Wrzesień 2011

"1939" - nowy konkurs

Mamy nowe książki od Instytutu Wydawniczego Erica. Jest rocznica wybuchu. To może spróbujemy nowego konkursu.

"1939" - to tytuł.

Siły światła i ciemności podczas Drugiej Wojny Światowej - to nieco patetyczny temat.

Pięć tysięcy znaków [ze spacjami] - to objętość konkursowych tekstów.

15 września 2011, godzina 21.00 - to termin, do którego można nadsyłać prace. Oczywiście na adres baranek@szortal.com, oczywiście z dopiskiem "1939" w temacie maila.

"Porucznicy 1939" Tomasza Stężały - to nagroda dla Autorów trzech najlepszych tekstów.

I oczywiście - musi być fantastycznie!

W Szortowni...

...kolejny autor poproszony przeze mnie o sięgnięcie do swojego archiwum - Bartłomiej Dzik. Na początek dwa szorty: "Misja" i "Toruńska tajemnica".

Zapowiedź wydawnictwa Prószyński i S-ka


Od 20 września w księgarniach będzie można nabyć:

Wichry archipelagu   -   Bradley P. Beaulieu  

Pozwól się porwać nieokiełznanym wichrom archipelagu!  

Wiatr niesie śmierć. Tajemnicza zaraza dziesiątkuje ludność, osłabiając targane wewnętrznymi konfliktami księstwo Kałakowa. Nawet wznoszące się pośród wzburzonych mórz niedostępne mury nie chronią przed wszystkim, a fanatyczni Maharrahtczycy tylko czekają na okazję, by przejąć władzę.  

Atak żywiołaka na zmierzający do wyspy powietrzny statek zaprzepaścił szansę na pokój. Śmierć podróżującego nim Wielkiego Księcia pogorszyła i tak złą sytuację archipelagu. Los wysp spoczywa teraz w rękach młodego księcia Nikandra i autystycznego chłopca, który potrafi narzucić siłom natury swoją wolę.   Czy jest on jednak zbawcą, czy niszczycielem? 

"Wichry archipelagu"  to wyraźny styl, inteligentny język i niesamowita wyobraźnia. Orson Scott Card, autor „Gry Endera” 

Bradley P. Beaulieu – amerykański pisarz, z wykształcenia inżynier komputerowy. Laureat nagrody L. Ron Hubbard Writers of the Future Award, przyznawanej najlepiej zapowiadającym się młodym twórcom literatury fantastycznej. Publikował opowiadania m.in. na łamach „Realms of Fantasy”, „Orson Scott Card's Intergalactic Medicine Show” i w różnych antologiach tematycznych. „Wichry archipelagu” otwierają niezwykłą trylogię fantasy.

Szortownia

Bartłomiej Dzik - "Radiowóz S087".

Tak jest dobrze - Szczepan Twardoch


Gęsto. Tak jest gęsto.

Aleksander Kusz

Szczepan Twardoch należy do wąskiego grona pisarzy fantastyczno-naukowych, którzy chcą więcej, a może inaczej, chcą więcej i potrafią tego dokonać. Tych co chcą, jest o wiele więcej. Szczepan nie ogranicza się tylko do getta sf, w które pisarze sf właściwie sami się wprowadzają. Zawsze pisał na pograniczu, ale ostatnimi czasy jego twórczość jest dostrzegana także za żelazną kurtyną.

Twardoch w odróżnieniu od Dukaja i Orbitowskiego, nie trafił w końcu do Wydawnictwa Literackiego. Tułał się po wydawnictwach, Fabryka Słów, Dolnośląskie, Supernowa - tutaj dwie książki, Narodowe Centrum Kultury i wreszcie Powergraph. Mam nadzieję, że tam osiądzie na dłużej; dobry, nieszablonowy autor, dobre, nieszablonowe wydawnictwo, ładna para.

Słów kilka o wydaniu. Jest pięknie, nie boję się tego napisać: jest piękne. Bardzo dobre wydanie, twarda oprawa, dobry papier, świetna okładka. Nie za dużo stron, ponad 230, ale treści, za to ile treści! Najnowsza książka Twardocha otwiera nową serię w Powergraphie – Kontrapunkty. Z zamierzenia ma być tam prezentowana „polska proza wymykająca się ze schematów, uciekająca z szufladek. Literatura dla czytelników lubiących niebanalne fabuły, piękną frazę i niejednoznaczne interpretacje”. Taka też jest dokładnie najnowsza książka Szczepana. Ucieka, nie daje się przypisać, no i przede wszystkim: jest bardzo dobrze napisana. Świetny początek serii, następna ma być nowa książka Małeckiego, już czekam.

6 opowiadań, 230 stron, połowa z nich prezentowana już wcześniej w czasopismach, dwa w Nowej Fantastyce, jedno w Lampie. Emocje tak skondensowane, zbite, że wylewają się z każdej linijki tekstu. Okazuje się, że można napisać dobrą książkę, nie lejąc wody, nie tworząc opisów przyrody i uzbrojenia przeciwnika. Można napisać dobrą książkę, która poruszy czytelnika pisząc po prostu o człowieku. Tylko i aż tyle, naprawdę.

Twardoch w Subiektywnie


W Subiektywnie pojawiło się omówienie najnowszego zbioru opowiadań Szczepana Twardocha - Tak jest dobrze. Zapraszam do zapoznania się i komentowania.

"Trylogia szortowa" - głosowanie

Na konkurs przysłaliście sześć prac. Jury właśnie je ocenia. A Wy, użytkownicy Szortalu, zgodnie z umową przyznajecie "nagrodę publiczności". Oto konkursowe teksty: "Trylogia znad Tamizy", "Turniej rycerski", "Fernando de Sanhez", "Czarne Anioły", "Ocalony" i "Czarny Rycerz".

Głosowanie trwa do 15 września, do godziny 21.00. Wtedy również zaprezentuję Wam werdykt jury.

Zapowiedź wydawnictwa Fabryka Słów


Już od piątku, 9 września, w księgarniach będzie można nabyć:

Wielką inwersję - Catherine Asaro

Jestem czymś więcej niż tylko Twoją śmiercią. Jestem Jugernautem. Jestem żywą bronią.

Wielka Inwersja to opowieść o elitarnych pilotach-empatach żyjących w symbiozie ze swoimi myśliwcami. W świecie wykreowanym przez Catherine Asaro sztuka wojenna osiągnęła poziom wykluczający udział ludzi w bitwach. Superinteligentne statki nie dają pilotom najmniejszych szans. Zwykłym pilotom.

Bo Jagernauci to zupełnie inna historia. Korzystający z podnoszących szybkość i skracających czas reakcji neurowszczepów oraz całego dobrodziejstwa bio-inżynierii, starannie wybrani spośród osób obdarzonych wyjątkowo silnymi zdolnościami postrzegania pozazmysłowego – są szczytowym osiągnięciem w dziedzinie uzbrojenia.

Z połączenia empaty i wbudowanej w jego ciało komputerowej sztucznej inteligencji otrzymujemy żywą broń, o umiejętnościach, które przewyższa już tylko sama Śmierć.

Sprawdźcie co dzieje się z żołnierzami, którzy zamieniają się w broń!

Szortownia

Dwa teksty Bartłomieja Dzika - "Szarlataneria" i "Dom na przedmieściach".

Stusłówka

Państwo Darby po raz trzeci: Patrycja Stoińska "Katharsis".

W samo południe, odsłona V


Wrzesień znienacka nam nadszedł, sezon urlopowy się powoli kończy, możemy więc wrócić do naszych konkursów: W samo południe.

Dzisiaj tak bez zapowiedzi, a co, nie wszystko przecież trzeba zapowiadać w życiu.

Nagrodami w konkursie będą książki Pawła Matuszka - Kamienna ćma, przekazane przez Wydawnictwo Mag.

Zestaw pytań, na które proszę odpowiedzieć do 15 września 2011, oczywiście do godziny 12:00. Odpowiedzi proszę przesłać na mojego maila akusz@szortal.com, to tyle tytułem wstępu, zapraszam do zabawy.

1. Jakie czasopisma wydawało Wydawnictwo Mag.

2. Wymień przynajmniej trzech redaktorów naczelnych czasopisma Fantastyka/Nowa Fantastyka oraz dodatkowo, proszę o podanie kto szefował najdłużej.

3. Proszę podać jak nazywa się pięknie wydawana seria Wydawnictwa Mag, z fantastyką, że tak napiszę, nie dającą się dokładnie sklasyfikować, oraz dodatkowo, ile książek w tej serii ukazało się do dnia dzisiejszego.

Do dzieła! Czekam na odpowiedzi.

 

ZWRÓCONO MI UWAGĘ, ŻE PODAŁEM BŁĘDNY ADRES MAILOWY, ZGADZA SIĘ, JEDNA LITERKA SIĘ ZGUBIŁA, MOJA WINA, PRZEPRASZAM.

DLATEGO TEŻ PRZEDŁUŻAM CAŁĄ ZABAWĘ DO JUTRA - 16 WRZEŚNIA, OCZYWIŚCIE DO 12:00.

 

 

Nowość w Fabryce Słów

Od dzisiaj w księgarniach nowa książka Fabryki Słów.

Simon R. Green - Łabędzi śpiew

To już trzecia odsłona niesamowitego cyklu Nightside. Kolejna okazja, by sprawdzić w jakie bagno wpakował się detektyw Taylor oraz, by znowu zajrzeć pod podszewkę fascynującego i przerażającego miasta. Spotkaliśmy się już ze stwierdzeniem, że na dobrą sprawę ten cykl byłby już i tak wystarczająco pasjonujący, gdyby zawierał tylko opisy Nightside. Coś jest na rzeczy - z każdą kolejną powieścią miasto nabiera nowego wymiaru, ukazuje kolejny element swojej mrocznej twarzy, odkrywa nowe tajemnice, przerażające historie i bezwzględne prawa. Z drugiej strony - czym byłaby ta wspaniała sceneria, gdyby ulicą w stronę nienazwanej grozy nie kroczył osobnik o sponiewieranej duszy, w prochowcu równie zniszczonym przez bijatyki, co gardło przez podłą whiskey. Francuska piosenkarka (jak to się stało, ze w historii o prawdziwym twardzielu dotąd nie pojawiła się żadna Francuzeczka?) z "Łabędziego śpiewu" jest w tej scenerii prawdziwą perełką - nigdy nie przeżyjecie tak wspaniałego recitalu. Dosłownie...

Inne okręty - Romuald Pawlak


Inne Inne okręty?

Hubert Przybylski

Kiedy równo dwa lata temu przeczytałem pierwszą wersję "Innych okrętów" Romka Pawlaka, byłem zarazem oczarowany (bardzo mocno), jak i rozczarowany (troszeczkę) opowiedzianą w powieści historią. Dlatego, kiedy tylko Romek Pawlak zapowiedział, że możliwe jest ukazanie się nowej wersji książki, zacząłem zacierać ręce. Zwłaszcza, że ze słów autora wynikało, że to, co mi w historii Pedra de Manjarresa przeszkadzało i rozczarowało, zostało usunięte lub poprawione. Ale do tego wrócę za chwilkę, bo teraz wypadałoby tym, którzy jeszcze nie zetknęli się z "Innymi okrętami", przybliżyć pokrótce zarys fabuły.

Przede wszystkim, akcja powieści rozgrywa się w czasach hiszpańskich prób podboju imperium Inków, gdzieś w latach sześćdziesiątych XVI wieku. Dlaczego prób? Bo to historia alternatywna, w której wyprawa Pizarra, za sprawą zwykłego pecha i zbiegu okoliczności, kończy się spektakularną klęską konkwistadorów i w rezultacie wzmocnieniem inkaskiego imperium. Mniej więcej dwadzieścia lat po śmierci Pizarry, Hiszpanie podejmują kolejną próbę – Cristobal Vaca de Andegoya zbiera dużo większe, niż Pizarra, siły i ponownie dokonuje najazdu na Inków. Na tle tych właśnie zmagań są przedstawione losy głównego bohatera powieści, de Manjarresa, który chcąc uratować z terenów ogarniętych wojną swoją ukochaną, Asarpay, jest co chwila wplątywany w rozgrywane przez obie walczące strony przeróżne intrygi.

Pawlak w Subiektywnie


W Subiektywnie pojawiło się omówienie nowej wersji książki Romka Pawlaka - Inne okręty. Zapraszam do przeczytania.

Przy okazji witam nowego "omawiacza" - Huberta Przybylskiego, mam nadzieję, że zostanie z nami na dłużej.

W Szortowni...

..."Zagubione dzieciństwo" Dariusza Domagalskiego.

SFFiH 9 (71) 2011


Dwa w jednym  

Aleksander Kusz  

Prenumerata nie przyszła, po małym śledztwie okazało się, że skończyła się na numerze sierpniowym, a nikt mnie nie powiadomił, że to już koniec, jak to bywało w latach poprzednich. No i pomyślałem sobie, może to jakiś znak? Może czas odpuścić? Na jakiś czas, albo definitywnie zakończyć przygodę z czytaniem tego czasopisma?

Jednak kolekcjonerstwa nie da się wyplenić tak szybko, człowiek sobie myśli, że nie po to ma wszystkie poprzednie numery, żeby teraz przestać zbierać. Bo ja taki zbieracz jestem, zwłaszcza czasopism sf. Posiadam prawie wszystko co wyszło u nas. F/NF, SF/SFFiH, Ubik, MF i wiele, wiele innych, nawet wycięte tzw. żółte strony z Problemów. Właściwie wszystko co zawierało opowiadania, bo opowiadania to moja miłość. Sami więc rozumiecie, że nie mogłem odpuścić nowego numeru SFFiH. Kupiłem w kiosku, tak też się da.

Przy okazji pisania tego omówienia, okazało się, że nic nie napisałem na temat poprzedniego numeru, ale to nie dlatego, że nie było o czym pisać, zapomniałem po prostu. Nadrabiam więc zaległości, najpierw krótka notka o numerze 70, potem trochę dłuższa o numerze 71.

Na przykładzie numeru 70, czytanego ponad miesiąc temu spróbuję opisać zjawisko szybkiego zapominania o tekstach. Nie wiem czy jest to związane z wiekiem, czy z ilością czytanych rzeczy, czy z niedokładnym czytaniem, ale coraz częściej łapię się na tym, że nie pamiętam o czym dane opowiadanie było. Zlewają mi się one w jedno ogromne płaskie, w miarę poprawnie napisane opowiadanie o niczym. Są oczywiście wyjątki, perełeczki, które będę chyba pamiętał do końca życia. Na przykład: prawdopodobnie najkrótsze opowiadanie sf świata, to nawet nie drabble, bo ma dokładnie 38 słów. Mowa oczywiście o Tęsknocie Tuli Kupferberga, opublikowanego kiedyś przez Lecha Jęczmyka w Krokach w nieznane, a przypomniane ostatnio w pierwszym tomie wznowionych przez Solaris - Rakietowych szklaków.

Wracając do numeru 70 - pamiętam, że felietony były w miarę ok., nic nie rzuciło mnie na kolana, ale też nic nie odrzuciło. Z opowiadań pamiętam natomiast, że:

SFFiH 9 (71) 2011 w Subiektywnie


W Subiektywnie pojawiło się omówienie numerów 70 i 71 SFFiH. Zapraszam do przeczytania. 

NF 9 (348) 2011


Marketing i zarządzanie?!  

Aleksander Kusz  

Wrześniowy numer Nowej Fantastyki przeczytałem szybciej niż wrześniowy numer SFFiH, ale piszę o nim później. Zobaczymy co pamiętam po dwóch tygodniach od przeczytania.

Publicystyka.

Na początek Jakub Ćwiek, który wrócił do „normalności”, to znaczy, jest felieton zabawka, tym razem nie trafił ani na Allena, ani na Kafkę, więc nie ma mi się co podobać w tym felietonie. Musiałbym krzyknąć, Więcej Kafki Panie Ćwiek! Ale czy usłyszy, czy zrozumie? Nie żeby jego felietony były słabe, ale pomimo tego, że próbuje, bardzo próbuje, są jakieś takie, letnie? Następnie mamy artykuł Bartosza CzartoryskiegoDziedzictwo Conana, z tej racji, że nie jest to mój ulubiony bohater, zabierałem się za niego jak pies za jeża. Tutaj jednak niespodzianka, dowiedziałem się paru rzeczy, nie żeby jakoś mi bardzo do szczęścia były potrzebne, ale fajny kawałek publicystyki. Mam dzisiaj dobry humor, więc na wywiad Jerzego Rzymowskiego z Jasonem Momoą spuszczę zasłonę milczenia. Tylko takie pytanie ciśnie mi się na usta: Nie da się lepiej wykorzystać dwóch kolorowych stron? Marek Grzywacz w artykule Nowa Brytania opisuje nam angielskie seriale sf, przeczytałem, zapomniałem, nie jest to zbyt interesujący mnie temat. Na koniec dłuższych artykułów Jerzy Rzymowski serwuje nam opis nowych seriali telewizyjnych. Chyba pierwszy raz, ale popieram, człowiek coś przeczyta, człowiek coś zapamięta, może się przydać. W artykule najbardziej przykuwa wzrok reklama Innych okrętów Romka Pawlaka, tak się ładnie kolorkiem odcina. Peter Watts pokazał, że niepotrzebnie byłem złośliwy pod jego adresem w zeszłym miesiącu, fajny, zwięzły kawałek o „tabletkach moralności”, styl i forma trochę mi przypomina felietony Grzędowicza z SFFiH. Ciekawe. Jak zwykle pod koniec numeru mamy felieton mojego ulubionego felietonisty – Łukasza Orbitowskiego. Facet, który pisze niby o filmach, a tak właściwie, środkiem, bokami pisze o sobie. Tutaj niesamowicie zaciekawił mnie filmem, oświadczam wszystkim, że na Ascension na pewno się wybiorę, bardzo mnie zainteresował.

Proza.

NF 9 (348) 2011 w Subiektywnie


W Subiektywnie pojawiło się omówienie wrześniowego numeru Nowej Fantastyki. Zapraszam do przeczytania.

Nowość Wydawnictwa Solaris


Od jutra w księgarniach nowa książka wydawnictwa Solaris.
 
Jest to wybór najlepszych opowiadań Mike'a Resnicka, jednego z najbardziej utytułowanych pisarzy SF wszechczasów.
Resnick od wielu lat jest w światowej czołówce twórców opowiadań, nie ma roku, by któreś z nich nie trafiło na listy nominowanych do Hugo, Nebuli, Locusa.
 
Wiele z opowiadań, które się w tym zbiorze znalazły, tę rywalizację wygrało.
Oto 14 opowiadań i nowel składajacych się na ten tom:
  
Barnaba na wybiegu  nominacja Hugo, nominacja Locus 1994
Siedem spojrzeń na wąwóz Olduvai   Hugo, Nebula 1994, nominacja Locus
Zimowe przesilenie   nominacja Hugo 1991
Doskonale piękny poranek, z szakalami  nominacja Hugo 1991
Manamouki   Hugo, nominacja Nebula 1990
Kirinyaga     Hugo, nominacja Nebula 1988
Bowiem dotknęłam nieba   nominacja Hugo, nominacja Nebula 1989
Kapitalna zabawa!       nominacja Hugo, nominacja Nebula 1990   NOWOŚĆ
Kiedy starzy bogowie umierają  nominacja Hugo, nominacja Nebula 1995
43 dynastie antaryjskie   Hugo 1997
Podróże z moimi kotami   Hugo, nominacja Nebula
Słonie na Neptunie   nominacja Hugo, 2001  NOWOŚĆ
Łowy na Snarka   nominacja Hugo, 1999
Czerwona kaplica   nominacja Hugo, 2001  NOWOŚĆ

W Szortowni...

...przedstawiam/przypominam Wam dzisiaj [tzn. 12 września] cztery teksty, które ponad dwa lata temu zajęły pierwsze cztery miejsca w konkursie szortowym o niewiele sugerującym tytule "Lemoniada". Aleksandra Kusza "Jak Klapaucjusz maszynę doskonałą skonstruował", Jewgienija T. Olejniczaka "Arabska noc", Krzysztofa Baranowskiego [znaczy mój] "Prędzej wielbłąd..." i Michała Cetnarowskiego "Krótkie dzieje króćca".

W "Stusłówkach"

"Lunatycy" Rafała Cywickiego.

Chwila śpiewu i tańca...

...na powitanie nowego członka Ekipy. Krystian "Annasi" Citowicki - witaj :)

Zapowiedź wydawnictwa Fabryka Słów


Już od jutra w księgarniach nowa książka Adama Przechrzty - Demony Leningradu.

Koszmar, który dusi grozą nawet zimne, bezlitosne serce Ławrienitja Berii.  

Ulicami udręczonego głodem, oblężonego Leningradu przemyka wcielona Śmierć. Coś więcej niż oszaleli z rozpaczy kanibale, żerujący na trupach poległych towarzyszy. Coś, co nawet w ludziach, którzy przetrwali stalinowskie czystki oraz furię dywizji Wehrmachtu, czy Waffen SS powoduje skrajne przerażenie.  

Kiedy ryczą działa budzą się demony.  Istoty, których istnienie nie mieści się w bolszewickiej ideologii. Tam gdzie nie wystarcza rozkaz Stalina, furia Berii i bestialstwo katów z NKWD -

tam wkraczają do akcji drużyny GRU - wojennoj razwiedki.    

AUTOR: historyk, doktor nauk humanistycznych, pedagog, autor artykułów na temat historii, sztuk walki nożem i okinawańskiego karate. Interesuje się działaniami służb specjalnych. Żonaty, ma dwójkę dzieci.

Herrenvolk - Sebastian Uznański


Efekt Schmetterlinga  

Anna Klimasara

Biorąc pod uwagę problemy wydawnicze nękające „Herrenvolk”, nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że na tę powieść czekałam całe lata. A wiadomo jak to w życiu bywa – im dłużej się na coś czeka, tym boleśniejsze może być rozczarowanie, więc choć nabyłam książkę w dniu premiery, nieco wahałam się, czy natychmiast po nią sięgnąć i pewnie gdyby nie motywacja (żeby nie napisać subtelne naciski...) ze strony autora, jeszcze trochę bym się do niej przymierzała. Ale stało się, „Herrenvolk” za mną i już wiem, czy warto było czekać...

Na wstępie muszę zaznaczyć, że lubię teksty Sebastiana. Odważne, bezkompromisowe, szalone i nieprzewidywalne. Autor przyzwyczaił mnie do odwiedzin w dziwacznych i powykręcanych do granic możliwości krainach, obnażających najgłębiej skrywane ludzkie lęki i najdziksze pragnienia, dlatego też nieco zaskoczył mnie fakt, że akcja osadzona jest w znanym nam świecie podczas drugiej wojny światowej i na dodatek bazuje na wykorzystywanym już miliony razy motywie przenosin w czasie niczego niespodziewającego się nieszczęśnika. Co można zrobić z historią zaczynającą się w chwili, gdy Artur, młody germanista z Polski, trafia nagle z niewiadomych przyczyn w przeszłość, do okupowanego przez Niemców Krakowa? W zasadzie wszystko... a jeśli ma się do dyspozycji wyobraźnię Uznańskiego, to wszystko i jeszcze trochę.

Uznański w Subiektywnie


W Subiektywnie pojawiło się omówienie najnowszej książki Sebastiana Uznańskiego - Herrenvolk.  Autorką omówienia jest Anna Klimasara. Zapraszam.

"Trylogia szortowa" - werdykt

No to po kolei…

Poprosiłem każdego z Jurorów o wskazanie dwóch jego zdaniem najlepszych trylogii. Poprosiłem również, by zwrócili szczególną uwagę na „trylogiczność” tekstów.

Podsumowując ich wybór przyznałem, za radą xana, trzy punkty – opowiadaniu wskazanemu przez Jurora jako najlepsze i jeden punkt – opowiadaniu z miejsca drugiego.

Wyszło tak:

Miejsce czwarte: Natalia Bieniaszewska – „Czarne Anioły” – 2 pkt.

Miejsce trzecie: Bartłomiej Trokowicz – „Turniej rycerski” – 4 pkt.

Miejsce drugie: Rafał Sala – „Ocalony” – 5 pkt.

Miejsce pierwsze: Aleksandra Brożek – „Trylogia znad Tamizy” – 6 pkt.

I opinie Jurorów [pozwoliłem sobie przedstawić je w takiej kolejności, w jakiej je otrzymywałem].

Marcin Przybyłek:

Oto moje oceny:

1. Turniej rycerski (Dowcipny, chwilami tracący klimat, jako jedyny z pointą i cząstkowym bohaterem. Niezły stylistycznie.)

Dalej dwa ex aequo:

Ocalony

Nastrojowe, ale bez bohatera i bez historii. Przeszkadza "krzyżowa" stylistyka.

Czarne anioły

Dobre stylistycznie. Brak wyjaśnienia i domknięcia pomysłu.

***

Trylogia znad Tamizy - dobre stylistycznie, nastrojowe, ale niespójne.

Czarny rycerz i On, jako sługa boży - bardzo złe stylistycznie, najgorsze to drugie.

Romek Pawlak:

Fanfik Piekary, "Fernando de Sanhe", nie podszedł mi bardzo, dlatego że wtórny, w dodatku słabo napisany."Czarny rycerz", marnie napisany, też nie wzbudził mojego zachwytu, w dodatku zamiast puenty mamy unik.

"Trylogia znad Tamizy" ładnie z kolei napisana, ale właśnie mało trylogiczna, i to bardziej obrazki niż całostka. Aczkolwiek plus za przypomnienie mi klimatu powieści Connie Willis.

Nad "Czarnymi aniołami" westchnąłem, bo dobre, tylko ta puenta niekoniecznie oryginalna... ale trochę to już rzecz gustu, więc westchnąłem...

Bo "Turniej rycerski" warsztatowo stoi na niższym poziomie, więcej drobnych błędów i niezręczności stylistycznych. Ale ten pomysł, pomysł! Bardzo dobry.

I wreszcie "Ocalony". O kaliber lepszy od pozostałych. Nie tylko fabuła, także to "coś", skondensowana literatura w stylu Michaux?, Calvino?

"1939" - głosowanie

Teksty konkursowe znajdziecie tutaj i tutaj. Ankietę tam, gdzie zwykle znajdują się ankiety. Głosujemy do 30 września, do godziny 22.00. Autorom życzę powodzenia, wszystkim - miłej lektury.

W samo południe, odsłona V - ogłoszenie wyników


Na forum ogłosiłem wyniki i zwycięzców V odsłony naszego konkursu W samo południe. Gratuluję zwycięzcom, pozostałych zapraszam ponownie do zabawy.

Pamiętajcie, nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy, tak więc zaglądajcie :)

Nowość Wydawnictwa Mag


Juz od dzisiaj w księgarnaich

Dom Derwiszy. Dni Cyberabadu - Ian McDonald

W ekskluzywnej serii Uczta Wyobraźni ukazuje się właśnie nowa powieść autora głośnej Rzeki Bogów, Iana McDonalda – Dom Derwiszy. Rzeka Bogów obwołana przez „Asimov’s Science Fiction” arcydziełem, chwalona przez „Washington Post” jako „wielkie osiągnięcie autora, który staje się właśnie jednym z najwybitniejszych współczesnych powieściopisarzy” – kreśliła żywy obraz Indii w bliskiej przyszłości, w stulecie niepodległości. Zrewolucjonizowała nową generację fantastyki, przyjmując perspektywę, która nie była ani europejska, ani amerykańska. Nominowano ją do nagród Hugo i Arthura C. Clarke’a, zdobyła nagrodę BSFA; bogata sceneria tej powieści zainspirowała McDonalda do ponownej wizyty – w serii opowiadań, których fabuła także odbywa się w świecie Rzeki Bogów. Opowiadania ukazują się razem z Domem Derwiszy zebrane razem w jednej publikacji, w jednym rozdziale zatytułowanym Dni Cyberabadu.

Dni Cyberabadu to triumfalny powrót do Indii roku 2047, nowego, prężnego supermocarstwa mającego półtora miliarda mieszkańców, w epoce sztucznych inteligencji, suszy wywołanej zmianami klimatycznymi, wojen o wodę, osobliwych nowych płci, genetycznie ulepszonych dzieci, starzejących się dwukrotnie wolniej od zwykłych ludzi, i ludności, w której mężczyzn jest czterokrotnie więcej niż kobiet. Same Indie rozpadły się tu na kilkanaście państw, od Kerali, po górne dopływy Gangesu w Himalajach.
Dni Cyberabadu to zbiór siedmiu opowiadań, wśród nich jedno nominowane do Hugo i jedno będące zdobywcą tej nagrody oraz osiemdziesięciostronicowa mikropowieść.
Jak zwykle w przypadku utworów McDonalda, i o tej książce będzie się w tym roku wiele mówić.

Stusłówka

"Jak się modlą" Natalii Bieniaszewskiej.

Wielkie porażki militarne. Jak pogoda wpłynęła na losy wojen - C.E. Wood


Poradnik dla początkującego autora-militarysty. Część pierwsza: Błoto.

Hubert Przybylski

Uwielbiam książki z zacięciem militarystycznym. Bez względu na to, czy będzie to mainstream, czy military fiction. Po prostu, jak już moje łapki taką chwyca, to nie ma bata, żebym jej nie przeczytał. A że książek o wojenno-przygodowej tematyce jest "tyle, że ho-ho, a nawet więcej" (że pozwolę sobie wtrącić taki kabaretowy cytacik), a i coraz to pojawiają sie nowe, więc raczej nie obawiam się jakiegoś deficytu w tej materii. Niestety to, że tych książek jest tak dużo, nie znaczy absolutnie, że wszystkie są dobre. Pół biedy, jeśli trafiam na książkę nudną, czy źle napisaną. Cała bieda jest wtedy, kiedy autor nie ma zielonego pojęcia o wojennych realiach, które w swoim tekście opisuje. Naprawdę - można zjeść własne zęby, kiedy się czyta opisy broni, która ze względu na istnienie tak bzdurnej (dla autora, oczywiście) rzeczy jak fizyka, nie ma prawa funkcjonować. Albo kiedy autor, nie mający nic wspólnego z wysiłkiem fizycznym i żadnej wiedzy na temat ludzkiej fizjologii, opisuje "nadludzkie wysiłki" bohaterskich i niezmordowanych wojaków (tak, na ten przykład, można sobie wyobrazić autora skądinąd świetnej "Taktyki błędu" - Gordona R. Dicksona).

Stąd też, wpadłem na pomysł, żeby dla wszystkich tych, którzy chcą napisać jakiś "wojenny" tekst, wyszukiwać książki czy opracowania, które pomogą im, przede wszystkim, nie popełniać kretyńskich błędów faktograficznych i które pozwolą na lepsze wczucie się autora w realia wojny i pola walki. I to by było na tyle tytułem wstępu.

Wood w Subiektywnie


Hubert wymyślił, że napisze poradnik dla początkujących autorów-militarystów. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z jego pierwszą cześcią.

Panie i Panowie! W Subiektywnie pojawiło się omówienie książki C.E. Wooda - Wielkie porażki militarne. Jak pogoda wpłynęła na losy wojen

Nowość Wydawnictwa Zysk i S-ka


STEFAN GRABIŃSKI
DEMON RUCHU i inne opowiadania

Demoniczna lokomotywa mija stację... w oknach wagonów brakuje szyb, a z pustki przedziałów zieje piekielna groza... Wraz z gwizdem rozchodzi się jęk potępionych dusz widmowych pasażerów... Wędrowny demon kolei przetacza się po chłodnej stali torów, pałając żądzą prędkości. Zbliża się herold śmierci...


"Demon ruchu" to zbiór najlepszych opowiadań Stefana Grabińskiego, mistrza grozy, nazywany polskim Edgarem Allanem Poe i H.P. Lovecraftem. Historie wypełnione są tym, co dla Grabińskiego najbardziej charakterystyczne – potrzebą eksploracji tajemnych sił w gwałtownie zmieniającym się świecie początków XX wieku. Od widmowych pociągów, przez demony zamieszkujące kominy, po żywiołaki wzniecające pożary – horror Stefana Grabińskiego smakuje jak nigdy przedtem. I straszy, jak niewielu dzisiaj.


Wszyscy na pokład! Demon ruchu odjeżdża. Podróż będzie niesamowita!

„Na początku zeszłego wieku ten niedoceniony wówczas polski pisarz zdawał się zauważać grozę nawiedzającą współczesność. Jego duchy i demony nie zamieszkiwały cmentarzy czy ruin, ale gnieździły się w parowozach, kablach elektrycznych czy gwałtownie rozrastających się miastach. To antyteza nostalgicznej fantastyki!”

China Miéville, autor "Dworca Perdido" oraz "Miasto i miasto"

Stefan Grabiński (1887-1936) – polski pisarz, dramaturg, filolog, przedstawiciel nurtu grozy w polskiej literaturze międzywojennej. Klasyk noweli fantastycznej, twórca horroru kolejowego. "Demon ruchu", wydany w 1919 roku zbiór opowiadań, jedno z największych osiągnięć polskiej literatury grozy, został przetłumaczony na angielski, niemiecki i portugalski. Opowiadania Grabińskiego stały się inspiracją dla scenariuszy m.in. takich filmów jak: "Kochanka Szamoty" (1927), "Ślepy tor" (1967), "Problemat profesora Czelawy" (1985) czy "Nikt nie jest winien" (1986).

W Szortowni...

Aleksandra Brożek i jej "Winda".

W Szortowni...

Aleksandra Uruszczak - "Wstydy".

Zapowiedź wydawnictwa Prószyński i S-ka


6 października ukaże się trzecia część cyklu Powrót do domu Orsona Scotta Carda - Statki Ziemi.

Miasto Basilica upadło. Wetchik, Nafai i reszta ich rodziny muszą stawić teraz czoło pustynnym pustkowiom i przemierzyć rozległy kontynent w drodze do ukrytego kosmodromu Harmonii, pogrążonego w ciszy, opuszczonego, czekającego na komendę, by ponownie przygotować ogromne statki międzygwiezdne do lotu w przestworza.   Jednak z tych szesnaściorga ludzi tylko garstka świadomie wybrała wygnanie. Inni – nikczemne córki Rasy, ich mężowie i najstarszy syn Wetchika, Elemak – zostali zmuszeni do tego wbrew woli. Ich gniew i głęboko chowane urazy utrudnią i tak już niełatwą wyprawę.  

Na kartach tej książki Card robi to, co umie najlepiej – ujmuje za serce. „Locus”      

Czytelnicy „Statków Ziemi” przekonają się, że książka trzyma typowy dla Carda wysoki poziom, dostarczając scen z olbrzymim ładunkiem emocjonalnym. „The Chicago Sun Times"  

Orson Scott Card (ur. 1951) – jeden z najbardziej popularnych autorów science fiction. Debiutował opowiadaniem „Gra Endera”, które zostało później rozbudowane do rozmiarów powieści. Zapoczątkowała ona kultowy cykl.  „Statki Ziemi” to trzecia część innego znanego cyklu autora, sagi „Powrót do domu”.  

Ocalony - Sean Slater


Prawdziwie policyjna opowieść

Bartłomiej Cembaluk    

O wydarzeniach w Virginia Tech i Columbine słyszał chyba każdy. Masakry uczniów, które miały tam miejsce, wstrząsnęły całym światem. Mało kto mógł uwierzyć, że za śmierć tych młodych osób odpowiadają ich koledzy i przyjaciele. Podobną tragedię opisuje w swojej debiutanckiej powieści Sean Slater. Jednak to, co wydarzyło się w Liceum Świętego Patryka, nie było wyłącznie aktem bezmyślnej przemocy, ale perfekcyjnie zaplanowaną akcją, której przyczyn nie sposób się domyślić.  

Autor „Ocalonego” z zawodu jest policjantem, co łatwo zauważyć podczas lektury tej książki. Za przykład mogą posłużyć opisy poszczególnych zdarzeń i sytuacji, a także miejsc, ludzi i przedmiotów. Slater jest w nich tak dokładny, że nie szczędzi nam nawet informacji na temat wzrostu bohaterów, ani rodzaju kawy, którą piją. Wbrew pozorom nie jest to jednak suchy tekst posiadający znamiona protokołu zeznań. Coś takiego tylko by spowalniało akcję i odrzucało czytelnika po kilku pierwszych stronach. Mamy tu do czynienia z dogłębną analizą świata przedstawionego, dzięki czemu staje się on bardzo autentyczny i prawdziwy, włącznie ze wszystkimi elementami składowymi. Natomiast sama akcja nie jest w żadnym wypadku powolna. Wręcz przeciwnie: już na samym początku rusza z kopyta i nie zwalnia aż do epilogu. Co chwila pojawiają się nowe dowody, poszlaki i ofiary, a badający sprawę funkcjonariusze muszą mierzyć się z groźnym przeciwnikiem. Dziw bierze, że nie gubią się w całym tym gąszczu szczegółów. Ba, są je w stanie logicznie ze sobą połączyć i uzyskać odpowiedzi na trapiące ich pytania. Momentami ciężko uwierzyć, że wszystko to wydarzyło się zaledwie w przeciągu trzech dni, bo chyba żaden przeciętny człowiek nie byłby w stanie sprostać tylu wyzwaniom, w tak krótkim czasie.  

Slater w Subiektywnie


Bartłomiej Cembaluk omówił w Subiektywnie książkę Seana Slatera - Ocalony. Zapraszam.

W Szortowni...

"Cząstki" Anny Bichalskiej.

Nowość Wydawnictwa Prószyński i S-ka


Dzisiaj do sprzedaży trafiły Wichry archipelagu Bradleya P. Beaulieu. Jest to kolejna pozycja z serii „Nowej Fantastyki”, a zarazem trzeci tytuł, który wybierał Marcin Zwierzchowski.   Tak wypowiada się o wybranej przez siebie książce:  W Wichrach... urzekł mnie doskonale skonstruowany świat, w który autor starał się tchnąć sporo oryginalności, a do tego świetne postacie. No i plastyczność opisów, te wizje, które podczas lektury pojawiają się przed oczami. Już po kilkudziesięciu stronach wiedziałem, że mam w rękach coś niezwykłego.

Wiatr niesie śmierć. Tajemnicza zaraza dziesiątkuje ludność, osłabiając targane wewnętrznymi konfliktami księstwo Kałakowa. Nawet wznoszące się pośród wzburzonych mórz niedostępne mury nie chronią przed wszystkim, a fanatyczni Maharraci tylko czekają na okazję, by przejąć władzę.  

Atak żywiołaka na zmierzający do wyspy powietrzny statek zaprzepaścił szansę na pokój. Śmierć podróżującego nim Wielkiego Księcia pogorszyła i tak złą sytuację archipelagu. Los wysp spoczywa teraz w rękach młodego księcia Nikandra i autystycznego chłopca, który potrafi narzucić siłom natury swoją wolę.   Czy jest on jednak zbawcą, czy niszczycielem? 

"Wichry archipelagu"  to wyraźny styl, inteligentny język i niesamowita wyobraźnia. Orson Scott Card, autor „Gry Endera” 

Na polu epickiej fantasy ciężko obecnie o coś oryginalnego, ale Bradley P. Beaulieu w swojej debiutanckiej powieści podjął odważną próbę. Fantasy Book Critic

Bradley P. Beaulieu – amerykański pisarz, z wykształcenia inżynier komputerowy. Laureat nagrody L. Ron Hubbard Writers of the Future Award, przyznawanej najlepiej zapowiadającym się młodym twórcom literatury fantastycznej. Publikował opowiadania m.in. na łamach „Realms of Fantasy”, „Orson Scott Card's Intergalactic Medicine Show” i w różnych antologiach tematycznych. „Wichry archipelagu” otwierają niezwykłą trylogię fantasy.

Kraken - China Mieville

Szalony koniec świata  

Aleksander Kusz  

China Mieville to następny ulubieniec „okularników” sf. W Polsce od początku jest wydawany przez wydawnictwo Zysk i S-ka. Najpierw trylogia New Crobuzon (Dworzec Perdido, Blizna, Żelazna Rada), następnie zbiór opowiadań W poszukiwaniu Jake’a i inne opowiadania, potem powieść dla dzieci (młodzieży) LonNiedyn. W 2010 wydano świetne Miasto i miasto, wreszcie w sierpniu tego roku ukazał się Kraken.

Mogę się tak naśmiewać z okularników, bo sam się do nich zaliczam, czy słusznie, nie mnie oceniać. Lubimy tak sobie wziąć autora i hołubić go, po prostu. Pal licho, jak hołubimy autora zagranicznego, gorzej z polskim, bo rozumie co mówimy i piszemy i jeszcze przez przypadek weźmie to do siebie i uwierzy, że jest taki świetny…

Mieville na dodatek nie tylko u nas jest lubiany i doceniany, pomimo młodego wieku (poniżej czterdziestki, znaczy się młody jest) na Zachodzie był wielokrotnie nagradzany. Właściwie każda jego książka jest zauważana i omawiana. Podobnie jest z Krakenem - został on uhonorowany nagrodą Locusa za 2011 rok.

Kraken jest opowieścią o mieście, jak właściwie każda powieść Mieville’a. Tak sobie myślę, że gdyby wywieźć autora na wieś, postawić go w szczerym polu, to na pewno byłaby mu potrzebna pomoc psychoanalityka. Mieville jest „miejski” do szpiku kości. On nie umie inaczej, on musi pisać o Mieście. To jest jego miejsce, jego dżungla, jego piekło i jego raj.

To jest opowieść o Londynie, ale o innym Londynie. O mieście w mieście, zamkniętym przed oczami „normalnych” ludzi. O mieście, w którym może zdarzyć się wszystko. Jest to też na swój sposób kryminał, bo przecież od kradzieży i pogoni za złodziejami wszystko się zaczęło.

Mieville w Subiektywnie


W Subiektywnie omówiłem Krakena - Chiny Mieville'a. Zapraszam.

Nowe drabble

Dzisiaj krócej. Bartłomiej Dzik "Eros i Sinus".

W samo południe, odsłona VI


Dostaliśmy 3 numery wrześniowej Nowej Fantastyki z książką Andrzeja Tucholskiego Rezydent wieży. Możemy więc robić następny konkurs.

Zaczynamy.

Oczywiście trzy pytania, oczywiście odpowiedzi na mojego maila akusz@szortal.com, do 27 września, oczywiście do godziny 12:00.

1. Jaki był największy nakład Fantastyki/Nowej Fantastyki?

2. Jaki tytuł miały felietony Lecha Jęczmyka zamieszczane w Nowej Fantastyce?

3. Kiedy ukaże się jubileuszowy - 350 numer Nowej Fantastyki.

Dzisiaj prosto i łatwo, żadnych pytań dodatkowych, oczekuję więc tysięcy prawidłowych odpowiedzi. Do dzieła!

Nowość Wydawnictwa Mag

W pół drogi do grobu – Jeaniene Frost

Nowa seria z wampirami w roli głównej

Premiera 21 września


 

Dokonując zemsty, półwampirzyca Catherine Crawfield poluje na nieumarłych i ich zabija. Ma  nadzieję, że odnajdzie wśród wampirów swojego ojca, odpowiedzialnego za zniszczenie życia jej matce. Schwytana przez Bonesa, łowcę nagród polującego na wampiry, zostaje zmuszona do współpracy. W zamian za znalezienie ojca Cat zgadza się trenować z seksownym nocnym łowcą, aż dorówna mu umiejętnościami walki.

Jest zdziwiona, że nie kończy jako jego przekąska. Czyżby rzeczywiście istniały dobre wampiry? Wkrótce Bones przekona ją, że bycie mieszańcem nie jest wcale takie złe. Zanim jednak Cat zdąży się nacieszyć nowo zdobytym statusem pogromczyni demonów, oboje będą ścigani przez grupę zabójców.  Cat musi opowiedzieć się po jednej ze stron…

 A Bones okaże się dla niej równie kuszący jak żywy mężczyzna.

Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie - Charles Yu


W poszukiwaniu straconego ojca  

Aleksander Kusz  

Dawno nie czytałem książki o tak długim i skomplikowanym tytule - Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie. Przyznacie, że dziwny tytuł. Kiedyś usłyszałem, że ludzie z krótkim nazwiskiem powinni dawać dzieciom dłuższe imiona i na odwrót, dłuższe nazwisko to krótsze imię. Tutaj widocznie autor zastosował tę metodę do tytułu swojej pierwszej powieści. Krótkie nazwisko (Yu), to musi być długi tytuł, zobaczymy jak będzie przy następnej.

Charles Yu dla polskiego czytelnika został odkryty przez Marcina Zwierzchowskiego. Muszę przyznać, że odkąd malakh objął dział zagraniczny Nowej Fantastyki, jakość zagranicznych opowiadań znacznie się poprawiła. W lipcu tego roku w NF zamieścił jego – Standardowy zestaw samotności, bardzo dobre, klimatyczne opowiadanie. Na początku sierpnia w wydawnictwie Prószyński i S-ka ukazała się właśnie omawiana książka. Krótka jak na powieść, 280 stron, literki wcale nie takie małe i dużo światła. Natomiast w środku niekiedy aż za dużo treści.

To jest powieść, a właściwie przypowieść o czasie. Trochę o wehikule czasu, ale tylko trochę, przede wszystkim opowiada o czasie, teraźniejszym, przyszłym i tym przeszłym. Następna dygresja, coś bardzo dygresyjny jestem dzisiaj. Myślę, że tłumacz Wehikułu czasu H.G. Wellsa (Feliks Wermiński?) zrobił krzywdę tej maszynie, nazywając ją wehikuł, w końcu sugeruje to jednak coś starszego.

Tytułowy bohater - Charles Yu, muszę przyznać, że to intrygujące (i znowu odjeżdżam), najpierw nadać głównemu bohaterowi i narratorowi swoje imię i nazwisko, by potem w wywiadach bronić się, że nie jest to powieść autobiograficzna, ciekawe jakby mogła być z tym wehikułem czasu!?

Może się wydawać, że o podróżach w czasie zostało już opowiedziane wszystko, pod każdym względem, ale nie, okazało się, że nie było jeszcze książki o czasie tak naładowanej emocjonalnie.

Yu w Subiektywnie


W Subiektywnie następne omówienie. Tym razem jest to Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie - Charlesa Yu. Zapraszam.

W Szortowni...

"Prawo pogranicza" Daniela Ostrowskiego.

Zapowiedź wydawnictwa Mag


Na 19 października Mag zapowiada premierę następnego tomu cyklu książek o Sookie Stackhouse - Gorzej niż martwy - Charlaine Harris 

Społeczność nadnaturalnych z luizjańskiego Bon Temps przeżyła ostatnio wiele nieprzyjemnych zdarzeń: z jednej strony dały o sobie znać potężne siły natury, czyli niszczycielski huragan Katrina, z drugiej, aktu nienawiści dokonali ludzie, którzy podłożyli bomby w hotelu w Rhodes, gdzie odbywało się wampirze spotkanie na szczycie. Sookie Stackhouse jest bezpieczna, lecz poruszona, zaszokowana i zmęczona – z całych sił pragnie powrotu do normalności. Niestety, sytuacja stale się pogarsza. Zbyt wiele wampirów (w tym liczni przyjaciele Sookie) zginęło w Rhodes lub zmarło z powodu odniesionych tam ran. A po chłopaku telepatki, tygrysołaku Quinnie, słuch zaginął. Świat wokół zmienia się, nawet jeśli nie podoba się to wampirom czy zmiennokształtnym. W dodatku Sookie, Przyjaciółka Wilkołaczego Stada, telepatka połączona więzią krwi z przywódcą społeczności lokalnych nieumarłych, trafia w sam środek tych przemian. Grozi jej niebezpieczeństwo i śmierć oraz – nie po raz pierwszy – doświadcza zdrady ze strony kogoś, kogo pokochała. I chociaż w końcu opada bitewny kurz, a przedstawiciele różnych społeczności zawierają przymierza, świat Sookie nigdy nie będzie już taki jak przed Katriną.

Porucznicy 1939 - Tomasz Stężała

Małe historie - wielka chwała, czyli o tym, jak dziadek wojowali

Sławomir Szlachciński  

Siadając do lektury powieści nie miałem żadnych informacji na temat jej autora. Szybki reaserch internetowy ujawnił fascynata historii, którego działalność literacka wynika z głębokiej pasji historycznej oraz z lokalnego patriotyzmu. Mieszanka tych cech skutkuje kolejnymi pozycjami w których istotną rolę odgrywa Elbląg i jego mieszkańcy. Porucznicy 1939 to druga powieść Tomasza Stężały, po dwutomowym Elbing 1945 w którym autor zirytowany dzisiejszym pojmowaniem drugowojennej historii Elbląga postanowił przybliżyć czytelnikom prawdziwe losy tego miasta. Książka została przyjęta bardzo dobrze w środowisku ludzi zainteresowanych drugą wojną swiatową i tzw. ”małymi historiami”.

Porucznicy 1939 to pierwsza pozycja trylogii zatytułowanej Trzy Armie, kolejne planowane to: Kapitanowie 1941 i Pułkownicy 1944. Konstrukcyjnie książka dzieli się wyraźnie na dwie, niemal idealnie równe części. Pierwsza z nich przedstawia przygotowania do wojny trzech armii: polskiej, niemieckiej i radzieckiej. Na tym tle poznajemy głównych bohaterów powieści oraz odmiennego ducha i specyfikę społeczeństw. Autor precyzyjnymi pociągnięciami pióra maluje radziecką niepewność bytu, stale zagrożonego niezbyt subtelnymi działaniami tajnych służb, niemieckie zamiłowanie do porządku i rzeczowości skąpane w ciężkiej atmosferze hitlerowskiej ideologii oraz polski, międzywojenny styl życia wraz z jego problemami – dychotomicznym stosunkiem do Żydów, niezadowoleniem biedniejszych klas społecznych i niezdrową sytuacją w polskiej armii. Zwłaszcza ten ostatni punkt jest wyraźnym komentarzem Stężały, który ciepło wyraża się o zwykłych żołnierzach jednocześnie poddaje krytyce postawy reprezentowane przez środowisko wyższych oficerów.

Stężała w Subiektywnie


Specjalnie zaproszony Sławomir Szlachciński omawia nam w Subiektywnie naszą nagrodę w aktualnym konkursie szortowym. Porucznicy 1939 - Tomasza Stężały.

Zapraszam do zapoznania się, mam nadzieję, że Sławek co jakiś czas zawita do nas :)

Nowość Fabryki Słów


Już od dzisiaj w sprzedaży 6 tom przygód agenta JFK - Ze śmiercią za plecami - Mirosław Zamboch

Sekcja naukowa agencji ma problem – już od dłuższego czasu nie udaje się nawiązać kontaktu z doświadczonym pracownikiem Albertem Muroe, wysłanym do sprawdzenia pola T w jednym z równoległych światów, co do którego istnieje podejrzenie, że niezgodnie z prawem importowano do niego obcą technologię. Chodzi o świat czystej technologii, który wyraźnie odróżnił się od naszej rzeczywistości dopiero po 1916 roku. Hiszpańska grypa nie zabiła tu dziesiątków milionów ludzi, ale setki milionów, a po niej przyszły kolejne, jeszcze gorsze pandemie. Zamysł kogoś trzeciego czy przypadkowa mutacja, czarny humor natury? Nikt nie ma pojęcia i potem to też nie jest ważne, ponieważ Śmierć zebrała straszliwe żniwo i pozostały tylko wyspy osad ludzkich na środku oceanu dżungli, przesyconej zepsuciem. Przed JFK stoją dwa zadania: sprawdzić, co się stało z Albertem Muroe i jednocześnie umożliwić doktor Lagassi ukończenie pomiarów i stwierdzenie, czy reguły Agencji były, czy nie były naruszone. Jak wpisują się w to starania jednego z oddziałów dywizji Military, by wpakować swoich ludzi w wir niszczącej rzeczywistości? Dlaczego John Francis Kovář nagle nie pasuje im do tego zadania?

Stusłówka

Istvan Vizvary - "Hiroszima w Świebodzinie".

"Złote Runo"

Pierwszy Konkurs o Nagrodę „Złotego Runa”.

Temat: tematu jako takiego nie będzie, ale szorty konkursowe muszą być pogodne. Żadnych smutów, patologii i znęcania się nad dziećmi i współmałżonkami. Odrobina absurdu mile widziana.

Objętość tekstu: maksymalnie dwa tysiące znaków (ze spacjami).

Termin: do 30 września, do godziny 21.00.

„Złote Runo” w Pierwszym Konkursie o Nagrodę „Złotego Runa” stanowić będzie zbiór opowiadań Rolanda Topora „Cztery róże dla Lucienne” w formie audiobooka.

Autor zwycięskiego szorta, oprócz „Złotego Runa” otrzyma również tytuł Pierwszego Laureata Nagrody „Złotego Runa”. Nie każdy może to o sobie powiedzieć.

Zwycięskiego szorta wybierze niezależnie i samorządnie fundator Nagrody „Złotego Runa” – baranek. Znaczy – ja.

Teksty konkursowe, z dopiskiem "Złote Runo" w temacie maila, ślijcie na adres baranek@szortal.com.

Owszem, rozmowa z Feliksem Kresem podczas łódzkiego Łośka była bezpośrednią inspiracją powołania nagrody. Nie wypieram się tego i nie wstydzę.

Nowy numer Science Fiction Fantasy Horror

Już od wtorku, 27 września będzie można nabyć najnowszy, październikowy, 72 numer Science Fiction Fantasy i Horror.

Znajdziecie w nim:

Opowiadania:

Andrzej Ziemiański "A jeśli to ja jestem Bogiem?"

Michał Cholewa "Nauka w służbie"

Jarosław Błotny "Multiplum"

Wiesław Gwiazdowski "...według Obolewian"

Felietony:

Andrzej Pilipiuk "Żyjąc wśród zmarłych"

Dariusz Domagalski "Pisarz - gatunek niechroniony"

Jarosław Grzędowicz "Jak znienawidzić bohatera"

oraz wywiad z Andrzejem Ziemiańskim (rozm. Marek Doskocz)

Rakietowe szlaki, tom 1 - Antologia


Rakietowego odlotu część pierwsza  

Aleksander Kusz  

Wszyscy, którzy wierzą w Boga, powinni Go chwalić, a ci, którzy w Niego nie wierzą, powinni chwalić Chaos, bądź cokolwiek innego, czemu wiarę dają, że w Polsce pojawił się Lech Jęczmyk. Śmiało mogę powiedzieć, że między innymi dzięki niemu pokochałem fantastykę. To on pokazał mi najlepsze rzeczy fantastyczno-naukowe, które powstały na świecie. To właśnie Lech Jęczmyk tłumaczył i redagował „Kroki w nieznane”, drugie wydanie „Rakietowych szlaków”, jak i wiele, wiele innych pozycji.

Lata temu, kiedy skończył się socjalizm i reglamentacja papieru, kiedy nadszedł upragniony kapitalizm, okazało się, że reglamentacja i przymus wyboru, przed którym stali wtedy redaktorzy wydawnictw, wyszedł nam na dobre. W tym czasie poznaliśmy większość najlepszych dokonań z dziedziny fantastyki, zarówno z Zachodu, jak i ze Wschodu. Osobą, która bardzo się do tego przyłożyła, jest właśnie Lech Jęczmyk - tłumacz i redaktor, który w tym roku obchodzi 75 rocznicę urodzin. Fantastyka w latach ’70 i ’80 ubiegłego wieku (jak to brzmi!) pozwoliła „nie zwariować” wielu tysiącom ludzi. Wyjaśnię młodemu pokoleniu: To nie żart. Ludzie chcieli czytać fantastykę, żeby oderwać się od dołującej rzeczywistości. Każda pozycja z fantastyki była wykupywana na pniu. Nawet mniejsze nakłady mieściły się w granicach 30 tysięcy, z reguły były to nakłady 50-tysięczne, a niektóre książki serii „z dżdżownicą” dochodziły nawet do 150 tysięcy egzemplarzy!

Antologia Rakietowe szlaki w Subiektywnie


W Subiektywnie pojawiło się omówienie pierwszego tomu antologii Rakietowe szlaki. Zapraszam.

Nowe teksty

Ponieważ moje życie przestało się składać wyłącznie z przyjemności [wróciłem do pracy] przez chwilę na Szortalu nie pojawiały się nowości. Nadrabiam:

Tomasz Zawada - "Pakt". Nowe drabble. Mocne.

Adrian Zwoliński - "Piękno, a życie". Szort znany zapewne niektórym Czytelnikom z Nowej Fantastyki. U nas , niestety musiał poczekać w kolejce do publikacji.

Żaneta Lewandowska - "A ta podróż taka niezwykła...". Pierwszy tekst Żanety na Szortalu. Mam nadzieję, że nie ostatni [kolejka, kolejka, kolejka...].

Patrycja Stoińska - "Praca". Patrycję już znacie. Jej teksty nie wymagają rekomendacji.

Nowy numer Nowej Fantastyki


Juz od dzisiaj w kioskach i salonach prasowych nowy, październikowy numer Nowej Fantastyki.

Znajdziecie w nim:

PUBLICYSTYKA

KREOWANIE PRZYSZŁOŚCI Wojciech Chmielarz

CO CZYTAJĄ TERRORYŚCI Adam Rotter

RADOWE SZALEŃSTWO Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz

JAK TO SIĘ ROBI Z KOSMITAMI Michał R. Wiśniewski

CHCIAŁEM ZŁAMAĆ SCHEMAT Rozmowa z Bradley’em P. Beaulieu

BÓG MONITORING Rafał Kosik

STRES I SAKRAMENT Peter Watts

DWIE ZŁOTE MONETY Łukasz Orbitowski

PROZA POLSKA

JAK LUSTRA Andrzej Radomski

BEZIMIENNA A.H. Skagestad

W WIELKIM LESIE MIESZKA ZŁA CZAROWNICA Agnieszka Kozioł

PROZA ZAGRANICZNA

W GÓRĘ ŚWIATA Ted Kosmatka

W LESIE KRÓLOWEJ Gwyneth Jones

ZA BURTĄ Bradley P. Beaulieu

W Szortowni...

...nowy króciak Bartłomieja Dzika. "Króciak" - to nie ja wymyśliłem to słowo, ale bardzo mi się podoba. "Pogromca smoków: Zlecenie".

Wydrążony człowiek. Muza ognia - Dan Simmons

W oparach depresji  

Marek Adamkiewicz    

„Wydrążony Człowiek. Muza Ognia” to pakiet dwóch tekstów Dana Simmonsa, autora uznanego, rozpoznawalnego i wielokrotnie nagradzanego, niewymagającego w zasadzie szerszego przedstawienia, gdyż prawdopodobnie każdy fan literatury fantastycznej kiedyś się z tym nazwiskiem zetknął. Zawarte w książce utwory są częścią interesującej serii wydawnictwa Prószyński i S-ka, promowanej szyldem „Nowej Fantastyki”.  

Wydrążony Człowiek

Pierwszy z zawartych w zbiorze tekstów zajmuje większość książki. To pełnoprawna powieść, już wcześniej w Polsce publikowana. Głównym bohaterem „Wydrążonego Człowieka” jest Jeremy Bremen, matematyk, wykładowca akademicki, a przy okazji telepata. Swoją umiejętność wykorzystuje między innymi do komunikacji z żoną, Gail, także telepatką, z którą łączy go bardzo silna więź. Gdy Gail umiera, Jeremy przestaje kontrolować swój dar, który zaczyna go wręcz przytłaczać. Porzuca dom i wyrusza w podróż, która albo pozwoli mu pokonać żal, albo doprowadzi go do obłędu.

Autor pokazuje nam wydarzenia z dwóch punktów widzenia. Z jednej strony śledzimy rozwój bieżących wypadków z perspektywy głównego bohatera, a z drugiej zagłębiamy się w jego przeszłość, patrząc na wszystko oczami tajemniczego obserwatora. Dzięki przeplataniu się obu linii narracyjnych mamy możliwość lepszego poznania motywacji Bremena, oglądu jego uczuć, pasji i ambicji. Pomaga to też Simmonsowi uniknąć liniowości fabuły, a to w obliczu średniego tempa akcji mogłoby się źle odbić na odbiorze całości.

Atutem powieści jest kreacja głównego bohatera. Bardzo dobrze pokazana jest przemiana Bremena. Z człowieka powszechnie szanowanego przeistacza się on w przytłoczonego żalem bezdomnego wędrowca, poszukującego ukojenia po śmierci ukochanej osoby i zmagającego się przy okazji ze swoją telepatią. Wszystko to opisane jest bardzo sugestywnie i naturalnie. Nie ma wrażenia sztuczności, jakie mogłoby się pojawić przy tak radykalnej zmianie zachowania bohatera.

Simmons w Subiektywnie


Witamy w Subiektywnie nową osobę - Marka Adamkiewicza. Myślę, że zostanie na dłużej. Omówił dla Was książkę Dana Simmonsa - Wydrążony człowiek. Muza ognia. Zapraszam.

Nowość w wydawnictwie RM


Najnowsza powieść Konrada T. Lewandowskiego – już od 26 września w księgarniach!  

Miedze pomiędzy ziemią, niebem a piekłem wszędzie tu na Mazowszu jasno i wyraźnie wytyczone były i każdemu od maleńkości znane. Tylko głupi przekraczali je na własną wieczną szkodę. (...) — Burzą ład, Stasiu — kręcił głową zafrasowany pradziad Jakub. — Burzą nam ład! A to podstępem, a to przekupstwem, w końcu zaś będą burzyć przemocą.  

Lipiec 1639 roku, Liw i Węgrów. Ostatnie chwile niezmąconej niczym chwały i dobrobytu Rzeczpospolitej, oazy spokoju w Europie targanej wojną trzydziestoletnią. Weteran wojny smoleńskiej Stanisław Jakub Lawendowski herbu Paprzyca, woźny trybunału ziemi liwskiej, specjalizuje się w doręczaniu pozwów wyjątkowo agresywnym adresatom. Bywa, że jak weźmie skwitowanie odbioru, to wyrok nie jest już konieczny. Czasem jednak zawodzą naturalne sposoby i aby sprawiedliwości stało się zadość, niezbędna jest pomoc czarnej magii. Te kontrowersyjne praktyki są solą w oku pewnego biskupa oraz podróżującego incognito hiszpańskiego inkwizytora. Miejscowi magnaci zaś dostrzegają okazję przeprowadzenia własnej przewrotnej intrygi…   

Autor zabiera czytelnika w podróż do epoki, w której najwyższymi wartościami były ład w świecie i zaświatach oraz poprawne stosunki z sąsiadem, choćby nawet był to sam diabeł.   W przygotowaniu tom drugi przygód woźnego Lawendowskiego.  

O autorze:  

Konrad Tomasz Lewandowski (ur. 1 kwietnia 1966 roku), z wykształcenia doktor filozofii, dał się poznać szerokiej publiczności jako autor licznych powieści fantasy, science-fiction i powieści kryminalnych, a także jako publicysta i redaktor. W 1995 roku za opowiadanie Noteka 2015 otrzymał nagrodę Zajdla. Nakładem Wydawnictwa RM ukażą się również jego powieści Faraon wampirów oraz Diabłu ogarek. Eliksir z mandragory.  

Z zimną krwią - Robert Foryś


Warszawa brocząca krwią  

Bartłomiej Cembaluk    

Powiadają, że każdy może napisać książkę, ale nie każdy powinien. Nic dodać, nic ująć. W ostatnich latach polska literatura zalewana jest nowymi pozycjami wychodzącymi spod piór debiutujących autorów. Niektórzy z nich są zwyczajnymi grafomanami, inni wybili się wyłącznie w wyniku społecznej mody na jakąś tematykę, ale są i tacy, którzy rokują na przyszłość. Wśród nich śmiało można umieścić Roberta Forysia, który na poważnie zaczął pisać trzy lata temu, a na koncie ma już cztery powieści (piąta wyjdzie lada moment). Czym wyróżnia się on na tle innych autorów? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie na przykładzie jego najnowszej powieści -„Z zimną krwią”.  

Akcja książki ma miejsce w Warszawie i przypada na czasy panowania ostatniego króla Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego. W stolicy dochodzi do serii tajemniczych morderstw, których jedyną wspólną cechą jest pozostawiony przy ofiarach medalion z wizerunkiem Wielkiej Nierządnicy. Na polecenie wojewody ruskiego, księcia Augusta Czartoryskiego, sprawa ta zostaje przyznana rotmistrzowi Hieronimowi Woyskiemu – byłemu żołnierzowi pruskiemu i brytyjskiemu oraz obieżyświatowi, który w swoich wojażach dotarł nawet na kontynent amerykański. Czeka go niełatwe zadanie, gdyż morderca nie zostawia żadnych wyraźnych wskazówek, które mogły by doprowadzić śledczego na jakikolwiek trop. Woyski zmuszony jest więc zdać się wyłącznie na własny instynkt i umiejętność dedukcji, aby poznać tożsamość zabójcy. Czy jest nim jakiś fanatyk religijny czy raczej agent obcego wywiadu, mający za zadanie zasiać ziarno strachu w upadającej Rzeczpospolitej? A może to żądny zemsty kochanek lub po prostu ogarnięty szałem psychopata, który w zapachu krwi odnajduje radość i ukojenie?  

Foryś w Subiektywnie


W Subiektywnie pojawiło się omówienie książki Roberta Forysia - Z zimną krwią. Wrażenia po przeczytaniu książki przestawił Wam Bartłomiej Cembaluk.

Szortownia

Kolejny króciak, który bardzo długo czekał na publikację. Daniel Augustynowicz "Tatuś się zmieni...". Smutny, ale bardzo dobry.

Zapowiedź wydawnictwa Powergraph

14 października ukaże się nowa książka Jakuba Małeckiego W odbiciu. To już druga książka z nowej serii wydawnictwa Powergraph - Kontrapunkty.

To jeden z moich ulubionych pisarzy młodszego pokolenia, dlatego tym bardziej polecam!

Jakub Małecki, jeden z najzdolniejszych młodych pisarzy, mistrzowsko łączy gatunki literackie, oferując brawurową mieszankę powieści obyczajowej, groteski i magicznego realizmu. Młode małżeństwo przeżywające kryzys, kobieta pogodzona ze śmiercią i pijak topiący w butelce swoją straszną przeszłość – niespodziewanie tracą życia, które znali. Na tle ludzkich losów czają się potwory: my sami, w odbiciu, widziani oczyma innych.

Jakub Małecki (ur. 1982). Debiutował w 2007 roku, jest autorem kilkunastu opowiadań drukowanych w prasie i antologiach. Opublikował cztery książki: Błędy (2008), Przemytnik cudu (2008), Zaksięgowani (2009) i Dżozef (2011). Był nominowany do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2009.

Drabble

Patrycja Stoińska "Małe kłamstwo" i Justyna Sekuła "Bliskie spotkanie trzeciego stopnia".

Nowość Fabryki Słów

Już od dzisiaj w księgarniach - Ilona Andrews Na krawędzi

Rose Drayton żyje na Rubieży. Nigdy nie przypuszczała, że jej umiejętności wzbudzą tak wielkie zainteresowanie, a demonstracja wrodzonego talentu stanie się przepustką do koszmarnych kłopotów. Dla jednych jest zbyt niebezpiecznym, dla innych... nader atrakcyjnym celem.

Witamy na Rubieży: dziwnym styku dwóch światów: w pierwszym z nich magia jest ledwie dziecinną opowiastką, w drugim może zmienić przeznaczenie.

Mieszkali pomiędzy światami – w sąsiedztwie Dziwoziemi po jednej i Niepełni, po drugiej stronie. Dwa wymiary istniejące obok siebie, jak dwa lustrzane obrazy. Na styku zachodziły na siebie, tworząc wąski pas ziemi należącej do obu światów – Rubież. Magia, która przesycała Dziwoziemię pełną mocą, do Rubieży przesączała się słabym strumykiem, ale i tam działała. W Niepełni nie chroniła ich w ogóle.

Tylko Rubieżnicy, czyli także i Rose mogą bez trudu podróżować między światami – ale tak naprawdę do żadnego nie należą.

Rozbłysk Rose. Wielu Rubieżników posiada wrodzone talenty: wieszczą, uśmierzają ból, rzucają klątwy, nawet ożywiają martwych. Rozbłysku mógł używać każdy. Posługiwanie się nim nie wymagało szczególnego daru, a tylko odpowiedniego szkolenia. Należało skumulować wewnętrzną moc, skanalizować ją i wypchnąć poza ciało. Wyrzut magii przypominał świetlny bicz albo błyskawicę. Do rozbłysku wystarczyło posiadać magię, a im był jaśniejszy, tym gorętszy i potężniejszy. Silny, jaskrawy, stanowił groźną broń. Wchodził w ciało jak gorący nóż w masło. Mało który Rubieżnik potrafił wytworzyć rozbłysk na tyle jasny, by zabić kogoś, czy choćby zranić. To przez to, że byli przeważnie mieszańcami i żyli w rejonie, gdzie docierało tylko echo magii. Zwykle ich rozbłyski ograniczały się do czerwonych, góra ciemnopomarańczowych. Wyjątki umiały wytworzyć zielone albo niebieskie.
Rozbłysk Rose jest oślepiająco i nieskazitelnie biały...

"Koń, szabelka i butelka" - konkurs

Bądź Sienkiewiczem! Bądź Komudą! Tylko zwięźlej!

„Koń, szabelka i butelka” [to akurat Poniedzielski], czyli konkurs na szorta w realiach Rzeczypospolitej Szlacheckiej.

Czas: do 17 października, do godziny 21.00.

Objętość: do pięciu tysięcy znaków [ze spacjami].

Możecie powarcholić, ale uwaga! To pierwszy szortalowy konkurs na tekst bez elementów fantastyki. Mainstreamem polecimy tym razem.

Szorty konkursowe ślijcie na adres baranek@szortal.com, z dopiskiem „Koń, szbelka i butelka” w temacie maila.

Trzy najlepsze teksty nagrodzimy książkami Konrada T. Lewandowskiego „Diabłu ogarek. Czarna wierzba”, które podarowało Wam Wydawnictwo RM.

"Złote Runo" - teksty konkursowe

No tak, jak pogodnie to niekoniecznie, hę? Teksty konkursowe są tutaj. Zapraszam do lektury i komentowania na forum. Zwycięzcę wybiorę do poniedziałku, do godziny 21.00. Wtedy też przedstawię Wam swoją decyzję.

"1939" - wyniki

Podium:

Bartłomiej Dzik "Stary młyn"

Bartłomiej Trokowicz "1939 – tak to było"

Przemek Hytroś "Jak Maciek wojnę wygrał"

Tuż za podium:

Bogdan Wiśniewski "Misja", Daniel Ostrowski "Przeklęta kawaleria", Robert Rusik "Ku chwale Ojczyzny", Julia Bernard "Tomaszów", Żaneta Lewandowska "1939".

Podiumowiczów proszę o przesłanie adresów xanowi.