skoro i tak siedzę w domu na L4, to czemu by W Samo Południe, nie miało zostać ogłoszone w samo południe (no, prawie - ale to przez takiego jednego, co to mi pytania ukradł)? Zwłaszcza, że, jak pewnie dobrze wiecie, właśnie naszemu W Samo Południe stuknęła setka... Co ja mówię "setka" - seteczka stuknęła. Setunia! A zatem...

Dodatek do omówienia "Uczty lodu i ognia"

Pamiętacie napisane przez Huberta (Młodszego) i pewną tajemniczą damę omówienie "Uczty lodu i ognia", które zamieściliśmy trzy dni temu w tym oto miejscu? Wspominam o nim, bo na samym dole recenzji pojawiły się linki do zdjęć uzupełniających ową recenzję, a na nich, m.in. cytrynowe ciasteczka i kurczak w miodzie.

Ślepa plama - Wiktor Noczkin

Bydlę z pana, panie Noczkin!
Czyli wrażenia z lektury „Ślepej plamy” Wiktora Noczkina


Aleksandra Brożek


O tym, że „Ślepa plama” to pierwsza rosyjskojęzyczna powieść z uniwersum gry S.T.A.L.K.E.R. przetłumaczona na język polski zapewne wiecie. O tym, że przetłumaczył ją Michał Gołkowski, autor „Ołowianego świtu” osadzonego w tych samych realiach, przypuszczam, też wiecie. A tego, skąd się owo uniwersum wzięło, kim byli bracia Strugaccy oraz co wybuchło na Ukrainie w 1986 roku tłumaczyć nie muszę? Zatem załatwione, przejdźmy do konkretów.

Pewnego razu w Zonie połączyły się losy dwóch ludzi. W gorącej wodzie kąpany Dietrich van de Meer, uczony, werbuje sobie na przewodnika Ślepego, stalkera, którego zadaniem będzie pokazanie swemu zleceniodawcy różnych dziwactw Zony, to jest mutantów i anomalii. Van de Meer wciąż igra z losem i nic nie robi sobie z zagrożenia, czym nieodmiennie irytuje rozsądnego protagonistę. Ta osobliwa para nie wie jeszcze, że wkrótce przyjdzie im rozwiązać ważną zagadkę – tajemnicę śmierci stalkerów ginących w określonym rejonie Zony.

Lektury czysto rozrywkowe mają to do siebie, że człowiek boi się, czy odpowiednia ilość wspomnianej rozrywki aby na pewno zostanie mu dostarczona. Skoro nie jest filozoficznie czy poetycko, niech będzie naprawdę ciekawie. Czytelnik chce dać ponieść się akcji, zapomnieć o tym, co się wokół niego dzieje, z bijącym sercem śledzić losy bohaterów i zależnie od konwencji – dużo się bać, płakać lub śmiać.

Na tym polu Noczkin zdecydowanie nie zawodzi. Od samego początku „dostajemy po mordzie” dużą dawką dobrego humoru każdego rodzaju. Są i dowcipy, i komiczne sytuacje, i bohaterowie tak charakterystyczni, że chwilami miałam wrażenie, iż Czechowa czytam, a nie Noczkina. I mówię to z pełną świadomością, że zapewne znajdzie się wielu pragnących zlinczować mnie za to porównanie. I z jednego, i z drugiego obozu;)

Noczkin w Subiektywnie

O tym, że „Ślepa plama” to pierwsza rosyjskojęzyczna powieść z uniwersum gry S.T.A.L.K.E.R. przetłumaczona na język polski zapewne wiecie. O tym, że przetłumaczył ją Michał Gołkowski, autor „Ołowianego świtu” osadzonego w tych samych realiach, przypuszczam, też wiecie. A tego, skąd się owo uniwersum wzięło, kim byli bracia Strugaccy oraz co wybuchło na Ukrainie w 1986 roku tłumaczyć nie muszę? Zatem załatwione, przejdźmy do konkretów.

Ale zanim tak przejdziecie do miejsca, gdzie znajdziecie ciąg dalszy omówienia, pozwolę sobie tylko dodać, że autorką powyższego wstępu, jak i całej recenzji, jest Ola. Zapraszam do lektury!

Światło i dźwięk. Moje życie na różnych planetach - Lech Jęczmyk

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Jęczmyku, ale boicie się spytać

Aleksander Kusz


Mam ostatnio fazę na Lecha Jęczmyka. Wszyscy, którzy mnie znają lub czytają moje omówienia, czyli ogólne przemyślenia na temat książek, autorów i świata dokoła,  wiedzą, że darzę Lecha Jęczmyka wielkim szacunkiem. Dlatego też, gdy Zysk i S-ka wydało Jego wspomnienia, po prostu musiałem po nie sięgnąć. To bardzo barwna i nietuzinkowa postać. To człowiek, który wprowadził do Polski wiele znakomitych książek, zajmował się polityką, szefował Nowej Fantastyce oraz publicystyce w TVP. Długo by wymieniać. Na pewno jest jedną z ważniejszych osób zajmujących się zawodowo fantastyką w ostatnich kilkudziesięciu latach w Polsce.

Tyle tytułem wstępu, żeby Hubert miał co wkleić na zajawkę. Teraz przejdźmy do sedna, czyli do samej książki. Książka nie za długa - 280 stron, wydana bardzo ładnie edytorsko. Nie będę teraz przybliżał osoby Lecha Jęczmyka, to zrobiłem wcześniej omawiając zbiory Jego felietonów, które także wydał Zysk i S-ka. Dziś napisałem Wam parę słów na temat Jego wspomnień  zebranych w zbiorze: „Światło i dźwięk. Moje życie na różnych planetach”.

Jęczmyk w Subiektywnie

Mam ostatnio fazę na Lecha Jęczmyka. Wszyscy, którzy mnie znają lub czytają moje omówienia, czyli ogólne przemyślenia na temat książek, autorów i świata dokoła,  wiedzą, że darzę Lecha Jęczmyka wielkim szacunkiem. Dlatego też, gdy Zysk i S-ka wydało Jego wspomnienia, po prostu musiałem po nie sięgnąć. To bardzo barwna i nietuzinkowa postać. To człowiek, który wprowadził do Polski wiele znakomitych książek, zajmował się polityką, szefował Nowej Fantastyce oraz publicystyce w TVP. Długo by wymieniać. Na pewno jest jedną z ważniejszych osób zajmujących się zawodowo fantastyką w ostatnich kilkudziesięciu latach w Polsce.

Troszeczkę mnie kusiło, żeby dać inną zajawkę. Gdy przeczytacie całe omówienie najnowszej książki Lecha Jęczmyka, którą napisał dla Was Alek, pewnie będziecie wiedzieli dlaczego. Zapraszam do lektury!

Zapowiedź wydawnictwa Papierowy Księżyc

Na 5 grudnia Papierowy Księżyc zapowiedział powieść Silos - Hugh Howey

W przyszłości, gdy Ziemia stała się toksycznym pustkowiem, przetrwać zdołała ledwie garstka ludzi, zamieszkujących gigantyczny podziemny silos. Odcięci od świata zewnętrznego, wiodą życie pełne nakazów i zakazów, sekretów i kłamstw. By przeżyć, muszą ściśle przestrzegać pewnych zasad. Niektórzy jednak się na to nie godzą. Ci stanowią największe zagrożenie – mają czelność marzyć i śnić, zarażać innych swoim optymizmem. Czeka ich prosta i zabójcza kara: zostaną wypuszczeni na zewnątrz. Jules jest jedną z takich osób.

Być może już ostatnią.

Zapowiedź wydawnictwa Solaris

Na 4 grudnia Solaris zapowiedział pierwszy tom Trylogii Kosmicznej Jerzego Żuławskiego - Na Srebrnym Globie.

Powieść napisana jest w formie pamiętnika jednego z uczestników wyprawy na Księżyc. Międzynarodowa ekipa naukowców po dostaniu się na srebrny glob, chce sprawdzić hipotezę, że jego przeciwna strona jest zasobna w tlen i nadaje się do kolonizacji. Zamknięci w specjalnym pojeździe przedzierają się przez księżycowe szczyty górskie i przepaście. Podróż ta staje się parabolą zmagań człowieka z własnymi słabościami, a poprzez podkreślenie oddalenia człowieka od macierzystej Ziemi, kultury i cywilizacji może być traktowana jako metafora losów jednostki zdanej na siebie w ramach izolowanej mikrogrupy społecznej.

Podróż kończy się śmiercią części z uczestników wyprawy. Grupka ocalałych dociera w końcu na drugą, nadającą się do życia półkulę Księżyca i zakłada na niej kolonię opartą na idei egalitaryzmu społecznego. Jednak natura ludzka okazuje się nieubłagana. Potomkowie osadników w efekcie działania prawa doboru naturalnego w warunkach chowu wsobnego (wszyscy pochodzą od jednej matki) oraz wskutek zmniejszonego ciążenia ulegają stopniowo degeneracji fizycznej, dziedziczą również głównie negatywne cechy osobowości. Mimo korzystnych warunków naturalnych nie tworzą na Księżycu raju, lecz hierarchiczne społeczeństwo oparte na zniewoleniu.

Informacja wydawnictwa Prószyński i S-ka

Śpiewająca promocja książki „BOKS NA PTAKU”, której szortalową recenzję Ani znajdziecie pod tym linkiem.

„Zając na Manhattanie” – taki tytuł nosi najnowsza piosenka Artura Andrusa. Nie promuje ona jednak kolejnego albumu artysty, ale wydaną niedawno nakładem Prószyński i S-ka książkę „BOKS NA PTAKU, czyli każdy szczyt ma swój CZUBASZEK i KAROLAK”.

ZOBACZ TELEDYSK:
http://www.youtube.com/watch?v=0N1KhO8JsdY

Po absolutnym bestsellerze przyszedł czas na nową książkę Marii Czubaszek i Artura Andrusa – tym razem do prześmiesznych rozmów na pełnych prawach włączyła się trzecia wybitna postać – Wojciech Karolak. Jaki mógł być efekt współpracy słynnego jazzmana z uwielbianym przez tłumy i arcyzabawnym Arturem Andrusem, którego album „Myśliwiecka” zyskał status podwójnej platyny? Tylko jeden: prawdziwy przebój! Tak powstał wyjątkowy muzyczny projekt – piosenka i teledysk „Zając  na Manhattanie” (Sleepy Manhattan Rabbit) – w który zaangażowała się cała trójka autorów: Andrus, Czubaszek i Karolak.

Skąd taki tytuł? Na jednym ze spotkań Wojciech Karolak powiedział: „Artur Andrus sprawił mi najlepszy prezent z możliwych, bo – będąc w Nowym Jorku – pojechał na Manhattan i zakochał się w nim, tak jak ja”. To wyjaśnia Manhattan, ale… co tam robi zając? Wtajemniczeni wiedzą, że żona Wojciecha Karolaka, Maria Czubaszek, zwraca się do niego właśnie per Zając (na co on rewanżuje się Zajączką). Co więcej, Karolak namiętnie rysuje zające w przeróżnych konfiguracjach – w książce „BOKS NA PTAKU” znajdziemy m.in. rysunkową instrukcję budzenia Zająca, historyjkę o Zającu wiecznym poszukiwaczu czy Zająca odsłuchującego wiadomości z sekretarki telefonicznej…

Ocean na Końcu Drogi - Neil Gaiman

Marek Adamkiewicz

Czy jest sens pisania recenzji powieści autora, za którego twórczością się raczej nie przepada? Istnieje pewne ryzyko, że wyniesione z poprzednich lektur uprzedzenia będą rzutować na ocenę jego kolejnego dzieła, myślę jednak, że czasami warto dać szansę, sprawdzić na własnej skórze, czy może już przyszedł czas, by na pewne rzeczy spojrzeć inaczej. Dla mnie „Ocean na końcu drogi” po części jest właśnie taką próbą.

Na cztery książki Gaimana, z którymi miałem styczność, spodobała mi się zaledwie jedna. Przeznaczona głównie dla młodszego czytelnika „Koralina”. O dziwo nie podeszły z kolei te, dosyć powszechnie uznawane przez fanów za bardzo dobre. Niestety, mimo moich szczerych chęci zrozumienia fenomenu Gaimana, nie zostawiły za wiele po sobie i dziś zarysy fabularne pamiętam mocno szczątkowo. Z kolei króciutka „Koralina” była niczym objawienie. Niesamowite połączenie opowieści dla dzieci z niepokojącymi elementami rodem z horrorów i mrocznych baśni. W to mi graj. Nowa powieść, wedle zasłyszanych głosów, miała być do niej w pewien sposób podobna...

„Ocean na końcu drogi” opowiada o mężczyźnie, który przybywa do miejsca, gdzie spędził kilka lat swojego dzieciństwa. Okazja przyjazdu jest nieważna, to zaledwie pretekst do powrotu do przeszłości. Przed oczami bohatera stają tajemnicze i pełne niesamowitości wydarzenia, których był uczestnikiem przed wielu laty, i które odbiły się na jego późniejszym życiu. W towarzystwie trzech kobiet z farmy Hempstocków, młody chłopiec zetknął się wówczas ze światem pełnym dziwów i magii. Niekoniecznie tej dobrej...

Niezależnie od tego, czy jest się idealnym odbiorcą uprawianej przez Gaimana gałęzi fantastyki, przyznać trzeba, że autor ma niezwykłą lekkość pióra. „Ocean na końcu drogi” dosłownie się połyka. Co więcej, serwowane czytelnikowi opisy są niezwykle sugestywne. To, o czym czytamy na kolejnych stronach, momentalnie staje nam przed oczami, sprawiając, że można doskonale wczuć się w klimat opowieści.

Gaiman w Subiektywnie

Czy jest sens pisania recenzji powieści autora, za którego twórczością się raczej nie przepada? Istnieje pewne ryzyko, że wyniesione z poprzednich lektur uprzedzenia będą rzutować na ocenę jego kolejnego dzieła, myślę jednak, że czasami warto dać szansę, sprawdzić na własnej skórze, czy może już przyszedł czas, by na pewne rzeczy spojrzeć inaczej. Dla mnie „Ocean na końcu drogi” po części jest właśnie taką próbą.

Fragmencik ten pochodzi z najnowszej recenzji Marka, którą możecie znaleźć tutaj. A zanim zaproszę do lektury, to przyznam się, że mam bardzo podobne zdanie o Gaimanie, z tym, że zamiast "Koraliny" wstawiłbym napisany wspólnie z Pratchettem "Dobry Omen". A teraz - zapraszam do lektury!

Aforyzmy i mądrości Tyriona Lannistera - George R. R. Martin, Jonty Clark (ilustracje)

Nie mieczem, lecz głową

Dawid "Fenrir" Wiktorski


Lannisterów raczej trudno lubić (z Joffreyem na czele). Będąc najbogatszym rodem całego Westeros nie muszą zbytnio przejmować się malejącymi wpływami czy ogólnym nieurodzajem – sakiewki wypełnione drogocennym kruszcem otwierają wiele drzwi. Tyrion wyróżnia się z tej familii w dość ciekawy sposób – nie posiada dość kiepskich przywar, jakie reprezentuje sobą jego rodzeństwo, ale jednocześnie nauczył się walczyć z wrogami nie ciężkim żelastwem, lecz głową. Kwestią czasu było więc pojawienie się opracowania, w którym znalazłyby się wszystkiego jego mądrości i aforyzmy.

Samo opracowanie to jednak nie żaden leksykon, lecz niewielka, rozepchana do granic możliwości książka (czy też książeczka), będąca idealnym drobnym prezentem dla fana serialu. Jeśli ktoś jednak spodziewa się na około stu sześćdziesięciu stronach znacznej porcji lektury, to się... srodze zawiedzie. Na lekturę całości wystarczy dosłownie około dziesięciu, może piętnastu minut – każda strona to jeden cytat, i raczej rzadko zajmują one więcej niż dwie linijki tekstu. A sam tytuł wyraźnie wskazuje na zawartość – toteż raczej trudno doszukiwać się wszystkich ciętych ripost i komentarzy, jakie padły z ust tej postaci na kartach "Pieśni lodu i ognia".

Same mądrości podzielone są na kilka działów. I tak oto możemy poznać "zdanie" Tyriona odnośnie bycia karłem, rodziny, kondycji ludzkiej czy nawet realnej polityki. Podział trochę sztuczny, ale do przełknięcia. Większym problemem jest to, że nikt nie postarał się nawet o drobny komentarz odnośnie sytuacji, w których słowa te padały, czy wręcz o stosowny przypis, odsyłający do konkretnej części "Pieśni lodu i ognia". Drobne braki, ale mogą zirytować.

Martin i Clark w Subiektywnie

Już dobre kilka dni minęło, odkąd pojawiło się wśród nas nowy recenzent. Niniejszym to naprawiamy zapraszając Was do lektury omówienia "Aforyzmów i mądrości Tyriona Lannistera" duetu Martin i Clark, które napisał dla Was Dawid, a które to omówienie znajdziecie tutaj. Ale zanim tam zajrzycie - coś na apetyt:

Lannisterów raczej trudno lubić (z Joffreyem na czele). Będąc najbogatszym rodem całego Westeros nie muszą zbytnio przejmować się malejącymi wpływami czy ogólnym nieurodzajem – sakiewki wypełnione drogocennym kruszcem otwierają wiele drzwi. Tyrion wyróżnia się z tej familii w dość ciekawy sposób – nie posiada dość kiepskich przywar, jakie reprezentuje sobą jego rodzeństwo, ale jednocześnie nauczył się walczyć z wrogami nie ciężkim żelastwem, lecz głową. Kwestią czasu było więc pojawienie się opracowania, w którym znalazłyby się wszystkiego jego mądrości i aforyzmy.

7 pytań do... Emil Strzeszewski

Dziś mamy okazję spotkać się z Emilem Strzeszewskim, którego powieść Ektenia (Powergraph) zaledwie kilka dni temu ukazała się na rynku.

Sam o sobie:
Rocznik 85. Urodzony w święto niepodległości w Łomży. Założyciel i były redaktor naczelny e-zinu „Creatio Fantastica”. Publikował opowiadania w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce – Wydaniu Specjalnym” oraz „Fantasy & Science Fiction”, a także w antologii „City 1”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Na jesieni zadebiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. (info ze strony autora)

Zaczynamy:

Pytanie 1 – Kiedy zorientowałeś się, że chcesz zostać pisarzem? Czy było to Twoje dziecięce marzenie, a może po prostu z biegiem czasu do tego dorosłeś?

Pisanie istniało dla mnie, odkąd załapałem różnicę między słowem „mam”, a „mama”. Nie wiem, czy to wybrałem, czy mnie wybrało. To jest pytanie o korzenie, a korzeniami zawsze jest czytanie. Bardzo wcześnie nauczyłem się czytać. Pochłaniałem naprawdę chore ilości książek i zawsze miałem olbrzymi szacunek dla słowa pisanego. Pierwsze świadome próby przyszły jednak gdzieś pod koniec szkoły podstawowej, zaś w liceum pracowałem już jako dziennikarz. Do debiutu literackiego jeszcze jednak daleko.

Na studiach zakochałem się w filozofii Wittgensteina, niezbyt pojmując, dlaczego moi wykładowcy nie widzą bezpośredniego odwołania tez z „Traktatu logiczno-filozoficznego” do fachu pisarskiego. Wtedy też ruszyło z kopyta i aż do teraz.

Pytanie 2 – Miałeś bardzo ciekawy temat pracy magisterskiej. Pamiętasz jeszcze? Skąd taki wybór?

W samo południe - odsłona XCIX - ogłoszenie wyników

Tak sobie wymyśliłem, że zrobię rozstrzygnięcie konkursu w środowy wieczór, na pewno Was zaskoczyłem, nie?

Muszę przyznać, że walka była naprawdę olbrzymia, spłynęło mnóstwo kart pocztowych z odpowiedziami (ach, nie, to hasło z listy trójki sprzed 20 lat!), znaczy się spłynęło mnóstwo odpowiedzi na naszego maila (łatwiej, nie?). Na dodatek większość odpowiedzi była prawidłowa!! Wyobrażacie sobie?! Niesamowite :)

Dobrze, przejdźmy już do sedna, prawidłowe odpowiedzi:

1. Wydawnicze: Proszę podać tytuły i autorów trzech książek wydanych przez Wydawnictwo Literackie, których recenzje pojawiły się u nas ostatnio - przed ogłoszeniem niniejszego konkursu.

Od najstarszej: "Tracę ciepło" Orbitowskiego (Bartek), "Francuski Szef Kuchni" Julie Child (Paulina) i "Szczypta smaku" Ziemnickiej-Łaskiej i Kwiecińskiej (też Paulina).

2. Historyczne: Proszę podać imiona i nazwiska trzech sławnych osób (nie licząc Stanisława Lema), z którymi korespondował Stanisław Mrożek. Uwaga - korespondencja z owymi osobami musiała się ukazać drukiem w Wydawnictwie Literackim.

Jan Błoński, Erwin Axer, Wojciech Skalmowski, Adam Tarn, Gunnar Brandell. Wystarczyło podać trzech z nich.

Zwycięzcy (tutaj znowu ważne numerki, bo wiadomo, że za numer jeden był pakiet, za numery: dwa i trzy - Ości):

1. Karina Stelmachowska (zestaw),
2. Rafał Pieniak,
3. Małgorzata Błauciak.

Zwycięzcom gratuluję, proszę o dane do przesyłki nagród, a pewnie nikogo nie muszę specjalnie zapraszać na C odsłonę, bo tam mnóstwo książek do wygrania :)

PS: Naprawdę mi szkoda, że tylko tyle nagród miałem, aż się serce ściska, że tak tłumnie odpowiadacie, a ja mam tak mało nagród...

Wicher Śmierci - Steven Erikson

O dorastaniu i ideałach

Hubert Przybylski


Mam taki zwyczaj, że jak czytam książkę i trafię na jakieś szczególnie ciekawe przemyślenia jej autora, to je sobie zaznaczam karteczkami. Większość się przydaje, bo przypomina mi, że "o tu, tu coś było ciekawego, tylko że akcja zaraz ruszyła z kopyta i tak galopowała przez następne 100 stron, że ten pęd wywiał mi z głowy autor mia na myśli". Zdarza się jednak w każdej książce jedna, a czasami dwie lub trzy takie złote myśli, które będą mi brzmiały w głowie i których nic, ni krwawa bitwa, ni pełen mrożących krew w żyłach chwil pościg, ni wyjątkowo komiczny dialog bohaterów nie zagłuszą i nie odeślą w zapomnienie*. Tak też jest w przypadku siódmego tomu Malazańskiej Księgi Poległych, "Wichru Śmierci". A co z jego lektury zapamiętałem najmocniej? O tym za momencik.

Erikson w Subiektywnie

Mam taki zwyczaj, że jak czytam książkę i trafię na jakieś szczególnie ciekawe przemyślenia jej autora, to je sobie zaznaczam karteczkami. Większość się przydaje, bo przypomina mi, że "o tu, tu coś było ciekawego, tylko że akcja zaraz ruszyła z kopyta i tak galopowała przez następne 100 stron, że ten pęd wywiał mi z głowy autor mia na myśli". Zdarza się jednak w każdej książce jedna, a czasami dwie lub trzy takie złote myśli, które będą mi brzmiały w głowie i których nic, ni krwawa bitwa, ni pełen mrożących krew w żyłach chwil pościg, ni wyjątkowo komiczny dialog bohaterów nie zagłuszą i nie odeślą w zapomnienie*. Tak też jest w przypadku siódmego tomu Malazańskiej Księgi Poległych, "Wichru Śmierci". A co z jego lektury zapamiętałem najmocniej? O tym za momencik.

Ciąg dalszy mojej najnowszej recenzji znajdziecie tutaj. Zapraszam!

Nowość Instytutu Wydawniczego Erica

Juraj Červenák - Smocza cesarzowa

Z KRWI BOGÓW RODZI SIĘ LEGENDA

Kijowski wódz Światosław osiada na pewien czas w Bułgarze, by umocnić swoją pozycję w podbitym państwie. Jednak Ilja i pozostali bohatyrzy siedzą jak na szpilkach. Ich największy wróg, najwyższy kapłan Tugarin, umknął na północ. Światosław zezwala bohatyrom, by ruszyli jego tropem i skończyli z nim raz na zawsze. Drużyna wpada na jego ślad w dzikich krainach zamieszkanych przez plemię Czeremisów, ale pogoń się tam nie kończy. Ich nieprzyjaciel zmierza na północ, na ziemie tajemniczych Czudów. Mówi się, że gdzieś w tamtejszych lasach znajduje się wejście do zaświatów, na żelazny most i chronioną czarami wyspę Bujan… Właśnie tam podstępny czarodziej chce wreszcie zyskać zdolności, które zmienią go w półboga. Wyspy strzeże okryta złą sławą księżna – czarownica, którą miejscowi zwą trwożnym szeptem Baba Jaga – „matka węży”. Ilja i jego towarzysze będą musieli walczyć ze smoczymi czarami i z mrokiem, który znalazł zdradzieckie serce w ich własnych szeregach…

Smocza cesarzowa  to druga księga mrocznej, napisanej z rozmachem, historycznej fantasy, ukazującej dzieje wczesnośredniowiecznej Rusi. Magia, szczęk mieczy, pogańscy bogowie, zdrada i przeznaczenie , to mieszanka, która długo nie pozwoli o sobie zapomnieć.

W przygotowaniu ostatni tom przygód Ilji Muromca i innych bohatyrów z drużyny księcia Światosława – Biała wieża.

Króciak

Obcy w swoim kraju - głosowanie

Coś się kończy, coś się zaczyna. Oto nadszedł kres pierwszego etapu konkursu. Termin nadsyłania dopieszczonych, postapokaliptycznych szortów minął jak z bicza strzelił. Ale nie załamujcie rąk, oto bowiem weszliśmy w etap drugi, czyli wybór tych najlepszych z najlepszych. Nasze prześwietne jury zapełni podium swoimi faworytami, jednocześnie w ankiecie szortalowi użytkownicy wybiorą ich zdaniem najlepszy utwór i przyznają jego autorowi tym samym własną nagrodę. Ten etap będzie trwał dwa tygodnie, czyli do 12 grudnia b.r.  Cóż pozostaje, jak tylko życzyć przyjemności z lektury. Teksty dostępne są w Szortowni.

Obcy w swoim kraju - teksty

1

Nieszczęście z perspektywy laczków.


Ostatnim dźwiękiem, jaki przyszło mu usłyszeć, był papieros uderzający o betonowe schody.

Stefania spoglądała na niego z okna bloku. Mąż palił akurat papierosa, a z racji płaczącego bobasa w domu, robił to przed klatką, by przy okazji omówić bieżące sprawy z kolegami. Tych jednak dzisiaj nie było.

Zadzwonił mu telefon, co wzbudziło jej niepokój, bowiem jej chłop nigdy go ze sobą, mimo jej usilnych próśb. Nie spodziewała się, że właśnie ten moment zmieni jej, i tak miernej jakości, życie, w prawdziwe piekło.

Gdy odebrał, upuszczając peta na ziemie, nawet nie spojrzał na ekran. Na oczach jego żony, spoglądającej z okna, telefon przez dziurkę na głośnik wysunął kolorowe kabelki. Mimo usilnych prób odciągnięcia go od ucha mężczyzna nie dał rady. Kobieta ujrzawszy szamoczącego się męża wybiegła przed budynek.

Wówczas rozległ się krzyk.

Michałowa z trzeciego piętra, ubrana w bladoniebieski szlafrok, spadła z okna drąc się, jakby kończył się świat. Któżby pomyślał, że przynajmniej raz z ust tej zapijaczonej plotkary padnie coś zbliżonego do prawdy. Stefa nie wiedziała co zrobić, jednak zignorowała głuche tąpnięcie jakie spowodowała sąsiadka i skupiła się na mężu.

Leżał w kałuży krwi, która wypływała z dziury w jego głowie, gdzie kiedyś było ucho. Gdyby nie starszy syn, który chwycił ją za ubrania i zawlókł do domu, pewnie wpatrywałaby się w niego godzinami, szlochając coraz bardziej. Nie zdążyli jednak dość do mieszkania, gdy sąsiad z naprzeciwka, Sebastian, otworzył szeroko drzwi i taszcząc brązową walizkę wybiegł płacząc. Kobieta zaczęła szarpać się w uścisku syna, jednak ten nie dał za wygraną i zawlókł ją, niemal niosąc.

Dezorientacja osiągnęła szczyt, gdy komputerowa klawiatura zaczęła strzelać w nich klawiszami. Jej syn dostał w oko, zatoczył się i upadł wprost w objęcia lodówki, która, oddalając się w głąb pokoju, agresywnie trzaskała drzwiami coraz bardziej miażdżąc mu głowę. Krzyczała tak głośno, na ile pozwoliły jej stare, ukryte pod wielkim biustem płuca.

Jedyną drogą ucieczki było okno i gdyby nie kabel owinięty wokół nogi uciekłaby już teraz.

Informacja wydawnictwa Powergraph

Już 6 grudnia premiera Przedksiężycowych III Ani Kańtoch.

Trzeci tom Przedksiężycowych Ani Kańtoch już za tydzień trafi do księgarń.

Zapraszamy do lektury fragmentu powieści.

Dla wszystkich, którzy myślą o fajnym prezencie mikołajkowym - w sklepie Powergraphu można już przedpremierowo kupić zarówno premierową książkę, jak i cały cykl w atrakcyjnym pakiecie.

E-book będzie dostępny od dnia oficjalnej premiery.

Nowość wydawnictwa Fabryka Słów

Jutro mnie nie ma, więc już dzisiaj Wam wkleję nowość FS, wznowienie i nową książkę Adama Przechrzty.

Demony Leningradu - Adam Przechrzta

Powieść rozpoczyna trzytomowy Cykl Wojenny Adama Przechrzty.

Koszmar, który dusi grozą nawet zimne, bezlitosne serce Ławrienitja Berii. Ulicami udręczonego głodem, oblężonego Leningradu przemyka wcielona Śmierć. Coś więcej niż oszaleli z rozpaczy kanibale, żerujący na trupach poległych towarzyszy. Coś, co nawet w ludziach, którzy przetrwali stalinowskie czystki oraz furię dywizji Wehrmachtu, czy Waffen SS powoduje skrajne przerażenie. Kiedy ryczą działa budzą się demony. Istoty, których istnienie nie mieści się w bolszewickiej ideologii. Tam gdzie nie wystarcza rozkaz Stalina, furia Berii i bestialstwo katów z NKWD - tam wkraczają do akcji drużyny GRU - wojennoj razwiedki.

Fragment powieści.

Demony Wojny - Adam Przechrzta

Pierwsza część  drugiego tomu Cyklu Wojennego Adama Przechrzty.

Wspaniała, zaskakująca kontynuacja Demonów Leningradu Mroczna i brutalna opowieść. Trochę powieść wojenna, trochę sensacja w niezwykłych realiach. Aleksander Razumowski jest prawdziwym twardzielem, który Jamesa Bonda zjadłby na drugie śniadanie, jednak obcując z okrutnikami pokroju Genkoma Ławrientija Berii, nie wiadomo, co się zdarzy za chwilę, skąd padnie cios. Bezlitosny świat NKWD, GRU i walk pomiędzy wywiadami oraz polityczne czystki. Adam Przechrzta niezwykle drobiazgowo odtwarza realia życia w sowieckiej Rosji podczas wojny.

Ludzie to idioci! Czyli jak rujnujemy sobie życie na własne życzenie i jak to zmienić - Larry Winget

Nie ma litości...

Paulina Kuchta


Ludzie to idioci! Czy ten tytuł może kogoś zniechęcić, sprawić, że nie sięgniemy po książkę? Nieee, ależ skąd. Mnie wręcz rozbawił celnym podsumowaniem natury ludzkiej. Pomyślałam, że facet ma rację, tupet i odwagę. Tak, Larry jest niekonwencjonalny, ekstrawagancki, żeby nie powiedzieć bezczelny. Ale odniósł sukces i ma nauczyć nas jak to zrobić.

Podczas lektury nie poczujemy się dobrze, a często nawet źle. Jednak im gorzej tym lepiej! Bo gdy poczujemy już tak silny dyskomfort może stwierdzimy, że nie chcemy być dłużej idiotami. Wtedy nie pozostanie nam nic innego, niż przestać nimi być. To jednak dopiero początek długiej drogi.

Każdemu z nas choćby podświadomie zależy by odnieść sukces, być szczęśliwym i spełnionym w życiu.
Niestety, jeśli nic nie zrobimy w tym kierunku, to samym myśleniem, choćby i najbardziej pozytywnym, nic nie osiągniemy. Pocieszające jest jednak to, że jeśli coś zrobimy, to mamy przynajmniej szansę powodzenia. Oczywiście, jeśli nie sprawdzi się, któreś z praw Murphy’ego...

Ludzie to idioci! jest podręcznikiem motywacyjnym do ćwiczeń i pracy nad sobą. Czyta się go szybko, ale samo przeczytanie nie wystarczy. Trzeba się zastosować do wskazówek i porad w nim zawartych, zastanowić mocno nad sobą i swoim planem na życie. Larry nie zmieni go za nas, ale pomoże zrozumieć co sprawiało, że było do kitu.
Przydatne w tym są arkusze robocze, które czarno na białym ukażą co chcemy zmienić, pokażą postępy i ukierunkują nasz dalszy rozwój. Larry przekonuje nas, że tak naprawdę nie jest trudno odnieść sukces. Jeśli jeszcze go nie odnieśliśmy, widocznie żyliśmy w błędnym przekonaniu, że jest on nieosiągalny.

Winget w Subiektywnie

Ludzie to idioci! Czy ten tytuł może kogoś zniechęcić, sprawić, że nie sięgniemy po książkę? Nieee, ależ skąd. Mnie wręcz rozbawił celnym podsumowaniem natury ludzkiej. Pomyślałam, że facet ma rację, tupet i odwagę. Tak, Larry jest niekonwencjonalny, ekstrawagancki, żeby nie powiedzieć bezczelny. Ale odniósł sukces i ma nauczyć nas, jak to zrobić.

Zapraszam do lektury omówienia kolejnego poradnika mistrza motywacji - Larry'ego Wingeta. Autorką tej recenzji jest Paulina, a cały jej tekst znajdziecie tutaj.

Dlaczego E=mc2 (i dlaczego powinno nas to obchodzić) - Brian Cox i Jeff Forshaw


Rafał Sala

Fizyka. Pamiętam lekcje fizyki ze szkoły średniej. Pamiętam je na tyle dobrze, że do dziś nie mogę przeboleć, w jaki sposób przekazywano mi (nam) wiedzę. Zadania, które otrzymywaliśmy podczas zajęć, były zwyczajnie nudne. Bloczki, na które działały siły, siły, które musiały pokonywać tarcie, albo też gdzieś tam leciały ruchem przyśpieszonym opóźnionym, doprowadzały do tego, że człowiekowi powieki opadały i trzeba było nie lada wysiłku, by fizykę nie tyle polubić, co zwyczajnie przez nią przebrnąć. A czy fizyka może być prosta i ciekawa?

Sięgając po książkę „Dlaczego E=mc2 (i dlaczego powinno nas to obchodzić)” nie wiedziałem, co mnie czeka. Autorami pozycji są Brian Cox oraz Jeff Forshaw. Nie będę tu się rozpisywał dokładnie o tych dwóch panach, wspomnę tylko, że obaj są profesorami fizyki. Młodymi profesorami, a, co najważniejsze, fizyka jest także ich pasją. Chwała im za to. Jak się łatwo domyślić, mimo trudnej tematyki (wszak nawet tak znane równanie jak E=mc2 nie jest proste) nawet osoby nie „siedzące” w fizyce będą tą pozycją zainteresowane. Czy wyjaśnianie prawideł funkcjonowania naszego wszechświata może być ciekawe? Czy fizycy mogą posługiwać się w miarę prostym, zrozumiałym językiem, bez wprowadzania trudnych wzorów?

Autorzy sami postawili sobie wysoko poprzeczkę, gdyż starają się, nie ukrywajmy, trudne tematy przekazać zwykłemu czytelnikowi, który w szkole był szpikowany bloczkami, na które działają siły i innymi nieciekawymi zadaniami. W kolejnych rozdziałach książki „materiał” staje się coraz bardziej rozbudowany, ale wydaje mi się, że jeśli czytelnik skupi się na treści, uda się mu zrozumieć podstawowy język fizyki. Bo fizyka bardzo często mówi o tym co nas otacza. Powiem więcej, fizyka jest wszystkim i o wszystkim.

Cox i Forshow w Subiektywnie

Fizyka. Pamiętam lekcje fizyki ze szkoły średniej. Pamiętam je na tyle dobrze, że do dziś nie mogę przeboleć, w jaki sposób przekazywano mi (nam) wiedzę. Zadania, które otrzymywaliśmy podczas zajęć, były zwyczajnie nudne. Bloczki, na które działały siły, siły, które musiały pokonywać tarcie, albo też gdzieś tam leciały ruchem przyśpieszonym opóźnionym, doprowadzały do tego, że człowiekowi powieki opadały i trzeba było nie lada wysiłku, by fizykę nie tyle polubić, co zwyczajnie przez nią przebrnąć. A czy fizyka może być prosta i ciekawa?

Na to pytanie postara się, w swojej najnowszej recenzji, odpowiedzieć Rafał. Pełen tekst omówienia znajdziecie tutaj. Zapraszam!

Liga Ekstremalnie Oczytanych Szortalowiczów - odsłona IV - rozwiązanie

Witajcie, moi drodzy Oczytani Szortalowicze!

Termin nadsyłania odpowiedzi na czwartą odsłonę Ligi minął kilka dni temu, więc najwyższy czas ogłosić listopadowego zwycięzcę. A przy okazji podać prawidłowe odpowiedzi.

Zacznijmy może od tego drugiego, przy okazji przypominając pytania:


1. Jak w oryginalnej wersji dość popularnej opowieści, miały na imię trzy siostrzyczki mieszkające na zamku pewnego długozębnego hrabiego.

Mówiąc brzydko - nijak. Bram Stoker, pisząc "Drakulę", zapomniał (albo mu się nie chciało) tym trzem miłym paniom nadać imiona.

2. Rogaty Lucjusz wykonał w powietrzy czarodziejski gest, wypowiedział zaklęcie ("Hama fuje, kapre duo, piston klejte fakudatum") i w jego rękach pojawił się półmisek pieczystego. Po co mu był ten półmisek?

Oczywiście do kuszenia. Tyle, że choć rzeczywiście głównym bohaterem "Igraszek z diabłem" Jana Drdy był weteran Marcin, i jego też Lucek kusił pieczystym, to jednak "marcinowe" pieczyste pojawiło się po wypowiedzeniu całkiem innego zaklęcia. Natomiast pieczyste, które zmaterializowało się jako efekt zaklęcia cytowanego w pytaniu, zostało użyte do wodzenia na pokuszenie Ojca Scholastyka.

3. Cóż huknęło niczym pękająca dętka i rozlało niczym grząska, cuchnąca breja, śmierdząc przy tym jak tysiąc otwartych grobów?

Chyba najprostsza zagadka w tej edycji Ligi. Tym czymś był oczywiście sam Wielki Przedwieczny Cthulhu, po tym, jak go w "Zewie Cthulhu" H.P. Lovecrafta, parowiec potrącił (wina była po stronie pieszego - poruszał się wpław poza pasami).

4. Czego nie można mówić w hali, z której wychodzi 7a korytarzy?

Myto Ogarów - Steven Erikson

O wierze i demonach duszy

Hubert Przybylski


Czy zastanawialiście się kiedyś, czym jest wiara? Hola, nie bójcie się! To nie jest wstęp do jakiegoś kazania, czy czegoś w tym stylu, które ma wykazać, dlaczego wiara w jednego boga jest lepsza od wiary w innych. W "Mycie Ogarów", ósmym tomie Malazańskiej Księgi Poległych, jest wyjątkowo mało kazań, a zdecydowanie dużo więcej zmuszających nas do samodzielnego myślenia pytań. Pomijając kwestie wiary także o to, skąd* biorą się demony, które zamieszkują we wnętrzu każdego z nas. Cóż, mam nadzieję, że za chwilkę przynajmniej pokrótce, uda mi się przedstawić poglądy Eriksona.

Ale najpierw szybkie wprowadzenie do fabuły tej części Malazańskiej Księgi Poległych. Mówi się, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Po przeczytaniu tego tomu sądzę, że, z wyjątkiem kilku, które prowadzą do Czarnego Koralu, ogromna większość prowadzi do Duradżystanu. Tymi drogami wędrują m.in. Kallor, eskortowany przez Ogary Cienia Wędrowiec oraz Karsa Orlong. Można się tylko domyślać, jakie piekło wybuchnie w mieście, kiedy tam się pojawią. A może to piekło już ogarnęło miasto? Radni knują spiski. Po ulicach miasta grasuje maniakalny zabójca. Ktoś wynajął skrytobójców, by usunęli z tego łez padołu ostatnich żywych Podpalaczy Mostów, którzy obecnie prowadzą bar w starej świątyni K'rula. Do tego Dom Azath wypuszcza ze swoich objęć Vorcan oraz Rallicka Noma, a Siostra Złośliwość planuje złożyć wizytę swej znienawidzonej siostrze - Pani Zawiści. W tym samym czasie, w Koralu, powstaje nowa religia - kult Odkupiciela, którego, jako młodego i naiwnego boga, bierze sobie za łatwy cel Upadły Bóg. Jednym słowem, zapowiada się konwergencja, jakiej ten cykl jeszcze nie widział. Zresztą, może nawet jeszcze większa, bo nikt nie wie, czy Duradżystan jest wystarczająco dużym miastem, by być w stanie pomieścić Kruppego i Iskarala Krosta.

Erikson w Subiektywnie

Czy zastanawialiście się kiedyś, czym jest wiara? Hola, nie bójcie się! To nie jest wstęp do jakiegoś kazania, czy czegoś w tym stylu, które ma wykazać, dlaczego wiara w jednego boga jest lepsza od wiary w innych. W "Mycie Ogarów", ósmym tomie Malazańskiej Księgi Poległych, jest wyjątkowo mało kazań, a zdecydowanie dużo więcej zmuszających nas do samodzielnego myślenia pytań. Pomijając kwestie wiary także o to, skąd* biorą się demony, które zamieszkują we wnętrzu każdego z nas. Cóż, mam nadzieję, że za chwilkę przynajmniej pokrótce, uda mi się przedstawić poglądy Eriksona.

Tak, to znowu ja. Przedostatni już raz. Chyba :)  W każdym razie, całość recenzji znajdziecie tutaj. Zapraszam do lektury!